niedziela, 12 czerwca 2016

Niskoporowate włosy - jakie one są?




W 2013 roku napisałam taki post na temat włosów o wysokiej porowatości (KLIK) i choć teraz nie mam typowo nisko porowatych włosów, mogę sobie lepiej wyobrazić, jakie one są i jak się zachowują. Tak naprawdę opiszę Wam, jak zachowują się aktualnie moje włosy. :)


gładkie, lśniące, optymalnie nawilżone i sprężyste. Nadmiernie się nie puszą, nie elektryzują i nie mają wysokiej tendencji do utraty wilgoci.

Zaraz po wysuszeniu są gładkie i gotowe do wyjścia. Nie trzeba ich rozczesywać przez pół godziny jak w przypadku włosów zniszczonych i mocno porowatych, wystarczy lekko przeczesać szczotką i są rozczesane. :) W ciągu dnia też nie plączą się w takim stopniu, jak włosy o podwyższonej porowatości.

Po zmoczeniu w ciepłej wodzie są śliskie i się nie plączą.

Stosunkowo łatwo je obciążyć* i trudno oczyścić. Wystarczy nałożenie zbyt dużej porcji odżywki, oleju czy jedwabiu po umyciu, a zaczynają zbijać się w kolonie i szybciej tracą świeżość. Nie wchłoną nadmiaru kosmetyków nawet w ciągu kilku godzin, dlatego aby je "odciążyć", trzeba je ponownie umyć (włosy porowate w krótkim czasie wchłaniają olej czy jedwab, a nawet znów stają się suche). Aby je dokładnie oczyścić, trzeba użyć mocniejszego szamponu i myć włosy bardzo dokładnie (nierzadko dwukrotnie). Dodatek wysokiej zawartości emolientów do szamponów sprawia, że są pozbawione objętości. Trzeba zdecydowanie częściej sięgać po szampon oczyszczający niż w przypadku włosów porowatych.

* Jeśli dokładnie myjemy głowę oraz nakładamy minimalne ilości maski/oleju/jedwabiu, a także pamiętamy o regularnym oczyszczaniu włosów, nic złego się nie dzieje.


Wystarczy umycie samym szamponem, aby prezentowały się doskonale. Po wysuszeniu gorącym nawiewem suszarki są gładkie i błyszczące. Podczas upału nie są przesuszone, a jedynie sypkie i puszyste, a podczas wilgoci albo w ogóle się nie puszą, albo puszą się delikatnie (moje włosy aktualnie, gdy je właściwie dociążę nie puszą się nawet podczas deszczu!). Nie szkodzi im sporadyczne użycie prostownicy czy lokówki. Nie szkodzi im szczotkowanie Tangle Teezer. Po wyszczotkowaniu szczotką z włosia dzika (odpowiednio wypielęgnowaną) są puszyste i mają większą objętość (włosy suche i porowate są spuszone i się elektryzują).

Aby je nawilżyć, wystarczy po każdym myciu nałożyć na końce odrobinę (wielkość orzecha laskowego bez łupiny, a nawet mniej) odżywki. Na włosy porowate trzeba zużyć 1/5 opakowania i cudować z metodą OMO. ;)

Trudno je zniszczyć. Nie szkodzi im ani nadmiar protein, ani nadmiar humektantów, ani soda oczyszczona, ani żółtko, ani ocet, ani SLES, ani rozczesywanie na mokro, ani otarcia o poduszkę czy ubrania* - te wszystkie czynności/składniki bardzo nie służą włosom mocno uwrażliwionym. Zniszczą je dopiero intensywne (i niewłaściwie wykonywane) zabiegi fryzjerskie oparte na zasadowym pH i wysokiej temperaturze, a także ogólne, długofalowe zaniedbanie.

* Mam na myśli normalne działania, nie moczenie włosów w czystym occie itp. :)


Nie szkodzi im ani cieniowanie (chyba że są bardzo cienkie i rzadkie), ani cięcie na sucho. Końcówki po podcięciu są mocne i długo zachowują dobrą kondycję, nawet przez kilkanaście miesięcy (a nawet lat)!

Trudniej je wystylizować, np. zakręcić. Loki szybko się rozprostowują, a włosy u nasady mają tendencję do klapnięcia. Ciężko też nadać włosom objętości/puszystości. Obwód kucyka po zejściu z wysokiej porowatości staje się zdecydowanie mniejszy... Wysoka porowatość ma właściwie jedynie zaletę w postaci objętości, ale ja w ogóle za nią nie tęsknię. Za tą objętością, kryje się też wysokie uwrażliwienie, które mocno utrudnia życie.

O włosy o niskiej porowatości nie trzeba intensywnie dbać. Wystarczy umycie, kropla odżywki, wysuszenie i rozczesanie. Sporadycznie (profilaktycznie) warto nałożyć na nie olej i maskę. Włosy o wysokiej porowatości trzeba co mycie olejować, maseczkować, myć OMO, suszyć naturalnie, wcierać silikonowe serum... a i tak często po wysuszeniu wyglądają jak zużyta miotła. :D

Żeby znaleźć kosmetyk "perełkę" dla włosów o wysokiej porowatości trzeba się nieźle nagimnastykować. Włosom o niskiej porowatości pasuje dużo więcej kosmetyków. Tak naprawdę mogę teraz myć włosy dwukrotnie byle jakim szamponem i nakładać na końcówki niewielką ilość byle jakiej odżywki i po wysuszeniu są gładkie, miękkie i nawilżone. Magia. :))


Jak widzicie, włosy o niskiej porowatości nie są wcale idealne (idealnych włosów nie ma), ale w porównaniu do włosów o wysokiej porowatości są superidealne. :)) Włosy klapnące przy nasadzie czy posiadające tendencję do obciążenia są niczym uciążliwym w porównaniu do intensywnej łamliwości, utraty wilgoci, puszenia i ciągłego elektryzowania.


Typów włosów jest mnóstwo, na zachowanie włosów wpływ ma także ich grubość, gęstość i skręt, nie tylko porowatość. Jestem ciekawa, co jeszcze dodały byście do mojego opisu. A może jest coś, z czym się nie zgadzacie?



Nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa, że nie mam już tego (nie chodzi o kolor, tylko o kondycję) ↑↑↑ Wiem, że się powtarzam, ale tak mam, jak się cieszę! :))


PS Nisko porowate czy niskoporowate? Nigdy nie wiem, która forma jest poprawna. ;)

« Nowszy post Starszy post »

50 komentarzy

  1. Ja mam takie, jedynym utrapieniem jest zawsze taki sam wygląd - przyliz.
    U mnie nawet spanie w wałkach skutkuje prostymi włosami :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że wszyscy z mocno porowatymi włosami i tak Ci zazdroszczą! :)

      Usuń
    2. E tak, ja tam lubię swoje 19 cm w obwodzie :D (wysokoporowate)
      Dodatkowo po spaniu w dwóch ślimaczkach mam piękne, duże loki.

      Usuń
  2. Odkąd zeszłam z raczej niskiej do zdecydowanie niskiej porowatości mam większość tych włosowych problemów pierwszego świata ;) Ciężko domyć, łatwo obciążyć, każde luźniejsze upięcie wytrzymuje max 5 minut, opaski i gumki zjeżdżają, po nocy z wałkami albo piankowymi papilotami mam fale na pół godziny, ale za to efekt jak z reklamy uzyskuję szamponem i odżywką nałożoną na kilka minut.
    Ale niektóre z cech, które wymieniłaś zależą nie tylko od porowatości. Włosy niskoporowate mogą być suche (wtedy wymagają nieco więcej niż kropli odżywki), mogą też nie lubić protein. Po użyciu Nivea Long Repair rozważałam nawet obcięcie "spalonych" końcówek, przeproteinowałam się nawet płukanką mleczną! Podobnie jest z odpornością - włosy niskoporowate, ale cienkie mogą być podatne na uszkodzenia mechaniczne i plątanie (więc TT po kilku miesiącach może podniszczyć końcówki, podobnie jak ocieranie o kołnierz płaszcza czy szalik). Za to mogę bezkarnie moczyć je w słonej wodzie i suszyć na słońcu, po jednokrotnym nałożeniu mocniejszej odżywki wracają do siebie. Pod wpływem wilgoci nie tylko nie puszą się, ale zaliczają kompletny oklap (podobnie jak pod wpływem wiatru, to ich uniwersalna reakcja ;) ). Szczotka z dzika zamiast puszyć - mocno wygładza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zapomniałam o tym, że wszystko z włosów zjeżdża. :D Ale czym jest ten problem w porównaniu do puchu, sztywnych i kruchych końców, które trzeba podcinać co 2 tygodnie... ;))

      Dlatego pod koniec dodałam zdanie, że wszystko zależy nie tylko od porowatości, ale też od skrętu, grubości itp. :) No i pielęgnacji - zaniedbane zawsze będą się gorzej zachowywać niż te właściwie pielęgnowane.

      Usuń
    2. Jasne, narzekam tylko w żartach - wiele włosomaniaczek chciałoby mieć takie problemy jak zbyt gładkie włosy ;)
      Z tego zjeżdżania długo się śmiałam, do czasu gdy po wyjątkowo skutecznej mieszance (maska + miód + olej przed myciem) w ogóle nie byłam w stanie upiąć ich pod prysznic. Serio :D

      Usuń
  3. Zgadzam się! Najbardziej z tym, że przy włosach niskoporowatych nie ma konieczności starannego dobierania kosmetyków. Parę lat temu jeden błąd z użyciem odżywki z niewłaściwym składnikiem gdzieś na końcu składu od razu kończył się puchem i jedną wielką tragedią. Dzisiaj raczej wszystko mi pasuje :) Ubolewam tylko nad zupełnym brakiem współpracy pod względem kręcenia, bo loki nie trzymają mi się praktycznie po niczym, nie mówiąc już o pożegnaniu się z koczkiem ślimakiem, który dawał mi kiedyś fale na cały dzień :D

    A najładniejsze są włosy niskoporowate i jednocześnie gęste. Rzadko spotykane, ale to prawdziwy "ideał" :) Dla mnie przynajmniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "gdzieś na końcu składu" znam z autopsji... Koszmarny rodzaj włosów. :) Ale na szczęście mam to za sobą. Mój ideał jest dokładnie taki jak Twój. Gęste, grube i niskoporowate. Chociaż lekka porowatość też nie jest wcale zła. :)

      Usuń
  4. Moim problemem jest problem, który zapewne sama znasz. Schodzę z rozjaśnianych włosów, odrost, czyli jakieś 15 cm, jest niskoporowaty (nawet po umyciu szamponem ze SLES jest ok), a reszta się puszy, łamie, wygina i bez odpowiednich zabiegów pielęgnacyjnych nie ma mowy, żeby wyglądały choć trochę zadowalająco. Chyba zacznę stosować osobną pielęgnację dla góry i dla dołu, bo chociaż ostatnio udało mi się pięknie nawilżyć i wygładzić rozjaśnioną część, odrost był nieświeży już po 15 godzinach... a nie nakładałam ani oleju ani maski bezpośrednio na skalp i włosy blisko skalpu, cóż. Zanim rozjaśniłam włosy, posiadałam niskoporowatki - znam ten komfort, kiedy włosom wystarczy umycie ich delikatnym szamponem i na tym można poprzestać, a wyglądają dobrze. Pozazdrościć Ci obecnej kondycji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego chyba? Koniecznie zacznij! Pisałam o tym tutaj: http://www.blondhaircare.com/2013/03/przesuszone-koncowki-i-przetuszczajaca.html

      Usuń
  5. Dla mnie brak objetosci calkowicie niweluje wszystkiego inne zalety wlosow wysokoporowatych. Mialam włosy niskoporowate, teraz farbuje je na kolor identyczny z naturalnym tylko po to zeby nadac im porowatosci i objetosci. Wygladam i czuje sie duzo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne skale porowatości. :) Lekka porowatość (jak pisałam wyżej) wcale nie jest zła. :) Ale bardzo wysoka to już koszmar. ;)

      Usuń
  6. Ja po nieml 3,5 roku od farbowania nie moglam juz zniesc moich wlosow. Byly w brzydki sposob krzywez nie dalo sie nic z nimi zrobic, wiecznie przyklapniete, przylizane przy glowie. Brakowalo mi fal, objetosci, roztrzepanych fryzur, koczkow. Poszlam do fryzjera, scielam z dlugosci, zrobilam simbre na naturalnej bazie z olaplexem i teraz jestem troche zla, bo za koszt niemal 400zl nie mam wykonanego ani koloru jakiego chcialam, ani nie ta tehnika, ani nawet ciecie nie takie jak prosilam. Wczesniej bylam nawet na konsultacji i pokazywalam zdjecia. Teraz wygladam znowu jakbym miala odrost, olaplex nic nie uchronil wlosow. Na szczescie teraz sa odbite od nasady i maja wiecej objetosci, a postopniowany przod ladnie faluje. Mysle, ze najpierw doprowadze wlosy do porzadku, nawilze i uelastycznie olejami, a potem sama kupie farbe ze szczoteczka do ombre lub sunkiss i zrobie pasemka, by nie bylo tak jak teraz - chlodny odrost i odciety cieply karmelowy kolor. Chyba jeszcze mixtonem kolor poprawie, bo mial byc to chlodny jasny blond, a jest rudy zwyczajnie i absolutnie nie jasny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brak objętości, heh. Mam to samo, może moje włosy nie są jakieś super niskoporowate, ale ich kondycja bardzo się poprawiła w ciągu ostatnich miesięcy. I niby super, ale to ulizanie mnie strasznie denerwuje. Najgorsze jest to, że nie ma sposobu by temu zaradzić.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie włosy ze zdjęcia pod koniec artykułu szalenie się podobają!!! :D
    Jestem chyba jedyną włosomaniaczką, która cieszy się, że jej włosy nie są w całości niskoporowate. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alessa, w takim razie nigdy nie miałaś prawdziwie porowatych włosów! :D

      Usuń
    2. Jestem takiego samego zdania, co Alessa :) Też bardzo mi się podobają włosy na zdjęciu na końcu artykułu :)
      Moje włosy są - wnioskując z powyższego tekstu - niskoporowate. Zdechłe, klapnięte. I - marzę, by się puszyły! xD


      (p.s.: "niskoporowate" - zdecydowanie jeden wyraz, ponieważ to jedna cecha jest :)
      jak np. bladoróżowy xD, a nie osobne cechy, jak np. spódnica szeroka a długa :))

      Usuń
  9. Co mnie wkurza w moich niskoporowatych?-wszystko sie ześlizguje, klamry, gumki, wsuwki są przez jakieś 10 minut. Co mnie bawi? że nie mam porozdwajanych wlosów i jak chadzam raz na rok na podcięcie i mowię, że bylam rok temu to każdy fryzjer pieczolowicie probuje wynaleźć mi końcówkę rozdwojoną. Więc ja sobie siedzę w milczeniu, a ten szuka z namaszczeniem w ciszy i skupieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja czekam na te swoje niskopory jak na zbawienie! Dopiero 8 m-cy temu pożegnałam rozjaśnianie... Dzielna jestem, mimo wszystko i bawię się w tę podwójną pielęgnację. Naprawdę mam dość wysokoporów i ciągłego olejowania, bo tylko ono ratuje mi włosy tak naprawdę. Odrost jest gładziutki, milutki, błyszczący po umyciu i strukturalnie grubszy, co widać gołym okiem. Wierzę, że za dwa lata z hakiem też się będę cieszyła ze swoich włosów tak jak Ty! :)
    Pozdrawiam. :-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam włosy... no właśnie, jakie? Niby wysokoporowate, bo są wiecznie spuszone, od byle błędu. Na pewno nie wystarczy samo umycie zwykłym szamponem. Farby nie widziały na całej długości. Żeby zobaczyć błysk trzeba się napocić i naczarować a efekt i tak nieprzewidywalny - jest albo (częściej) go nie ma.

    Z kolei olejowanie bardzo szybko (po 2-3 nałożeniach) się im przejada i jest przyliz i strąki. Obciążyć jest je bardzo łatwo, nawet od małej porcji odżywki czy serum. Wcale nie chłoną nadmiaru odżywki czy olejku, pomaga dopiero mycie. Gumki lubią się ześlizgiwać. Niby łatwo je ułożyć (mają swój skręt), ale w ciągu dnia choćby nie wiem co (= produkty do stylizacji) go tracą i wyglądają zwykle źle lub dziwacznie. Końcówki trzymają się ładnie przez ok. pół roku. Kto zgadnie :)?

    OdpowiedzUsuń
  12. Natalio mam pytanie, schodzę do naturalnego koloru. 15 cm to moj naturalny kolor w kolorze brązu zaś reszta włosów to blond. Wyczytałam u Ciebie na blogu, ze robiłaś płukankę z bławatka. Ja niestety tez ja zrobiłam, co poskutkowało tym, ze mojw naturalne włosy zrobiły sie granatowe z pobłyskiwały niebieskim. Myje od tygodnia włosy, teraz szamponem przeciwłupieżowym zakupionym w aptece i niestety nic nie schodzi :( czy Ty po płukankę zaobserwowałaś rownież u siebie na swoich naturalnych włosach cos takiego? Podejrzewasz, ze jest szansa aby ten niebieski sie wypłynął? Niestety w innym przypadku wchodzi w grę jedynie farbowanie :( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Natalio mam pytanie, wyczytałam, ze wykonywałaś na swoich włosach płukankę z bławatka. Daze do swojego naturalnego koloru włosów, toteż 15 cm mam swojego naturalnego w kolorze brązu a reszta farbowana na blond. Chciałam ochłodzić troche ten blond, niestety jedynie na naturalnych płukanka złapała co poskutkowało granatowymi włosami z niebieska poświata :( Natalio czy Ty na swoich włosach rownież zaobserwowałaś taki efekt? Płukankę wykonałam dwa razy, myje włosy od tygodnia i niestety nic nie schodzi :( chyba zostało mi jedynie zafarbowanie natury :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, u mnie takiego nie było :(((( A zrobiłaś płukankę tak jak ja? Tzn te same proporcje?

      Usuń
    2. Tak dwie łyżki suszonego bławatka zalałam wrzątkiem po 15 minutach wlałam jeszcze 300 ml wody po czym zaczęłam płukać :( tak sie zastanawiam czy w tej sytuacji pomógła by płukanka z rumianku albo miód ? Boje sie jedynie zieleni :(

      Usuń
    3. Ale ostudziłaś płukankę przed płukaniem? Moim zdaniem lepiej nie kombinować tylko poczekać, aż samo się wypłucze, co pewnie nastąpi. :)

      Usuń
    4. Tak tak robiłam płukankę 30 minut wczesniej i dolałam letniej wody :) Dziękuje Natalio za odpowiedz. Będę olejować i myć szamponem przecielupiezowym i mam nadzieje, ze kiedyś sie wypłucze :)

      Usuń
    5. No to nie wiem. :( A robiłaś ze świeżych czy suszonych kwiatów?

      Usuń
    6. No to nie wiem. :( A robiłaś ze świeżych czy suszonych kwiatów?

      Usuń
  14. Ja specjalnie chcę rozjaśnić włosy aby były bardziej podatne na stylizacje. :) Co z tego, że ładne i zdrowe, jak są denerwujące a wystylizowane zawsze lepiej wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej. Polecono mi tutaj maskę Davines Momo ale nigdzie nie mogę jej znaleźć w formie 75ml czy ta maska jest również dobra? Davines Nounou - maska regenerująca http://estyl.pl/wlosy/maski/davines-nounou-maska-regenerujaca-75ml

    A jeżeli nie ta to która z tych będzie lepsza?
    1. Mythic Oil - maska do każdego rodzaju włosów 200ml http://estyl.pl/wlosy/maski/loreal-mythic-oil-maska-do-kazdego-rodzaju-wlosow-200ml

    2. Absolut Repair Lipidium - maska regenerująca włosy uwrażliwione http://estyl.pl/wlosy/maski/absolut-repair-lipidium-maska-regenerujaca-wlosy-uwrazliwione-200ml

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dwóch 1 nie znam, nr 2 uwielbiam w połączeniu z primerem :)

      Usuń
  16. Wpisałam się pod poprzednim postem, ale nie dostałam odpowiedzi, więc z obawy, że może już tam nie zajrzysz, wstawiam go jeszcze raz ;)

    W lipcu minie rok, jak nie farbuję włosów. Wcześniej bardzo długo się wahałam, mój naturalny podoba mi się, ale problemem jest duża ilość siwych. Na grzywce i skroniach to w zasadzie siwe przeważają. Myślałam o zrobieniu sobie pasemek/refleksów, żeby nie farbować całości, ale ja mam dosyć ciemne włosy, takie powiedziałabym grafitowe/popielate/szare.. W całkowicie zimnej tonacji. Uważasz, że na takim grafitowym kolorze refleksy będą dobrze wyglądać? Czy refleksy wyglądają dobrze tylko na ciemnym blondzie? Proszę o odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Refleksy zawsze są dobrym rozwiązaniem. :)) Musisz dobrać kolor pasemek do Twojego typu urody i koloru włosów, a w tym pomoże już fryzjer :)

      Usuń
  17. To nieprawda, że dzięki niskoporowatości włosy są niezniszczalne i nie ma porozdwajanych końcówek - jeśli włosy są cienkie, to niestety, ale końcówki dalej się niszczą i trzeba je regularnie podcinać, mówię z autopsji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam, ze są niezniszczalne. :) Skoro moje cienkie końcówki (porowate) wytrzymują spokojnie 5 m-cy, przypuszczam że takie o niskiej porowatości jeszcze dłużej. :)

      Usuń
  18. Polećcie jakieś odżywki na końce. Mam włosy zdecydowanie niskoporowate, a jednak plączą się na końcach i mam często problem z ich rozczesaniem. Bez odżywki ani rusz, a z drugiej strony mam wrażenie ze wszystko je obciąża i zaraz zbijają się w strąki. Udało mi się je przyzwyczaić do codwudniowego mycia (wcześniej całe życie myłam codziennie). Na drugi dzień obowiązkowo muszą być spięte ale zauważyłam, że końce są suche i sianowate (może to przez suchy szampon, choć używam go tylko u nasady?) Staram się używać odżywek bez silikonów. Najczęśćiej Alterra, ostatnio Garnier Ultra Doux z Avocado ale szału nie ma. Może to alkohol z Alterry je wysusza jeszcze bardziej? Poradzicie coś? Od kilku miesięcy staram się o nie dbać bardziej świadomie, bo z tego co widzę, wcześniej dawałam im mocno popalić. Dopiero poznaję meandry włosomaniactwa i ciężko mi to czasem wszystko ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awokado z Karite dawało u mnie efekt na poczatku, póxniej słabiej. Ale kiedy wymieszałam ją z olejem (awokado, kokosem rozpuszczonym i winogronowym) - cuda! Taką mieszankę stosuję na godzine, co jakiś czas. Dodatkowo z ulubionych moge polecić: blueberry z kallosa, biovax regenerująca maska (pomaranczowe opakowanie), odzywka z colorphlex pozabiegowa, vatika coconut hair :)

      Usuń
  19. Cześć! piękne masz włosy.. zazdroszczę strasznie, ja jestem dopiero początkującą włosomaniaczką, choć już widzę minimalną poprawę :)
    Powiedz mi, co sądzisz o składzie tego mleczka - danego na schnące włosy, aby je trochę chronić? Niesttey czytanie składów nie idzie mi jeszcze najlepiej :/ Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam! :*

    Aqua, Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Aminopropyl Dimethicone, Silicone quanternium-16, Parfum, Cetrimonium Chloride, Undeceth-11, Olea Europea Oil, Cocos Nucifera Oil, Butyloctanol, Undeceth-5, Panthenol, Glycerin, Hydrolyzed Ceraronia Siliqa Seed Extract, Zea Mays Starch, Guar Hydroxypropultrimonium Chloride, Polyquanternium-7, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroizothiazolinone, Methylisothiazolinone

    OdpowiedzUsuń
  20. Niskoporowate włosy to dla mnie inny kosmos. Moja mama takie ma. Umyje Barwą, zrobi płukankę z ziół - a włosy i tak błyszczą i rozczeszą się ,,same".

    Ja tego kosmosu raczej nie doświadczę, bo od czasów które pamiętam, mam wysokoporowate. Co by jednak nie mówić, jakieś plusy są - przy rzadkich włosach ratuje mnie ich objętość, no i wprawdzie po myciu i suszeniu nie są ,,gotowe do wyjścia", ale wysuszenie ich bez suszarki trwa tyle co tych mamy - gorącym nawiewem ;>

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam właściwie takie włosy, choć bywają słabsze momenty. Zgodzę się jednak z pierwszym komentarzem, ciągły przyklep jest naprawdę irytujący :/

    OdpowiedzUsuń
  22. ja czekam az moje włosy w końcu odżyją po ciaży

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Natalio, piszę do Ciebie z prośbą o poradę. Postanowiłam zapuszczać swoje naturalne włosy (moje włosy wyglądały tak samo jak Twoje z 3 miesięcznym odrostem), ale postanowiłam udać się do fryzjera .Nie mogłam znieść tej odznaczającej się granicy odrostów . Fryzjerka zaproponowała, że najlepszym wyjściem będzie tonizacja włosów na długości (ze złoto/żółtego blondu na bardziej chłodny odcień) i zatarcie granicy odrostów (przedłużenie odrostów i zatarcie granicy/efekt naturalnego sombre -ale nie wiem czy używała do tego tonera, czy farby). Na prawdę jestem zadowolona z efektu,wygląda to bardzo naturalnie! Wreszcie mam ok.6 cm odrosty i nie muszę czekać ;). Problem polega na tym, że dopiero przy myjce powiedziała, że włosy mogą się wypłukiwać! czyli pigment żółty może się wybić, a na pewno to zrobi po jakimś czasie... Wydałam kupę kasy na ten zabieg i jak pomyślę, że za 3 miesiące będę musiała dołożyć drugie tyle to słabo mi się robi (jak się wypłuka to trzeba powtórzyć ,a i tak nie ma gwarancji, że za każdym razem efekt utrzyma się dłużej ). Czy jesteś w stanie poradzić jak pielęgnować włosy żeby efekt utrzymał się jak najdłużej? Na tę chwilę mam taki pomysł: myć włosy fioletowym szampanem joanny (ten o porzeczkowym zapachu) raz w tygodniu by wypłukiwał żółty pigment.
    Będę bardzo wdzięczna za pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko dopytam jakim olejem olejować włosy by nie pożukły ( czy jeśli będę stosować np.maski/odżywki emolientowe z olejami, to taki olej w składzie może wpłynąć na kolor?)
      i jaki szampon z delikatnymi detergentami byś poleciła?

      Usuń
    2. pożukły? a co to?

      Usuń
  24. zazdro maks! moje są non stop spuszone :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Odkąd zapuściłam naturalne, też mam ten problem - przyklap :D
    W sumie okazało się, że włosy mam delikatne, podatne na odgniatanie (ale raczej proste, takie na granicy, bo nawet minimalnych falek nie da się wydobyć) i chyba niskoporowate. Z tym że lubią się spuszyć, ale też zestrączkować.

    OdpowiedzUsuń

Polecane2