niedziela, 1 stycznia 2012

Olej w sprayu

Nowy Rok – nowy włosowy pomysł :) Niedawno natknęłam się w Internecie na trend stosowania w kuchni oleju w atomizerze, co jest bardzo popularne na Zachodzie. Z tego względu, że jestem wielką fanką olejów i to nie tylko w kuchni, od razu pomyślałam: dlaczego nie stosować  takiego rozwiązania w pielęgnacji włosów, ciała i twarzy? :) 

Olej towarzyszy mi codziennie: 
  • Kąpię się bardzo często w wannie z dodatkiem oliwy z oliwek (w dni, kiedy mam bardzo suchą skórę lub po kilkudniowej przerwie w olejowych kąpielach) lub oleju kokosowym (ciało potem jest naprawdę boskie, skóra nie jest bardzo tłusta, ale nawilżona). 
  • Zamiast kremu używam olei, najczęściej oleju lnianego, ponieważ idealnie radzi sobie z moją bardzo suchą cerą :) Niedługo mam w planach zakup olejku migdałowego! Taki olej aplikowany na twarz nie tylko zastępuje krem, ale także służy jako odżywka do rzęs i brwi. 
  • Olejuję włosy i skórę głowy. Do tego celu najczęściej używam oleju kokosowego, lnianego, rycynowego lub mieszankę olei.
  • Olejem zastępuję  krem do rąk, maseczki do twarzy, pomadkę ochronną do ust :)

Olej w sprayu to dogodne rozwiązanie dla osób, które nie lubią taplać się w olejach :) Dzięki rozpylaczowi można równomiernie rozprowadzić olej na włosach, nie trzeba ich szarpać ;) Warto wówczas okryć ramiona ręcznikiem, aby nie zabrudzić ubrań.

Dobrze, aby buteleczka z atomizerem była mała, aby częściej napełniać ją świeżym olejem, a także wykonana z ciemnego szkła, który ochroni jej zawartość przed światłem. Ważny jest także sam atomizer, który powinien dokładnie rozpylać, a nie „pryskać”.  

Na razie używam sprayu po preparacie antycellulitowym (czyściłam go chyba godzinę, a zapach i tak się delikatnie utrzymuje), ale swojej „idealnej buteleczki” wciąż poszukuję… Rzadko która spełnia warunki, które opisałam powyżej :( 

Olej w atomizerze możemy także rozcieńczyć z wodą i półproduktami lub prostą, ulubioną odżywką do włosów (pamiętajmy, aby tuż przed użyciem dobrze wstrząsnąć). W tym celu najlepiej użyć wody przegotowanej lub strukturalnej. Ja nakładam takie mieszanki tylko i wyłącznie na wilgotne włosy.
« Nowszy post Starszy post »

9 komentarzy

  1. świetny pomysł, prosty a tyle ułatwia!

    OdpowiedzUsuń
  2. brzmi super, ale musiałabym specjalnie podgrzewać olej kokosowy, bo mam zamiar ten właśnie kupić, więc dla mnie odpada...

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, olej kokosowy przybiera postać stałą dopiero poniżej 25* C :) Mogłabyś trzymać słoiczek z olejem w lodówce, a do małej buteleczki (np. 50 ml) przenosić co jakiś czas daną porcję kokosa i trzymać ją poza lodówką :) Ale jak uważasz :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. moja siostra tak robi, ja wole go normalnie nakladac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny patent, mam bardzo długie włosy i generalnie lubię wcierać olej w skórę głowy, czy końcówki, gorzej właśnie z aplikacją na długość. Mam pytanie, czy olej kokosowy powinno przechowywać się w lodówce? Ja swój trzymam zamknięty szczelnie w ciemnej szafce. Ma to jakiś wpływ na jego działanie? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy możesz przechowywać w lodówce, lecz nie musisz :) Wg mnie bardzo dobrze go przechowujesz - szczelnie zamknięty i schowany w ciemnej szafce :) Będąc w lodówce olej kokosowy zmienia stan skupienia na stały, ale to nie ma wpływu na jego wartość (w przeciwieństwie do oleju lnianego). Ja swój kokos trzymam w lodówce i przed użyciem lekko ogrzewam :)

      Usuń
  6. Kochana właśnie zaczynam buszować na Twoim blogu bo moje włosy błagają o kurację :) I znalazłam ciemne buteleczki, może byłabyś zainteresowana: http://www.ebay.co.uk/itm/5-x-10ml-Amber-Glass-Bottles-with-Atomiser-spray-/220946335816?pt=UK_WSJL_Wholesale_GL&hash=item33716d8848 (Mieszkam w Londynie więc ewentualnie mogłabym kupić takich kilka i wysłać je do Ciebie jak bym była w Polsce) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś dla eksperymentu w taki właśnie sposób naolejowałam włosy. Skład butelki: ok. 20 kropel czystego oleju arganowego, ok. łyżka oleju łopianowego (green pharmacy), ok. 3 łyżki maski crema al latte (serical), trochę wody. Konsystencja była biało-kremowo-wodnista. Nie mam pojęcia czy takie połączenie cokolwiek da i czy przypadkiem nie będzie szkodliwe? Proteiny mleczne + olej = ???

    OdpowiedzUsuń
  8. Co po spryskaniu włosów takim olejem w spayu? Czy można potraktować go jako odżywkę b/s? (Jeśli pytanie jest banalne, to nie bij, buszuję po całym blogu i mam straszny mętlik...) Stan moich włosów woła o pomstę do nieba, porowate, przesuszone, więc intuicja podpowiada mi, że niewielka ilość tak rozpylonego oleju nie zrobi im krzywdy... mam rację?

    OdpowiedzUsuń

Polecane2