poniedziałek, 12 marca 2012

Jak chronić włosy podczas snu?

Parę miesięcy temu przeprowadziłam na blogu ankietę, aby dowiedzieć się w jakiej fryzurze śpicie. Ankieta trwała około miesiąc, a zagłosowało w niej 148 osób. 

Wyniki przedstawiają się następująco:

Włosy związane w kucyk
  19 osób (12%)

Włosy związane w kok
  22 osób (14%)

Włosy zaplecione w warkocz
  40 osób (27%)

Włosy rozpuszczone
  71 osób (47%)

Nie zwracam na to uwagi
  5 osób (3%)

Ja również oddałam głos: "Włosy rozpuszczone". Włosy odgarniałam zawsze za poduszkę, lecz tak naprawdę gdy usnęłam traciłam jakąkolwiek kontrolę - budziłam się rozczochrana. W dodatku często chcąc uchronić uszy od hałasu lubię nakładać na głowę jaśka, a gdy jest mi zimno otulam się kołdrą i kocem, co oznacza kolejne otarcia. 

Dlaczego nie kok? Mając relatywnie krótkie włosy bałam się jakichkolwiek odkształceń i uszkodzeń spowodowanych przez gumkę (zgubiłam satynową i nie mogę jej dostać w lokalnych sklepach :( ).

Dlaczego nie warkocz? Wymaga zaplecenia (lenistwo... :D), a ponadto i tak budziłam się z rozplątanym. Uwierał w ramiona i kark.

Dlaczego nie kucyk? Podobnie jak warkocz był niewygodny, a luźny się rozwiązywał. 

Włosy niszczą się przez złą pielęgnację, złe odżywianie, a także przez uszkodzenia mechaniczne: ciasne gumki do włosów z metalowymi elementami, metalowe spinki i klamry, szarpanie oraz przez czapki, szale, ciepłe swetry, ciężkie kurtki i płaszcze. Moim zdaniem najbardziej niszczą się jednak podczas snu, szczególnie, gdy lubimy się wiercić :)))

Największe zniszczenia od dawna obserwuję na włosach, które wyrastają w okolicach uszu :( Na drugim miejscu pod względem zniszczeń są pasma, które rosną pod spodem, tj. w okolicach karku, a na trzecim włosy z przodu. Porównując je do włosów "wierzchnich" wnioskuję, że powodem ich destrukcji jest właśnie sen i kontakt z ubraniami ;)

Ok. 3 tygodnie temu powróciłam do luźnego koczka, którego "montuję" na czubku głowy - okazał się strzałem w 10 :) Po pierwsze ani razu się nie rozplątał, włosy rano są proste, a w dodatku puszyste i uniesione :) Pasma boczne, przednie i tylne nadal są narażone na otarcia, lecz nie plączą się i nie fruwają po poduszce. Dodatkowo można zabezpieczyć je odrobiną delikatnego olejku lub jedwabiu (pamiętając o systematycznym zmywaniu silikonów). Od tamtej pory ani razu nie obudziłam się spocona na karku - rozpuszczone włosy jednak mnie mocno dogrzewały ;)
Związuję włosy w kok tuż przed snem, gdy są całkowicie suche (wilgotne będą się falować) i rozczesane. Do koczka nie włączam grzywki, bo jest jeszcze za krótka ;) 

Ponadto: 
Nie chodzę spać w mokrych włosach. NIGDY.
Śpię w pościeli satynowej lub uszytej z satynowej bawełny.
Przed snem rozczesuję włosy i masuję szczotką skalp, zdejmuję biżuterię.
Związuję włosy miękką frotką lub spinkami żabkami ;) 

A Wy jaką macie swoją idealną fryzurę do snu? :)

53 komentarze :

  1. ja zawsze spie w warkoczu :) nie przeszkadza mi a wlosy pomiajjac koncowke warkocza) nie sa narazone na platanie sie

    w rozpuszczonych za nic nie dalabym rady

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja śpię w koczku na czubku głowy, do którego używam takiej grubej gumki o dokładnie takiej tylko w innym kolorze: http://hurt-bizuterii.pl/prod/do_wlosow_sl4661/gumka_do_wlosow_aksamitna_jasny_fiolet.html

    Też jest chyba ok?:) W każdym bądź razie nigdy nic nie wyrwała i trzyma dobrze koczka na swoim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dostępna jest w naprawdę wielu miejscach;))

      Usuń
  3. ja też stosuję metodę koczka, szkoda mi że tak późno się przestawiłam bo wypisane przez Ciebie obszary wolniej mi rosną

    OdpowiedzUsuń
  4. ja się w rozpuszczonych wszelkie frotki mnie gniota, a i tak sie rozplątują:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie tylko warkocz. Przez lata związywałam w kucyka ale taka opcja chyba niszczy najbardziej. W warkoczu są bezpieczne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez tak mysle bo kiedys spalam w kucyku ;) dodatkowo wtedy maz ciagnie mi wloski i najlepszy dla mnie jest warkocz

      Usuń
  6. Ja spię w koczku ale rozwala sie i czesto budzę się z gumką na końcach włosów :|

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze, ze ja mam srednia dlugosc wlosow nie dluzsza niz 7cm (prawa czesc glowy "wygolona", lewa do brody). Nie jestem w stanie nawet sobie kitki zrobic :D

    Takie zabiegi przed snem wykonczyly by mnie psychicznie. Kolejny "obowiazek".

    Nie mniej jednak uwazam, ze to dobrze iz poruszylas taka kwestie. Teoretycznie 1/3 zycia spedzamy w lozku, razem z naszymi wlosami. 1/3 zycia naszych wlosow bez jakiejkolwiek kontroli, z podatnoscia na tarcie i platanie? Zgroza.

    Powidzenia w poszukiwaniu satynowej gumki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie po luznym warkoczu sie ladnie ukladaja, ale mam dosyc krotkie wlosy, takze strasznie mi wylaza z tego warkocza...

    OdpowiedzUsuń
  9. ooo wkońcu się doczekałam nowej notki !:) Ileż to można było czekać :p Ja takżę śpię w koczku. Zakręcam włosy wokół siebie a potem takiego zakrętasa owijam na samym czubku głowy (razem z grzywką) końcówkę włosów spinam malutką żabką :) O dziwo taki koczek jeszcze ani razu mi się nie rozplątał a mam trochę dłuższe włosy od Twoich :), gumka bardziej zniekształca fryzurę i często mi się zsuwała z włosów, taki koczyk z malutką żabką jest ekstra bo włosów tak jakby nic nie trzyma :) POLECAM
    Włosy rano są uniesione, to mój sekret na push-up :p

    Monika
    P.S. mam poduszkę jak i poszewkę z jedwabiu, są dość drogie ale mam już je drugi rok i był to jeden z moich najlepszych zakupów :) Gdy nie śpie w domu i jestem zmuszona spać na 'zwykłej' poszewce czuje naprawde ogromną różnicę !, bardziej się pocę, często na policzku mam odgniecione rysy itd. Po za tym taka jedwabna poduszka ma mnóstwo zalet, nie zbiera kurzu, nie wchłania kremów z twarzy, wygładza włosy, przeciwdziała tworzeniu zmarszczek na twarzy, które powstają na skutek obcierania o poduszkę itd itd. Warto poczytać w internecie i się skusić.. ja się skusiłam i teraz każdemu komu polecę jest tak samo zachywony jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - ta cena :((( Zgadzam się z Tobą w 100000% :))

      Usuń
  10. Nie jestem przekonana do satynowych gumek - z moich włosów bardzo szybko się zsuwają.

    W ankiecie zaznaczyłam - włosy rozpuszczone. Przerzucam włosy przez skraj łóżka i nie mam z nimi problemów. Jeśli jednak będą za długie (będą sięgać podłogi) wypróbuję koczek bądź warkocz ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to ja chyba jestem szczęściarą, moje 60cm włosy rozpuszczone do snu, wiercipięta ze mnie okropna, i nie zauważyłam żeby były zniszczone w którymkolwiek obszarze. Rano są cacy. A włosy mam średniej grubości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku, ja bym bardzo chciała spać w koczku, ale dopiero mam włoski ledwo do ramion i nie ma jak ich zamotać:( Bardzo przydatny post:) Uwielbiam Twojego bloga! Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
  13. nie mogłam upolować sobie satynowej gumki, więc sama uszyłam - kupiłam zwykłą cienka gumkę (jak do majtek), uszyła tubę z kawałka satyna, wdziałam, zaszyłam i mam mocną, ale bezpieczną dla włosów gumkę ;)
    polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męczę moją mamę od dobrych paru tygodni, żeby mi obszyła kilka frotek i stale coś :( A sama nie mam talentu do manualnych robótek ;)

      Usuń
  14. Ja mam tak krótkie włosy, że znalazłam się w tych 5 osobach - "Nie zwracam na to uwagi" hehe

    Jak miałam włosy za tyłek, to spałam w warkoczu, bo inaczej rano miałam problem z rozczesaniem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem posiadaczką dość gęstych i grubych włosów, co bynajmniej mi nie przeszkadza ;) Jednakże prawie nigdy nie chcą mi się układać jak ja chcę. Piszę prawie bo od gumek i związań natychmiast dostają pseudo (niefajnych) skrętów, odgnieceń itp, więc związuje włosy tylko jak rano mam je myć. A i tak jestem taką wiercipiętą, że rzadko jaki splot się utrzymuje ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Do tej pory spałam z włosami rozpuszczonymi. Nie myślałam, że włosy podczas snu tez trzeba chronić. Teraz zacznę spać w koku, o ile uda mi się go związać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak olejuję, śpię w warkoczu, jak nie w kucyku, ale luźnym :)

    A satynowa poszewka to świetny patent! Ostatnio sobie taką zakupiłam i oprócz niewątpliwych korzyści dla włosów wydaje mi się również, że jest zdrowsza dla cery :) A przynajmniej nie odbija mi się nic na twarzy po spaniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzie kupowałaś tą satynową poszewkę?Lub gdzie można ją kupić??:)

      Usuń
    2. Ja kupiłam w lumpeksie ;)

      Usuń
  18. ja wole spac w warkoczyku(nigdy mi sie nie rozplatal a nie spie sama) i nakladam troszke na niego olejku

    OdpowiedzUsuń
  19. w rozpuszczonych tez budzilam sie spocona, albo jak w przypadku warczkocza, moj facet sie krecil i mi wyrywal budzac mnie :o postawilam na koczka za uchem, ale wlosy oslabily mi sie z jednej strony wiec tez wpadlam na koczka ala Mala Mi. Musze wyprobowac patent z żabką :-) Mam wlosy rozjasniane, ale nie odblaskowe, tylko zgaszone troche, i kazdy mi mowi ze mam piekne wlosy i pyta czym farbuje :-)

    Magda M.

    OdpowiedzUsuń
  20. To zależy jaką kto ma długość włosów. Ja mam wycieniowane do ramion i nie związuję ich do snu.Nie widzę takiej potrzeby no i mało to wygodne. Śpię na poduszcze anatomicznej i wszelkie związania włosów odpadają bo uwiera mnie w głowę. Może na zwykłej poduszcze lepiej się śpi ze związanymi włosami.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja śpię w rozpuszczonych, bo jak spałam w warkoczu to miałam zniszczone końcówki włosów centralnie na środku - tak jak kończył się warkocz

    OdpowiedzUsuń
  22. a jednak spanie w związanych włosach czy nie ma coś do siebie :) Kiedy byłam mniejsza mama mi zawsze plotła warkocza do snu tak jak moja babcia i prababcia robiły :)

    OdpowiedzUsuń
  23. najbardziej lubię warkocz mimo wszystko :) chociaż ostatnio staram się odzwyczaić, bo dzień w dzień miałam w dokładnie taki sam sposób pofalowane włosy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja śpię w kucyku. W sumie miałabym obawy czy takie wysokie upięcie nie będzie obciążało cebulek.

    OdpowiedzUsuń
  25. To już wiem od czego mam tak zniszczone wlosy trochę powyżej karku! Od spania w rozpuszczonych włosach na zwykłej poszewce. A fryzjerka, do której czasem chodzę jak inna jest zajęta, cały czas mi powtarza żebym przestała chodzić w koczkach i innych zawijasach bo mam tylko w jednym miejscu skołtunione włosy.

    Abstrahując od tematu spania, mam bardzo ważne pytanie do HairCare, a mianowicie: od kilku dni nie używam żadnych kremów stosowanych do tej pory, a twarz rano i na noc smaruję spora ilością oleju lnianego,który u mnie wchłania się momentalnie dlatego czasem po godzinie "dosmarowuję" jeszcze trochę. I co zauwazyłam? Na jednym policzku z dnia na dzień pojawiaja się coraz to większe suche placki... Czy jest to mozliwe, że ten olej za mało natłuszcza? może powinnam stosować rano krem nawilżajacy, a na noc np. olej? Podoba mi się przygoda z olejami dzieki Tobie, ale czuję że dla mojej skóry to za mało. Co robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fryzjerka może mieć rację - ja tez kiedyś mialam bardzo polamane wlosy od gumki do włosów, bo chodziłam w kucyku na wysokosci uszu - wszystko zależy od tego jak robisz koczka :-) Przeanalizuj to dokładnie :)

      Co do olejku...hmm... skóra na początku może dziwnie reagować na oleje... albo może być on dla CIebie za ciężki. Jeśli masz okazję wypróbuj jakiś olejek rafinowany, ma mniej dobroczynnych składników, ale może lepiej nawilżać ;) Albo możesz połączyć olejek z octem/kwasem hialuronowym/gliceryna itp. Jeśli krem nawilżający jest w miarę naturalny to stosowanie go rano wydaje się dobrym rozwiązaniem :)

      Usuń
    2. Jeśli mogę wtrącić... Olej lniany nie jest polecany do samodzielnego używania bo jest olejem ściągającym i wysuszającym w dużych stężeniach, a co dopiero używany samodzielnie... Nie powinno się używać stężeń wyższych niż 70%, należy go zawsze łączyć z innym olejem roślinnym i ewentualnie kwasem hialuronowym. Do samodzielnego nawilżania cery lepsza będzie jojoba lub awokado - oba oleje świetnie odżywiają i są niedrogie

      Usuń
    3. A dziwne, bo u mnie sprawdził się rewelacyjnie ;) Ponadto kiedyś natknęłam się w jakiejś gazecie na artykuł, który polecał stosowanie oleju lnianego solo ;) Ale dziękuję za informację, na pewno się przyda :)))
      Ja często mieszam olejki :) Tylko, że trzeba pamiętać o peelingu 1-2 x w tyg, wtedy lepiej się wchłaniają :)

      Usuń
    4. Dziękuję za informację. Pewnie dla mnie okazał się zbyt wysuszający, szczególnie że stosowałam go solo.... A suche placki zaczęły się już pojawiać w okolicach oczu:(

      Usuń
  26. Ech, zrobiłam sobie na noc takiego koczka i obudziłam się z pofalowanymi włosami :P Nie podoba mi się taki efekt, więc wracam do kucyka (włosy były suche).

    OdpowiedzUsuń
  27. zawsze śpię w rozpuszczonych i bardzo sie wierce :D nie wyobrazam sobie spania ze zwiazanymi wlosami - wszedzie by mie uwieralo!

    OdpowiedzUsuń
  28. a jak dokładnie zrobić taki koczek?czy można go zrobić niżej niż na samym czubku? i użyć gumki naokoło niego??
    niby proste, a jednak nie bardzo wiem...

    OdpowiedzUsuń
  29. Lepiej na czubku, bo niżej przytrzaśniesz go głową i będziesz ocierać nim o poduszkę ;)
    Mozesz zrobic koczka-ślimaka albo taką łamaną na pół kitkę ;) Ja tak robię ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Fajny blog, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, dzięki :)
    Zawsze myślałam, ze najlepiej dla włosów jest spać w rozpuszczonych. Nie wiem dlaczego? Od dziś kok lub warkocz!
    Pozdrawiam
    ruda

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja zawsze spałam w rozpuszczonych i odkąd pamiętam, bardzo mi przeszkadzały ;) Ostatnio skróciłam włosy i są tylko troszkę za ramiona, więc jedyny koczek, jaki wchodzi w grę, to taki nie do końca luźny - tylko czy to będzie dobre dla włosów? Dla mnie z pewnością wygodniejsze, bo mniej się spocę i nie będzie mi się nic do twarzy kleiło...
    Inna sprawa, że ja codziennie rano myję włosy i wszelkie efekty push-up czy odgniecenia znikają w prysznicowych strugach wody :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam kilka pytanio-przemyśleń, pomóżcie.
    Związanie włosów w kok nie powoduje, że je naciągamy, napinamy?
    Spałam raz z wysoko zawiązanymi włosami i tak mnie bolały cebulki rano, bo wlasnie wszystko było do góry, a to nie naturalna "pozycja" włosów.
    Nie wiem jak zrobić takiego luźnego koka (jak np na zdjęciu w poście), bez naciągania włosów, ktos wyzej pisał ze najpierw skręca włosy wokol wlasnej osi i zawija na czubku glowy, no ale wtedy sie naciągaja i mam wrazenie łamią?
    Nie wyobrazam sobie ze po koku wlosy moga byc bardziej proste niż krecone, moje zawsze są jak po burzy.

    OdpowiedzUsuń
  33. ja chciałabym robić koczka, ale potem te wywijasy;/

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja jak na razie sypiam w rozpuszczonych, bo są jeszcze za krótkie na inne fryzury, jeśli chodzi o sen :]

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja ostatnio spie w czepku.
    Jest cienki jak pajeczynka i mam nadzieje ze troche chroni w nocy moje wlosy.
    Kupiony w Rossmannie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam włosy prawie do pupy i dotąd spanie w rozpuszczonych nie sprawiało mi większych problemów (przerzucałam za poduszkę). Jednak w obliczu coraz częstszego dzielenia łóżka z tżtem (a w przyszłości pewnie codziennego), musiałam wymyślić jakąś fryzurę nocną (budzenie się w nocy z przytrzaśniętymi włosami, albo wyciąganie ich spod bezwładnego ramienia nie było zbyt przyjemne:)). Czasem splatam włosy w warkocz, ale to nie jest najlepszy sposób, bo warkocz długi,plącze się, obciera, uciska itd.. Teraz robię koczek na czubku głowy, ale muszę go zabezbieczyć kilkunastoma wsuwkami, jedna żadbka by mi nic nie utrzymała (wsuwki czasem uwierają, zresztą bywa, że wszystko mi się rozpada - włosy mam grube i gęste)... W ogóle od kiedy pojawił się mój "problem", zaczęłam się zastanawiać, jak radzą sobie inne bardzo długowłose dziewczyny nie-śpiące-w-pojedynkę. Bo od pewnej długości włosy zaczynają trochę przeszkadzać..

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja mam włosy trochę za ramiona i nie wyobrażam sobie spania w związanych w koczek, jest mi po prostu nie wygodnie... zresztą ja nawet w dzień ich nie związuje bo mi nie wygodnie :P no chyba że latem jak już mi na prawdę gorąco

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja śpię albo z rozpuszczonymi włosami, wtedy odgarniam je do góry za poduszę lub koczku na czubki głowy - wtedy rano mam puszyste delikatne fale:)

    OdpowiedzUsuń
  39. zazwyczaj związuję jakoś lekko włosy, żeby nic mnie nie "ciągnęło" podczas snu :) ale jestem za koczkiem, też nie chce mi się nigdy ich zaplatać.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  40. A ja tam nie wiem. Związane włosy są ponoć mniej narażone na zniszczenia - ok, ale luźny kok zawsze mi się rozwali, a wówczas frotka dodatkowo obciera włosy. Jeśli natomiast zwiążę kok za ciasno, alternatywą są zniszczenia w miejscu frotki (miękkiej!) i napięte cebulki - nie, dziękuję. W ogóle mam wrażenie, że związywanie włosów lekko na co dzień chroni mi co prawda włosy na długości, ale łamie w miejscu gumki - a naprawdę używam "tych dobrych" i nie wiążę mocno. Nie wiem już, co robić. Spróbuję z warkoczem na noc, ale jak mam je wiązać w dzień? Tu warkocz niestety odpada. Dodam, że włosy, choć zdrowe i zadbane, są cienkie i delikatne.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja śpie w rozpuszczonych i prawie zawsze w mokrych. Zawsze uważałam ze to zdrowsze niż suszarka.
    Teraz juz wiem ze nie takie zdrowe, wiec zmienię to :)

    OdpowiedzUsuń