wtorek, 31 maja 2016

Laminowanie włosów żelatyną: 2012 vs 2016





Od kilku dni nie poznaję swoich włosów. W ramach pewnego eksperymentu próbuję je przesuszyć i spuszyć, ale... się nie da. :) Próbowałam płukanki z soli, maseczki z żółtka, mycia szamponem oczyszczającym i laminowania żelatyną - kiedyś po takich produktach miałabym na głowie szopę i mnóstwo zniszczonych końcówek, teraz włosy są gładkie, nawilżone i błyszczące. Jedna z czytelniczek prosiła mnie, abym pokazała, jak moje włosy reagują obecnie na laminowanie żelatyną, dlatego z chęcią spełniam tę prośbę.



Laminowanie żelatyną


Kiedyś laminowałam włosy z niewielką dawką żelatyny (protein) i sporą ilością emolientów, a włosy i tak były pełne objętości i przesuszone na końcach. Dziś zabieg wykonałam z niemal samej żelatyny. Najpierw umyłam włosy szamponem Magiczna Moc Olejków (KLIK), a następnie nałożyłam maseczkę składającą się z:

♦ łyżki żelatyny rozpuszczonej we wrzątku,
łyżeczki odżywki Garnier Awokado i Karite (dodałam ją dopiero, gdy żelatyna ostygła i zaczęła zamieniać się w żel).

Założyłam foliowy czepek i po 20 minutach dokładnie wypłukałam maseczkę. Włosy wysuszyłam naturalnie.


Efekt


Włosy gładkie, nawilżone od nasady aż po końce. Sypkie i błyszczące, bardzo elastyczne i miękkie, ale na końce mam ochotę nałożyć kropelkę jedwabiu, aby je dodatkowo nabłyszczyć (w stosunku do reszty włosów błyszczą najsłabiej). Już teraz rozumiem zachwyt nad tym zabiegiem ze strony osób, których włosy nie są mocno porowate. :))



Ostatnio laminowałam włosy w 2014 roku, ale wtedy efekt nie do końca mnie zachwycił. Relację możecie przeczytać tutaj.



Laminowanie żelatyną to świetny miernik kondycji włosów. Włosy zdrowe pięknie wygładza i nabłyszcza, natomiast zniszczone przesusza i usztywnia. A jak sprawdza się na Waszych włosach? Wciąż przesusza czy pokrywa kondycjonującym filmem? Mam nadzieję, że to drugie. :))


PS Nie wiem czy wiecie, ale w Lidlu od wczoraj znów są oleje - zimnotłoczony sezamowy i z kiełków kukurydzy: KLIK. :)

« Nowszy post Starszy post »

59 komentarzy

  1. Muszę w końcu spróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię efekt jaki daje laminowanie włosów. Ile ja bym dała, żeby moje naturalne włosy były już tak długie... :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w sumie losowo wychodzi z tymi efektami - raz jest idealnie po laminowaniu a raz szopa :D

      Usuń
  3. Nie masz już czasem włosów do talii?
    Musze podciąć włosy, zastanawiam się czy obciąć całe zniszczone (ok 15 cm) czy obcinać stopniowo. Mam długość prawie do talii ale boje się że jak obetnę całość to wieki mi zejdą na zapuszczaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja latami obcinałam stopniowo i skończyło się to tak, że pomimo najlepszej pielęgnacji zniszczenia szły w górę. W końcu to zauważyłam i ścięłam na raz wszystkie zniszczenia. Przez wcześniejsze lata z konieczności podcięć zyskiwałam czasem 2 cm w rok. Teraz przy zdrowych końcówkach mogę podcinać rzadko i zatrzymywać praktycznie wszystko co urośnie. Ścięte 23 cm odrosły błyskawicznie, dosłownie. Oczywiście u Ciebie może być inaczej, może zniszczenia nie będą sobie wesoło wędrowały w górę włosa. Ale jeśli obawiasz się wieków zapuszczania po dużym cięciu, to wbrew pozorom to właśnie tak nie jest.

      Usuń
  4. Moje włosy w ogóle nie przepadają za proteinami, uwielbiają olejowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żebyś potem nie żałowała tego celowego spuszania i przesuszania:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, planowałam dość mocno obciąć włosy, dlatego pozwalam sobie na ryzyko. :-)

      Usuń
    2. 'Planowalam'-czyli już nie planujesz? :-)

      Usuń
    3. Od wczoraj znowu podobają mi się moje włosy, dlatego nie wiem co zrobię i napisałam "planowałam" :)) Wcześniej chciałam obciąć do łopatek, a teraz sama nie wiem... chyba tradycyjnie pójdzie 5 cm ;-)

      Usuń
    4. Przerabiałam już takie kwestie kilka razy - na początku włosomaniactwa obcięłam zniszczone włosy z długości do połowy pleców do długości do ramion. Najpierw mi się podobało, bo pozbyłam się cieniowania, włosy wyglądały pięknie i zdrowo, ale szybko zaczęłam tęsknić za długimi i choć minęło już kilka lat to nie udało mi się do tej pory zapuścić ich do tej długości sprzed obcięcia. Mało się na początku znałam i przez eksperymenty obcinałam włosy jeszcze ze dwa razy tak do ramion. Teraz mam już prawie do łopatek ale na końcach mam hennę, która mi trochę włosy przesuszyła i końce się plączą trochę i są leciutko porozdwajane, za bardzo tego nie widać i włosy układają się dobrze w miarę, więc obcinam stopniowo po kilka cm, żeby nie stracić tej długości na którą już dość długo czekam. Także trzymam kciuki byś wytrwała i nie obcinała drastycznie włosów. Długie są najpiękniejsze zwłaszcza tak wypielęgnowane jak Twoje :)

      Usuń
    5. Ja jestem Natalio ogromną fanką Twoich włosów. To jak one się zmieniły jest niesamowite. Jestes moja największą internetową inspiracją:)

      Co do podcinania- ja uważam, że Twoje włosy są piękne i nie powinno sie ich ruszać, ale... Wiadomo jak to z nami babami jest. Jak wpadnie się na jakiś pomysł (np. na fryzurę, to jest prawie pewne że kiedyś go zrealizujemy:D). Więc może idź na żywioł i po prostu je zetnij?:D

      Usuń
  6. Muszę spróbować laminowania :)
    Cudowne masz włosy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje włosy naturalne reagują dobrze, ale końce rozjasniane niestety sie puszą dlatego wolę laminowanie marion ktore jest trochę slabsze od domowego ale daje fajny efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nigdy nie laminowałam włosów, muszę przetestować ten trik. Tylko czy nie wzmocni mi to szybkiego przetłuszczania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz zdrowe włosy u nasady to duża dawka protein z żelatyny może je obciążyć i skrócić świeżość. :)

      Usuń
  9. Masz przepiękne włosy, a jaśniejsze końcówki tylko dodają uroku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po pierwszym akapicie mogę Ci napisać tylko jedno: ciesz się tymi włosami i daj im spokój! Są przepiękne! :-)

    Nie laminowałam nigdy włosów, co jest trochę Twoją zasługą, bo właśnie chyba w 2012, kiedy chciałam laminować włosy, Ty napisałaś o swoich nieciekawych doświadczeniach i wyszło mi, że na moich włosach też może tak wyjść. Do dziś nie próbowałam. Ale moim włosom daleko do ideału (choć ta parę lat w blogosferze dobrze i zrobiło :-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dawno nie miały z mojej strony takiego spokoju jak teraz. :) Nie muszę z nimi robić nic. :)) W przeciwieństwie do tego, co było w 2012. ;))

      Usuń
  11. nie zapominaj, że robiłaś keratynowe prostowanie, twoje włosy są więc piękne i zdrowe tylko z pozoru. A właściwie dopóki keratyna się nie wypłucze. Wiem co mówie, bo prostuje tak swoje włosy od kilku lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno się wypłukała, co poznałam właśnie po puchu i przesuszonych końcówkach już jakiś czas temu. :)

      Usuń
  12. Piękne, szczególnie te po.... lewej...

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowicie się prezentują <3

    OdpowiedzUsuń
  14. wspaniałe włosy! muszę spróbować wykonać taką maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja mam pytanie dot. degażowania. Mam bardzo gęste, dość krótkie włosy i żeby je przerzedzić i dodać lekkości po raz kolejny zdecydowałam się na degażowanie (w kwietniu). Wcześniej byłam zadowolona, ale włsoy odrosły i chciałam jeszcze raz. Teraz włosy zaraz po przeczesaniu znów się plączą, puszą, widać te cienkie krótkie włosy na całej głowie! :(Moje pytanie: kiedy włosy będą "normalne" tzn tak jakby już bez efektu degażowania? Proszę o odpowiedź :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż je wyrównasz i zetniesz całe cieniowanie :)

      Usuń
  16. Natalio, jak to jest z suszeniem włosów suszarką? Moje włosy po suszeniu chłodnym nawiewem (ok 80%) a następnie wyschnięciu są niesamowicie miękkie, lejace i błyszczące. Uwielbiam je takie, są proste aż do następnego mycia (mają tendencję do odkształcenia) Dodam że moje włosy są naturalne, średnioporowate w kierunku do nisko. Jaki wpływ na włosy ma chłodne powietrze suszarki? Czy może im zaszkodzić i wysuszyć? Bardzo proszę o radę :)
    Ps. To ja pytałam o zabieg laminowania, dziękuję za post! A włosy przepiękne jak zawsze! <3
    Buziaki, Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, mam podobną sytuację :) Niektórym włosom suszenie po prostu służy. Myślę, że chłodny nawiew jest bezpieczny, jeśli już to trzeba mieć na uwadze możliwe uszkodzenia mechaniczne od np. suszenia na szczotce (tzn. nie niszczy od razu, ale zawsze to dodatkowa dawka manipulowania, ciągnięcia i ruszania).
      O.

      Usuń
    2. Chłodne powietrze jest bezpieczniejsze niż gorące/letnie, zwłaszcza z jonizacją, ale niektórym nawet ono nie służy (byłam takim przypadkiem). Jeśli Tobie służy - susz tak :)

      Usuń
  17. Ja już od kilku tygodni przymierzam się do ponownego laminowania i jakoś nie mogę się za to zabrać. Może uda mi się jeszcze w tym tygodniu, choć boję się, że po keratynowym prostowaniu mogę łatwo przeproteinować włosy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezu, przepiękne włosy! To ombre już jest takie delikatne i wygląda to cudownie. Też wracam do naturalnego chyba, mam już spore odrosty. Farbowałam na czarno, mam naturalnie ciemny brąz i śmiesznie to wygląda póki co, ale nie rzuca się w oczy. W ogóle, wiedziałaś, że niechcianą czerń można wypłukać henną? Farbowałam parę razy farbą trwałą, a po jednej hennie (też czarnej!), kolor zrobił się bardziej brązowy. Już raz "ściągałam" czerń henną bezbarwną khadi i to działa. Potrzeba trochę czasu, ale kolor zdecydowanie bledł i w końcu schodził do naturalnego. Ale mam wysokoporowate i nie farbowałam np. parę lat na czarno, tylko najwyżej kilka miesięcy. Ale polecam wszystkim dziewczynom z niechcianą czernią wypróbowanie henny :)
    A i zapomniałam o laminowaniu, a przydałoby się moim włosom trochę protein, chyba dzisiaj skoczę po żelatynę do sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam o tym pojęcia - informacja na pewno się przyda wszystkim czarnulom - dzięki! :)

      Usuń
  19. Jak patrzę na te zdjęcia to sobie myślę,że to strasznie dużo czasu 4 lata,żeby dojść do takiej kondycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można znacznie szybciej. Ja po prostu uczyłam się pielęgnacji (i przy okazji czytelniczki), bo w 2011-2013 nie było wszystko podane na tacy, tak jak teraz :)) A przez liczne eksperymenty pogorszałam wygląd włosów. Odkąd odpuściłam, ich stan zaczął się intensywnie poprawiać, dlatego zachęcam do minimalizmu :-)

      Usuń
    2. Tak, jest teraz więcej informacji jednak Nie zgadzam się z tym do końca :-) każda musi sama metoda prób i błędów dojść do tego co nam pasuje a co nie, a to, u mnie przynajmniej,trwa już dwa lata, i dalej często mam włosów niespodzianki:-) tak samo-u Ciebie największą korzyść(chyba)przyniosło odstawienie farbowania i wyhodowanie naturalek,co przecież też trwało bardzo długo:-) mój komentarz nie ma być złośliwy,po prostu po tych dwóch latach mojego dbania o włosy tracę motywację:-)

      Usuń
  20. Jeśli chcesz spuszyć włosy to spróbuj oleju kokosowego,jakiś czas temu pisałaś, że puszy:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wczoraj czytałam wiele postów z Twojego bloga. Pierwszy raz wypróbowałam olejowanie w misce i zmywanie oleju odżywką. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona efektem. Włosy są miękkie jak nigdy dotąd. Jednak wypróbowałam też koczka, którego polecasz jako sposób na związywanie włosów do spania. Niestety moje włosy zamieniły się w wielki, bezkształtny puch. Co prawda są podatne na upięcia, lubią się wywijać i zawsze mam z tym problem. Jednak tym razem osiągnęły naprawdę komiczny wygląd :D Chciałam zapytać, czy obecnie nadal wiążesz włosy w koczka do spania? Czy związanie włosów w zwykłego kucyka będzie je bardzo niszczyć?
    Pozdrawiam i zazdroszczę Ci uporu i wytrwałości w drodze jaką pokonałaś w dążeniu do tak pięknych włosów jakie widać na zdjęciu :) Zachwycona Justyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, koczek to mój must have. Moze związałaś wilgotne włosy? Teraz jest deszczowo, więc może przy braku emolientów wlosy się spuszyły (były wilgotne podczas związywania, mimo że były suche - włosy lubią pochlaniać wilgoć z powietrza) :)

      Usuń
  22. Masz bardzo piękne włosy :) Moje ostatnio sprawiają mi problemy bo zaczęły się strasznie przetłuszczać i wszystko je obciąża :( nawet jak umyję szamponem ziołowym to niby nie wyglądają źle bez odżywki ale gdy dałam kroplę olejku żeby zabezpieczyć końcówki to od połowy długości się strączkują :( Sama nie wiem jak sobie z nimi poradzić :( Myślisz, że to może mieć związek z olejem palmowym? Od dwóch tygodni go używam i na początku włosy były cudowne a teraz coś się z nimi stało :/ Mogłabym prosić jakieś rady dla mnie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej, tak, ale musisz je po prostu oczyszczać regularnie szamponem oczyszczajacym :)

      Usuń
  23. Nie wiem czy spodoba Ci się, jak będziesz miała tylko sam naturalny kolor / kiedy ewentualnie zetniesz farbowane/. To delikatne ombre wyglada bardzo ładnie i złoty dodaje Ci świetlistości, sam naturalny jest niestety zbyt szary / tez taki mam :)/.
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba póki co nie zrezygnuję z jasnych końców, bo też mi się podobają :) I wiele czytelniczek tak mi radzi.

      Usuń
  24. Na laminowanie się chyba nigdy w życiu nie zdecyduję, bo moje włosy są tak dziwne, że znając moje szczęście (i włosy!) spuszyły by się niemiłosiernie, a z efektami tegoż zabiegu męczyłabym się przez co najmniej 1,5 miesiąca :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Patrząc na zdjęcie z lewej przypominają mi się stare dobre czasy :D ten zachwyt i rumieńce na policzkach, że muszę wypróbować dany produkt bądż metodę :). Teraz też lubię testować i kombinować, ale to juz nie to samo :). Wtedy miałam 17 lat, a teraz 21 :D i chyba ten "szał" mi przeszedł :) szkoda, bo mile wspominam to wszytsko :).
    Też dawno nie robiłam laminowania włosów. Dzisiaj zrobię :D. Dzięki za motywacyjny post :D :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze takie pytanie :). Sądzisz, żę roztwór żelatyny można wymieszać z maską aloesowa z Natur Vital? Czy lepiej byłoby z odżywką John Frieda Full Reapir? :) Dawniej dodawałam do tego odżywkę z Nivea long repair, ale teraz nie mam jej w domku :). Będę bardzo wdzięczna za odp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam składu tej drugiej, ale lepiej z emolientami, bo jeśli jest wilgotno, włosy się spuszą, a jeśli sucho, będą albo sypkie, albo suche :)

      Usuń
  27. Witam☺Chciałabym się dowiedzieć czy mogę olejować włosy farbowane (farbą bez amoniaku),czy olej lniany by się nadawał?Co myślisz o farbach bez amoniaku, czy naprawdę mam się bać ze niedługo będą zniszczone,czy kolor po nich może wypłowieć?jak dbać o takie włosy?Czy tak samo jak o włosy farbowane zwykła farbą? Co powoduje że będą się niszczyć?☺ Byłabym bardzo wdzięczna gdybyś mi odpowiedziała.Z góry dziękuję ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można. Olej dobieramy do włosów, a nie tego czym je farbujemy ;) to czy zniszczą Ci włosy zależy od składu farby oraz samych włosów. Nikt Ci nie powie na pewno jak będzie. Który kolor ma płowieć? Jeśli farbowany to pewnie tak będzie, ale to też zależy jaki kolor. A naturalny jak odnośnie będzie taki sam jak był. Dbasz tak jak Twoje włosy tego lubią. Ostatnie pytanie jest dla mnie nie zrozumiałe :p Poczytaj na blogu, albo blogach, co niszczy włosy.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź :)

      Usuń
  28. Jestem ciekawa Twojej wizyty u fryzjera:-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Spotkałaś się może z intensywnym elektryzowaniem się włosów po laminowaniu żelatyną? Laminowałam włosy po raz pierwszy i ostatni i oprócz efektu włosów za milion dolarów dorobiłam się również elektryzowania, które ustąpiło dopiero po dwóch miesiącach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Włosy masz cudne :) Ja kiedyś przeproteinowałam włosy żelatyną i teraz boję się znowu jej użyć :P
    Malinowe Ciasteczka

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeśli nadal próbujesz przesuszyć włosy spróbuj powtórzyć eksperyment z l-cysteiną i sokiem aloesowym :D http://www.blondhaircare.com/2012/04/nieudany-eksperyment-pukanka-z-l.html
    masz odwagę? :D

    OdpowiedzUsuń
  32. czytam juz kolejnego bloga i od tej ilości wiedzy nie wiem co mam robić :( wiem na pewno jakie mam włosy i co mnie w nich denerwuje, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć je odżywiać....
    Moje włosy są dosyć grube i gęste, trochę falowane i baaardzo się puszą. Są farbowane na końcach rozjaśniane (ombre) i właśnie końcówki są masakryczne. W dodatku skóra głowy jest w opłakanym stanie, jest sucha i często sie łuszczy przy skroniach.

    Chcę zacząć je jakoś odżywiać. Dużo czytałam o olejowaniu, o maskach emolientowych, humektantowych, wcierkach i silikonach itp. ale nie wiem co mam wybrać na początek. Proszę o jakieś rady

    OdpowiedzUsuń

Polecane2