wtorek, 17 maja 2016

Esencja Andrea po miesiącu stosowania | EFEKTY




Dziś jeden z najbardziej oczekiwanych przez Was postów - wpis o efektach, jakie zauważyłam po wcieraniu esencji Andrea, która staje się coraz większym włosowym hitem!


Co i jak wcierałam?


Aby wcierka spełniła nasze oczekiwania i pobudziła włosy do wzrostu, najlepiej wcierać ją w skórę głowy codziennie. Ze względu na rzadsze mycie włosów mogłam sobie pozwolić na wcieranie co drugi dzień.

Niemal wszystkie wcierki obciążają moje włosy u nasady, dlatego muszę je wcierać wyłącznie na kilka godzin przed myciem. Tak też było tym razem. Rzadkie mycie głowy jest dla mnie niesamowitą wygodą (zwłaszcza, że musiałam ją myć codziennie przez wiele lat), dlatego nie chciałam z  niej rezygnować.

Producent zaleca mieszać Andreę (KLIK) z szamponem, ale skoro nie myję włosów codziennie i szampon spłukuję po 2 minutach, wybrałam opcję z wcierką: aktywnym ziołowym serum na porost włosów z Apteczki Agafii (KLIK).






Rodzaj mojej skóry


Skóra mojej głowy jest płytko unaczyniona, przez co czasami (rzadko) bywa wrażliwa. Ma tendencję do przetłuszczania, ale tak jak wyżej wspomniałam, udało mi się unormować pracę gruczołów łojowych, dlatego zachowuje świeżość przez 2-3 dni. Gdy ją zaniedbam (niedokładnie umyję, co chwilę poprawiam włosy dłonią czy nakładam kremy blisko linii czoła), szybko wraca na 'stare tory' i zaczyna się mocniej przetłuszczać, dlatego muszę się pilnować. ;)


Efekty uboczne


Podczas wcierania wcierki nie odnotowałam żadnych skutków ubocznych: pieczenia, swędzenia, szczypania, mrowienia itp.


Korzyści z wcierania


Korzyści z wcierania mieszanki to przede wszystkim widoczne ograniczenie łojotoku i zniwelowanie łupieżu suchego, ale o tym pisałam Wam ostatnio (KLIK). Myślę, że za tym stoi aktywne ziołowe serum ze względu na zawartość przeciwgrzybiczego klimbazolu i przeciwłojotokowych ziół. Postanowiłam rozdzielić łupież i łojotok oraz zagęszczenie włosów i przyspieszenie tempa przyrostu na dwa posty, aby ułatwić czytelnikom odnalezienie na blogu odpowiednich informacji.

Liczyłam na to, że dzięki obecności Andrei, podobnie jak inne dziewczyny, będę mogła cieszyć się mnóstwem baby hair i kilkucentymetrowym przyrostem, ale... niestety nie zauważyłam pod tym względem żadnych spektakularnych efektów. :( Stan baby hair niemal w ogóle się nie zmienił, podobnie jak długość moich włosów, która raczej nie przekroczyła standardowego 1 cm.



Na obu zdjęciach stoję pod różnym kątem, więc ciężko "zmierzyć" dokładny przyrost. Na oko widać,że nie wynosi kilku cm. :)



Myślę, że gdybym wcierała produkt codziennie przez 2-3 miesiące, w wyższym stężeniu i z Jantarem, efekty byłyby dużo lepsze. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję, aby wypróbować taką opcję.

Esencję Andrea można zamówić wyłącznie na Aliexpress (KLIK) za ok. $2 albo na Allegro, gdzie jej cena jest 4 razy wyższa (składając zamówienie zwracajcie uwagę na czas dostawy - niektóre paczki wysyłane są z Polski, inne z Chin). Moje zamówienia z Ali niestety nie dotarły, ale buteleczkę Andrei przetestowałam dzięki uprzejmości Czytelniczki Pauliny.



A Wy miałyście już okazję stosować Andreę? Jak się u Was sprawdziła?
Mam nadzieję, że lepiej niż u mnie. :)


« Nowszy post Starszy post »

31 komentarzy

  1. Czytałam że u kogoś przyrost wyniósł kilka centymetrów ale też natknęłam się na wpis w którym mowa była o tym że efektem był jedynie (albo aż) łupież. Gdyby skład tej esencji był znany (i nie najgorszy) to z chęcią bym ją przetestowała, w przypadku gdy skład jest zagadką wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie mnie nie kusi, bo jest nieprzebadana i niedopuszczona w UE, więc tak naprawdę nie mam pewności, co i w jakich proporcjach się w niej znajduje. Wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Andrea jest na mojej obowiązkowej wishliście :)
    Swoją drogą, uwielbiam aktywne serum Agafii, to z pierwszego zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Andrea bardzo mnie kusiła, ale jak na razie postanowiłam zrobić macerat i sama zdecydować o składzie, który przyspieszy trochę moje włosy. Jak na razie czekam aż się "przeżre" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niedawno zaczęłam wcierać, wymieszałam 20 ml esencji z 10 ml jantaru :) Mam nadzieję, że coś się ruszy, sam jantar przyśpieszał porost do 2 cm, może dodatek tego produktu sprawi, że będzie jeszcze lepiej :) Obawiam się tylko łupieżu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kupilam moja w UK na ebayu, opakowanie i buteleczka takie same. Uzylam z szamponem ale dostalam po niej strasznego bolu glowy, ktory utrzymywal sie caly nasteny dzien, sprobowalam drugi raz o mniejszym stezeniu i znow to samo. Dalam znajomej do wyprobowania i tez miala bol glowy. Takze niestety ale nie polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniamaluje też miała ból głowy, czyli Wy miałyście prawdopodobnie "tą dobrą" wersję. :)

      Usuń
    2. O ile pamietam Aniamaluje czula mrowienie skory glowy a ja mialam okropny, ciezki do zniesienia bol glowy, myslalam ze moje jestem uczulona na jakis skladnik dlatego dalam kolezance do wyprobowania ale ona tez dostala bolu ktory utrzymywal sie caly nastepny dzien. Obawiam sie ze w zaleznosci od tego gdzie kupijemy to sklad znacznie sie rozni :(

      Usuń
  7. Raczej nie wypróbuję, jakoś nie mam zaufania do takich "specjałów" o niewiadomym składzie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przesyłają chyba różne zawartości. Ponoć są też podróbki Andrei. Muszę się zaopatrzyć w swoją i sprawdzić na własnej skórze czy faktycznie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to chyba była ta druga wersja, bo z tego co pisała Aniamaluje, powinnam czuć cokolwiek, a ja nie widziałam różnicy pomiędzy wcierką a wodą. :)

      Usuń
  9. Czytałam na jednym blogu, że u kogoś stosowanie tej esencji spowodowało miesięczny przyrost włosów....5 cm. Sama nie wiem. Akurat mi nie zależy specjalnie na długości włosów, ale mimo to bałabym się stosować tego chińskiego płynu. Najważniejsze, że nie było u Ciebie efektów ubocznych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja wolę nie ryzykować i takie produkty (z niewiadomym składem, nie przebadane, bez żadnej kontroli) omijam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem w trakcie kuracji i widzę efekty, ale też raczej nie spektakularne. Pewnie za około tydzień je podsumuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie stosowałam i raczej nie będę. To co piszą niektóre osoby odstrasza

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama nie wiem, co sądzić o tych wszystkich azjatyckich specyfikach:/ ostatnio czytałam nawet o plasterkach do podnoszenia powiek (oczywiście chiński produkt;))dziewczyny, jakie macie doświadczenie z "egzotycznymi" kosmetykami?

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielka szkoda, że u Ciebie się nie sprawdziła :(

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie Andrea wywołała silne swędzenie skóry głowy i łupież :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro poruszyłaś znów temat wcierek to chciałabym się zapytać o pewien zabieg, o którym może słyszałaś. Mezoterapia igłowa bądź bezigłowa podobno pomaga na wypadanie włosów i je wzmacnia. Jest to dość droga impreza, ale zastanawiałam się ostatnio czy pomogłaby w moim przypadku. Nie mam prześwitów, ale włosy są bardzo cienkie i wypadają w dość sporych ilościach. Mimo dbania i prób odratowania tych nędznych piórek nadal nie wyglądają tak, jak tego bym sobie życzyła:) Zdaję sobie sprawę, że bujna czupryna to przede wszystkim zasługa genów, a w mojej rodzinie nikt chyba nie posiadał grubych włosów. Myślisz, że zabiegi mezoterapii mogą pomóc?

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie się wydaje, że ten kilkucentymetrowy przyrost u Aniamaluje to ściema i między tymi dwoma zdjęciami był dłuższy okres czasu. Czytałam u niej o tym pięciocentymetrowym przyroście w miesiąc, natomiast u innych dziewczyn albo nie było takich spektakularnych efektów, albo w ogóle narzekały na tę wcierkę. Trochę to podejrzane. Na moje oko dziewczyna chciała sobie poprawić statystyki na blogu. Na Andreę na pewno się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ciężko byłoby taką ściemę zorganizować, dodając zdjęcia co miesiąc, w międzyczasie pokazując się na instagramie i snapchacie :). I zważając na fakt, że datę zdjęcia można sprawdzić za pomocą danych EXIF obecnych na każdej fotce.

      Bardziej prawdopodobne jest dla mnie to, że Andrea jest teraz masowo podrabiana, gdyż każdy opisuje ją inaczej - od konstystencji przez kolor, aż po zapach.

      Usuń
  18. Ja jestem w trakcie testowania, mieszam z Jantarem. Zobaczymy co będzie za 2-3 tygodnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie warto ryzykować

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz piękne włosy, a efekty mimo i tak są zauważalne! Jak najszybciej zakupię ten produkt żeby go przetestować, mam nadzieję, że si u mnie sprawdzi! Ten ziołowy olejek, na pewno będzie dobry. Czekam z niecierpliwością na kolejny post i kolejną recenzję!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Do mnie trafiła, więc miałam szczęście ;) Zaczęłam kurację 1.05.2016, co mogę powiedzieć? Bardzo dużo 'baby hair', przyrost też większy niż zwykle, co widzę po odroście. Zaraz po aplikacji trochę piecze. Ciekawy produkt, ale chyba jestem zbyt leniwa, by jeszcze kiedyś zamówić i tak sumiennie wcierać :D Używam w połączeniu z Jantarem.
    Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam pytanie trochę inne, keratynowe prostowanie, zrobiłam je ponieważ miałam baaardzo zniszczone włosy po rozjaśnianiu i stwierdziłam, że lepiej zrobić to niż prostować je codziennie. Minęło od tego czas 5 miesiacy, keratyna sie wyplukala, wlosy dalej sa zniszczone tak jak były, ale nie widzę większych uszkodzeń, mysle, czy nie zrobić jeszcze raz tego, ale nagle przeczytalam na kilku blogach jak to keratynowe prostowanie dobija wlosy i sprawia, ze wygladaja ladnie tylko przez chwile a pozniej sa do scienia, co myslisz? skoro teraz nie wygladaja tragicznie (po keratynowym prostowaniu oczywiscie nakladalam oleje maski itp) to znaczy, ze wcale tto nie jest tak niszczacy zabieg i moge to zrobic jeszcze raz czy darowac sobie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Uzywalam przez miesiac z kozieradka... wydaje mi sie ze jest pewna zmiana. Zdjecia tu: http://kotowilk.blogspot.com/2016/06/esencja-andrea-na-porost-wlosow-efekty.html?m=1 Chyba sprobuje jeszcze jedna buteleczke. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam ja użyłam andrei 2razy i już ponad tydzień uporczywie boli mnie glowa,jest to naprawdę silny ból.Teraz nie wiem czy to od tego specyfiku czy zbieg okoliczności ponieważ bardzo obniżyło mi się ciśnienie.Jak myślicie czy andrea może obniżyć ciśnienie?

    OdpowiedzUsuń

Polecane2