czwartek, 28 lutego 2013

O czytaniu składów kosmetyków

W związku z ogromną liczbą próśb o pomoc w rozszyfrowaniu składów kosmetyków przygotowałam wpis na temat zasad, którymi kieruję się analizując składy - mam nadzieję, że okaże się dla Was przydatny :) Jestem samoukiem, więc wszystko co zawrę w tym poście oparte jest na wiedzy, którą zdobyłam podczas lektury różnych publikacji, a także podczas obserwacji swojego organizmu.










W krajach UE producenci kosmetyków zobligowani są do umieszczenia składu produktu zgodnie z INCI na opakowaniu lub ulotce.


Składniki podawane są według stężenia w kolejności malejącej: półprodukty, których stężenie w danym kosmetyku jest największe znajdziemy na samym początku składu.


Składniki występujące w składzie tuż po zapachu (parfum/fragrance) dodane są do produktu w śladowych ilościach. Mała ilość składników niekoniecznie musi oznaczać, że producent poskąpił nam półproduktów ;) Może to wynikać z zalecanego stężenia (np. zalecane stężenie D-panthenolu w produktach do włosów - do 1,0%), przy którym półprodukt działa najlepiej.


Składniki, które występują w stężeniu mniejszym niż 1% podawane są na końcu składu w dowolnej kolejności, często według alfabetu.


Nazwy składników według INCI podawane są w języku angielskim lub po łacinie (wyciągi roślinne).


Moje początki...


Swoją przygodę z rozczytywaniem składów rozpoczęłam od zwracania uwagi na kluczowe słowa, które pozwalały mi stwierdzić czy w danym kosmetyku występują wartościowe składniki:
  • oil - olej roślinny (z wyjątkiem Mineral Oil - pod tą nazwą kryje się parafina; z olejami zwierzęcymi na szczęście się nie spotkałam, ale wiem, że niektóre produkty je zawierają)
    • seed oil - olej z nasion danej rośliny (np. Grape Seed Oil)
    • kernel oil - olej z pestek danej rośliny (np. Palm Kernel Oil)
  • butter - masło (np. Shea Butter)
  • leaf juice - sok z liści (np. Aloe Leaf Juice)
  • extract - ekstrakt roślinny (np. Aloe Leaf Extract)
  • protein - proteiny (np. Hydrolyzed Soya Protein)

Potem po przyjściu do domu korzystałam z Internetu, aby przeanalizować skład dokładniej. Dzięki temu poznałam masę innych przyjaznych składników, np. mocznik (Urea), kolagen (Soluble Collagen) czy argininę (Arginine). Bardzo pomogło mi też przeglądanie ofert sklepów z półproduktami ;)


Następnie nauczyłam się wyłapywać złe alkohole, które przy dłuższym stosowaniu wysuszały moje porowate włosy (np. Alcohol Denat, Isopropyl Alcohol), a wszystkie inne traktowałam jako te dobre (np. Cetearyl Alcohol - alkohol tłuszczowy) :) Później odkryłam, że moje włosy nie tolerują parafiny, która powodowała u mnie elektryzowanie i wysuszała końcówki.


Z czasem opatrzyły mi się nazwy podstawowych konserwantów, zapachów, zapamiętałam, że barwniki rozpoczynają się od "CI" i potem poszło z górki :) Zaczęłam szukać punktów wspólnych w produktach, które mi wybitnie służyły lub robiły z włosów sianko. W ten sposób odkryłam wyższość emolientów nad wyciągami roślinnymi jeśli chodzi o końcówki oraz niezawodność ziół i produktów o kwaśnym pH jeśli chodzi o skórę głowy :) Niestety u każdego wygląda to inaczej.


Inne przykładowe zasady, którymi się obecnie kieruję:
  • Unikam parafiny w produktach do pielęgnacji twarzy, włosów i świeżo wydepilowanych partii ciała, ze względu na podatność mojej skóry na zatykanie porów. Za to do pielęgnacji dłoni i stóp – parafina jest najlepsza :)
  • W kremach do twarzy staram się unikać też zapychających trójglicerydów i gliceryny. Twarz pielęgnuję najczęściej naturalnymi produktami, natomiast jeśli chodzi o pozostałe części ciała jestem mniej wymagająca ;)
  • Nie stronię od detergentów (np. SLS, SLES, ALES), ale nie używam produktów z ich zawartością do mycia buzi, zębów (tak, w pastach też się je spotyka) czy okolic intymnych. Obecność SLS w szamponach do codziennego stosowania rekompensują mi ekstrakty roślinne, natomiast w płynach do kąpieli naturalne olejki :)
  • Produktów do włosów obfitych w substancje filmotwórcze (parafina, silikony) nie nakładam na skórę głowy, nawet przed myciem.
  • Staram się ograniczać kontakt skóry i paznokci z produktami, które zawierają pochodne formaldehydu, szczególnie po tym co zobaczyłam na wielu blogach, m.in. u annawanna :(
  • Produktów z zawartością alkoholu (również tych ekologicznych konserwowanych alkoholem) nie używam do pielęgnacji twarzy i końcówek włosów (wysuszają).


Ze względu na to, że struktura włosów, skóry i paznokci każdego człowieka może się mocno różnić, każdy powinien opracować swoje własne zasady :)


Podsumowanie


Czytając skład wyszukuję składniki aktywne, które mi służą oraz te, których moje włosy czy skóra nie tolerują. Natomiast jeśli chodzi o proporcje, bezpieczeństwo i pozostałe kwestie - nie posiadam aż tak specjalistycznej wiedzy, dlatego ufam producentowi. Nie stronię od produktów z silikonami czy detergentami - używam ich z umiarem. W mojej łazience nie ma jednak kosmetyków do pielęgnacji włosów i skóry, w których nie ma pożytecznych składników.


Są w niej za to produkty, których składy na pierwszy rzut oka nie zachwycają (np. arganowa Inebrya), natomiast ich działanie przerasta moje oczekiwania :) W kosmetykach nie są ważne same składniki, ale przede wszystkim ich stężenie oraz to jak współgrają z pozostałymi składnikami. Czasami skład nie jest bogaty, ale płacimy za know how, ponieważ liczy się stężenie oraz odpowiedni dobór składników.


Poprawne czytanie składów, oprócz bardzo szerokiej wiedzy, wymaga znajomości potrzeb skóry czy włosów. Ja analizuję składy raczej powierzchownie i intuicyjnie, ale z doświadczenia wiem, że lepiej zwracać uwagę na skład intuicyjnie niż w ogóle :-)



PS: http://ec.europa.eu/consumers/cosmetics/cosing/index.cfm?fuseaction=search.simple - to moja ulubiona strona, dzięki której rozkodowuję składy. Znajduję na niej, w przeciwieństwie do innych, analizę 99,9% składników :) Bardzo lubię też http://cosdna.com/eng/ingredients.php, na którą trafiłam dawno temu dzięki Italianie. Przy okazji zapraszam Was do jej wpisu, w którym bardzo ładnie przedstawiła swój składowy punkt widzenia :)
« Nowszy post Starszy post »

52 komentarze

  1. Świetny post dla początkujących składomaniaczek :) Od dawna interesuję się chemią kosmetyczną, więc staram się zwracać na to, co kupuję. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy jest pasjonatem chemii, więc cieszą mnie takie posty jak Twój, ja niestety patrzę na chemię chyba w sposób zbyt naukowy z punktu widzenia nie-chemika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety chemię miałam ostatnio 9 lat temu :(

      Usuń
  2. dziękuję za ten post, przyda mi się na pewno

    dodaję go do ulubionych polecanych postów na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też przed kupnem czytam składy, ale wciąż mam problem z rozróżnieniem które to konserwanty i które alkohole są złe. Muszę zrobić sobie mały przewodnik i nosić na zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak cudownie, że dodałaś ten post! :* właśnie dzisiaj kupiłam nowy szampon, który wg nalepki na opakowaniu można stosować od pierwszego dnia życia i bardzo interesuje mnie jego skład, czy faktycznie jest taki delikatny jak obiecuje producent :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny poradnik! Ja w sumie nic nowego się nie doczytałam, ale na pewno pomoże wielu dziewczynom, które zaczynają swoja przygodę z analizą składów. Pamiętam jaka sama była zagubiona kiedyś ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny post przyda się na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post. Jestem laikiem jeśli chodzi o czytanie składów, ale uczę się i coraz częściej kieruję się składem przy wyborze kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja najpierw kupuję, potem testuję i na końcu sprawdzam skład. :)

    Serdecznie zapraszam do mnie. :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki takim postom jak Twój nieśmiało zaczynam analizować składy kosmetyków na opakowaniach. Przedstawiłaś jasno i klarownie o co w tym chodzi. Myślę, ze wiele z nas skorzysta z tej instrukcji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super notka <3
    Ja dopiero ucze sie czytac sklady.
    Mozesz mi powiedziec czy ten szampon nadaje sie do codziennego mycia? Jest delikatny?
    http://www.mustela.com/en/main.html#/baby-products/baby-care/bathing/baby-shampoo

    Dreczy mnie to a ja sama tego skladu nie umiem jeszcze rozszyfrowac. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisze jeszcze ze po wejsciu na strone musisz kliknac po lewej na Composition. :) Mam nadzieje ze otrzymam odpowiedz.

      Usuń
    2. w poście podany jest program cosdna do analizy składów o_O, wystarczy wkleić skład i sprawdzić..
      Julia

      Usuń
    3. loretto, zależy, co rozumiesz poprzez 'nadający się do codziennego mycia' i przez 'delikatny'? nie zawiera siarczanów, ani betainy kokamidopropylowej, jeśli o to pytasz. nie ma w składzie także silikonów. myślę, że możesz spróbować i sama poczujesz, a raczej Twoja skóra i włosy, czy nadaje się do codziennego użytku:)

      a składów uczyć się najlepiej poprzez samodzielne ich analizowanie - inaczej ciężko!;)

      Usuń
    4. Analizowalam sama ale chcialam sie jeszcze upewnic od experta. To ze nie ma silikonow to tez tak mi sie zdawalo no i sie nie pomylilam z tego co widze! : 3

      Usuń
  11. Świetnie wszystko wytłumaczone - staram się zapamiętywać najważniejsze informacje, ale w praktyce gorzej to wychodzi:-D

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha Wczoraj wpadlam wlasnie na pomysl opisu skladow I tych stronach, a le musialas mnie uprzedzic ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. przyznam, ze mam podobny klucz do czytania składów, ale denerwuje mnie, ze nie zawsze sprzedawcy internetowi albo producenci je zamieszczają

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny wpis!!! :) Ja jestem raczej na początkowym etapie rozpoznawania składników ze składów kosmetyków, jeszcze nie wszystkie składniki znam, ale powoli się uczę. Twój wpis to świetny przewodnik po tym, na co zwraca uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  15. notka bardzo przydatna, z resztą jak wszystkie na Twoim blogu :)

    mam pytanie czy jeśli w odżywce stosowanej codziennie znajdują się składniki hydrolized silk protein lub hydrolyzed keratin to może doprowadzić to do przesuszenia włosów (przeproteinowania) ? podam przykład odżywki Mrs Potters Aloes i jedwab.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może - u mnie po tej odżywce mrs. potter's doszło bardzo szybko do przeproteinowania... nno, ale moje włosy nie lubią protein prawie w ogóle:)

      co do posta, to bardzo mnie on ucieszył! świetny:) może niektórym osobom rozjaśni trochę temat:) wypróbuję przy następnej okazji polecaną przez Ciebie stronkę - ja zawsze korzystam po prostu z google i czytam różne opracowania, ale to mega czasochłonne jest:/

      Usuń
    2. dziękuje za odpowiedz ;*

      Usuń
    3. Foster, dziękuję za komplement :)) I za pomoc Maccabraa :)

      Usuń
  16. Bardzo fajny wpis. Ja dopiero od niedawna zwracam uwagę na składy i czasem jestem w szoku. Dziś odkryłam, że w połowie kosmetyków z Avonu wpakowany jest filtr Benzophenone-3, który przyczynia się do zwiększenia produkcji wolnych rodników. I tak, kupując krem z filtrem do "ochrony", można nabawić się na przykład, o ironio, czyraka. Jakby tego było mało, znalazłam go w mgiełkach, perfumach oraz kremach, które nawet nie były reklamowane jako kremy z filtrem :/

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo przydatna notka, akurat ucz się rozpracowywać kosmetyczne składy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobra robota:-)
    Mi zajęło wiele czasu zanim zapamiętałam podstawy, ale uważam, że robienie zakupów z większą świadomością tego co się kupuje sprawia wielką satysfakcję i pozwala odpowiednio dbać o urodę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też bardzo unikam SLS w produktach do mycia twarzy, jeśli chodzi o żele pod prysznic to mogą sobie być, w szamponach to zależy od reszty składu, bywają i delikatne szampony z SLES, bywają i takie, które wysuszają, więc to trochę loteria...

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi SLS szkodzi tylko na skórę głowy, na twarzy jest bez różnicy na szczęście :) Mi jest bardzo cieżko analizować skład odżywek, o wiele szybciej nauczyłam się "rozszyfrowywać" szampony - wystarczyło rozróżnić detergenty i wiedzieć których składników chce się unikać :) Bardzo przydatny wpis :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Super wpis,ale chciałabym zaznaczyć,że parafina i jej pochodne w testach na komedogenność mają 0. Też kiedyś myślałam,że zapychają mnie kremy z parafiną, zaczęłam używać naturalnych-też zapychały, oleje-w zasadzie większość oprócz słonecznikowego, krokosza i rycynowego. Bardzo się zdziwiłam po ujrzeniu wyników testów komedogenności i w akcie desperacji zaczełam traktować twarz samą naftą i podleczyła mi trądzik! Zapychają przede wszytskim izopropyle (np.isopropyl myristate),olej kokosowy,masło kakaowe,shea,sls i sól. Co ważne, sama parafina nie zatyka porów,ale ze względu na porządną okluzję, którą czyni, wzmacnia potencjał komedogenny zapychaczy. Rozpisałam się porządnie, ale mam nadzieję, że może komuś pomoże ta informacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anonimowy, świetny komentarz! widziałam kiedyś właśnie tabelę komedogenności i parafina miała tam 0 właśnie. nigdy jednak nie dotarłam do źródła tj. do badań, na podstawie których zostało to stwierdzone - posiadasz może pod ręką jakiegoś fajnego linka?:)

      zapytałam kiedyś o to ziemolinę (kosmostolog.blogspot.com) i ona odpisała mi coś w tym stylu, że skoro parafina działa okluzyjnie, to zapycha (dokładnie: 'parafina jest swietna do suchych skor, ze wzgledu na dzialanie okluzyjne i rowniesz dzieki tej okluzji jest komedogenna jesli ja zstosowac do tłustej skóry').

      Usuń
    2. Też wiele słyszałam o parafinie za i przeciw. Niestety na mnie parafina źle działa, mam tłustą skórę i wszelkie parafinopochodne powodują u mnie wypryski i zaskórniki. Anonimowy pisze, że masło shea zatyka pory. Nie zgodzę się z tym, sama go używam i moja skóra wygląda znacznie lepiej (a uwierzcie mam rozszerzone pory, skłonnosć do wyprysków i zaskórników, także wiem co to znaczy mieć zapchane pory i w ogóle tłustą skórę).

      Usuń
  22. Bardzo przydatna notka! Nigdzie takiej nie znalazłam :) dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzięki za ten post, uporządkował i uzupełnił moja wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo dobry i przydatny wpis. Dzięki Tobie może wreszcie i ja ogarnę temat analizy składów, bo jak do tej pory opierałam się na tym co piszą inni lub ewentualnie wolałąm się nie wypowiadać na ten temat.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. świetny post, z pewnością będę do niego wracać ;]

    Z moich ostatnich obserwacji wynika, że masło shea jest uwielbiane przez moje włosy, niestety na skórze głowy i nie daj Boże na twarzy już się znaleźć nie może. Ostatnio podczas kremowania dotknęłam się tym do twarzy przypadkiem i już od kilku dni mam na niej plamokrostki, których nie potrafię zlikwidować. Nie ma to jak nauka na własnych błędach ;]

    OdpowiedzUsuń
  26. Kiedyś bardziej zwracałam uwagę na składy. Teraz mniej ''świruję'' ;-) Jak mi coś pasuje to używam bez względu na to co w składzie :)

    Ale post bardzo fajny i przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  27. przetestowalam make z. jako suchy szampon. jak dalam tylko na opuszki palcow NIC nie dalo. pozniej sprobowalam wersji bardziej hard;) wlosy byly biale, przy wyczesywaniu szczotka byla cala brudna ale objetosc byla znaczna!! pod tym wzgledem jak najbardziej jestem na TAK! jedyny minus- nie cala maka sie super wyczesala, jakis nieznaczny puszek bialy pozostal. u mnie tego tak nie bylo widac ale podejrzewam ze u brunetek to byl by duzy problem

    OdpowiedzUsuń
  28. hej, a co do składów to mogłabyś mi poradzić czy ten szampon jest dobry i co ile dni mogę go używać ? Mam włosy blond szybko przetłuszczające Skład: Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Propylene Glycol, CocamidopropylHydroxysultane, Cocamide Mipa, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Parfum/Fragrance, Sodium Chloride, Citric Acid, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Polyquaternium-10, Benzyl Alcohol, Methylcloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 15510 (Orange), CI 19140 (Yellow 5).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym go nie używała co mycie, ale Tobie może służyć ;)

      Usuń
  29. Ja tak po troszku uczę się czytać składy. Gdy patrzę na kosmetyk to już mniej więcej wiem ile w nim zła a ile dobra. Ale ciągle się uczę :) Przydatny post. Na pewno gdybym dopiero zaczynała się interesować tym co nakładam na głowę ten post byłby zbawieniem-wszystko ładnie prosto i przejrzyście opisane :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziękuję Ci za ten post :)
    Mimo, że włosomaniaczką jestem od roku to dopiero od niedawna zaczęłam uczyć się czytania składów, wcześniej polegałam na liście sprawdzonych kosmetyków. Co dziś wiem, że czasem było błędem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję za wskazówki, świadome czytanie składów jest naprawdę istotne i teraz mniej więcej wiem co mam wyłapywać :) Dzisiaj zrobiłam zdjęcie moich włosów na www.martusiowykuferek.blogspot.com i rozpoczynam walkę o piękne włoski :) Już od dawna jestem wciągnięta w włosowe sprawy dzięki Tobie, Blondi moja :) :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja zaczęłam czytac składy dzięki blogom dziewczyn. I teraz o dziwo trafia mi się coraz mniej bubli. :))

    OdpowiedzUsuń
  33. Witam, jestem Twoją wierną czytelniczką od półtora roku :)
    Kiedyś analizowałaś skład żółtej odżywki gliss kur :)
    Ostatnio napotkałam maseczkę żółtą z tej samej serii.
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50139

    Mają różne składy, czy mogłabyś porównać obydwa?
    Oto skład żółtej maseczki

    Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycol Distearate, Dimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Panthenol, Cocodionium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Behentrimonium Chloride, Polyquaternium-37, Dicaprylyl Carbonate, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Methylparaben, Parfum, Propylene Glycol, PPG-1 Trideceth-6, CitricAcid, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citronellol, CI 15985, CI 47005.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marlenko, odżywka d/s jest odżywką, a ta maska jest maską i oba te produkty są, czym są, nie tylko z nazwy;) w tym przypadku maska jest bardziej odżywcza, po wodzie i alkoholu cetearylowym znajduje się od razu masło shea, którego nie ma wcale w odżywce - reszta olei występuje w obydwu produktach i podejrzewam że w podobnym stężeniu. w jednym i w drugim kosmetyku znajdziesz hydrolizowaną keratynę - pytanie tutaj, czy Twoje włosy lubią proteiny i jak często ich potrzebują? nno i wracając do poprzedniej kwestii - czy Twoje włosy lubią masło shea?

      Usuń
  34. dla mnie skład kosmetyków jakby po chińsku był napisany ;D super ze wyjąsniłaś co nie co ;D pozdrawiam i będę odwiedzać czesciej

    OdpowiedzUsuń
  35. świetny, bardzo pomocny post! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Stronka godna uwagi przy analizach kosmetyków:

    http://analizy-kosmetykow.blogspot.com/

    Jest też post o lakierach do paznokci bez formaldehydu, toulenu i DPB, szampony bez SLS i SLES (lista), balsamy do ciała bez silikonów, parafiny i kremy do twarzy bez silikonów, parafiny itd.

    OdpowiedzUsuń

Polecane2