niedziela, 19 maja 2013

Odżywianie w pracy, w szkole, na uczelni

Niestety w bufecie w mojej pracy mogę liczyć jedynie na kanapki z centymetrową warstwą margaryny, obiad z dodatkiem karbowanych frytek, przepyszne pączki z dżemem <3 i niezliczoną ilość innych słodyczy. Czasami korzystam z tej oferty, ale staram się także zabierać z domu przekąski, dzięki którym mam pewność, że mój organizm otrzymuje to, czego najbardziej potrzebuje :)

W pracy nie mam dużo czasu na jedzenie, dlatego wiele razy zdarzało się, że przez 8 godzin niczego nie wypiłam i nie zjadłam :( Od dłuższego czasu nie dopuszczam do takich sytuacji - zdrowie jest przecież najważniejsze! W domu przygotowuję sobie różne małe dania, które mimo swej prostoty mają dużo wartości odżywczych. Mogę je spokojnie przegryzać w trakcie wykonywania zadań i dzięki temu bez problemu jestem nasycona aż do czasu domowego obiadu :) Te same przekąski można zabrać ze sobą na długi dzień na uczelni czy do szkoły :-)






Dzień zaczynam od napoju oczyszczającego, o którym już wcześniej pisałam w tym poście.


Niemal codziennie zabieram ze sobą do pracy owsiankę, a dokładniej mieszankę Heleny Rubinstein, na którą przepis podałam tutaj. Jest niesamowicie sycąca, bardzo mi smakuje i jest baaardzo zdrowa :)






W pracy nie piję kawy, a jedyną rzeczą, która dodaje mi powera jest sen.  Jeśli zaczynam odczuwać zmęczenie czy ból głowy - natychmiast wypijam szklankę wody mineralnej, która bardzo szybko przywraca mi witalność :) Na moim biurku zawsze stoi butelka niegazowanej wody. Gdy mam więcej czasu robię sobie ziołowe herbatki - pokrzywę, miętę, rumianek czy herbatę zieloną.






Zawsze mam ze sobą jakieś owoce (banan, winogrono, jabłko, arbuz) i surowe warzywa (papryka, marchewka) lub prostą warzywną sałatkę.


Oprócz tego przegryzam orzechy, migdały, pestki dyni i słonecznka, a także suszone owoce.






W szufladzie mojego biurka można znaleźć także gorzką czekoladę, która lekko zaspokaja głód na słodycze i dzięki zawartości magnezu utrzymuje umysł w dobrej formie :)


Od czasu do czasu jadam pizzę, pączki, ciasteczka bebe i inne smakołyki, które uwielbiam i które niekoniecznie są zdrowe ;-)


Często sięgam też po przetwory mleczne: kefir, jogurt naturalny, maślankę lub twarożek.






Raz kiedyś zabieram ze sobą również kanapki, które urozmaicam świeżą rzeżuchą, szczypiorkiem, bazylią, pietruszką.


Odkąd dbam o dietę w pracy widzę ogromną różnicę w ogólnym samopoczuciu. Niewątpliwie ma to także wpływ na włosy i skórę.. A co po pracy? :) Krótka drzemka, obiad, blog, godzinka sportu na świeżym powietrzu, załatwianie codziennych spraw, troszkę rozrywki, prysznic, sen. Uda mi się zjeść jedynie obiad i jakieś 2 przekąski, dlatego przegryzanie w pracy to dla mnie idealny moment na uzupełnienie niezbędnych witamin, minerałów i innych związków.






A jak wygląda Wasza dieta w pracy/w szkole/na uczelni? A może dodatkowo wykonujecie w pracy jakieś relaksujące ćwiczenia? W zeszłym tygodniu przez kilka dni strasznie bolał mnie kręgosłup i naprawdę zastanawiam się nad wprowadzeniem dwuminutowej gimnastyki :)
« Nowszy post Starszy post »

63 komentarze

  1. Ja w pracy mam jadłodajnie na full wypas, lecz oczekiwania na dania często są zbyt długie:(
    Stram się zawsze brać jakiś owoc i samodzielnie zrobiony obiad - choć czasem mam taki zakret w pracy, że nie jestem w stnie odgrzać jedzenia i jedyne posiłki to śniadanie i wieczorem kolacja:(
    Strama się unikać słodyczy w pracy i baaaardzo rzadko uda mi się zdjeść jakąś drożkówke, czy pączusia;)

    Plus mam taki, że w pracy czasem uda mi się wyskoczyć na ping ponga (choć granie w obcasach to nienajlepszy pomysł) czy poćwiczyć na "śmiesznych urządzonkach"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie tylko pozazdrościć możliwości :) Niestety realia w polsce tworzą firmy zakładające, że pracownik to ich więzień i powinien siedzieć bite 8 godzin przy biurku ;)

      Co do jedzenia to zazwyczaj lecę do pobliskiego sklepu po wafle ryżowe i jogurt. Faktycznie zachowanie nie do końca godne podziwu, ale jest łatwo, tanio i dość smacznie. Nie wiem jak inni, ale ja wafle uwielbiam. W butelce zawsze woda :)

      Usuń
  2. U mnie kwestia przekąsek jest niezbyt dopracowana. Wynajmuję mieszkanie blisko uczelni, dlatego raczej nie biorę z sobą jedzenia na czas trwania zajęć- nie mam ich dużo, a mogę szybko wrócić do siebie i przekąsić coś. Natomiast czasem zdarza się, ze dopada mnie wilczy głód, nie stronię od pączka czy czegoś słodkiego, szczególnie gdy nie mogę się skupić, ale staram się wybierać raczej pełnoziarniste, pożywne bułki, jakie mogę u siebie dostać i które są przepyszne :)

    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się takie menu. sama stosuję podobną dietę. odkąd przeczytałam wpis o surówce H. Rubinsten też prawie codziennie jest ze mną w pracy.teraz zrbiłm sobie kilkudniową przerwę, ale nie zamierzam z niej zrezygnować. do tego owoc, jogurt i dużoo wody :)

    OdpowiedzUsuń
  4. moje jedzenie między zajęciami często dość monotonne - kanapka "z czymś" (najczęściej szynka drobiowa, czasem almette, zawsze odrobina masła. Rzadziej ser żółty - z pewnych względów), do tego jakiś owoc, powiedzmy jabłko, banan, winogrona, czasem marchew, papryka.
    Oczywiście woda, minimum 0,5l. Zdarzają się jakieś orzechy czy batonik musli, ale to prawdę okazyjnie... Staram się unikać automatów na uczelni (a jest czego unikać...), chyba,że już na prawdę coś mi stoi na żołądku, czy czuję wielki kryzys - wtedy raz na ruski miesiąc pozwolę sobie na colę czy lżejszego wafelka czy batonik (góralki, bounty). Staram się zawsze, by w ciągu dnia było 5 posiłków.

    A co do sportu - spacer na autobus, z autobusu i między zajęciami gdzieś po mieście, jeśli jest czas. Czyli trochę kiepsko, ale lepsze to niż nic...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam to szczęście, że pomiędzy zajęciami na uczelni mam czas, aby wrócić do siebie na drugie śniadanie i później na obiad. We wtorki mam jednak trzy wykłady z rzędu, gdzie nie da się wytrzymać bez jedzenia, szykuję sobie wtedy zwykle kanapkę z masłem orzechowym. Ostatnio często wybieram też orzechy w ich pierwotnej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam zawsze przy sb porcję owoców (np. pokrojone jabłka), butelkę wody i dokładnie takie obento pełne warzyw i np. komosy ryżowej : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak planowo i regularnie żyć, dbać o włosy i paznokcie można tylko wtedy,gdy nie ma się dzieci. Kiedy jest się matką obowiązków jest tyle, że bardzo rzadko ma się odrobinę czasu dla siebie. Nie można położyć się wtedy, kiedy się chce. Nawet nie można się umyć, kiedy się chce, a co dopiero aplikować to wszystko, przygotowywać jedzenie do pracy i uprawiać sport. To niestety niewykonalne,nawet jeśli niektórym wydaje się, że jest. Po całym dniu przy usypianiu dzieci zasypia się z nimi w ubraniu i z makijażem niewiedząc nawet kiedy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę :) Ale moje dbanie o włosy to jakieś 20 minut na dwa dni + 5 minut dziennie na rozczesywanie/związywanie, a jeśli chodzi o skórę to maksymalnie 5-8 minut, łącznie z demakijażem... Najwięcej czasu pochłania mi praca i blog. Napisanie jednej notki + zrobienie i obróbka zdjęć pochłania czasami wiele godzin... ale lubię to :)) jeśli chodzi o świadome jedzenie i sport - robię to tylko dla zdrowia, odporności i dobrego samopoczucia :)

      Usuń
    2. Osobiscie znam i na wlasne oczy widzialam dzieciate kobiety, ktore byly umyte, zadbane, najedzone i nawet (!) uprawialy sport. Wiec jednak da sie.

      Usuń
    3. oczywiście, że się da!tylko, że jak ktoś nieumiejętnie gospodaruje czasem to poźniej wine na coś zwalić musi!?na przeglądanie bloga i pisanie żali zawsze ma się czas tak?

      Usuń
    4. Mam czwórkę dzieci, małych dzieci, synów w wieku lat: 7, 6, 3 lata oraz córeczkę 5 miesięcy i znajduję czas na dbanie o włosy i ćwiczenia. Przygotować jedzenie też muszę, ale ode mnie zależy co przygotuję. Kwestia organizacji, a dzieci można nauczyć samodzielnego zasypiania. Pozdrawiam i życzę więcej pozytywnego myślenia! ;)

      Usuń
    5. Kwestia chęci i organizacji. Mam dwoje dzieci: 4 i 2 lata, pracuję, prowadzę normalny dom i gotuję posiłki ale też znajduje czas na maseczkę, olejowanie włosów i jazdę na rowerze. Coś dla rodziny i coś dla siebie, odrobina "egoizmu" naprawdę wychodzi na zdrowie. Nie można tylko narzekać, bo lekko nie jest ale można próbować to zmienić.

      Usuń
  8. aż mi wstyd za moje posiłki po przeczytaniu Twojego posta:P moim największym problemem jest samo zrobienie zakupów, bo nigdy nie wiem co tak właściwie powinnam wybrać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee, przecież napisałam, że kocham pączki i inne smakołyki <3 :) Po prostu codziennie staram się zjadać coś zdrowego :)

      Usuń
  9. a ja mam trochę inne pytanie jaki masz aparat, obiektyw bo bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Canon Eos 600D z kitowym obiektywem :)

      Usuń
    2. to jest kit? myślałam, że jakaś stałka ;) ładny bokeh wychodzi ;)

      Usuń
    3. Tak, kit :D Ale zbieram na coś lepszego :)

      Usuń
    4. ja mam sigmę 50mm f 1.4, do takich zbliżeń jest super ;)

      Usuń
    5. Mi właśnie zależy na jakimś obiektywie, który będzie robił ładne zdjęcia z odległości, bo ten obecny niestety słabo sobie z tym radzi :( Do zbliżeń jest ok ;)

      Usuń
    6. Mnie się jeszcze marzy sigma 24-70 f 2.8, ale to już grubsza sprawa :)

      Usuń
  10. Kochana, ja trochę z innej beczki;) opisywałaś że spanie w koku sprzyja Twoim włosom, na moje niestety nie działa, jakbym nie spała, włosy są zawsze 'potargane'. Są pocieniowane, więc mam z nimi niemały problem. Co radzisz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem, dawno nie miałam cieniowanych włosów... Może specjalna siatka do spania? :D

      Usuń
  11. Bardzo lubię posty o odżywianiu, mobilizuje mnie to ;) Chociaż sama na pizze zamieniłabym, niestety, każde inne jedzenie :(

    OdpowiedzUsuń
  12. u mnie wciąż trwa pączkowa miłość :D min. 6 pączków (z budyniem ♥) musi być :D

    OdpowiedzUsuń
  13. na zdjęciu jest czekolada deserowa, a nie gorzka;p a czekolada gorzka jest o bardziej wartościowa od swojej deserowej siostry:) poszukałam składu tej wedlowskiej w internecie i na pierwszym miejscu jest cukier, a nie miazga kakaowa:/ lepiej kupować prawdziwą gorzką, wiem, że np. wawel ma takie w swojej ofercie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. jak ja rano pomyślę o tym,żeby coś zrobić, to musiałabym wstać o kwadrans wcześniej,a zawsze wolę pospać trochę dłużej ;) ale najcześciej jak np. dzisiaj mam tylko 2h,wiec nie musze niczego jeść :) gdy mam tych godzin 10, to postaram się coś brać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przygotowuję "wyprawkę" wieczorem :) Rano też nie mam na to czasu :))

      Usuń
  15. Bardzo przydatny post.
    Ja do pracy zabieram ze sobą zawsze kanapkę i jabłko plus jogurt z musli lub jogurt do picia lub batoniki z ziarnami.. lub kupuje coś średnio zdrowego w pobliskim sklepiku. Co do picia to woda albo soki 100%.
    Mam świadomość że powinnam lepiej jeść w pracy i wiecej pić niż jedną szklankę. Ale nie zawsze jest czas.. No i nie chce mi się przygotowywać fajnego lunchu tylko dla siebie. Jak mój Luby wróci z delegacji to będę robić dla nas dwojga. I koniecznie musze się zaopatrzyć w gorzką czekolade.

    OdpowiedzUsuń
  16. Łaaał, rzeczywiście starasz się dbać o dietę!
    U mnie jest trochę gorzej, ale myslę, że tragicznie nie jest. Jak chodziłam do szkoły to zabierałam kanapki, sok zrobiony w domu z warzyw bądź owoców, batony i cokolwiek się dało- musiałam jeść co przerwę :P
    A teraz.. staram się jeść więcej ryb i przetworów mlecznych, bo o to organizm woła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam z tym straszny problem niestety, jako że jestem jeszcze studentką i utrzymuję się sama nie zawsze moja lodówka jest pełna zdrowego jedzenia, które mogę sobie przygotować. Często świeci pustkami, lub resztkami z których ciężko zrobić coś pożywnego i kończy się na zakupach w bufecie uczelnianym lub kiosku, na szczęscie mamy tam sałatki, jakieś tortille itd. no ale to wszystko chemia i konserwanty :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Też kiedyś jadłam praktycznie codziennie surówkę Heleny Rubinstein, faktycznie smaczna sprawa ;) Staram się ogólnie odżywiać zdrowo, ale różnie to bywa heh, mam natomiast pytanie co sądzisz o posiłku odgrzewanym w mikrofali często nie mam możliwości zjedzenia obiadu w domu, bo mam takie godziny pracy, czy obiad przygotowany w domu, a potem odgrzany w mikrofali ma jeszcze jakiekolwiek wartości?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tez mam czesto bole kregoslupa - niestety praca przy biurku nie sluzy zdrowiu. Staram sie nie uzywac windy i chodzic po schodach, w trakcie przerwy na lunch zawsze ide na chociazby 10 minutowy spacer, a poza tym czesto sie rozciagam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jak jestem na uczelni to zazwyczaj kupuję kanapkę(z pastą z tuńczyka albo z pastą jajeczną z różnymi innymi dodatkami) a czasem też odwiedzam mcdonalda.Chyba musze cos z tym zrobić.od dziś zaczynam oczyszczanie organizmu ale nie wiem jak długo tak pociagnę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio wpadałam do szkoły maksymalnie na 3 godzinki, więc jeżeli zabierałam ze sobą coś do jedzenia to było to picie :) Sok (sprawdzam skład przed zakupem :D) lub woda. A przed - owsianka lub kanapka z żytniej bułeczki (ciemna jest).

    Ale z kawy nie rezygnuję. Tak fusiasta, niezbyt mocna jest bardzo zdrowa. Badania naukowe wykazały, że może przedłużać życie, zawiera wiele przeciwutleniaczy i dobrze wpływa na układ krwionośny. Nie pamiętam już dokładnie, ale zapobiegała miażdżycy czy tam zawałom serca. Mam wymówkę :)

    Zdjęcia robione na parapecie Canonem? Jakiego używasz obiektywu? ;) Widok z mojego okna rzadko jest fotogeniczny :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Canon EOS600D + kit :) Ja kawy po prostu nie lubię :D Za mocno mnie pobudza i dziwnie się wtedy czuję :-)

      Usuń
    2. O, czyli jednak kitowy. Ten 18-55? Myślałam, że kupiłaś już inny ;)

      Ja właśnie bardzo lubię. Ale piję słabą no i właściwie dość rzadko, bo nigdy nie chce mi się jej parzyć. Taak, nie ma jak przedawkowanie kawy :D

      Usuń
  22. Owszem, gorzka czekolada, a właściwie nasiona kakaowca zawierają magnez, niestety do takiej czekolady dodawany jest tłuszcz, który wpływa niekorzystnie na przyswajanie magnezy, więc nazywanie tego rodzaju wyrobów jego źródłem jest lekko naciągane. "Pobudzenie", które wywołuje czekolada jest raczej spowodowane glukozą. Ale zawsze lepiej gorzka niż mleczna:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. małe zastrzeżenia, pod postem w "Zobacz także" jest biała czcionka i odnośniki zauważyć można dopiero po najechaniu myszką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, muszę pomyśleć, jak to naprawić :)

      Usuń
  24. Nie jesz śniadania przed wyjściem z domu, więc jaka to zdrowa dieta? Tak samo uważałabym z polecaniem ludziom produktów z grejpfruta - nie wiesz, czy ktoś nie bierze leków, co może spowodować poważne interakcje. Nie podoba mi się, że starasz się znać na wszystkim, powołujesz się na szarlatańskie ksiązki (M. Tombak)... Zdecydowanie wolałam, gdy blog dotyczył pielęgnacji włosów.

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale blondi nie napisała że tak masz robić! każdy ma swój rozum, ona tylko pokazuje swoje propozycje nie podpisała się dr kowalska ,nie bądź taka przemądrzała nie jesteśmy naukowcami ani chodzącymi encyklopediami znalazła się znawczyni, śmiechu warte :)

      Usuń
    2. Wiele osób prosiło mnie o tego posta, więc go napisałam. Jest to MÓJ blog, dotyczy MNIE i MOICH zainteresowań, a więc opisuję tu SWOJE wrażenia na różne tematy. Dlatego nie wiem po co te zbędne komentarze w moim kierunku? I proszę nie mylić faktów: Tombaka nie polecam, przytoczyłam jedynie kilka zdań z jego książki nt wcierki z cytryny, bo u niego o tym rewelacyjnym patencie przeczytałam. Poza tym min. pół h od wypicia wody z cytryny nie można niczego jeść i gdybyś znała inne wpisy to byś o tym wiedziała... ale widzę, że nie znasz ani mnie, ani bloga, a atakujesz..... Jak mi się osobiście coś nie podoba to klikam na krzyżyk w rogu :-)

      Usuń
    3. A odżywianie to nie dotyczy wlosow? Przeciez dieta ma glowny wplyw na wlosy!!! jak ktos chce sie doczepic to kazdy powod jest dobry...

      Usuń
  25. Aha (odpowiadając na czyjeś pytanie), produkty odgrzewane w mikrofali zachowują swoje właściwości, wiele książek o 'żywności wygodnej' o tym wspomina.
    Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  26. zdrowe odżywianie jest ważne ale nie popadajmy w paranoję osoby które odmawiają sobie wszystkiego i żyją na listku sałaty to nie jest moim zdaniem dobrze, od czasu do czasu zjeść coś niezdrowego można, tak jak mówisz pączek raz na jakiś czas lub hamburger nas nie zabiją :) co innego gdy nasze nawyki to tylko niezdrowa dieta fast foody tłuszcz słodycze, ale tak trochę wyluzujmy bo mam wrażenie że teraz to wszyscy cię palcem pokazują jak jesz coś mniej zdrowego :)

    OdpowiedzUsuń
  27. zdrowe odżywianie jest ważne ale nie popadajmy w paranoję osoby które odmawiają sobie wszystkiego i żyją na listku sałaty to nie jest moim zdaniem dobrze, od czasu do czasu zjeść coś niezdrowego można, tak jak mówisz pączek raz na jakiś czas lub makaron z bogatym śmietanowym sosem nas nie zabije :) co innego gdy nasze nawyki to tylko niezdrowa dieta fast foody tłuszcz słodycze ale tak trochę wyluzujmy bo mam wrażenie że teraz to wszyscy cie palcem pokazują jak jesz coś mniej niezdrowego :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja zazdroszczę bo sama mam tego pecha, że jestem uczulona na większość owoców i warzyw, więc w dużym stopniu jestem skazana na suplementy :( ale w miare możliwości staram się wprowadzić do diety słonecznik, nasiona dyni, dużo wody niegazowanej itd. Banan czy jabłko to dla mnie prawie zabójstwo bo od razu zaczynam sie dusić :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja kiedyś notorycznie się odwadniałam nie pijąc na uczelni, co skutkowało zmęczeniem, bólem głowy i ogólnym pogorszeniem samopoczucia. Teraz zawsze mam przy sobie butelkę wody z której popijam na każdych zajęciach i jest o wiele lepiej. A moja dieta polega na równoważeniu zdrowego i niezdrowego jedzenia :P Surówka piękności jest pyszna! Jadałam często owsiankę w różnych wariantach, ale na zimno nigdy mi nie smakowała, myślałam, że do tej surówki będę musiała się zmuszać, a zjadam ją z wielkim apetytem :D Myślę, że organizm przyzwyczaja się do zdrowego jedzenie i w końcu zaczyna je lubić: tak właśnie miałam z siemieniem lnianym i z owsianką. Często ma się ochotę na jakiś produkt, który zawiera potrzebne nam w danym momencie składniki, więc jak je się zdrową żywność i organizm widzi, że mu to służy, to przekonuje nas, że jest to smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Powiem Ci, że jak zjem jakąś zwykłą kanapkę z serem to czuję się ociężała :D A jak zjem coś takiego jak surówka piękności albo prosty obiad to mam mnóstwo energii :-)

      Usuń
  30. Ja mam najczęściej problem z jedzeniem gdy jestem długo poza domem i najczęściej kończy się niestety na jakimś niezdrowym posiłku.

    OdpowiedzUsuń
  31. Do pracy najczęściej brałam sałatki na bazie rukoli albo pokrojone warzywka i ciemne pieczywo :) No i woda mineralna to podstawa!

    OdpowiedzUsuń
  32. szkoda, że ja nie mogę sobie pozwolić na przegryzanie czegoś podczas pracy :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Hej! Ale świetny post. Czasami jak patrze na to, w jaki sposob odzywiaja sie moi koledzy i kolezanki w pracy, to przechodza mnie dreszcze. Coz. Mam to szczescie ze u nas jest 45 minut przerwy obiadowej, a zatem zawsze przynosze ze soba obiad i go zjadam - obiady w stolowce podobnie jak u Ciebie sa z frytkami, plywaja w tluszczu i nie zawieraja warzyw.
    Co do przekasek i napoi, podobnie jak Ty: woda mineralna, ziółka, yerba mate (w gruncie rzeczy calkiem sycaca). Sniadanie zjadam zwykle w domu - koktajl na bazie pietruszki lub innej zieleniny (uwielbiam pietruszke) plus banan/jablko czesto z lyzka siemienia lnianego. W efekcie jest on zielony ale bardzo lubie. W miedzyczasie przed obiadem jakas mini salatka, albo bakalie np. dzis salata z rzodkiewka i olejem lnianym, i jablko, czasem migdaly, a jak potrzebuje byc na chodzie to daktyle (cukier! :)!). Nie spozywam mleka, serow i jogurtow wcale, podobnie nie lubie chleba i kanapek totez tego nie jem. Na lunch - obiad, a w domu wieczorem tez zwykle jakas duza salatka, albo koktajl, albo jeszcze jakis kuskus z czyms, w zaleznosci czy jestem glodna albo czy kogos zapraszam czy nie :).

    W kazdym razie bardzo fajnie ze piszesz takei posty. Mam wrazenie, ze ludzie za bardzo sie rozleniwiaja, do pracy biora kanapki, na przerwe obiadowa zamawiaja pizze, albo chinczyka, a potem czuja sie pozbawieni energii i marudza, a tak naprawde jestes tym co jesz.

    A - trik na kręgosłup. Joga :). Tudziez dopasowac fotel, monitor + pamietac, lopatki w dol, glowa do gory. Aczkolwie raz w tygodniu chodze na joge - kregoslup i tam jest faktycznie sporo cwiczen. Mozna tez przy okazji wyjscia do toalety wyciaaaaagnoaaaac rece baaardzo wysoko do gory, najwyzej jak sie da, a gdy juz sie nie da to jeszcze wyzej ;) pomaga.

    Pozdrawiam lil.

    OdpowiedzUsuń
  34. powiedz mi proszę czy wodę pietruszkową mogę przyrządzić na pól litra wody niegazowanej ?myję twarz woda mineralną i chciałabym ją jakoś wzbogacic

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam, w chwili obecnej trwa u mnie rozdanie, a do wygrania 4 paletki sleek-a, z miejsca Cię serdecznie zapraszam.
    Aktualnie jest 4 do wygrania, a sponsor może powiększyć pulę paletek względem zainteresowania, tak więc zapraszam podwójnie.

    OdpowiedzUsuń

Polecane2