sobota, 1 grudnia 2018

Mój plan wybielania zębów przed ślubem ♥



Żółtawe zęby to moja zmora od dawna. Choć nie piję kawy i nie palę papierosów, spożywam napoje i posiłki, które nie wpływają dobrze na odcień mojego szkliwa (zielona herbata, złote mleko itp.). Miałam wiele podejść do domowego wybielania, ale przy żadnym nie wytrwałam dłużej niż kilka dni. Od kilku miesięcy chodził po mojej głowie prosty plan wybielania zębów w domu i w końcu udało mi się go wdrożyć. Jestem pewna, że zostanę z nim na dłużej - jest prosty, szybki i przyjemny! No i teraz nie mam odwrotu - biała suknia zobowiązuje. ♥

_____________________________________________________


Żeby mieć bielsze zęby, regularnie chodziłam na skaling, piaskowanie i fluoryzację, ale podczas dwóch ostatnich zabiegów wyszczerbiono lekko moje jedynki (najpierw jedną, później drugą), dlatego mam obawy przed kolejną wizytą. :(

Kilka lat temu z myślą o bielszych zębach kupiłam swoją pierwszą w życiu szczoteczkę elektryczną (soniczne weszły na rynek znacznie później), ale jej wibracje powodowały u mnie ból głowy podczas mycia zębów, a sama główka szczoteczki była tak mała, że musiałam nią myć każdego zęba osobno. ;) Wróciłam do tradycyjnej szczoteczki.

Później próbowałam nakładek wybielających (silikonowe nakładki, które smaruje się żelem wybielającym), ale powodowały u mnie odruch wymiotny i nie mogłam znieść smaku tego wybielającego preparatu.

Próbowałam też pasków wybielających, ale po kilku dniach "poświęcenia" nie widziałam nawet drobnych efektów (prawdopodobnie przez osad, o którym napiszę niżej), mimo że byłam świeżo po piaskowaniu. W końcu zabrakło mi systematyczności. Takie paski trzeba naklejać rano i wieczorem (w trakcie przez 30 minut nie można się odzywać), a podczas kuracji należy zachować tzw. białą dietę (unikanie produktów, które powodują przebarwienia).

_____________________________________________________


Mój prosty plan wybielania zębów w domu


Od dłuższego czasu obserwuję w Internecie różne metody wybielania zębów i zawsze dziwiłam się, gdy niektórzy wstawiali zdjęcia swoich bielszych zębów po pierwszym domowym zabiegu. Aż do przedwczoraj, kiedy sama zobaczyłam diametralną różnicę! A wszystko dzięki dwóm produktom:




1. Szczoteczka soniczna Xiaomi Soocas X3


Dlaczego szczoteczki soniczne są lepsze od innych?

Szczoteczki soniczne mają szereg zalet i są znacznie lepsze od szczoteczek manualnych oraz elektrycznych. Włosie szczoteczki sonicznej rusza się z prędkością 30.000-62.000 razy na minutę (w zależności od trybu pracy i modelu szczoteczki), a ruch włosia przypomina ruch wymiatania (bardzo pożądany podczas mycia zębów). Dzięki temu szczoteczka dociera do trudno dostępnych miejsc i usuwa płytkę nazębną oraz ogranicza powstawanie kamienia. Nasze zęby stają się bielsze, gładsze i pozbawione przebarwień, a dziąsła zdrowsze.

Szczoteczki soniczne mają też jedną wadę: są dosyć drogie. Za szczoteczkę soniczną znanej marki trzeba zapłacić 400-1200 zł. Gdy tylko odkryłam szczoteczkę soniczną Xiaomi, której cena nie przekracza na Ali 150 zł (przed świętami ceny są zwykle wyższe), od razu trafiła na moją listę urodowych zakupów!

Po udanym zakupie odkurzacza Xiaomi Mi Robot nie miałam nawet cienia wątpliwości, że szczoteczka Soocas X3 jest świetnym produktem, ale chciałam ją kupić dopiero wtedy, gdy będę na 100% pewna, że będę jej używać. Kilka dni temu szczoteczka zamieszkała w mojej łazience.


Pierwsze wrażenia

Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że zakup był dobrą decyzją! ♥ W przeciwieństwie do mojej pierwszej szczoteczki elektrycznej, soniczna szczoteczka Xiaomi jest wygodna w użyciu, ma piękny kobiecy design i bardzo dokładnie myje zęby.

Już po pierwszym użyciu efekt był porównywalny do tego, który uzyskuję u stomatologa po piaskowaniu: zęby były gładkie, wypolerowane, błyszczące i... delikatnie bielsze. :) No i to uczucie świeżości i czystości! Zęby wciąż miały żółty odcień, ale o tym za chwilę.


Cena i dostępność szczoteczki Xiaomi Soocas X3

Szczoteczka Soocas X3 najtaniej dostępna jest na:
Aliexpress: TUTAJ
Gearbest: TUTAJ (szybka dostawa do Polski)

Szczoteczka soniczna to genialny pomysł na prezent na urodziny, na Święta lub na Mikołajki. Ceny na Allegro wzrosły z okazji Świąt, dlatego proponuję zakup szczoteczki na Gearbest (KLIK klik).




Główne parametry Xiaomi Soocas X3

♥ jest wodoodporna
♥ włosie rusza się z prędkością 37.200 razy na minutę
♥ jest prosta w użyciu: ma tylko jeden przycisk
♥ czyści zęby przez 2 minuty: co 30 sekund daje znać, aby zmienić "ćwiartkę"
♥ ma 4 tryby pracy: standardowe czyszczenie | wrażliwe zęby | wrażliwe zęby i dziąsła | polerowanie; na początek polecany jest tryb dla wrażliwych zębów.
♥ czas ładowania baterii: 16 godzin (produkt przychodzi do nas niemal w pełni naładowany)
♥ pełna bateria wystarcza na ok. miesiąc
♥ waga szczoteczki: 123 g
♥ szczoteczka działa z aplikacją mobilną Soocas
♥ szczoteczka niestety nie daje znaku, gdy zbyt mocno dociskamy ją do zębów.

W zestawie otrzymujemy: szczoteczkę i ładowarkę (potrzebna jest do niej przejściówka, którą otrzymałam w przesyłce). 




2. Mycie zębów węglem aktywnym


Jeśli zastanawiacie się, jak tanio wybielić zęby w domu, musicie poznać metodę wybielania węglem. Węgiel aktywny (tak, chodzi o lek na biegunkę) można kupić w aptece już za kilka złotych, ale koniecznie w kapsułkach (np. TAKI), ponieważ węgiel powinien mieć postać drobnego pyłku (tabletki trzeba samemu rozdrabniać).


Jak rozjaśnić zęby węglem?

Wystarczy otworzyć kapsułkę i nanieść węgiel na mokrą szczoteczkę, a następnie taką czarną pastę rozprowadzić na swoich zębach i zostawić na kilka minut. Na koniec musimy dobrze wypłukać jamę ustną i umyć zęby ulubioną pastą do zębów.

Węgiel nie jest szkodliwy dla szkliwa i oczyszcza zęby jedynie z osadu (np. po kawie, herbacie czy papierosach). Jeśli zęby są żółte z natury (kolor zębów jest zapisany w naszych genach), węgiel niestety ich nie rozjaśni.

Ja kupiłam 30 g węgla dedykowanego wybielaniu zębów (dokładnie TAKI), ale swoją przygodę z wybielaniem najlepiej rozpocząć z takim aptecznym (jednorazowo wydamy jedynie kilka, a nie kilkadziesiąt złotych).


Jak często stosować węgiel?

Zdania są podzielone i tak naprawdę wszystko zależy od stanu zębów. Jedni zalecają wybielać zęby sproszkowanym węglem codziennie aż do uzyskania satysfakcjonujących efektów (czyli do momentu pozbycia się osadu), a inni przez 3 dni, a potem profilaktycznie 1-2 razy w tygodniu. Węgiel usuwa wyłącznie osad, dlatego nie ma sensu stosować go codziennie w nieskończoność.

Węgiel apteczny kupicie TUTAJ, a kosmetyczny TUTAJ.


Moje pierwsze wrażenia

Szczoteczka soniczna oczyściła dokładnie moje zęby, ale nie usunęła wspomnianego wyżej żółtego odcienia. Z tym osadem rozprawia się węgiel. :)

Umyłam zęby węglem dopiero 3 razy i po każdym myciu widziałam ogromną różnicę w odcieniu swoich zębów. Najbardziej żółte były u mnie trójki i czwórki - powoli równają odcieniem do jedynek i dwójek. Co ciekawe, żadna inna metoda nie dała mi takich efektów. Po zakończonej kuracji pokażę Wam efekt!


3. Paski wybielające Crest


Po oczyszczeniu zębów z osadu, jeśli będzie taka potrzeba, wybielę zęby paskami Crest (KLIK klik). Stosowałam je już kiedyś po piaskowaniu u stomatologa, ale nie widziałam żadnych efektów (prawdopodobnie właśnie przez ten osad). Tym razem spróbuję pasków po kuracji węglem.



Przyznam, że jestem bardzo zaskoczona efektami, tym bardziej, że nie spodziewałam się żadnych!
Jestem ciekawa, jak u Was sprawdzają się opisane przeze mnie produkty.
A może polecacie coś innego?


« Nowszy post Starszy post »
Kup moją książkę w wersji papierowej - online

38 komentarzy

  1. Ja stosowałam i paski i nakładki silikonowe i widziałam efekty niestetu nadwrażliwość dała o sobie znać i to bardzo, i musialam skończyć moją przygodę z wybielaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście u mnie na razie nie występuje (stosuję pastę na nadwrażliwość), mam nadzieję, że się nie pojawi. :(

      Usuń
  2. Też ostatnio kupiłam węgiel żeby wybielić nim zęby, po aparacie mam strasznie żółte zeby więc zobaczymy :p

    OdpowiedzUsuń
  3. A co z wymiennymi główkami szczoteczki ? Też na Ali Express trzeba zamawiać? Czy pasuje jakaś głowica od tych łatwiej dostępnych na rynku np Philips?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy zakupie najlepiej dorzucić od razu zapasową główkę. Przypuszczam, że Philips nie będzie pasował, marce by się to nie opłacało. :D

      Usuń
  4. Fajne efekty daje też ssanie oleju kokosowego oraz mieszanie go z węglem i nakładanie takiej mikstury na zęby. Stosuję tę metodę przed wizytami u stomatologa i ortodonty, i zawsze słyszę, że rzadko spotyka się tak białe zęby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też chciałam napisać o ssaniu oleju, zwłaszcza kokosowy powoduje wybielenie zębów. Ssanie oleju praktykuje od 2 lat i już nie wyobrażam sobie mycia zębów bez niego. Serdecznie polecam!
      Magda

      Usuń
    2. Ssałam kiedyś olej, ale nie wytrwałam długo. :( Może spróbuję do tego wrócić. :)

      Usuń
  5. Właśnie zamówiłam już jakiś czas temu szczoteczkę soniczną Alfawise, mam nadzieję, że będzie tak samo dobra jak Twoja. Używałam pasków Crest przez 7 dni i zauważyłam (i nie tylko ja) różnicę, ale myślę, żeby było już super ekstra to trzeba by było użyć tej pełnej kuracji i myślę, że wkrótce do tego wrócę. Efekt nie utrzymał się idealnie, bo po kuracji powinno się używać chyba jednego paska na jakiś czas, a ja tego nie robiłam. Używałam też jakiś czas właśnie CocoGlam, ale wkurza mnie to, że to tyle trwa :P najpierw umyć węglem, potem zostawić go na kilka minut, potem dobrze umyć znowu zęby pastą, dla mnie to masakra hahah :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najgorsze w węglu jest to, że trzeba potem myć umywalkę. :D Sam zabieg jest znośny. :) Niektórzy są szczęściarzami i jednokrotna kuracja wybielająca daje długofalowe efekty ♥ Mam cichą nadzieję, że po węglu odcień moich zębów mnie zadowoli. ;)

      Usuń
  6. O tym czarnym węglu krąży w sumie wiele skrajnych opinii i jedni bardzo go polecają, a inni przed nim przestrzegają bo ma podobno uszkadzać szkliwo przy regularnym stosowaniu. Jestem ciekawa jak to jest naprawdę, bo bardzo wiele osób go chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecają go ci, którzy mają osad. Ci, którzy nie mają osadu, twierdzą pewnie, że to pic na wodę :)

      Usuń
    2. Chodzi o to żeby wypłukać nim buzię, potrzymać, poczekać aż zwiąże toksyny ale nie należy szotkować zębów bo wtedy uszkadza szkliwo.

      Usuń
  7. Hey Natalio, kiedy masz ślub i wesele? Super!
    Są dostępne pasty do zębów z węglem. Takie pasty można kupić w aptece i możliwe, że w Rossmannie.
    Pozdrawiam, Kat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kat, w 2019 :* Pasty znam z reklamy ♥ Przypuszczam, że są fajne do podtrzymania efektu :-)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :-*
      Kat

      Usuń
  8. Powodzenia Natalio, życzę Ci, żeby udało się zrealizować plan na czas :)
    Sama używam kurkumy, którą poleciła mi koleżanka. Sposób jest mega popularny w anglojęzycznej części sieci i chociaż nadal nie mam pojęcia, dlaczego kurkuma wybiela, to u mnie działa dobrze i szybko. Klucz to 5-10 minut żucia przyprawy (trzeba dodać trochę wody), a potem umycie zębów pastą albo naturalnym, szarym mydłem (smakuje bardzo kiepsko, ale lepiej zmywa kurkumę). Efekt jest naprawdę widoczny. Z plusów, kurkuma działa przeciwzapalnie, więc przy okazji dziąsła zawsze są w idealnym stanie. Z minusów jest ten najbardziej oczywisty: umywalka bardzo cierpi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam o kurkumie!! :D Na pewno kiedyś wypróbuję! ♥

      Usuń
  9. A ja polecam pastę EcoDenta, jest na bazie aktywnego węgla, ma czarny kolor, a poza tym to normalna pasta do mycia zębów. I przynosi fajne efekty, wystarczy stosować regularnie :D
    Pozdrawiam ;*
    PS produkt nie zostawia żadnych śladów na umywalce, jest jak typowa pasta.

    OdpowiedzUsuń
  10. Natalio a czy ten sprzedawca na Aliexpress sprzedaje oryginalne szczoteczki Xiaomi? W sumie jak to sprawdzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy byłby sens je podrabiać - są i tak tanie. :) Bardziej opłaca się podrobić torebkę albo jakiś droższy sprzęt. :)

      Usuń
  11. Mój komentarz nie jest związany z Twoim postem. Chciałabym uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Zadałam je już 13 lutego w sławnym poście z czarną sukienką i do dzisiaj niestety nie otrzymałam odpowiedzi :<
    Dziś na Instastory wyjątkowo aktywnie zachęcasz ludzi do akcji ratowania karpi. Kreujesz się od kilku miesięcy na wielką miłośniczkę i obrońcę zwierząt. Jak ma się do tego sprawa testowania kosmetyków na zwierzętach? Bardzo gorąco promujesz na swoim blogu choćby firmę L'Oreal która nadal znęca się nad zwierzętami, bo inaczej nazwać tego nie można. Piszesz, że nie możesz chodzić po sklepach w grudniu widząc ludzi z reklamówkami pełnymi karpi. A jak czujesz się z maską na włosach, która mogła być testowania na kocie? Sama mam koty i nie jestem w stanie sobie wyobrazić że ktoś robi im krzywdę.

    Po więcej szczegółów zapraszam na stronę otwarte klatki oraz zaktualizowaną w tym roku listę firm testujących na zwierzętach.

    Może w końcu poznam odpowiedź ;) Życzę miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Karpie męczone są 7 km od mojego (i Twojego) domu, na oczach tysięcy ludzi - mamy na to realny wpływ. A mimo wszystko niewiele osób reaguje...
      2. Rozmawiałam z osobą, która pracuje w laboratorium i aktualne testy odbywają się w sposób humanitarny, nikt nie owija milionów (!) zwierząt (które mają skrzela) reklamówką.
      3. Nie oznacza to, że testy popieram, bo nie popieram i gdyby to ode mnie zależało, zabroniłabym tego (i zlikwidowałabym wszystkie ubojnie). Ale nie mam na to wpływu ŻADNEGO. Ja i mój blog to jak kropla w morzu, więc musisz się zwrócić do rządu chińskiego - bo to oni nie chcą zmienić swojego prawa.
      4. Na nikogo się nie kreuję, tym bardziej od kilku miesięcy - po prostu gdy widzę problem, reaguję! :o Uwielbiam zwierzęta od zawsze. Gdy miałam kilka lat i u sąsiadów było świniobicie, wpadłam w taką histerię, że ledwo mnie uspokojono. Skoro mogę, wykorzystuję swój IG, żeby uświadamiać. I żałuję, że nikt poza Polą (nie licząc obserwatorek) nie włączył się w tę akcję - większość woli wrzucać zdjęcie w sweterku z reniferem.
      5. Odpowiadałam na takie pytania wiele razy. :) Ale nie wiem, co ma piernik do wiatraka. Jak noszę skórzane buty i myję głowę szamponem L'oreal to nie mogę się wstawić za karpiami? Nic nie jest albo czarne, albo białe. Jeśli ludzie muszą coś badać, sprzedawać albo zabijać - niech robią to chociaż humanitarnie. I tyle.

      Usuń
    2. Natalio ale to że używasz szamponu/maski Loreal wyprodukowanych w ue niewiele zmienia, to wciąż jest firma testująca i ten sam szampon wciąż jest sprzedawany w Chinach. Polecam też stary już wpis Azjatyckiego Cukru również o testowaniu na zwierzętach

      Usuń
    3. Ale testy na zwierzętach nie są niestety przeprowadzane w humanitarny sposób, zwierzętach są unieruchomione czasem nawet przez kilka dni, królikom wstrzykiwane są pod powiekę substancje mające sprawdzić ich reakcję sprawiając im ogromny ból :( lubię Cię i doceniam akcje o uświadomianiu osób o sytuacji karpi ale ważne jest tak samo uświadomienie osób o testach na zwierzętach, nawet jeżeli nie dotrzemy do całego społeczeństwa to jakąś część z nich uświadomimy.
      Producenci marek np Loreal nie są zmuszani do wprowadzenia kosmetyków na rysunek chiński, robią to świadomie wiedząc jakie będą musieli spełnić kryteria, przekładając zysk nad cierpienie zwierząt.
      Każdy z nas ma wpływ, niewielki ale jednak.

      Usuń
    4. Typowo po polsku czyli jak wbic szpile pod zebro zeby bolalo...doczytaj prosze bo wiem ze Natalia wiele razy juz pisala na ten temat.Smutne ze musi sie spowiadac z kazdego szamponu ktory kupi bo przy okazji broni karpi czy innych umeczonych zwierzat...zamiast szukac w kims dobra a Natalii ewidentnie go nie brakuje to lepiej jest siedziec godzinami i spisywac nazwy szamponow ktorych uzywa i AHA MAM CIE ! dzis umylas L'orealem a karpi ci zal to zaraz ci nawale co tam w tym L'oreal robia z biednymi myszami.Ja tez kocham zwierzeta,chcialabym zeby wszedzie byly traktowane humanitarnie ale tak nie jest.Nie jestem wege i uzywam L'oreal a raz to nawet AVON sie trafil :O ...czy to znaczy ze mam nie reagowac jak ktos bije kota na ulicy bo i tak jestem juz potepiona ????

      Usuń
    5. Ala, wydaje mi się, że skuteczniejszy będzie "bojkot" tych marek i ich profili SM. Gdy codziennie będą dostawać wiele sygnałów, dostrzegą problem (tak jak markety, które męczą teraz karpie, odezwały się na protesty) i zrobią z tym coś. Niektóre marki dostrzegły już te sygnały i pracują nad alternatywnymi metodami. Świadomość ludzi jest też bardzo ważna, ale obawiam się, że w wielu przypadkach będzie jak z disco polo - oficjalnie nikt nie lubi, ale na imprezach każdy zna słowa (czyli wszyscy będą oficjalnie przeciwni testom, ale jak spodoba się fajna pomadka, kupią). Ludzi nie interesuje to, że niosą żywego karpia w reklamówce, a co dopiero testy, których nie widzą... Ba, jedzą mięso zamordowanego zwierzaka (a wszyscy wiedzą, jakie są realia w hodowlach i ubojniach) i im to nie przeszkadza. Testy to promil okrucieństwa, który nas otacza. Mam wrażenie, że jest teraz na to trend za sprawą Kingi Rusin (ciekawi mnie, czy WSZYSTKIE składniki w jej kosmetykach NIGDY nie były testowane na zwierzętach, czy po prostu stosuje te, które były już przetestowane zanim założyła markę; swoją drogą, znalazła fajny sposób na promocję), ale to naprawdę stosunkowo niewielki problem. Jest więcej psów na krótkim łańcuchu bez budy w Polsce niż królików w laboratoriach. Nie mówiąc o tysiącach krów i świń, które giną okrutnie każdego dnia. I o kurczakach, które przez całe swoje życie nie mogą się ruszyć w klatce i nigdy nie widzą słońca. A ja codziennie dostaję pretensje o testy na zwierzętach albo że zaleciłam picie wody z cytryną przez słomkę i nie dodałam, że papierową. Już w podstawówce wiedziałam, że plastik nigdy się nie rozkłada (miałam to na lekcjach), a ludzie dostali amby przez jeden spot. I słusznie (fajnie, że takie akcje są), ale warto mieć swój rozum przez cały czas, nie tylko w czasie "trendów".

      Usuń
  12. Muszę koniecznie wypróbować! Wygląda interesująco! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Natalio, chciałam Ci tylko napisać, że strasznie lubię Twojego bloga. Włosowe tematy to jedno, ale również pozostałe posty są dla mnie bardzo często inspirujące.
    No więc, zabieram się w tym tygodniu za wybielanie zębów ;-) post idealnie zbiegł się z pomysłem zakupu szczoteczki sonicznej pod choinkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej Natalia, może zrobisz post o przeglądzie kosmetyków do włosów nie testowanych na zwierzętach? Mimo że w Unii istnieje zakaz testów wiele firm omija go zlecając testy poza Europą. W dodatku część firm obecna jest na rynku chińskim gdzie obowiązuje nakaz testów na zwierzętach. Zdarza się że dana marka nie testuje produktów, ale jej macierzysta firma już tak :( wymusiło to na mnie zmianę wielu kosmetyków ale warto być świadomym konsumentem. Wiem że Tobie też nie jest obojętny los zwierząt, warto może wiec bardziej nagłośnić ten temat. Podsyłam linki gdzie temat jest bardziej opisany, pozdrawiam!

    https://www.happygreenlife.pl/testowanie-kosmetykow-zwierzetach-wiecie-sposob-sie-odbywa/

    https://www.happygreenlife.pl/lista-firm-testujacych-na-zwierzetach/

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepszą metodą wybielania zębów jest wybielanie nakładkowe - można zrobić to w domu, oczywiście po wizycie u dentysty, przegląd i czyszczenie jeśli jest potrzeba. Silikonowe nakładki kosztują ok 100zł i zostają już na zawsze, 4 strzykawki żelu Opalescence można kupić też za ok 100 zł. Ja nakładałam na noc, pilnowałam mocno białej diety i efekty są spektakularne. Po dwóch, trzech latach można powtórzyć zabieg na tych samych nakładkach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem ciekawa tej szczoteczki sonicznej, ale zastanawiam się czy jest bezpieczna dla zębów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że w salonie nowy stolik. Czy mogę zapytać skąd. Śliczny

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę, że w salonie nowy stolik. Gdzie kupiony?

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam włosowe pytanko :) Kilka lat temu, gdy zaczęłam świadomiej pielęgnować włosy, ze wszystkich stron blogerki odradzały szampony z SLS/SLES, ale teraz coraz częściej pojawiają się wśród polecanych na blogach produktów, zresztą widziałam, że Ty też ostatnio pisałaś pozytywy o Mane n' Tail. Jaki masz obecnie stosunek do tych substancji w szamponach? W porządku do częstego mycia, czy tylko raz na jakiś czas (tydzień? dwa?) do oczyszczania?

    OdpowiedzUsuń

Instagram