wtorek, 25 lutego 2014

Płukanka z bławatka niwelująca żółty odcień włosów




Kwiat bławatka to jedno z najdroższych ziół - za 25 g w niektórych sklepach zielarskich trzeba zapłacić nawet 11 zł. Nic dziwnego - posiada niezwykłe właściwości urodowo-zdrowotne i dlatego w tym roku zamierzam zebrać go samodzielnie. Chabry to moje ulubione polne kwiaty, kojarzą mi się z upalnymi wakacjami :)



Na swoich miodowych włosach wypróbowałam dwie płukanki - napar i wywar. Oba przepisy znalazłam w Internecie, były polecane dla pożółkłych siwych włosów.



Pierwsza płukanka:
  • 2 łyżki kwiatów bławatka
  • 250 ml wody
  • opcjonalnie: łyżka octu jabłkowego
Ususzone kwiaty zalałam wrzątkiem, przykryłam talerzykiem na 15 minut, wymieszałam, odcedziłam i dolałam ok. 300 ml przegotowanej wody. Chłodną płukankę użyłam do ostatniego płukania włosów nawilżonych wcześniej maską.


Płukanka już po pierwszym użyciu delikatnie ochłodziła moje włosy i co najważniejsze, stosowana co mycie nie wysuszyła mi włosów jak ten bławatkowy szampon Yves Rocher :) Jest skuteczna, ale jej przygotowanie zajmuje więcej czasu niż płukanka czy maska z dodatkiem gencjany, dlatego będę ją stosować sporadycznie.


Druga płukanka:
  • Garść kwiatów bławatka
  • Litr wody
Do wody wrzuciłam kwiaty bławatka i gotowałam pod przykryciem przez 10 minut od zagotowania się wody. Ostudzonym wywarem wypłukałam umyte, wilgotne włosy.


Płukanka miała intensywnie żółty kolor i mam wrażenie, że nie ochłodziła moich włosów, a za to wzmocniła ich kolor (stały się bardziej miodowe). Efekt utrzymał się do następnego mycia.



Poza wpływem na kolor włosów, napar z bławatka posiada też właściwości przeciwłupieżowe i świetnie sprawdza się jako tonik do twarzy. :) Jak to ziołowa płukanka, dodaje też moim włosom lekkości i sprawia, że są sypkie.


Stosowałyście kiedyś bławatkową płukankę? Jak się sprawdziła? :)



PS Na pytania pod ostatnim postem odpowiem wieczorem, teraz muszę lecieć na dworzec odebrać pewną blogerkę :) Domyślacie się, którą? :D


« Nowszy post Starszy post »

29 komentarzy

  1. Nie stosowałam takiej płukanki do włosów, ale próbowałam toniku do twarzy z bławatka i niestety podrażnił moją wrażliwo -naczynkową cerę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale taki napar? Czy gotowy produkt? :) Może uczuliły Cię jakieś konserwanty albo zapachy? :)

      Usuń
  2. Którą blogerkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniamaluje? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie stosowałam takiej płukanki.

    OdpowiedzUsuń
  5. A może Alinę? :D
    Ja nie spróbuje bo jednak wolę ciepłe tony we włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W porównaniu z szafranem bławatek jest taniutki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A może kręconowłosa ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o Anię to ciekawa jestem bardzo spotkanie , bardzo lubię jej blog i twój oczywiście też :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, warto by spróbować. Szkoda tylko, że takie duże opakowania sprzedają, na jeden raz za dużo a jak się nie spodoba to się kwiat bławatka zmarnuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla tych pięknych polnych kwiatów zdecydowanie bardziej pasuje nazwa "chabry", ale niestety częściej używa się "bławatek". Niezależnie od nazwy - zobaczę jak płukanka "zadziała" na moje pierwsze siwe włosy... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mówię właśnie najczęściej chabry albo modraki :-)

      Usuń
    2. Ze słowem bławatek pierwszy raz spotkałam się na tym blogu. Całe życie mówiłam chabry i wszyscy w mojej okolicy też tak mówią, nawet nie wiedziałam, że istnieje inne słowo na ten sam kwiat ;) A modraki to już w ogóle jakiś kosmos :P ;)

      Usuń
  11. Nie potrzebuję, tak jak to Ty ujęłaś, ochładzać włosów, a jedynie mnie zainteresowała ta sypkość :) Myślisz, że warto przepłukać włosy tak po prostu, dla efektu leciutkich kosmyków? Jak długo może się utrzymywać ten efekt? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jakich kosmetyków będziesz używać później :) Ale takiej lekkości dodaje mnóstwo ziół, które nie wytwarzają śluzu :)

      Usuń
  12. Jakie piękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  13. o super, muszę przetestować, bo napewno będzie delikatniejsze od gencjany :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pytanie nie na temat, ale muszę się koniecznie dowiedzieć :)
    Natalio, chciałabym używać masek proteinowych czy samej keratyny jako półproduktu dodawanego do masek nie częściej niż raz na dwa tygodnie. I jeśli w składzie maski/odżywki znajduje się Hydrolyzed Keratin np. GlissKur Oil Nutritive albo Isana Oil Care to czy już muszą ją zaliczyć do takich i nie stosować za często?
    Pozdrawiam, Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam Cię Natalio. Mam małe pytanie do Ciebie. Zaczełam używać maski proteinowej Biovax, kiedyś napisałaś, że po masce proteinowej trzeba nawilżać włosy i nałożyć naskę nawilżającą. Chodziło Ci o to żeby nałożyć ją zaraz po zmyciu tej proteinowej czy nałożyć ją przy ponownym myciu włosów? Bo jakoś nie rozumiem tego.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed proteinową maską lub po :)

      Usuń
  16. Witaj BHC :( To ja Joasia od kotów...
    mam dylemat... byłam u nowej fryzjerki i niestety jak dla mnie mala porazka. Kladzie rojasniacz od skory glowy, czym mnie zaskoczyla. Kiedy pytalam na jakiej wodzie, uspokoila mnie ze na 6... ale ja i tak chcialam tgo uniknac. wczesniej mialam robione przy skorze... no i tak siedzialam z tym wyjac ze mnie piecze a ona nie dowierzala. Obok mnie siedziala tez babka z tym samym na glowie. Wczesniej dyskutowalam z nia o brazach i odradzala mi je, wrecz uznala ze nie zrobi takich jak chce... Troche mi je podciela bo mialam dlugie ale rozdwojone i na koncu sie zrobil maly ogonek. Potem znowu cos nalozyla z najmniejszym procentem wody potem cos w myjce i tak wyszlo ze mam normalnie prawie baile wlosy Mialam niegdys ciemniejsze... i na odroscie zolte plamy a prosilam ja aby zoltych nie bylo. jak jej to pokazalam, to uznala ze tak wyglada sloneczny blond... tyle ze wybralysmy bezowy. przyzwyczaic sie nie moge do bialego lba bez pasemek... no i sie boje ze teraz bardziej mi sie to bedzie kruszylo. plus przez telefon byla opcja max 200 a zaplacilam 320. choc mialam spory odrsot i robila dekoloryzacje... nie byla tez delikatna i tak srednio odpowiadala na pytania. teraz mi sie wyc chce. juz wiecej scinala nie bede a boje sie tego kruszenia...natomiast kazala mi wrocic za miesiac na odrost tez os skory bo inaczej nie robi... chyba tego nie dzwigne bo mnie to mega szczypie... nie wiem co teraz uzywac i do kogo isc... jestem w kropce... jak szlam ulica to sie nieswojo czulam. a za tydzien mam wazne spotkanie. nie wiem. normalnie depresja. teraz tylko nie wiem co robic. Co tu na nie uzyc by mocno zregenerowac... Chciala mi sprzedac maske i szampon nawilzajacy Paul Michell ale to kolejna 100... Czy warto tego typu kosmetyki stosowac albo to Joico K Pak? Czy olejowanie i nawilzanie np maska aloesowa natur vital itd starczy? no i moze ktos doradzi fryzjera we wroclawiu... Blagam, Natalia, Ratuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prześlij mi zdjęcie włosów w świetle dziennym, bo trudno coś doradzić :( Poczytaj jak się zachować w takiej sytuacji: http://www.blondhaircare.com/2013/10/pod-lupa-pielegnacja-wosow-eweliny.html

      Usuń
  17. Napar robi naprawdę cuda, ale po dłuższym stosowaniu mam wrażenie ,że kolor blaknie.. jest taki , no nie wiem bez życia ;) ale przez żółknięciem chyba najlepsza obrona !! :))

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja robie płukanke z miodu, rumianku i odrobiny czarnej herbaty zeby ocieplić kolor :) Niestety póki co nie widzę żadnego ocieplenia blondu... ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. Stosuje hydrolat na twarz bo włosy mam ciemne więc nie mam co niwelować i zadowolona jestem z tego hydrolatu :)

    OdpowiedzUsuń

Polecane2