sobota, 18 marca 2017

Pod lupą: pielęgnacja cienkich i rzadkich włosów Katarzyny




Wiem, że bardzo lubiliście serię wpisów Pod lupą, więc postanowiłam do niej wrócić. Na początek list od Kasi i jej włosy, które proszą o naszą pomoc. Czekamy na Wasze porady! :)


Droga Natalio :)

Mam na imię Kasia, pochodzę z okolic Torunia i mam 26 lat. Moje włosy zaliczają się do średnioporowatych. Przez 8 lat katowałam je rozjaśniaczem (robiłam pasemka) i prostownicą (przez 7 lat dzień w dzień prostowałam grzywkę, a raz w tygodniu całe włosy). 5 lutego 2013 roku nadszedł dla mnie przełomowy moment - tego dnia ostatni raz farbowałam włosy. Dlaczego podjęłam decyzję o powrocie do naturalek? Marzyłam o zdrowych włosach i miałam dość ciągłego farbowania. Poza tym za każdym razem jak wychodziłam od fryzjera (a uwierzcie, że zmieniałam ich dosyć często) byłam niezadowolona z końcowego efektu. Chciałabym zapuścić włosy max do zapięcia stanika.


Opis włosów


- z natury są rzadkie, ale pojedyncze włosy są grube,
- obecnie obcinam je na prosto (nie chcę ich cieniować, ponieważ wydaje mi się, że mam ich wtedy jeszcze mniej),
- moje włosy są z natury podatne na falowanie, jednak brakuje im objętości,
- często się puszą,
- bez odżywki po myciu są szorstkie i trudno je rozczesać,
- od 3 lat mam naturalny kolor - według fryzjerki to średni blond,
- nie farbuję włosów od 4 lat.







Opis pielęgnacji włosów


- gdy się śpieszę, suszę je zimnym powietrzem (muszę nauczyć się modelować je na szczotce, może dzięki temu będą lepiej wyglądały po myciu);
- bardzo rzadko prostuję włosy (raz na kilka miesięcy);
- staram się spać w związanych włosach (warkocz, koczek ślimak, kucyk);
- rozczesuję włosy na mokro plastikowym grzebieniem (czesanie na sucho nie wchodzi w grę - po nim wyglądają jeszcze gorzej);
- często chodzę w związanych włosach typu kok baletnicy lub warkocz (używam gumek samoróbek ze skarpetek);
- staram się olejować je podczas każdego mycia na mokro i najczęściej na całą noc. Obecnie stosuję oliwę z oliwek, wcześniej używałam oleju makadamia i arganowego oraz oliwkę Babydream fur Mama);
- myję je co drugi dzień;
- myję je metodą OMO - olej nakładam na wilgotne włosy (najczęściej na całą noc), następnie jest emulgowany maską (trzymam max. 20-30 min.), potem myję szamponem, a na koniec kładę odżywkę i czasami stosuję płukankę (lnianą, miodową, z octem jabłkowym lub cytryną). Na końce nakładam serum lub olej arganowy;

- z reguły metodę OMO stosuję przed każdym myciem (nałożenie większej ilości maski po myciu sprawia, że są bardziej obciążone i szybciej się przetłuszczają);

- 1-2 razy w miesiącu robię peeling skóry głowy (cukier + odżywka lub szampon EVE);
- obcinam włosy co 3 miesiące (najbliższa wizyta 6 czerwca – może zaproponujesz jakąś fryzurę?).



Stosowane kosmetyki i suplementy diety


- szampony: obecnie Alterra z aloesem lub mydło Aleppo Planeta Organica, kiedyś Biolaven do włosów suchych i szampony drogeryjne (po nich włosy szybciej były przetłuszczone);
- odżywki: Nivea Long Repair;
- maski: najczęściej stosuję maskę Planeta Organica toskańską lub ajurwedyjską, Biovax z orchideą;
- wcierki: obecnie stosuję Jantar oraz odżywkę w proszku Kapoor Kachli;
- oleje, które stosowałam: Babydream fur Mama, Alterra Brzoza i Pomarańcza, Babydream, olej kokosowy Vatika, olej arganowy, olej ze słodkich migdałów oraz olej makadamia. Obecnie oliwę z oliwek;
- płukanki: lniana, miodowa, z dodatkiem octu jabłkowego lub soku z cytryny (raz w tygodniu);
- olej na końcówki: olej Green Pharmacy lub olej arganowy;
- suplementy: obecnie biorę CP i dodatkowo piję skrzypokrzywę, kiedyś łykałam Revalid, piłam siemię lniane i drożdże.


Chciałabym, aby moje włosy były bardziej gęste oraz chciałabym przyśpieszyć ich porost. Poza tym walczę z puszeniem – moje włosy wyglądają strasznie po myciu. Od dłuższego czasu moje włosy są jednakowej długości. Czasami miewam chwile zwątpienia typu, że chciałabym powrócić do farbowania. Marzą mi się refleksy.

Pozdrawiam
Kasia






Zoom na włosy Kasi


"...po myciu są szorstkie i trudno je rozczesać..." - to znak, że włosy są wysokoporowate. Rozchylone łuski sprawiają, że włosy są szorstkie, zahaczają o siebie, plączą się i łatwiej się niszczą. O wysokiej porowatości świadczy też fakt, że włosy się puszą i źle wyglądają tuż po umyciu.

Kasia przyznała też, że są rzadkie i grube. Według mnie (po obejrzeniu włosów na zdjęciach) są przeciętnie gęste (lub przeciętnie gęste w kierunku rzadkich; rzadkie to dla mnie TAKIE włosy) i cienkie - widać piórkowate końcówki, ale przedziałek jest normalny i na głowie nie ma prześwitów. Kasia jest też świadoma tego, że włosy są falowane, więc nie można ich szczotkować na sucho (w grę wchodzi wyłącznie rozczesywanie na mokro).

Zobacz:

Kasia przestała niszczyć włosy wysoką temperaturąupina je w ciągu dnia chroni podczas snu - w ten sposób minimalizuje zniszczenia termiczne i mechaniczne. Jeśli chodzi o fryzury, odrzuciłabym jednak kucyk i warkocz, bo koczek najlepiej uchroni jej osłabione włosy. Druga rzecz to gumka - zamieniłabym ją na spinki żabki, bo one nie niszczą uwrażliwionych włosów tak jak gumka z szorstkiego materiału. Domyślam się, że skarpetki, z których Kasia robi gumki są szorstkie, a nie satynowe czy jedwabne. ;)

Na jednym ze zdjęć końce Kasi są przerzedzone, co może być wynikiem krótkiego cyklu życia włosów, nadmiernego wypadania albo wykruszania się osłabionych końcówek.

Zobacz:



Zoom na pielęgnację


To, co nasuwa mi się na myśl czytając opis stosowanych kosmetyków i suplementów to "ale tego dużo", ale to tylko złudzenie (Kasia pisze też o produktach stosowanych w przeszłości). Jestem fanką różnorodności w pielęgnacji i mam nadzieję, że Kasia bazuje wyłącznie na swoich ulubionych produktach i nie stosuje wszystkiego, co popadnie, bo to by jej włosom szkodziło. Włosom potrzebny jest spokój, systematyczność i minimalizm (stosowanie możliwie najmniejszej liczby produktów podczas jednego mycia - mi do właściwego nawilżenia wystarcza olej, maska, szampon i serum - wszystko w niewielkiej ilości).

Najpierw uporządkowałabym pielęgnację i zostawiłabym tylko te produkty i sposoby pielęgnacji, po których włosy wyglądają najlepiej. Odrzuciłabym płukankę miodową, która może wysuszać i puszyć włosy (miód to humektant), a maski zamieniłabym na bardziej emolientowe, na przykład na czarną maskę marokańską Planeta Organica (KLIK klik) albo Biovax Latte (KLIK klik).

Włosy Kasi muszą nasycić się wodą i tłuszczami, wtedy odzyskają blask i sprężystość. Właśnie dlatego najpierw skupiłabym się na nawilżeniu i natłuszczeniu łodyg włosów - tutaj w ruch musi pójść olejowanie, emulgowanie oleju maskami z emolientami (naturalnymi olejami i silikonami) i silikonowy olejek na końcówki. Włosy Kasi nie są w złym stanie, więc nawilżenie zajmie moment. Jeśli użyje dobrze dobranych produktów, po 2-4 myciach włosy będą gładkie, lśniące i sprężyste.

Teraz są lekko suche na końcach i przetłuszczają się u nasady, więc najlepszą metodą mycia jest według mnie metoda OOM, czyli olej-odżywka-mycie (olejowanie, emulgowanie oleju odżywką, a potem mycie wyłącznie skóry głowy ziołowym szamponem). Metoda OMO (OM wzbogacone o nałożenie odżywki do spłukiwania tuż po umyciu) może obciążać delikatne włosy Kasi, dlatego aby tego uniknąć, podczas nakładania drugiej odżywki trzeba pamiętać o nałożeniu niewielkiej porcji (mniej więcej połowa orzecha laskowego bez łupiny) i tylko na końce. Jeśli po umyciu włosy będą wymagały dociążenia, postawiłabym na wykończenie fryzury odrobiną (kropelką!) silikonowego serum. Jeśli włosy Kasi odzyskają nawilżenie, wypróbowałabym OMO w takiej wersji: odżywka - mycie - odżywka bez spłukiwania, która zadba o skręt.

Po nawilżeniu włosy Kasi mogą się rozprostować (tak jest u mnie - gdy włosy są suche i wycieniowane to się falują, natomiast nawilżone i obcięte na prosto lub w kształcie U - są proste). Jeśli jednak włosy wciąż będą falować, zabrałabym się za poszukiwania właściwej techniki stylizacji fal. Może wystarczy samo dociążenie włosów i rozczesanie na mokro, ale może lepiej sprawdzi się ugniatanie, stylizacja żelem lnianym lub suszenie dyfuzorem? A może warto sięgnąć po jakąś odżywkę bez spłukiwania? Może polecicie Kasi swoją ulubioną technikę stylizacji falowanych włosów?

Dopiero po nawilżeniu włosów wykonałabym też wymarzone przez Kasię jasne refleksy. Włosy Kasi są z natury jasne, więc może lepiej wystawić je latem na słońce? :)

Zobacz:5 zasad, dzięki którym nie zniszczysz włosów podczas rozjaśniania i trwałej

Dobrze, że Kasia nie cieniuje swoich włosów, bo tego typu włosy się do tego nie nadają - po wycieniowaniu jest ich jeszcze mniej i fruwają jak piórka. Najlepiej na jej delikatnych włosach sprawdzi się cięcie na prosto lub w kształcie delikatnego U.



Zoom na skórę głowy Kasi


Kasia wspomina tylko o skłonności do nadmiernego łojotoku, więc przyjmuję, że nie zmaga się z łupieżem, wypadaniem włosów czy świądem. Zakładam, że włosy Kasi wymagają zagęszczenia, a skóra uregulowania pracy gruczołów łojowych.

Zobacz:
Jak ograniczyć przetłuszczanie włosów? cz. I
Jak ograniczyć przetłuszczanie? cz. II
Suche, puszące się końcówki i przetłuszczająca się skóra głowy

Przetłuszczanie można ograniczyć odpowiednim myciem głowy (regularnym złuszczaniem, oczyszczaniem i nawilżaniem, dokładnym myciem i spłukiwaniem itp.)niedotykaniem jejzmianą nawyków żywieniowych wcierkami z odpowiednimi substancjami aktywnymi (zioła, glinki i inne półprodukty ograniczające wydzielanie łoju). Najpierw skupiłabym się jednak na włosach, a potem na wzmocnieniu skóry głowy. Wiem z doświadczenia, że gdy włosy są suche i uwrażliwione, spływająca z włosów alkoholowa lub ziołowa wcierka je drażni (przesusza i niszczy), a masaż skóry głowy dodatkowo plącze włosy, co nie wpływa na polepszenie ich kondycji.

Wcierka dodatkowo wzmocni skórę głowy i nowo wyrastające włosy. Gęstość i grubość włosów zaprogramowana jest genetycznie, więc czasami dieta, masaż skóry, peeling i wcierki niewiele pomogą, ale nie warto tracić nadziei. Odpuścić można dopiero wtedy, gdy wszystkie metody zawiodą, ale warto pamiętać, że zagęszczenie włosów trwa długo - nawet kilka lat (pierwsze baby hair pojawiają się już po 1-3 miesiącach).

Jeśli po kilku miesiącach nie pojawią się na głowie baby hair, nie zrezygnowałabym ze wzmacniającej kuracji, ale większe nadzieje pokładłabym w odpowiedniej stylizacji włosów. Objętości doda włosom suchy szampon lub lakier do włosów, o czym pisałam już TUTAJ. Jeśli uda się Kasi wydobyć fale, one również zwiększą objętość włosów.



Zoom na odżywianie


Nie wiem, jak wygląda podejście Kasi do odżywiania, ale jeśli odżywia się źle, kuracja tabletkami czy picie herbaty z krzemionką przez miesiąc nie wzmocni włosów w zadowalającym stopniu. Tabletki i naturalne suplementy (np. herbaty czy koktajle) powinny być tylko dodatkiem do zbliansowanej diety, bo włosy do wzrostu potrzebują nie tylko CP czy biotyny, ale też białka, węglowodanów, NNKT, witamin, minerałów i innych związków. O dietę musimy dbać bez przerwy.

Zobacz:
Co jeść, aby mieć zdrowe włosy? cz. I
♡ Co jeść, aby mieć zdrowe włosy? cz. II


A co Wy poradziłybyście Kasi? Czekamy na Wasze propozycje!


« Nowszy post Starszy post »

39 komentarzy

  1. Dziękuję za cenne wskazówki:) Z pewnością przy najbliższych zakupach skuszę się na maskę i spinki żabki, o których pisałaś. Co do diety staram się jeść zdrowo i regularnie. Obecnie moim jedynym problemem jest nadmiar stresu..cały czas próbuje z tym walczyć, ale mi nie wychodzi:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stres to 'morderca', więc mam nadzieję, że szybko go zniwelujesz. :*

      Usuń
  2. A może by tak popracować nad tymi falami? Pougniatać po myciu na żelu? Mi ten opis przypomina moje kręcone włosy kiedy się nimi źle zajmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś próbowałam;) I dużo osób powiedziało mi, że nie tak wyglądają fale;/ Po rozczesaniu miałam jeszcze gorsze włosy niż po żelu lnianym;)

      Usuń
    2. No to ja bym na pewno poszła w dociążanie, bo w ten sposób włosy się rozprostują i wygładzą. :)

      Usuń
  3. Natalio, mam pytanie z innej beczki, na które na pewno będziesz mogła odpowiedzieć :)
    Mam proste jak druty, cienkie, zdrowe, niskoporowate włosy. Po raz kolejny gdy wyjechałam i zmieniłam twardą krakowską wodę na bardziej miękką, był dramat. Włosy wymyte wieczorem szamponem Fitomed (mydlnica + SLES) już rano były oklapnięte jak po dwóch dniach od mycia. Trochę pomogło wymieszanie szamponu z płynem do mycia naczyń (!) i płukanka z mleka (lekkie, kontrolowane przeproteinowanie), ale i tak włosy były bardzo obciążone i "tłuste". A zwykle wytrzymują 1,5-2 dni i wymagają odżywki...
    Co robić w takich sytuacjach? Jak je domyć? SLS odpada (powoduje koszmarne wypadanie włosów, przetestowałam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zamienniki sls, na przykład als? W szamponach yves rocher je stosują. Druga opcja która mi przychodzi do głowy to suchy szampon.

      Usuń
    2. A może jakiś szampon z minerałami? Albo wymieszanie szamponu z glinką?

      Usuń
    3. Czy szampon z minerałami z Morza Martwego Isana może być? Chyba nie ma oblepiaczy. O wymieszaniu z glinką nie pomyślałam, ale muszę przetestować :)
      Dziękuję za radę!

      Usuń
  4. Droga Natalio, wiem, że moje pytanie nie jest w temacie, ale mimo to mam nadzieję, że mi na nie odpowiesz. Mianowicie, mam problem ze skórą głowy, która dosłownie nie toleruje suchych szamponów. Próbowałam już różnych opcji - Syoss, Batiste oraz Aussie (próbowałam także zwykłej skrobi ziemniaczanej) i owszem, włosy wyglądały na bardziej świeże i były zdecydowanie bardziej uniesione, odbite od nasady (na tym zależało mi najbardziej), ale niestety, taki stan rzeczy utrzymywał się tylko przez kilka minut. Po upływie tego czasu moja skóra głowy zamieniała się w istne pobojowisko - w miejscach, w których znalazł się szampon, pokrywała się suchym łupieżem i zaczynała mnie swędzieć. Najdziwniejsze jest to, że przez pewien czas (zużyłam 2 opakowania szamponu Batiste i dopiero potem pojawił się ten kłopot) nic takiego się nie działo, nie wiem, skąd nagle taka reakcja... (gdy jeszcze mi służył, nie używałam go zbyt często, dokładnie wyczesywałam nadmiar, nie nosiłam dłużej, niż zalecane). Irytuje mnie to szczególnie mocno, bo swego czasu gdzieś w internecie wyczytałam o jego właściwościach unoszących włosy u nasady i rzeczywiście stosowałam tę metodę na większe wyjścia - działał u mnie rewelacyjnie... Czy może to być kwestia samych szamponów? Jeśli tak - czy jest jakiś tego typu produkt (nawet z wyższej półki cenowej), który możesz mi polecić (czy to szampon, czy coś innego, co znacząco doda moim włosom objętości)? Jeżeli nie - co może sprawiać, że mój skalp tak gwałtownie reaguje i jak to zwalczyć? Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może brakuje mu nawilżenia? Spróbuj oczyścić skórę głowy: peeling cukrowy (lub z szamponu przeciwłupieżowego) + szampon oczyszczający (dokładne mycie) + głębokie nawilżenie prostą odżywką (taką bez silikonów itd.) przed myciem - może pomoże. :) Trzymam kciuki :*

      Usuń
    2. Albo wypróbuj glinkę, np. Ghassoul! :)

      Usuń
  5. Przypominają mi włosy przed tym jak zostałam włosomaniaczką. Ciągle się uczę:) Moim zdaniem włosy są na pewno cienki i tak jak piszesz średnio gęste , gęstość jest na pewno tam gdzie najzdrowiej czyli na górze , moim zdaniem mają potencjał! Końcówki na pewno olejowanie jak najbardziej jest wskazane i podcinanie końcówek aby usyskać gęstość na całej glugości . Ja też tak katowałam włosy na tą chwilę nie wyobraźam sobie życia bez szczotki obrotowej - ona nie niszczy włosów, włosy schną naturalnie a podsuszam je tą szczotką co je wygładza, zwłaszcza na rozjaśnionych końcach. Używam chłodnego nawiewu lub ciepłego-słabszego . Jest to wynalazek który zmienił moje życie:) Moje włosy są falowane a używając tej szczotki są prawie proste a na końcach pięknie podkręcone. Trzymam kciuki za dalszą drogę Kasi !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Szczotka obrotowa-muszę koniecznie rozważyć ten zakup:) A nóż widelec może będzie to strzał w dziesiątkę? Zobaczymy:)

      Usuń
  6. Ja odniosłam nieodparte wrażenie, że te włosy wcale nie są zniszczone, tylko obciążone, a skręt obumarł z powodu nadmiaru humektantów. Może trzeba włączyć do pielęgnacji więcej protein? Ale ja oczywiście nie znam się na tym tak dobrze, jak nasza Natalia. <3 Niemniej, u mnie 2 lata temu pomógł podobny manewr - zwiększenie podaży emolientów, odrobina mniej humektantów i trochę protein.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana:) Staram się regularnie dostarczać im protein:) Wydaje mi się że moje włosy potrzebują znacznie więcej czasu na odbudowę tym bardziej jeśli nie stosuję drogeryjnych kosmetyków wypełnionych silikonami.. poza tym tyle lat używania prostownice i rozjaśniacza tak im dało w kość że przede mną jeszcze długa drogadrogą do idealnych włosów. Ale progres jest widoczny..zobaczcie wpis na martusiowym profilu wpisy z grudnia 2014roku..http://www.martusiowykuferek.pl/2014/12/strefa-czytelnika-4-wieloletnie.html?m=1 to też ja;)

      Usuń
    2. Rozumiem. :) Cóż, każdy ma inne włosy. Niestety, genetyki nie da się oszukać... Przynajmniej w moim przypadku. A może zacisnąć zęby i olejować codziennie przez np. 1-2 miesiące? Ja zrobiłam taki eksperyment, dzień w dzień olejowałam jak szalona (można sobie wyobrazić, jak wyglądała po tym poduszka... ) i efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania.

      Usuń
    3. Prawdę powiedziawszy olejuję włosy przy każdym myciu czyli co drugi dzień i jak narazie nie widzę efektu wow:/ jest poprawa Ale ciągle im daleko do ideału..

      Usuń
  7. Jakiej szczotki do włosów używać w przypadku włosów wysokoporowatych ?
    Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć Natalia,
    Ostatnio zauważyłam, że mam prześwity na przedziałku. Co powinnam robić aby go "zagęścić"?
    Dzięki za odpowiedz,
    Pozdrawiam Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat był poruszany bardzo zrozumiale i przystępnie na blogu Mysi: http://kokardka-mysi.blogspot.com/2014/04/ysienie-gdy-wosy-naprawde-wypadaja.html

      Usuń
  9. Bardzo podoba mi się ten kolor włosów :) Myślę, że warto pobawić się latem w próbe rozjaśnienia naturalnymi sposobami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich włosach - ciemny blond, ciemniejsze o jakieś 0,5 tonu niż u Natalii - furorę robi płukanka z rumianku. Tylko muszę przed użyciem użyć emolientowej maski, bo choć moje włosy mają porowatość średnią w kierunku niskiej, boję się je przesuszyć. Tylko że rumianek daje złote refleksy, zdecydowanie ciepłe, więc nieinwazyjne rozjaśnienie idzie w kierunku ciepłych tonów.

      Usuń
    2. Od dziś stosuję szampon fitomed z rumiankiem..zobaczymy co z tego wyjdzie;)

      Usuń
  10. Moje włosy wyglądają tak od nadmiaru protein, tylko że moje są proste jak druty :) . Ja też postawiłabym na dużo olei, emolientowe maski (bez oleju kokosowego), odżywkę b.s. po myciu i olejowo silikonowe serum :) a nawet mgiełkę na całe włosy, która ułatwi rozczesywanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam rzadkie włosy, ale teraz planuję je wzmocnić. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Metoda curly girl!! Wypróbuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok:) jak coś z tego wyjdzie to pochwalę się efektami;)

      Usuń
  13. Też niestety mam cienkie włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  14. biovax latte jest emolientowy? :o zawsze myślałam, że to typowo proteinowa maseczka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam że jest pehowa, ale w stronę proteinowej.

      Usuń
    2. Ma na początku alkohole tłuszowe, silikon, olej i proteiny wielkocząsteczkowe (mleczne), więc działa bardziej wygładzająco niż tak jak klasyczne proteinowe odżywki na suchych i podniszczonych włosach. :)

      Usuń
  15. I u mnie juz po kilku razach odpowiednie nawilżanie znacząco poprawiło stan włosów - przed każdym olejowanie spryskuję kosmyki rozcieńczonym glutkiem lniany. Ledwo po 3 czy 4 razach włosy rzeczywiście odzyskały blask i elastyczność, stały się miękkie i "lejące" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super:) Koniecznie muszę tak zrobić:)

      Usuń
  16. A ja mam wrażenie, że skręt jest tymczasowy i wystarczy emolientowa pielęgnacja aby je troszkę rozprostować - ale Kasia wie najlepiej jak jest. Z lektury komentarzy poleciłabym spróbowanie wykluczenia/zminimalizowania po kolei protein humektantów i emolientów - będziesz mogła zauważyć co służy Ci najbardziej i najmniej.
    Co do koloru - super, ja mam ciemny blond więc są zdecydowanie ciemniejsze i zazdroszczę. U mnie szampon fitomed dla blondynek stworzył iluzję refleksów ale w ciepłym blondzie (szampon stosowałam yylko na skórę głowy i włosy u nasady). Czytałam jeszcze o masce seri line miodowa, że u niektórych rozjaśnia włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie też tak myślę, bo mam taką samą sytuację u siebie. :)

      Usuń
  17. moje włosy, a zwłaszcza końce, wyglądały tak samo po rozjaśnianiu ich latami przez fryzjerki,ktore stosowaly chyba najtańszy rozjaśniacz... u mnie właściwa pielęgnacja wydobywa ładny skręt/ fale i nie znam się na rozprostowywaniu i dociążaniu ;) ale mogę Ci na pewno polecić szampon Seboradin na przetłuszczanie u nasadu i maskę Kallos Al. Latte oraz odżywkę z Alteryy z aloesem. NA Twoim miejscu spróbowałabym też żółtego Garniera z avocado i maski WAX do włosów blond, u mnie sprawdziła się idealnie przy mocno zniszczonych końcach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za wszystkie rady:)

      Usuń

Polecane2