niedziela, 19 października 2014

W obronie SLS/SLES, czyli kilka powodów, za które lubię silne detergenty




Na samym początku mojej przygody z pielęgnacją włosów, gdy w składzie jakiegoś szamponu zaraz po wodzie zauważyłam Sodium Lauryl Sulfate (SLS) albo Sodium Laureth Sulfate (SLES), automatycznie odkładałam go na półkę i przyczepiałam mu łatkę wroga włosów i skóry. Największe rozczarowanie dopadło mnie wtedy, gdy odkryłam, że SLS/SLES jest wszędzie - w pastach do zębów, w proszkach do prania, w płynach do higieny intymnej, w płynach do mycia naczyń, w preparatach do mycia twarzy... Po przeczytaniu kilku artykułów na temat szkodliwości tych składników zrobiłam w swojej łazience wielką kosmetyczną rewolucję, a dziś napiszę, czy było warto. :)


Mam nadzieję, że ten post pomoże Wam spojrzeć na składniki oczyszczające w łagodniejszy sposób. Moim celem nie jest wychwalanie silnych składników oczyszczających, ponieważ mogą też mieć wady - mogą podrażniać, powodować łupież i świąd czy przesuszać włosy lub skórę. Na każdego człowieka działają jednak zupełnie inaczej, a ich wpływ zależy przede wszystkim od rodzaju i kondycji włosów czy skóry oraz składników towarzyszących.



"Silne detergenty odtłuszczają skórę i przez to wzmagają pracę gruczołów łojowych przyspieszając przetłuszczanie"

W wielu artykułach można spotkać się z takim stwierdzeniem, które często odbierane jest zbyt dosłownie. Jest to duży skrót myślowy, a winę za proces odtłuszczenia ponosi nie tylko silny detergent, ale przede wszystkim osoba, która go nieprawidłowo stosuje. Upraszczając, skóra tak samo jak włosy do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje wody i tłuszczu. Jeśli będziemy buzię stale nawilżać i natłuszczać, ale przy tym nie będziemy jej systematycznie oczyszczać i złuszczać, jej stan prawdopodobnie nie będzie idealny. Jeśli z kolei będziemy ją tylko złuszczać i oczyszczać bez nawilżania i natłuszczania, pielęgnacja także nie przyniesie satysfakcjonujących efektów, bo tym samym będziemy zaburzać jej wodno-tłuszczową gospodarkę. Skóra na twarzy czy głowie do poprawnego funkcjonowania również wymaga zatem odpowiedniego oczyszczania, nawilżania i natłuszczania.

Ja myję swoje włosy zazwyczaj co 2-3 dni, kiedy skalp jest delikatnie natłuszczony naturalnym sebum i nawilżony potem. Włosy u nasady są wtedy bardzo śliskie i dość ciężkie, więc mycie głowy bardzo łagodnymi szamponami sprawia, że włosy są obciążone i przenawilżone. Zaczynają bardziej wypadać, są ulizane, nie układają się i wyglądają nieestetycznie. Dopiero wtedy, gdy użyję silniejszego szamponu, włosy u nasady są uniesione, a skóra głowy poprawnie funkcjonuje i wolniej się przetłuszcza.

Gdybym nie dbała o nawilżanie i natłuszczanie skóry głowy i codziennie szorowałabym ją szamponem z SLS/SLES, najpewniej skóra uległaby przesuszeniu, a praca gruczołów łojowych faktycznie zostałaby zaburzona. Dbam jednak o tę równowagę i nic złego się nie dzieje. :) U każdego wygląda to niestety inaczej.


"Silne detergenty wysuszają włosy"

Jeśli włosy są porowate, suche i bardzo zniszczone, wówczas detergenty mogą je mocno odtłuszczać, wzmagać plątanie, puszenie i powodować wiele innych problemów. Szampon dobiera się jednak do skóry głowy, nie do włosów, ponieważ włosy możemy podczas mycia chronić nałożoną wcześniej odżywką. O nakładaniu odżywek i masek przed myciem wspominałam już na blogu wiele razy. :)



"Łagodne szampony mi nie służą, co robić?"

Jedno z najczęściej zadawanych przez czytelniczki pytań dotyczy faktu, że nie wiedzą co zrobić, bo przerzuciły się na łagodne szampony i teraz męczą się z przetłuszczonymi, obciążonymi włosami, łupieżem, swędzeniem lub innym problemem. Pytają jak przetrwać kryzys i kiedy delikatne szampony zaczną u nich poprawnie działać. Wcześniejsze szampony z SLS/SLES bardzo im służyły, ale chciałyby je odstawić i zacząć dbać o włosy poprawnie.

Jeśli łagodne szampony nie służą, a włosy po szamponie z mocnymi detergentami wyglądają jak milion dolarów, wniosek jest tylko jeden - dalej je stosować, bo świetnie wyglądające włosy i ukojona skóra głowy = poprawnie dobrana pielęgnacja. :)

Bardzo często otrzymuję też pytanie, które brzmi: "Mogłabyś polecić mi jakiś szampon do codziennego stosowania?". Wówczas zdarza mi się polecić produkt z SLS/SLES/ALS/ALES i odpowiadacie, że przecież miało być coś do codziennego stosowania. :) Przyjęło się, że szampony z SLS/SLES powinno się wykorzystywać tylko do oczyszczania włosów raz na kilka myć, a w wielu przypadkach szampony z tymi składnikami i ich pochodnymi sprawdzają się także podczas zwyczajnego mycia. U mnie jest podobnie.


SLS a zęby

Czytając artykuły demonizujące SLS, zmieniłam także pastę do zębów. Moje zęby nie sprawiają mi żadnych problemów, ale profilaktycznie zaczęłam stosować wyłącznie apteczne pasty do zębów o delikatnym składzie i żel do fluoryzacji. Po wielu miesiącach robiąc makijaż zauważyłam, że coś złego dzieje się z moim szkliwem. Ze względu na nierównomierną powierzchnię wyglądało jak zdarte, a na jedynce dodatkowo zauważyłam niewielki płaski ubytek. Spanikowałam i pobiegłam do dentysty, gdzie okazało się, że to jest... kamień, który wcześniej nie osadzał się na moich zębach. Pasty apteczne okazały się za delikatne, a zęby tak jak włosy od czasu do czasu potrzebują mocniejszego oczyszczenia. ;) Zorientowałam się dopiero wtedy, gdy po kilku miesiącach od wizyty u dentysty, znów pojawił się na nich osad. Obecnie stosuję zamiennie pastę z SLS i pastę apteczną, i nie muszę usuwać kamienia u stomatologa.



Tak jak wspomniałam na początku, nie warto demonizować poszczególnych składników i ulegać panującej modzie. Każdy organizm jest inny i zupełnie inaczej reaguje na parafinę, SLS/SLES, silikony czy składniki roślinne. Naturalny produkt wcale nie musi dobrze działać, a uczulać i podrażniać może każdy składnik. Może swędzenie skóry głowy wywołują składniki zapachowe, a nie SLS/SLES? Może w szamponie znajdują się też składniki, które neutralizują jego drażniące działanie i nie warto odkładać go od razu na półkę? Dla mnie skład jest bardzo ważny, ale nie jest ważniejszy niż działanie. A jak Wy do tego podchodzicie? :)




« Nowszy post Starszy post »

81 komentarzy

  1. Ja oczyszczam włosy szamponem z SLES lub SLES raz na tydzień, a tak to myję włosy delikatnym szamponem. To im pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) dla mnie jest zachowana równowaga, włosy mniej się przetłuszczają a skóra głowy nie swędzi. Znam osoby, które nigdy nie używają szamponów z SLS, ale dla mnie to już przesada
      J.

      Usuń
  2. Jako fanka naturalnej pielęgnacji muszę przyznać, że zdarza mi się używać szampony z SLS czy SLES. Robię to zawsze przed nałożeniem henny gdy chcę mocno oczyścić włosy. Czasami też zmywam nimi olej. Ale na co dzień używam raczej łagodnych szamponów.

    OdpowiedzUsuń
  3. każdy musi przetestować wszystko na sobie prawda?
    pamiętam pierwszy szał na szampon Babydream
    dostałam takiego świądu że nie mogłam się powstrzymać od drapania
    szampon zużyłam do mycia pędzli
    cóż...w moim przypadku ostatnio sama nie wiem co się sprawdza
    woda w mieście w którym mieszkam jest bardzo chlorowana
    w ogóle po przyjeździe do Anglii zaczęłam się zmagać z kołomyją na głowie, raz było ok, za chwilę tragicznie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - każdy jest inny, włosy też się zmieniają i to co mi służyło 3 lata temu, teraz już nie :)

      Usuń
    2. A czy mogłabyś przygotować jakieś zestawienie w tabeli , wedle "przemian" porowatości włosów?Chodzi mi głównie to najlepiej sprawdzające się w danym czasie produkty pielęgnacyjne. Ciekawa jestem co było i co jest aktualnie ulubieńcem itp.

      Usuń
  4. Ja na początku wlosomaniactwa do codziennego mycia używałam płynu Facelle ale z czasem odkryłam że szampony z sls też nie robią krzywdy :) właściwie to na obydwa skóra głowy jak i włosy reagują tak samo dobrze. Nawet na najgorsze "rypacze" typu szampon Barwy;)) i nie mam też problemu z rozczesaniem włosów po myciu. Unikam tylko tych z silikonami bo bardzo obciążają moje cienkie włosy i wzmagają przetluszczanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz tak jak ja :) Im dłużej nie farbuję wlosów, tym częściej muszę myć włosy "rypaczem", najczęściej dwa razy, aby dobrze wyglądały :) Z silikonami też mam identycznie :D

      Usuń
  5. Świetny artykuł! Przyznam, że trochę mnie uspokoiłaś, bo pomimo iż używam szamponów z SLS (lub ich wcale teoretycznie nie mniej szkodliwymi zamiennikami) to za każdym razem mam wrażenie, że robię coś złego lol Teraz będę się myć spokojniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no właśnie... też miałam te wyrzuty sumienia na początku :D

      Usuń
  6. Czyli na poczatek najlepiej odstawic szampony z SLS a jak lagodne srodki nie beda Nam sluzyc wrocic do poprzednich?
    Co nawazniejsze powinien i nie powinien zawierac szampon do czestego stosowania?
    Jaki szmpon z SLS sprawdza ie u Ciebie?
    Chcialam jeszcze zapytac o metode olejowania na mokro w misce, pisalas, ze mozna ten "rosolek: zrobic z dodatkiem mleka. Czy wtedy mozna tak olejowac wlosy popoludniu, dac im wyschnac do wieczora a umyc dopiero rano?
    Zawsze rano myje wlosy i olejuje na noc bo rano nie ma czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samym początku oczyściłabym włosy dwukrotnie szamponem oczyszczającym i je obserwowała :)
      W szamponie do codziennego mycia nie pasują mi oleje i filmformery w dużej ilości, bo one za bardzo obciążają moje włosy.
      Akurat teraz stosuję szampony z SLES - Eva Nature Style, Seboradin Fitocell i Sebroadin przeciwłupieżowy :)
      Co do olejowania - jasne :)

      Usuń
  7. Moje włosy bardzo lubią się z SLS. Więc jeśli tylko wszystko jest ok ze skalpem to nie zmieniam pielęgnacji, stosuje maski proteinowe żeby obciążyć puszące się kosmyki, ale po szamponach bez SLS moje włosy są matowe, nieprzyjemne w dotyku, plączą się i ciężko cokolwiek z nimi zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Całe życie myłam głowę SLSem i SLESem i nigdy nie było problemów. Gdy zaczęłam się interesować pielęgnacją, pierwsze co kupiłam to szampon bez "złych" detergentów z Green Pharmacy, który podrażnił mnie niemiłosiernie, a z włosów robił puch. Także nie tylko SLSem można się "załatwić". :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo przydatny post, sądzę że należy odnaleźć złoty środek i dostosować kosmetyki, częstotliwość ich stosowania do naszych potrzeb, przy czym musimy znać swoje włosy, swoją skórę

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdy miałam zniszczone włosy, jeszcze w tamtym roku używałam babydream. Teraz gdy są już można powiedzieć dość zdrowe nie służy im w ogóle łagodny szampon, są przyklapnięte, ulizane. Tak więc teraz myję tylko szamponem z SLS :)

    OdpowiedzUsuń
  11. tak, to prawda. Odstawiłam sles/sls , stosowałam je tylko 1 raz na 1-2 tygodnie. To był błąd ! włosy źle reagowały, po całym dniu były przetłuszczone lub oklapnięte. Teraz myję nimi codziennie i to jest to. Moje włosy są uniesione u nasady i się nie przetłuszczają :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja ciągle szukam ideału. Chcąc łagodnego szamponu rok temu, zaczynając włosomaniactwo, kupiłam Babydream, bo było o nim głośno. I co? Spowodował okropne wypadanie. Wróciłam do sls/slesow, czasem myjąc odżywką (potters aloesowy), co jest delikatniejsze dla włosów i skalpu. Ostatnio zamówiłam wszędzie polecane szampony love2mix. Użycie jagodowego to masakra. 200-300 włosów wypadało przy myciu! Przerażający widok. Nie mówię już nawet o swędzeniu skalpu. Powróciłam do zdzieraka z sles (malwa rzepa) - wypadło góra 20 włosów, przy kolejnym myciu jeszcze mniej. Mam jeszcze love2mix z efektem laminowania, boję się nawet go otwierać. Jeszcze mam do testowania mydło cedrowe, dulgony dla dzieci (szampon i żel pod prysznic). Niedługo testy, tylko dam odpocząć głowie używając zdzieraki + wcieranie kozieradki i żelu aloesowego. Jeśli będzie kiepsko, wrócę do sls/sles + mycie odżywką co jakiś czas. mocne szampony mój skalp lubi, ale włosy nie - placzą się, wysuszają pomimo OMO, no i muszę częściej nakładać indygo, bo się wypłukuje. Po love2mix były takie ładne, tego mi szkoda :/
    A się rozpisałam :) na podsumowanie - to kwestia indywidualna. Ja jestem chyba jedyna osobą, której love2mix nie przypasował, więc mimo wszystko polecam spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko tobie, mi szampon love2mix też nie przypasował, efekt podobny jak po babydreamie - czyli przyklap, w dodatku często nie domywałam nim oleju i miałam tłuszcz na głowie, ale na wielu blogach czytałam, że slesy to zło, że nie nadają się do codziennego mycia, że to substancje bardzo drażniące itp itd, więc co? uparcie myłam delikatnymi szamponami robiąc sobie masakrę na głowie:) Dziękuję za ten wpis:) mam naturalne włosy więc odkąd też zapuszczasz naturalki (swoją drogą mamy chyba identyczny kolor) jeszcze bardziej uwielbiam twój blog:) pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Babydream okazał dla mnie się złem. Nie dość, że włosy niedomyte to jeszcze spowodował wysyp gulek z ropą na skalpie. Taki polecany oh ah... każdy jest inny wiadomo. Zwłaszcza dziwne to było, że po nim mi włosy jeszcze mocniej wypadały nie po samym myciu ale dzień np. po... pewnie przez niedomyty skalp.

      Usuń
  13. Masz dużo racji w tym co napisałaś. Mam na to przykład z własnego doświadczenia.
    Otóż kilka lat temu kiedy to nie przywiązywałam takiej uwagi do składów kosmetyków jak obecnie, kupiłam sobie jeden z indyjskich olejów do włosów, który w składzie na pierwszym miejscu miał parafinę. Z działania oleju byłam zadowolona również dlatego, że spowodował on piękny wysyp baby hairs. Oczywiście nie wiedziałam, czy ten wysyp spowodowała parafina, czy też zawarte w oleju indyjskie zioła. Od tamtego czasu przetestowałam sporo różnych olejów, oczywiście bez parafiny. Jedne służyły moim włosom lepiej, inne gorzej ale żaden nie spowodował wysypu nowych włosków.
    Teraz mam inny olej indyjski też z parafiną. Wyobraźcie sobie, że znów na głowie mam pełno baby hairs. Wkrótce napiszę recenzję tego oleju i chyba od czasu do czasu będę kupowała sobie olej z parafiną :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekalam na taki post! Chcialam u siebie na blogu podobny temat poruszyc poniewaz zauważyłam, że po szamponie z sls są błyszczące gładkie i takie odbite od nasady, szczególnie te niefarbowane od 11 miesięcy....:) tak jak napisałaś te farbowane partię może wysuszać ale od tego są maski i odżywki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam porowate włosy i unikam jedynie SLS, dla SLES jestem raz na jakiś czas bardzo otwarta :) Oczywiście jeśli chodzi o włosy, do twarzy nie używam tego w ogóle i to akurat była dobra decyzja :)

    Przydatny post, rozwiewa dużo wątpliwości i obala wiele mitów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ku przestrodze podzielę sie moim doświadczeniem związanym z tym tematem ;)
    Otóż podczas wakacji używałam głównie żelu i szamponu 2w1 Alterry, moje włosy go lubią i ja również, jest świetny zwłaszcza na wyjazdy :) Myłam nim włosy przez kilka tygodni i zapomniałam sobie, że wypadałoby je oczyścić jakimś SLSsikiem... No i były takie fajne i puszyste (z natury są cienkie i oklapnięte), pewnie z powodu tony substancji, które się na nich osadziły :P Co ciekawe, wcale się bardziej nie przetłuszczały. Jedyny problem - zaczęły bardzo wypadać, a ja w jakimś chyba zaćmieniu nie miałam pojęcia dlaczego :P Piłam siemię, pokrzywę, stosowałam wcierki... W końcu mnie olśniło - poleciałam do sklepu po jakiś badziewny szampon z SLeS, umyłam porządnie 2 razy, włosy jeszcze troche wypadały, ale po tygodniu... praktycznie przestały!!! ehhh...
    brawa dla mnie, teraz myję włosy znacznie częściej szamponami z SLS, a one mimo że cieniutkie wcale nie narzekają i mają się świetnie :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to nie wina tamtego szamponu, tylko tego, ze myłaś tylko raz, a szamponem z sles umyłaś 2 razy czyli porządnie... :) po prostu może włosy potrzebują tego ponownego umycia, aby już rozluźnione cząsteczki brudu łatwiej się odlepiły i zmyły, wtedy skalp jest oczyszczony, wszystkie słabe włosy won i super git. W takim układzie nie biję braw. Wiem to po sobie. Mogę myć nawet delikatniejszym detergentem, albo z tych średnich jak coco-betaine i podobnych a 2 razy myję i działa!
      A skoro SLSy i cała ich rozcieńczona rodzina są toksyczne dla skóry a przez to i dla organizmu, to słowo wróg narzuca się samo przez się i nic pomocnego w nich nie dostrzegam. Dla mnie nie istnieją.

      Usuń
  17. Ja na samym początku przerzuciłam się na delikatne szampony i to bardzo służyło moim włosom, jednak gdy z czasem zaczęły być w coraz lepszej kondycji, wróciłam do Alterry (która łagodnym szamponem wcale nie jest). Moim błędem było mycie całej czupryny - włosy były suchutkie i sianowate, jakbym nigdy o nie nie dbała. Z podkulonym ogonem powróciłam do delikatnych myjadeł. Po jakimś czasie znów zachciało mi się "prawdziwego" szamponu i tym razem stosowałam metodę OMO. Szampon nie wyrządził mi żadnego kuku na głowie. Chcąc ponownie sprawdzić, jak się mają lekkie myjadła do mojej czupryny, sięgnęłam po Babydream. I muszę przyznać, że jeśli chodzi o lekkie mycie, to faktycznie wszystko jest okej, włosy czyste, świeże, lecz mało odbite od nasady i leci ich co nie miara! I z jakiegoś powodu uważam, że to wina tego maluszka. Wracam więc teraz na jakiś czas do prostego, rzepowego szamponu z Evy i liczę na to, że pohamuje wypadanie, bo Jantar, choć spowodował burzę babyhairs, to z traceniem włosów sobie niestety nie poradził...

    W związku z używaniem SLESów mam więc do Ciebie pytanie, Natalio: jeśli kładę przed myciem na włosy odzywkę bądź maskę, to czy potem mocny szampon czy spływająca z włosów piana nie usunie składników, które miały wniknąć we włos? W końcu SLS to silny detergent, piana też go w sobie zawiera, a nie po to kładę proteiny, żeby się zaraz wymyły. Ciekawi mnie to już od dawna i mam nadzieję, że odpowiesz na nurtujące mnie pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie to jest różnie czasami łagodny szampon nie potrafi zmyć oleju i myje jeszcze raz,a czasami zmywa bardzo dobrze i nie wiem od czego to zależy.

    OdpowiedzUsuń
  19. a czym nawilżasz skalp? i kiedy - przed myciem? opisz to proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie każdy łagodny szampon dosłownie niedomywa 2-dniowych włosów.
    Stosuję SLS przy każdym myciu, inaczej właśnie miałabym problemy.

    http://barbaramaciejewska.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post! Faktycznie, moje włosy wyglądają ok po szamponach z sls, po szamponach bez trochę gorzej, mam przyklap i nie układają się tak ładnie ..ale zawsze jednak wolałam ich używać do codziennego stosowania, bo sls szkodliwe itp, teraz wiem ze to nie do końca tak, dzięki!:-) pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. fajnie jest mieć szersze pojęcie o SLSach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Raz na jakiś czas nie zaszkodzą, a nawet pomogą z trudnymi włosami :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam zupełnie odmienne doświadczenie od Ciebie. Poprawa stanu moich włosów zaczęła się od zrezygnowania ze wszystkich detergentów poza Cetrimonium Chloride i reszty z tej grupy, są to składniki wielu masek. Niczym innym nie myję głowy już od paru miesięcy (np. Biovaxy). Nigdy nie miałam problemu ze zmyciem oleju, a co dopiero z niedomyciem włosów czy przyklapem, jestem naprawdę zdziwiona, kiedy czytam o takich efektach w internecie. Po każdym myciu odżywką włosy są gładkie i czyste. Nie zamierzam wracać do szamponów, nawet nie mam takiego w domu. Może jestem wyjątkiem, ale dzięki tej metodzie stan moich suchych włosów zmienił się bardzo szybko... polecam spróbować tego sposobu dziewczynom, które mimo wielu starań i bogatej pielęgnacji, nie widzą efektu na włosach. Aktualnie próbuję też innych rzeczy, których można użyć jako myjadła do włosów, większość z tych produktów można zjeść. Na koniec opowiem lekko sensacyjnie, że włosy udało mi się umyć wodą z octem a także samą wodą. Potrzeba do tego bieżącej wody i około pięciu minut masażu. Bardziej polecam wodę z octem lub zastosowanie na koniec płukanki octowej, ponieważ mycie samą wodą trochę plącze włosy. O tym, że jest to możliwe świadczy fotograficzna dokumentacja z bloga: http://noshampooexperiment.blogspot.com/. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całym szacunkiem - ale czy włosy tej pani z bloga są jakieś wyjątkowe bo nie używa szamponu? Wręcz gdy zobaczyłam zdjęcie z ostatniego posta pomyślałam, że są tłuste, smętne i bez życia... A poza tym jest to nienormalne, skóra na głowie musi produkować sebum, które jak wiadomo nie rozpuszcza się w samej wodzie.

      Usuń
    2. Tak czy siak, spróbuję umyć włosy samą wodą. Może pokażę efekt na blogu :-)

      Usuń
    3. Tak, włosy tej pani są zdrowe i widać to na zdjęciach: http://3.bp.blogspot.com/_D2VnXrAPEZs/TCy5evR-UOI/AAAAAAAAAZw/lwh1p-AVEqc/s1600/month_19.png (trzeci wpis od góry). Smętne i bez życia - naprawdę? ;-) Mogłabym podać więcej źródeł w internecie, ale kto będzie chciał znaleźć to znajdzie, chociażby na forum LHC jest wątek ze zdjęciami. Tłuszcz nie rozpuszcza się w wodzie, tu masz rację, ale natrysk wody w połączeniu z dokładnym masażem zmyje warstewkę tłuszczu (dosłownie warstewkę, dopiero naolejowane włosy mogłyby sprawić problem - ja nie próbowałam).. Szampony to marketing. Włosy można ładnie oczyścić produktami, które są naturalne i były z nami od zawsze. Tak silne środki czyszczące jak mydła pierwszy raz pojawiły się prawdopodobnie u Sumerów około 2500 r. p.n.e. i wbrew pozorom nie były używane do higieny ciała i głowy, ale do oczyszczania ubrań. Co robił człowiek pozbawiony detergentów w pięknych opakowaniach? Zawsze podaję przykład zwierzęcej sierści, która u kotów i psów nigdy nie jest tłusta i brudna, wręcz przeciwnie, koty spędzają nawet godzinę dziennie na wylizywaniu futra. Na czym polega skuteczność kociego zabiegu? Używa własnej śliny (czyli płynu m.in. z enzymami jak amylaza) oraz kociego języka, który jest tak chropowaty, że działa jak szczotka z naturalnego włosia. Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Natalia, przepraszam za bałagan z komentarzami :-). Bardzo chętnie zobaczę efekty eksperymentu na Twojej głowie! Moim zdaniem tej metodzie brakuje najzwyklejszego pijaru... Pamiętaj, żeby zrobić kilkuminutowy masaż głowy pod natryskiem prysznica, tak jest najłatwiej, chwilowe spłukanie głowy nie pomoże ;-) Do wszystkiego najpierw należy się przekonać. Ja też miałam spore wątpliwości przy każdym z moich pierwszych razy ;-) - pamiętam wstręt do nałożenie olej na włosy, potem do spania z olejem na głowie, i tak dalej... LaxNax

      Usuń
    5. Tak, wcale nie myjmy włosów!!!
      To taki wspaniały pomysł, pomyślcie ile ślicznych grzybków wam się namnoży, przecież drapanie się po głowie jest takie sexy ostatnio nie?
      Kuuurde, czemu na to wcześniej nikt inny nie wpadł, bo przecież...szampony to takie zło. Wiecie, zabijają nas, powodują raka, SAMA chemia nie? Cóż, powietrze też zabija, roślinki to chemia i my też jesteśmy chodzącym procesem chemicznym. Przykro mi było to przypomnieć ...</3

      PS. Do anonimki z 00:02, jak uważasz że ludzki włos jest taki sam jak sierść to Ci gratuluję. :)
      Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się takie zacne piźnięcie z brechtów... o matko.

      ~Riko

      Usuń
    6. Jak ktoś nie chce, przymusu stosowania nie ma. Wiem, że są ludzie, którzy omijają detergenty i żyją. Ja jednak wolę się umyć w ciągu tych kilku minut od stóp do głów, zwyczajnie szkoda by mi było wody :). Mycie wodą z octem też nie za bardzo mi się widzi, zapach sosu vinegret też nie jest moim ulubionym :). Ale absolutnie nie potępiam.

      Usuń
    7. Riko, nikt nie mówi o nie myciu włosów! Włosy należy oczywiście myc, ale jako merkantylna osobowość naszych czasów prawdopodobnie nie wiesz, że do mycia włosów wystarczy woda oraz składniki pozyskiwane z przyrody, takie jak miód, zioła w proszku czy mąka :-) Twój opór jest dowodem skuteczności strategii marketingowych firm oraz drogerii:-) Pytasz retorycznie "czemu nikt na to wcześniej nikt nie wpadł", więc owszem wpadł, Słowianie z naszych ziem oczyszczali włosy sproszkowanymi ziołami, które działają jak suchy szampon (przykładowy przepis: kłącze kosaćca i starty korzeń mydlnicy), to samo robili i robią nadal Hindusi, którzy są mocno związani ze swoją kulturą, więc nawet dziś praktykują jej rytuały (reetha, shikakai, amla). Szampony np. firmy Dabur są przeznaczone głównie na rynek zachodni, co niewiele osób wie. Zresztą, chyba nie ma potrzeby mnożyć przykładów alternatywnych sposobów higieny włosów, które stosowali ludzie kilkaset lat temu, bo widzę, że jesteś fundamentalistką i ciężko będzie Ci zmienić zdanie:-) Dodam tylko, że ludzie żyjący w XXI w wieku, w prymitywnych dla nas warunkach (Amazonia, Australia) nadal stosują swoje wiekowe sposoby a szamponów nie znają. I nie chorują na grzybicze zapalenie skóry głowy ani inne choróbska. Za to współczesny człowiek tego typu dolegliwości łącznie z atopowym zapaleniem skóry ma znacznie więcej :-)

      Ludzkie włosy wbrew Twojemu przekonaniu są właśnie sierścią, jest to podobne do faktu iż człowiek również jest zwierzęciem :-) Włos kota czy psa jest prawdopodobnie nieco innej budowy, tak jak typ włosa fil-fil jest innej budowy od azjatyckiego, ale dzielą te same funkcje. Jeśli będziesz umiała przyjąć powyższe za fakt, przyznasz mi rację, że higiena zwierzęcego owłosienia wymaga podobnych zabiegów higienicznych niezależnie od tego czy to owłosienie ludzkie czy kocie. Będzie Ci to jednak prawdopodobnie ciężko przyjąć, ponieważ podobny szok i opór wywołało w społeczeństwie zakwalifikowanie człowieka do świata zwierząt przez Darwina (choć najpierw delikatnie zasugerował, że naszym przodkiem był szympans).

      Drugi fakt jest taki, że naturalne ph skóry głowy jest kwaśne, co powinno uniemożliwić pojawienie się tam bakterii i grzybów, ale tylko wtedy, kiedy nie ingerujemy w nią zasadowym szamponem.

      Nie uważam, że szampony powodują raka ani że trują człowieka. Uważam natomiast, że szampony w postaci detergetów nie są potrzebne aby dokładnie umyć głowę, i że uzależniają człowieka od stosowania odżywek.

      Dla wyników sprzedażyi marketingowców nie ma nic lepszego od przestraszonego konsumenta. Przestraszonego na przykład tym "ile ślicznych grzybków się namnoży", gdyby broń Boże nie użył szamponu, a wody i płukanki octowej.

      Pozdrawiam :-)
      Laxnax@op.pl

      Usuń
    8. PS Jeśli ktoś nie wierzy i sobie życzy, mogę przesłać na maila zdjęcia moich włosów nie mytych żadnym szamponem on marca/kwietnia. Laxnax@op.pl

      Usuń
    9. Laxnax, super sprawa! Ja podziwiam :) I doskonale uargumentowałaś. "No poo" robi furorę na wegańskich amerykańskich blogach i juz ma coraz więcej zwolenniczek. Myją właśnie tym co wymieniłaś. W sumie tłuszcz zmywa tłuszcz jak przy OCM, ale nie wiem czy mialoby to szansę na owłosionej skórze głowy nawet w pewnym zestawie naturalnych składników, ale już taka glinka (zwilżona daje papkę), jest ich kilka rodzajów o różnych właściwościach, a każda oczyszcza poradziłaby sobie z oczyszczeniem skalpu i włosów u nasady.
      Adi

      Usuń
  25. No dobrze a gdy służy nam szampon z SLS i stosujemy go do każdego mycia to co z olejowaniem? nie mija sie to z celem gdy oleje zmywamy szamponem z SLS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie mija się to z celem, bo spójrzmy na to tak: chyba lepiej, że umyjesz slesowym szamponem włosy naolejowane niż jakbyś miała umyć całkiem niezabezpieczone. Piszę z własnego doświadczenia, myj tylko skalp a spływająca piana dostatecznie usunie olej i jednocześnie będziesz widzieć rezultaty stosowania go:)

      Usuń
    2. Tak, włosy tej pani są zdrowe i widać to na zdjęciach: http://3.bp.blogspot.com/_D2VnXrAPEZs/TCy5evR-UOI/AAAAAAAAAZw/lwh1p-AVEqc/s1600/month_19.png (trzeci wpis od góry). Smętne i bez życia - naprawdę? ;-) Mogłabym podać więcej źródeł w internecie, ale kto będzie chciał znaleźć to znajdzie, chociażby na forum LHC jest wątek ze zdjęciami. Tłuszcz nie rozpuszcza się w wodzie, tu masz rację, ale natrysk wody w połączeniu z dokładnym masażem zmyje warstewkę tłuszczu (dosłownie warstewkę, dopiero naolejowane włosy mogłyby sprawić problem - ja nie próbowałam).. Szampony to marketing. Włosy można ładnie oczyścić produktami, które są naturalne i były z nami od zawsze. Tak silne środki czyszczące jak mydła pierwszy raz pojawiły się prawdopodobnie u Sumerów około 2500 r. p.n.e. i wbrew pozorom nie były używane do higieny ciała i głowy, ale do oczyszczania ubrań. Co robił człowiek pozbawiony detergentów w pięknych opakowaniach? Zawsze podaję przykład zwierzęcej sierści, która u kotów i psów nigdy nie jest tłusta i brudna, wręcz przeciwnie, koty spędzają nawet godzinę dziennie na wylizywaniu futra. Na czym polega skuteczność kociego zabiegu? Używa własnej śliny (czyli płynu m.in. z enzymami jak amylaza) oraz kociego języka, który jest tak chropowaty, że działa jak szczotka z naturalnego włosia. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. To prawda, pisząc ten wpis miałam chwilę refleksji nad naturalnymi sposobach mycia, o których piszesz. Ja sięgam jednak po szampon z wygody i myślę, że wiele osób także. :) Chyba odpisałaś nie pod tym komentarzem, którym chciałaś :)

      Usuń
  26. Ja głowę myje sls a włosy odzywka:) z reguły mam na nich olej a odzywka i tak daje rade. Gdy muszę umyć glowe szybciej niż bym chciała to wtedy używam czegoś bez sls.

    OdpowiedzUsuń
  27. Troche z innej beczki:) slyszalas moze o zabiegu ozonowania wlosow?:) urzadzenie jest wykorzystywane w kosmetologii do twarzy ale tez jest specjalna koncowka "grzebyk" do wlosow:) ponoc zapobiega wypadaniu i wzmacnia domykajac luski wlosa:) stosowalam tylko raz i szczerze powiedziawszy wlosy sa lsniace i bardziej miekkie:)ciekawe jak przy dluzszym stosowaniu:) chcialabym spytac co sadzisz o tym i czy praktykowalas taki zabieg:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, ale nie praktykowałam :) Jeśli będę miała taką możliwość, na pewno spróbuję :-)

      Usuń
  28. Ja wróciłam do mocnych szamponów, a podobnie jak Ty, był czas, kiedy wyczyściłam z nich półkę ;-) Teraz łagodne szampony są dla moich włosów za słabe, używam ich od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja kupiłam wczoraj zwykłą ziołową Barwe w supermarkecie użyłam... i co ? mniejszy puch na głowie :P
    Dodam, że używałam Timotei z sls a jednak to było mało na moje naturalne ok 8 cm odrosty :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja w pewnym momencie odstawiłam sls, sles, ale także silikony - miałam włosy dość zmęczone, zniszczone.
    Dopiero niedawno, co jakiś czas stosuję odżywkę z silikonami, do jej zmywania używam mocniejszego szamponu - ale też bez sls - czyli ultra doux z cytryną i białą glinką - włosy są doczyszczone, a nie przesuszone.

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj,
    miałam dokładnie takie samo podejście. Sprawdzałam skład i widząc SLS odkładałam produkt na półkę. Kupowałam tylko produkty deilkatne, dla dzieci, naturalne... Dopóki moje włosy nie zaczęły po umyciu przypominać od tygodnia niemytych, skóra mnie swędziała.. I wtedy darowałam sobie aż takie proeko podejście. Nie warto męczyć się dla zasady i cały czas myśleć o swoim złym wyglądzie. Pozdrawiam. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  32. Zgadzam się z artykułem w 100%. kiedyś kiedy zaczynałam przygodę z wlosomaniactwem tez wystrzegałam się sls za wszelka cenę a moje włosy były tak wysuszone ze chłonęły każdą ilość składników plus musiałam je myć codziennie.

    Po kilku latach świadomej pielęgnacji, przerzuceniu się z farby z rozjaśniaczem na łagodny toner bez amoniaku moje włosy stały się inne, dużo zdrowsze a skora głowy przestała się przetłuszczać i mogę je myc co 3-4 dni z małą pomocą suchego szamponu. Wtedy musze użyć szamponu z sls by dokładnie oczyścić skore głowy . Po zastosowaniu szamponu naturalnego i odzywki moje włosy a na drugi dzień tłuste bo szampon nie oczyszcza wystarczająco. Z kolei latem gdy są upały zdarzają się okresy, ze myje włosy codziennie. Używam wtedy delikatnych ekologicznych bo przy codziennym myciu szampon bez sls daje rade a ja nie przesuszam włosów . Z kolei jesienią i zimą dla moich włosów lepiej je myc co 3 dni szamponem z sls i odzywaniem dobrą odzywka niż myc je codziennie choćby delikatnym szamponem. Poza tym chce sprawdzić czy wpłynie to na obniżenie porowatości rozjaśnianych włosów

    OdpowiedzUsuń
  33. a ja mam pytanie :) może napisałaś już to gdzieś kiedyś na blogu, a ja przeoczyłam :D jednak zaryzykuję: planujesz zapuścić włosy do jakiejś konkretnej długości? :) czy póki co o tym nie myślisz - rosną sobie swobodnie?
    A używałaś/słyszałaś może o odżywce timotei "drogocenne olejki"? Moje włosy są stale rozjaśniane na blond metodą pasemkową (warstwa od ucha w dół wysokoporowata, wyżej średnio) i reagują na nią dużo lepiej niż na maski, oraz o niebo lepiej niż na garnier AiK :D i się im nie nudzi! a są bardzo "wymyślate" ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Natalia, a co sądzisz o płynach do płukania jamy ustnej? Czy warto je stosować? Nie wszystkie moje zęby są proste, niektóre nachodzą sobie i wydaje mi się, że może warto płukać, bo dzięki temu lepiej się dostać do tych przestrzeni pomiędzy zębami :> Co Ty uważasz na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że pytanie kierujesz do autorki bloga :) Jednak też mam parę zębów krzywych i sama używam płynów do płukania jamy ustnej :) nawet jeśli zęby są proste to warto stosować płyny - nie ma szans wszędzie dotrzeć szczoteczką:) a płyn to zawsze jakaś dodatkowa ochrona. Warto też mieć nić dentystyczną.

      Usuń
  35. Mi SLS wysuszają skórę i włosy, dlatego używam ich tylko do dokładniejszego oczyszczania raz w miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja czasem sobie robię serie sls/sles i myje pod rząd włosy z 4/5 razy wlasnie takim szamponem, a potem znow wracam do delikatnych. Wtedy dla nich jest dość optymalnie : )

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam pytanie:) A czy istnieją szampony które nie zawierają SLS a zawierają silikony? I czy jak chcę przejść na jakieś delikatniejsze szampony, to powinnam najpierw użyć szamponu typu Barwa a potem myć właśnie np. Hipp'em?

    OdpowiedzUsuń
  38. Zaczynam sie w tym troche gubic. Na razie oczyscilam wlosy prostym szamponem SLS, kupilam szampony bez SLS i bede eksperymentowac aby poznac co moje wlosy lubia.
    Co myslisz o takim szamponie ( kupilam impulsywnie wchodzac do sklepu z naturalnymi prouktami ) ):
    "Extrat Argan, Cocos nucifera, Simmodsia chinenssis,emulsionnants+emollients+tensioactifs"
    Co sadzisz o naturalnych makach z glinek dla posiadaczki suchych, kreconych wlosow?

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja używam przy każdym myciu szampony z sls czyli 3 razy w tyg ale tylko na skórę głowy bo ona potrzebuje głębokiego oczyszczenia ;) (używam szamponu radical) na całości nie myje ich sls bo wiadomo na blond wysokoporowate włosy źle to działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja troche nie na temat ale czy to normalne, ze po wcierce z koziedraki ( uzywam ja codziennie od 3 tygodni ) wlosy bardziej sie placza ( mam krecone i rozczeuje tylko co 3-4 dni przed myciem na wilotno poczas olejowania i podczas mycia na odzywke )?

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja mam ten problem, że skóra głowy mi się łuszczy, włosy coraz bardziej się przerzedzają (dermatolodzy rozkładają ręce i twierdzą, że to od mojej podstawowej choroby - autoimmunologicznej), skóra głowy jest sucha, swędzi. Kiedy zaczęłam używać szamponów bez SLS świąd ustał, nie miałam też uczucia ściągnięcia skóry głowy. Oczywiście raz na 2 tygodnie oczyszczałam porządnie skórę głowy i włosy szamponem z SLS'ami i taka pielęgnacja służyła mi przez jakiś czas. W tej chwili dalej używam szamponów bez SLS'ów ale świąd wraca, a włosy okropnie się przetłuszczają i są bardzo ciężkie. Myję głowę coraz częściej szamponem z SLS, co zdecydowanie służy włosom, ale znowu... boję się, że za bardzo podrażnia skórę głowy. Nie mam pojęcia jak to rozwiązać. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam kiedyś podobny problem ze skóra głowy i ogólnie borykam się nawrotami AZS . Stosowałam jako kuracje szampon z firmy aptecznej Durcay- maj mnóstwo do wyboru i każdy na jakiś specyficzny problem. Ja używałam takiego z białą glinka ARGEAL. Spróbowałam po tym jak ta serie poleciła mi koleżanka, która przed ślubem chciała ratować włosy które leciały na potęgę z powodu tarczycy. Ona miała jakiś inny typ szamponu z DURCAY. Pomagał mi tez apteczny tonik do skory głowy Garnier Neril i szampon z tej serii ale teraz nigdzie ich już nie mogę dostać. Służy mi tez dove ani hair fall choć to silny szampon to mi naprawdę pomaga- ma lika składników łagodzących i antybakteryjnych co zwalcza swędzenie skory głowy. Choć to silny szampon. Generalnie warto szukać szamponów specjalnie przeznaczonych do wrażliwej skory głowy. Możliwe ze masz uczulenie np. na zapachy lub barwniki lub parabeny-nie zawsze to sls podrażnia. Warto tez pomyśleć o filtrze prysznicowym -czasem to woda a raczej ilość kamienia i chloru powoduje podrażnienia u osób wrażliwych

      Usuń
  42. Moje włosy i skóra głowy lubią ALSy :) choć to praktycznie to samo, ale nie do końca. SLES też wcale nie unikam, stosuję szampon z konkretnym detergentem w zależności od aktualnych potrzeb włosów. Natomiast moja cera i skóra na ciele bardzo źle i alergicznie reaguje na SLES i SLS, wręcz tragicznie. Jedynie tutaj unikam ich całkowicie, inaczej zadrapałabym się na śmierć :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Obecnie używam wyłącznie szamponów z mocniejszymi detergentami. Moje włosy są cienkie i przetłuszczające się,mam wrażenie, że łagodne szampony nie domywają skóry mojej głowy. Przez co mam wieczny przyklap. Lubię szampony ziołowe, teraz używam najzwyklejszego familijnego rumiankowego i jestem zadowolona. Unikam szamponów z silikonami i innymi oblepiaczami oraz z wszelkimi olejami czy masłami (nawet te przeznaczone do skóry przetłuszczającej się robią mi masakrę na włosach u nasady - wygląda to gorzej niż gdybym nie myła ich tydzień)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mnie jednak zbyt częste mycie wlosow szamponem z sls nie służy. Jeśli już to robię, to rozwadniam taki szampon i dodaję odrobinę olejku. Na co dzień myję włosy naturalnym mydłem, a w wakacje w warunkach polowych :) zdarzało mi sie po prostu umyć je ciepłą wodą. Były czyste miekkie i błyszczące. Oleje i rezygnacja z detergentów sprawiły że już nie mam siana tylko taflę. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. "Delikatne" szampony w typie Babydream, Alterra powodowały że przy normalnej, bezproblemowej skórze głowy, musiałam myć włosy niemal codziennie. Wlosy ostatecznie "siadły" gdy wprowadziłam plyn Facelle - zaczęły wypadać.
    Wróciłam więc do szamponów, które stosowałam wcześniej - z sls, silikonowych masek, odżywek i do zdroworozsądkowego olejowania raz na jakiś czas - wszystkie problemy z włosami ustały.
    Naprawdę czasami nie warto zbyt kombinować;/

    OdpowiedzUsuń
  46. a tak w temacie złuszczania/nawilżania i natłuszczania skóry :) co myślisz/myślicie o stosowaniu robionego w domu peelingu oliwa+cukier? Ostatnio zaczęłam go stosować i mam wrażenie, że super sie sprawdza. Cukier świetnie złuszcza naskórek a dzięki oliwie skóra pozostaje natłuszczona i nie ma tego po peelingowego uczucia zdarcia. Czy takie mieszanie cukru i oliwy to dobre rozwiązanie?

    OdpowiedzUsuń
  47. W końcu Ktoś to jasno wyjaśnił :) Zawsze, jak mówię, że używam Barwy codziennie, to spotykam się z linczem, jestem wrogiem włosów itd.:)) A moje włosy umyte lekkim szamponem są nadal przetłuszczone u nasady i mocniej wypadają

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzis wyprobowalam Twojej metody olejowania na mokro w misce i jestem zachwycona.
    Wczoraj popoludniu wlosy otrzymaly kapiel w cieplej wodzie z tlustym mlekiem i oliwa, troche przesadzilam z oliwa bo wydawalo mi sie ze wlosy cala pochlonely i troche dolalam.
    Dalam wlosom wyschnac i poszlam spac, rano bylam troche przerazona bo obuzilam sie ze sztywnymi strakami ( chyba za sprawa mleka bo po olejowniu zawsze byly tluste ale nie sztywne ) i balam sie czy po raz pierwszy stosowany lagodny szampon bez mocnych detergentow a rade to zmyc...
    Ale zmoczylam wlosy, nalozylam na 20min odzywke Garnier Avokado i Karitte, po czym dwa razy umylam skalp lagodnym szamponem i nalozylam ta sama odzywke wymieszana z zelem aloesowym na 40min, splukalam wlosy, potem zel lniany, delikatne olejowanie koncowek i jestem zadowolona efektem...
    Ku mojemu zdziwieniu szampon sobie poradzil i nawet mam efekt push-up :)

    OdpowiedzUsuń
  49. ja za mojego włosomaniactwa które trwa ponad 2 lata zużyłam 2 butelki babydream i z 3-4 facelle, cała reszta to barwa i naturia. mam zdrowe niskoporowate włosy, każdorazowe olejowanie czy nakładanie odżywki bardzo przeciąża je, a najlepiej wyglądają po ,,pielęgnacji" szampon solo. ostatnio robię denko, zużywam resztkę facelle i robię z niesprawdzonych mgiełek, lecytyny i olei mgiełki olejowe do włosów przed myciem - i teraz chodzę z niedomytymi włosami, ehh

    OdpowiedzUsuń
  50. o cholera, a ja właśnie podarowałam chłopakowi łagodny szampon, bo mu się masakrycznie przetłuszczają i myślalam, że to pomoże... :/ No cóż, zobaczymy, jak go skończy.
    Mojej osobistej głowie to chyba bez różnicy czy używam SLSu czy Hippa dla dzieci, aczkolwiek wolę ten drugi, bo ma fajny skład, nie plącze włosów jak cokolwiek z SLSem no i boję się o końcówki (wystarczy na nie spojrzeć i już się rozdwajają) :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja niestety nie toleruję produktów z SLS, bo zaraz wyskakuje mi rumień. jak odstwiłam sls, to faktycznie na początku mje włosy były przyklapnięte i matowe, ale później zaczęły się mniej przetłuszczać, pięknie się uniosły i są zdrowe. I przede wszystkim nie mam już rumienia.

    OdpowiedzUsuń
  52. Czy stosując na codzień szampony z SLS, ale też np. olejkami czy silikonami muszę dodatkowo oczyszczać włosy prostym szamponem typu Barwa? Czy wystarczy np. mycie 2 razy szamponem z SLS bez silikonów i parabenów, ale np. z ekstraktem z owoców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinnaś oczyścić, jeśli zauważysz obciążenie włosów :)

      Usuń
  53. Polecam poczytać o PEGach.

    OdpowiedzUsuń
  54. na początku też - sls do kosza, odżywki z silikonami do kosza... teraz wyznaję dokładnie odwrotną zasadę. Włosy przetłuszczają mi się bardzo szybko, u samej nasady głowy i delikatne szampony się nie sprawdzają. Poza tym dziwnym sposobem wzmagały wysuszanie skóry głowy i starsznie swędziała. Teraz korzystam z różnych szamponów, przeważnie ziołowych (uwielbiam takie zapachy). Co do odżywek moje skrajnie przesuszone włosy też wymagają silikonów, ktore będą je ochraniać i sprawią, że włosy nie będą się tak plątać

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie używam sls od 3lat, na początku przetłuszczały się plątały itp, ale z biegiem czasu objawy niepożądane minęły a wyeliminowanie sls wyleczyło mi skórę głowy na której robiły się ranki (zaczęły się robić po dove z sls). Aktualnie włosy są bardzo lekkie, nie plączą się jakoś bardzo (kręcone, bardzo gęste,sięgające za pośladki). Czasami wytrwałość popłaca, ale na początku jest ciężko (używam fructis bez sls, pirolam i czasami babydream). Na dodatek nie przetłuszczają się, myję co 6-7dni (nawet po 1,5tyg nie są przetłuszczone :D)

    OdpowiedzUsuń
  56. Wpadłam przypadkiem, wpisując coś w wyszukiwarkę i jak już jestem, to podzielę się swoimi refleksjami - otóż jakieś dwa lata temu całkowicie wyeliminowałam ze swojej higieny włosów szampony z SLSem.
    Nie dlatego, że działo mi się po nich coś złego - ot, zauważyłam, że tego typu szampony szybciej wypłukują mi z włosów kolor. Nawet, gdy są przeznaczone do włosów farbowanych.

    Razem z SLSem wywaliłam też milion innych "groźnych" składników, razem z silikonami.
    Cieszyłam się jak głupia, kiedy zauważyłam, że już po miesiącu "nowego" mycia włosów kolor jest bardziej lśniący.
    Szkoda tylko, że włosy zaczęły mi się niemiłosiernie puszyć!
    Na skalpie! Zwłaszcza na skalpie... złego stanu tego mojego owłosienia upatrywałam w wysuszeniu włosów, w ich wysokoporowatości i innych sprawach.
    Tyle, że ja zawsze miałam mocne, grube i lśniące włosy, chociaż od wielu, wielu lat farbowane. Jedyne, co im doskwierało, to skłonność do rozdwajania się końców, ale czego spodziewać się, gdy chodzi się we włosach rozpuszczonych, luzem puszczonych.
    Moja walka z puszeniem trwała rok - żeby je ujarzmić stosowałam olejowanie na sucho i mokro, maski, mycie odżywkami... guzik to dawało, na wszystkie te specyfiki wywaliłam mnóstwo hajsu. W kwietniu tego roku polazłam nawet na keratynowe prostowanie - pomogło na miesiąc, po miesiącu efekt szlag trafił :> W gratisie za to dostałam popalone końce - obcięłam, problem zniknął.
    Miesiąc temu wkurzona zamiast kolejnego super, hiper eko szamponu o cudownym składzie kupiłam zwykłą Shaumę do włosów farbowanych... i puszenie zniknęło jak ręką odjął.
    Włosy są wreszcie takie, jak dawniej!
    Także apeluję - dziewczyny, jeśli pomimo usilnych prób przez ileś miesięcy nie umiecie trafić z łagodną, niechemiczną pielęgnacją, to dla testów wróćcie do taniej, drogeryjnej "chemii". A nuż okaże się, że to jednak dla Was!

    OdpowiedzUsuń

Polecane2