czwartek, 26 września 2013

Fryzjerska wpadka Elizy - headlines

Dzisiaj opowiem Wam krótką historię mojej znajomej, która w kwietniu zdecydowała się na trwałą typu headlines. Chciała uzyskać efekt delikatnych fal, aby dodać swoim niskoporowatym, nieco cienkim i oklapniętym włosom objętości, mniej więcej tak jak na poniższym zdjęciu:






Niestety fryzjerka podczas wydobywania skrętu spaliła jej włosy i aby ukryć skutki tej katastrofy… wyprostowała je!!! Na koniec przeprosiła za nieudany zabieg i zaoferowała 30% zniżkę. Prawdziwe efekty ukazały się dopiero po pierwszym myciu głowy:









Włosy z tyłu nie prezentowały się źle, trwała najbardziej zaszkodziła wierzchnim warstwom, które zostały wcześniej wycieniowane i skupiły się na czubku głowy. W ciągu kilkudziesięciu minut z gładkich i lśniących pozostał ekstremalnie porowaty stóg siana:



Zdjęcia są złej jakości, ale mam nadzieję, że widać na nim skutki źle wykonanego zabiegu. Widziałam je tego dnia na żywo i wyglądały jeszcze gorzej niż na tym zdjęciu :/



Następnego dnia Eliza wybrała się do salonu fryzjerskiego w Gdańsku, gdzie mieszka na stałe, aby odbudować strukturę włosa. Fryzjerka na widok tak spalonych włosów oniemiała, wykonała zabieg nawilżający i podcięła zniszczone końce, całkowicie za darmo. :-)


Przez kilka następnych miesięcy włosy piły maski i oleje "wiadrami", a ich stan w ogóle się nie poprawiał, dlatego skazana była na systematyczne podcinanie. W zeszły weekend znów się spotkałyśmy i zgodnie z prośbą Elizy, pościnałam jej kolejną część spalonych kosmyków. Stwierdziła, że woli chodzić cały czas w związanych włosach niż użerać się z tak zniszczonymi, problematycznymi włosami. Niestety nie pomyślałam, aby zrobić wtedy kilka zdjęć i wrzucić na bloga ku przestrodze ;) Zdjęcia, które widzicie są własnością Elizy.


Jej włosy były zawsze zdrowe i błyszczące, zabieg miał je tylko odbić od nasady i dodać troszkę "pazura", a przez niekompetencję fryzjerki nie może nawet rozpuszczać włosów. Przez co najmniej kolejny rok musi je zapuszczać. Na szczęście gustuje w krótszych fryzurach :) 


A jaka była Wasza największa fryzjerska wpadka? Ja miałam dwie, ale bardzo małe w porównaniu do przeżycia Elizy. Poszłam do fryzjera kilka dni przed swoją studniówką i wyszłam z okropną grzywką o długości 3 cm. Wcześniej w gimnazjum wybrałam się do fryzjera, aby podciąć włosy do ramion, a wyszłam z takimi o długości za ucho. Mimo wszystko, nie boję się panicznie fryzjerów. :)
« Nowszy post Starszy post »

141 komentarzy

  1. Dobrze, że umieszczasz takie artykuły "ku przestrodze", bo dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy, których nie muszę próbować na sobie, by zobaczyć rezultat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie wszyscy fryzjerzy są źli :)

      Usuń
  2. Matko kochana! I za coś takiego tylko 30% zniżki? Ja bym ten zakład chyba pozwała, za zniszczenie włosów.
    Najgorsza wpadka... hmm... przegrzanie mi głowy podczas "sauny z maską na głowie" ... Bolesne, choć moje przeżycie nie jak się ma do tego z Twojego postu.

    Chętnie bym zrezygnowała z wizyt u fryzjera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna ją pozwać za straty moralne i utratę zdrowia
      Mój blog

      Usuń
    2. A gdzie tu jest utrata zdrowia? Bez przesady, nie wypaliła jej skóry, włosy odrosną =.=

      Usuń
  3. chciałam wycieniowac włosy a fryzjerka obcieła mi tylko połowę włosow prawej strrony " od garnka" ;// od tek pory włosy poscina mi mama ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Coś o takim cieniowaniu wiem, przerobiłam podobny efekt. Od tej pory zawsze wybieram zwykłe podcięcie końcówek. Nie daje sie namówić na cieniowanie czy jakąś "fryzure". Z tak beznadziejnie ścieniowanym włosami nie można nic zrobić! Nędza i rozpacz! Ani spiąć jakoś ani nic. A przy wilgoci, w deszczowe, mgliste dni szopa na głowie! Wrrrrr

      Usuń
  5. To okropne! Też ostatnio wpadłam w ręce fryzjera, który spalił mi końcówki włosów ( musiałam potem ściąć ok 10 cm!) nieumiejętnym rozjaśnianiem. Nie chciał zmyć farby kiedy poprosiłam, więc sama wstałam i ruszyłam w kierunku umywalki by nie doszło do uszkodzeń. Niestety, 10 cm pomimo masek i olejowania musiało się ze mną pożegnać.

    Przed stuniówką tez miałam zbyt krótko ścięta grzywkę na skos. Wściekłam się na fryzjerkę i kazałam zebrać włosy ze środka głowy i jakoś spróbować nimi przykryć jej nieudolność.

    Mam wrażenie, że wielu fryzjerów traktuje klientki jako manekiny - szarpie włosy, za długo trzyma farbę, rozjaśnia aż do spalenia, trze ręcznikiem. Może powinni składac przysięge na kursach fryzjerskich "Po pierwsze nie szkodzić?" albo "Nie rób drugiemu, co twoim włosom niemiłe?" ;)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Fajnie, że chociaż powstał ten program "Ostre cięcie".

      Salony fryzjerskie dziwią sie, że klientów nie mają, a jak wpada tam ekipa z programu i widzą jak traktują klientów i ich włosy to ręce opadają. Dobrze, że ktoś w końcu głośno mówi jak powinno sie traktować włosy! Że to ważne!!!

      Raz sie właścicielka wypowiedziała, że to taki wiejski salonik, a ludzie na wsi nie mają wymagań i tak są zadowoleni z jej wykonania.............. !!! Jak ją zjechali i słusznie!

      Sama mieszkam na wsi i to prawda, że na wsiach w salonikach fryzjerskich byle jako trakują klienta, robie włosy w mieście od jakiegoś czasu. Nie rozumiem gadania, że to wieś! Nikt mi tu włosów za darmo nie robi! I każdy chce jak najlepiej wyglądać. Żenada tak sie w tv wypowiedzieć!
      Po takim komentarzu i odcinku, który pewnia cała ta wioska oglądała to nie wiem czy ta Pani ma klientów.

      Usuń
  6. o matko;O ja raz poszłam do fryzjerki z włosami za łopatki i chcialam je ściąc tak żeby ich długość była lekko za ramiona. Siedzialam na fotelu pare godzin bo fryzjerka ciągle "równała" włosy bo twierdziła ze krzywo, i ostatecznie wyszlam z włosami obciętymi prawie na chłopaka bo ich długośc była do uszu. Byłam załąmana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarpią, bo noszą zwykle tipsy jak u Cruelli de Mon. Uciekam od takich, albo ostentacyjnie oglądam wszystkie ręce w zakładzie i proszę do obsługi taką bez pazurów!

      Usuń
  7. W takim razie jak rozpoznać dobrego fryzjera :)?

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha, zniżkę za cos takiego. Ja bym nie zapłaciła w ogóle. Jak można być tak nieodpowiedzialnym człowiekiem żeby zrobic komus coś takiego...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem jak można spalić włosy headlines, bo przecież do bardzo łagodna odmiana trwałej ;) W moim salonie nie wykonuje się w ogóle trwałej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też miałam robioną tą trwałą, przy włosach do ramion.
    W moim przypadku efektów po prostu nie było :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy mogłabyś się dopytać znajomą o dobrego fryzjera w Trójmieście? Mam mocno kręcone włosy i zazwyczaj fryzjerzy nieodpowiednio do nich podchodzą ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a próbowałaś w salonie Trendy na Do Studzienki? Polecam panią Karolinę ;)

      Usuń
    2. Ada w salonie Prive - najlepsza fryzjerka u której byłam, ceny troche wysokie, ale warto :)
      D.

      Usuń
    3. Też błądzę i szukam. Nie jest łatwo znaleźć dobrego fryzjera, nawet w Trójmieście...

      Usuń
    4. świetną fryzjerką w trójmieście jest kasia od bogny (tej pierwszej, na dmowskiego w gdańsku). ścina mnie ona już od prawie 10 lat i zawsze robi to perfekcyjnie. tyle, że moje włosy są proste i nie wiem, jak jej idzie z kręciołami.

      Usuń
    5. Najlepsza fryzjerka do Monika z Empireum w Sopocie ;) Na Chopina, blisko kolejki, ja, mama, mój chłopak, masa znajomych mojej mamy tam chodzi i wszystkie jesteśmy mega zadowolone :)

      Usuń
    6. ja chodzę do Sebastiana z Barber Shop na garncarskiej w gdańsku głównym :)
      świetny fryzjer i sympatyczny chłopak, wspiera mnie w zapuszczaniu włosów haha! a tyle razy ile byłam mówiłam 'a może by tak wrócić do dłuższego boba" :)
      polecam :)

      Usuń
    7. Ja też szukam dobrego fryzjera w Trójmieście. Do tej pory same porażki mnie spotkały, łącznie ze spaleniem długo zapuszczanych włosów.

      Usuń
    8. Może ktoś tu jeszcze zagląda czasem - tylko Ada, jak ktoś już wyżej napisał. :) Prawdziwy talent i pasja.
      Nie pracuje już w Privie, w tym miesiącu rusza z własnym salonem na Świętego Ducha w Gdańsku. :)

      Usuń
  12. Źle wykonaną usługę fryzjerską zawsze można reklamować, zdrowia włosom to nie wróci, ale zawsze można spróbować coś wysmarować:P Poza tym 30% zniżki to jest nic...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mojej mamie kiedys fryzjerka spalila wlosy farba bo nie nastawila minutnika, poszla pogadac przez telefon... przy myciu nad wanana widac bylo jak lecialy garsciami i zatykaly odplyw, a moja mama ma krotkie wlosy! z reszta pisalam wtedy w tej sprawie do Ciebie.
    Po paru miesiacach walki mama miala stado babyhair i znow cieszy sie wlosami, ale byla wtedy zalamana i juz nigdy zadna z nas do tej fryzjerki nie poszla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam :) Dobrze, że się pomyślnie skończyło :*

      Usuń
  14. Ja rzadko odwiedzam salon fryzjerski i niestety zwykle kończy się wpadkami. W wieku 16 lat miałam piękne, długie włosy, chciałam je jeszcze bardziej upiększyć cieniując je z przodu (wtedy było to bardzo modne). Babka zapytała czy cieniujemy na całej długości, nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi.... I okazało się, że zrobiła mi "emo boba" lub też "skunksa"..... Tego samego dnia moja mama musiała mi zrównać całe włosy na długości ucha..... Zapuszczenie ich zajęło mi następne 6 lat.....

    Druga wpadka to było farbowanie na ciemny naturalny rudy (z brązu). Fryzjerka mi zrobiła pełną dekoloryzację i włosy wyszły praktycznie miedziano-marchewkowe... Tego samego dnia poleciałam do domu i farbowałam włosy sama na ciemniejszy, mahoniowy kolor.... Włosy ciągnęły mi się jak guma po dekoloryzacji, ratowałam je encanto - efekt był prowizoryczny, bo włosy po miesiącu zaczęły mi lecieć jak szalone, a końcówki się łamały przy każdym dotknięciu. Bez ścinania (!!!) straciłam około 15cm z długości, kolejne 15 cm - straciłam z potrzeby podcinania. Minął rok - teraz jestem włosomaniaczką, olejuję, głupoty mi już nie w głowie, ale wiem że muszę poczekać kolejne 5 lat i podciąć jeszcze około 15 cm, żeby wrócić do stanu włosów sprzed dekoloryzacji....

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja poszłam do fryzjerki w salonie Wella z prośbą o pasemka. Wyszłam z głową ufarbowaną do połowy na ciemną czekoladę a połową na mega jasny blond. Włosy na wierzchu były jasne, a pod ciemne. Gdy włosy były związane robiły mi się takie jasne pasma jak u skunksa "czarny-biały-czarny-biały". Za tę przyjemność zapłaciłam ponad 230 zł. Poszłam na drugi dzień to zareklamować to oczywiście powiedziano mi, że włosy zostały dobrze ufarbowane tak jak chciałam i że ewentualnie mogą mi te jasne włosy ufarbować teraz na ciemno z 10% zniżką (czyli kolejne 150 zł do zapłaty).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja unikam fryzjerów jak ognia, farbuję i ścinam sama

    OdpowiedzUsuń
  17. nie popuściłabym tej "fryzjerce"! Oby włosy szybko wróciły do pierwotnego stanu :) Ja omijam fryzjerów szerokim łukiem... Mając mega zdrowe włosy do pasa wybrałam się obciąć końcówki a wyszłam z włosami do łopatek... Innym razem obcięcie grzywki skończyło się podobnie jak u Ciebie, w salonie kazałam ściąć grzywkę "za brwi" ale fryzjerka (z piórami we wszystkich kolorach tęczy na głowie :( ) zinterpretowała to na swój sposób i wyszłam z 2cm wystrzępioną grzywką brrr... :) już w ten sam dzień wsuwki poszły w ruch i spinałam grzywkę aż w końcu odrosła. Prawdziwą traume przeżyła moja koleżanka - fryzjerka po nałożeniu jej na całą głowę rozjaśniacza wyszła z salonu...na obiad! Mijały godziny a po niej nie było śladu, po dotknięciu włosów dosłownie leciały z głowy... już chciałyśmy wziąść sprawy w swoje ręce i same zmyć to świństwo z głowy. Szanowna pani w końcu przyszła, przy myciu i suszeniu byłam w szoku widząc jak włosy wypadają garściami...na podłodze był jeden wielki kłąb tlenionych włosów...Koleżanka straciła ich wtedy połowę. Tak więc naoglądałam się wyszkolonej kadry fryzjerskiej i w zupełności mi wystarczy. Na szczęście moje włosy nie wymagają drastycznych cięć, jedynie podcinania końcówek co równie dobrze (jak nie lepiej) mogę zrobić w domu z pomocą zaufanej osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam identyczną, co do joty sytuację. Też straciłam połowę włosów.

      Usuń
  18. Jezus Maria! Zabiłabym tę fryzjerkę! Mam nadzieję,że jej nie zapłaciła?

    OdpowiedzUsuń
  19. o matyjodo, co to ma być :/ ja bym chyba jej ten salon spaliła za coś takiego . Współczuję dziewczynie :( Ja mieszkam w bardzo małym mieście i od lat 10 do fryzjera w ogóle nie chodzę , a mój ostatni raz skończył się płaczem i zamknięciem się w łazience na kilka godzin. Poszłam podciąć włosy o 2 cm a pan obciął mnie na krótko i do tego z lewej strony włosy miałam dłuższe o jakieś 3 cm. Dwa lata zajęło mi by je wyrównać i mieć długość do podbródka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny nagłówek. To już koniec zmian na blogu, czy nadal jeszcze "w trakcie" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, co chwilę coś zmieniam, ale nie mam do tego zdolności :D Muszę chyba kogoś poprosić o pomoc :)

      Usuń
  21. Biedna Eliza! Mam nadzieję, że jej włosy wróciły już do dawnej kondycji :) Ja nie miałam jako takich wpadek które powstawały ze strony fryzjerów, a raczej sama doprowadzałam do małych katastrof :D Największą moją głupotą było chyba rozjaśnienie włosów z bodajże brązu na pomarańcz i blond (efekt miał byc taki -->http://hayleyfashion.info/hair/ponytails/19.jpg) i zaraz potem nałożenie farb i wyprostowanie włosów. W salonie spędziłam dobre kilka godzin, a efekt końcowy był tragiczny. Fryzjerka ostzregała mnie co prawda, że mam już teraz dość zniszczone włosy i że po całym 'zabiegu' będą w jeszcze gorszej kondycji, a kolor może być nierówny, ale Ania była uparta jak osioł i nie posłuchała.. Efekt? Spalone włosy (miejscami przypominały gumę..), tam gdzie miał być blond był 'kurczakowy' żółty, a rudy wyglądał jak rudy tylko przy skórze, a im bliżej końcówek tym było ciemniej.. Wracając do domu cieszyłam się, że wzięłam ze sobą czapkę z daszkiem to mogłam się pod nią ukryć :D Potem jeszcze tego samego dnia będąc w domu poprosiłam mamę żeby kupiła mi jakąś czerwoną farbę, żeby zakryć to paskudztwo i wieczorem kolejny raz zafarbowałam włosy żeby potem nei straszyć ludzi w szkole :D Efekt był nieco lepszy, ale i tak wszędzie miałam plamy, a kondycja włosów wołała o pomstę do nieba. Na szczęście teraz takie głupoty nie przychodzą mi już do głowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek uczy się na błędach, na szczęście :*

      Usuń
  22. Też miałam taką "przygodę" kiedyś, miała to być lekka trwała ziołowa, która da mi właśnie lekkie fale i odbicie u nasady. Spalone włosy, męczarnia (myślałam, że to ja nie umiem ich pielęgnować), i skończyło ścięciem z włosów za łopatki do dlugości ledwo do ucha :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziewczyny, a możecie polecić dobrego fryzjera w Warszawie? Mam cienkie, falujące sie włosy i zależy mi na dobrym cięciu zeby lepiej się układały i bardziej kręciły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodzę do małego osiedlowego salonu na Egejskiej 17. Dziś nawet byłam i co prawda robilam tylko końcówki, ale 1cm=1cm tak jak powiedzialam :) nie wiem, z której częsci Warszawy jestes, ale jak Mokotów to polecam. Jak coś nr to 228420928, ja za końcówki zapłaciłam 45zl, włosy prawie do stanika.

      Usuń
    2. polecam salony Milekdesign, na hożej bądź pl. Dąbrowskiego. Chodzę tam od 5 lat i efekt zawsze jest super! Asia

      Usuń
    3. Serdecznie polecam salon Troll na Kabatach :) Fryzjerki mają centymetr w oczach i nie ścinają 5cm zamiast 1 ;)

      Usuń
  24. Pierwszy raz widze aż tak zniszczone włosy po jednym zabiegu, to straszne, Twoja koleżanka nie powinna wogóle jej zapłacic.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja kiedyś poszłam do fryzjera, żeby poprostu zafarbować włosy na jasny brąz.
    Pomimo upływającego czasu zmycia farby- fryzjerka jakoś się do tego nie kwapiła- zajmowała się inną kobitką, a w zanadrzu czekał facet. Skonczyłam z kruczoczarnymi włosami i codziennym myciem celem wypłukania tego nieszczęścia. I to jest coś co mnie totalnie wkurza- zajmowanie się kilkoma osobami na raz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasny brąz.. ja miałałam jasny blond lekko zółtawy chcialam zeby kolor był chłodny i wyszłam z czernią na głowie z 4 pasemkami blond .... Po tym domowe rozjasnianie i włosy po 4 latach nadal sa w złej kondycji:(

      Usuń
  26. jestem fryzjerka i niech wszyscy to teraz zobacza : JESLI FRYZJER ZROBIL NAM NA GLOWIE TO CO NIE TRZEBA , MAMY PRAWO NIE ZAPLACIC ! ZWLASZCZA W TAKICH SYTUACJACH!
    30% znizki...? kpina ze strony fryzjerki.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, większość płaci za takie usługi. Martynka, dziękujemy za komentarz :*

      Usuń
  27. Po pierwsze bardzo chciałabym Ci podziękować za ciepłe słowa na Twoim fanpage'u na Facebooku. Jak się tylko o tym dowiedziałam to uśmiech nie schodził mi z twarzy :) Naprawdę miło coś takiego usłyszeć od osoby, którą samą się podziwia :)
    Jeżeli zaś chodzi o fryzjerskie wpadki to kiedyś poszłam obciąć grzywkę, chciałam żeby była ładna czesana na bok. Niestety fryzjerka miała inną wizje i wyszła z grzywką al'a za krótka Kleopatra :/
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :* Liczba lajków mówi sama za siebie! :-) Najpiękniejsze włosy ever :D

      Usuń
  28. ja pamietam jak w dziecinstwie zamiast łładnej fryzurki dziewczęcej dostałam włosy sciete prawie na jezyka

    OdpowiedzUsuń
  29. nie ma to jak fachowy fryzjer to jest jakaś masakra jak to tylko 30% przecież istnieje coś takiego jak no właśnie jak to napisać....Fryzjer jak zepsuje robotę pokrywa koszty odbudowy włosa i nie ma że boli:/

    OdpowiedzUsuń
  30. Fryzjerka ma szczęście, ze trafiło na spokojną Elizę a nie na innego klienta- na mnie na przykład. Eliza powinna była nie płacić za te usługę- złożyć pisemną reklamację na miejscu - w salonie z poswiadczeniem co sie stało z jej włosami, zrobić zdj a następnie udać sie do sadu. To jakas kpina. ''Salon'' powinien zostac obciązony kosztami regeneracji włosów! ja sama borykam się teraz z ''talentem'' fryzjerki , która wydawała mi się b kompetentną osobą do tej pory. mam grzywkę do połowy czoła .... na szczescie cięcie zaczło sie od grzywki i nie pozwoliłam już fryzjerce dotknąć reszty włosów.

    OdpowiedzUsuń
  31. A Elizie- z całego serca współczuje i podziwiam spokój ducha

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. A moje największe fryzjerskie wpadki były z mojej własnej ręki :D Ledwo to pamiętam, ale we wczesnym dzieciństwie zasiadłam ponoć przed lustrem i obcięłam sobie nie tylko włosy (wyszła z tego jakaś koszmarna, krzywa grzywka) ale też brwi i rzęsy :D Innym razem postanowiłam zakręcić włosy na... grzebieniu! Ten błyskotliwy pomysł zaowocował nocą przespaną z grzebieniem zaplątanym przy czole (bo bałam się powiedzieć mamie) a rano oczywiście cięciem i kolejną straszną grzywką. Natomiast trzeci eksperyment, na początku gimnazjum, polegał na poobcinaniu wielu losowych pasemek, każdego na innej długości. No taka awangarda mi się zamarzyła. Więcej grzechów nie pamiętam, włosów już sama nie ruszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, też kiedyś chciałam zakręcić włosy na grzebieniu :D piona!

      Usuń
    2. Hahaha uwielbiam Twój komentarz Fenwyn :) dawno się tak nie uśmiałam podczas zwykłego siedzenia sobie z maską na włosach i przeglądania blogów :D jednej rzeczy tylko nie rozumiem, dziewczyny, jeśli byście jeszcze weszły tutaj i zobaczyły mój komentarz, napiszcie proszę-
      o co chodzi z tym kręceniem włosów na grzebieniu??? (mam przeczucie, że jeszcze bardziej się uśmieję, jeśli się dowiem) :))
      Dominika

      Usuń
    3. Ja też chciałam zakręcić włosy na grzebieniu. :D To była wczesna podstawówka. Po kąpaniu wzięłam zwykły plastikowy grzebień i nawinęłam na niego włosy. Jak się można domyślić, w drugą stronę,tzn. odwinąć to już łatwo nie było. ;-) Gdy mama mnie zobaczyła (gdy dotarło do mnie, co zrobiłam, schowałam się pod kołdrę:D), poszła po tatę, który ten grzebień musiał ciąć nożem,i to w kilku miejscach, tak bardzo włosy były do niego przywiązane. :D
      Ostrzegam wszystkich: nie nawijajcie grzebienia na mokre włosy. ;-)
      P.

      Usuń
  34. kiedyś zrobiłam sobie headline - włosy baaardzo się przerzedziły i wypadały. Na początku wyglądały ok ale po jakimś roku właśnie tak jak u koleżanki:/

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja pierwszą trwałą miałam w wieku 7 lat :D Wymyśliła to moja mama, żeby nieco ukryć moje mysie, cieniutkie włosy. Użyła wersji ziołowej, a zamiast charakterystycznych wałków zaplotła mi warkoczyki. Cóż... efekt widać na zdjęciach klasowych- wyglądałam jak mop. Zużyty.

    Druga wpadka również spod rąk... grzywka. Ni to długa, ni to krótka, wywijała się w dziwny loczek.

    Fryzjerzy nie zrobili mi wiele złego, bo po pierwszym ścięciu 20 cm włosów (końcówki wg pani fryzjerki) nie bylam w salonie przez 4 lata. Włosy ścinała mi koleżanka żyletką, i tak do dzisiaj zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  36. A mi fryzjerka natapirowała i polakierowała włosy, chociaż protestowałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to akurat drobna wpadka :) jednorazowe natapirowanie i spryskanie włosów lakierem ich nie zniszczy. Chociaż fakt faktem, fryzjerka nie zachowała się fajnie, skoro zrobiła coś wbrew woli klientki...

      Usuń
  37. Ja 2 lata temu potraktowałam swoje cienkie włosy rozjaśniaczem. Chcąc rozjaśnić je o 1-2 tony (mam blond włosy) poszłam do fryzjerki, która położyła mi na 1,5 godziny rozjaśniacz. Był to pierwszy mój zabieg i nie sądziłam, że tak może się skończyć. Gdybym wiedziała jakie czekają mnie później męczarnie, odpuściłabym sobie. Otóż wyszły mi białe włosy, a fryzjerka powiedziała, że niestety nie może mi ich przyciemnić, ponieważ zaraz ma nastepną klientkę. Powiedziała jednak, że mogę kupić sobie farbę i uzyskam efekt idealny do tego na opakowaniu. Tak więc kupiłam średni blond, jednak nie złapał mi koloru. Kupiłam kolejną ciemny blond, który także nie złapał koloru, w końcu zdecydowałam się na jasny brąz i... wyszły mi popielate włosy!! Byłam zdruzgotana, nie dość, że jednego dnia katowałam włosy 3 farbami i rozjaśniaczem to moje włosy wyglądały okropnie. Po każdym myciu modliłam się, by nie znaleźć połowy moich włosów w wannie. Na drugi dzień, postanowiłam kupić sobie szamponetkę w kolorze średni brąz, pokrył mi włosy jako tako (wyszedł mi mysi blond), ale obiecałam sobie nie katować już włosów. Oczywiście po tych zabiegach moje włosy wyglądały koszmarnie- nie dały się rozczesać, łamały się, rozdwajały. Stopniowo je podcinałam, w tym roku zaczęłam o nie intensywnie dbać. Nie ma już śladu zniszczonych włosów- w maju pozbyłam się ostatnich wspomnień tej przygody ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. To ja może nawiąże do kwestii fryzjerów, ale od trochę innej strony. Moje włosy są niestety rzadkie i cienkie, ale dbam o nie bardzo mocno od ponad 1,5 roku. Oleje, maski, odżywki, wcierki,wszystko po prostu. Nie suszę, nie prostuję, włosy mam naturalnego koloru. Wczoraj byłam u fryzjera (zaufanego) i powiem szczerze, że zaczynam wątpić w całe "włosomaniactwo". Fryzjer przyznał, że mojewłosy potrzebują mocnego nawilżenia - odżywki zapytał, czy noszę koczek. Gdy odpowiedziałam, że związuję na noc w koczek, odparł, że już wie skąd te połamane włosy na całej długości i że mam natychmiast zrezygnować z tego. Najgorsze jest to, że wydaje mi się, że ma racje - stan moich włosów pomimo takiego dbania o nie jest kiepski... Chyba wprowadzę akcje denko - wykończę wszystko co mam i przestane się w to wszystko bawić... Postawię tylko na szampon i odżywkę, bo aż szkoda pieniędzy, czasu i nadziei:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddawaj się.Ja także mam cienkie i rzadkie włosy,wczesniej rozjasniane.Za bardzo wkręciłam się we włosomaniactwo,odrzuciłam silikony itp.Gdy u fryzjerki uslyszałam że wlosy się łamią, są suche i zniszczone podłamałam się-przecież tak bardzo o nie dbałam.Mimo wszystko nie poddałam się,Wprowadzilam jednak do pielegnacji lekkie silikony,duzo olejów,maseczek.I bedąc rok pozniej w salonie,ta sama fryzjerka nie poznwała ich:) bardzo chwaliła ich kondycje i była w szoku że tak zniszczone wlosy udało mi się doprowadzic do dobrego stanu:)

      Usuń
    2. wszystko trzeba robić z głową, mi włosomaniactwo daje dużo satysfakcji z jakości moich włosów, a były w złym, jak nie bardzo złym stanie zanim nie zmieniłam pielęgnacji
      zadbane włosy dają mi nie tylko radość, ale i pewność siebie
      TO MA SENS, NAPRAWDĘ :)

      Usuń
    3. Miałam podobnie, ale to po prostu dwóch fryzjerów próbowało mnie naciągnąć na jakieś tragicznie drogie kuracje, które nic nie pomagały. Mi moje cienizny poprawiły się po 2 latach dbania. Nie zaszkodziły nawet doczepki na stałe. Włosy są po prostu mocne a fryzjerka zna się na rzeczy i przyczepia tak, żeby własne się nie niszczyły, Do obcinania też polecam fryzjerów, którzy zajmują się przedłużaniem włosów. Oni jedyni wiedzą, jak to drogi interes i jak trzeba o nie dbać. Moja fryzjerka też jest włosomaniaczką:) i podcina co pół centymetra!

      Usuń
  39. Hej , mam takie pytanie czy olejek z Alterry migdały i papaja będzie dobry do olejowanie włosów ? proszę o odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam wszystkie oleje alterry :) pewnie zależy od tego jakie masz włosy, ale generalnie tak, będzie się nadawal, pozdrawiam :)

      Usuń
  40. a można się dowiedzieć, co to za cudowna fryzjerka była?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie powinnaś to podać (adres salonu). Ku przestrodze ...

      Usuń
  41. Współczuję jej. Mi fryzjer spalił włosy przy zwykłym podcinaniu włosów, zawsze namiętnie prostował włosy, nawet jeśli nie było potrzeby. No i przeliczył się 4-5 lat temu musiałam ściąć ponad połowę długości włosów przez jego prostowanie podczas podcinania. Na szczęście znalazłam dobrą fryzjerkę i pozostanę jej wierna.

    OdpowiedzUsuń
  42. Dlatego właśnie unikam fryzjerów. Moja największa wpadka to (dwa dni przed połowinkami) podcięcie grzywki. Fraza "proszę skrócić o 1-2 cm" została zinterpretowana jako "poproszę grzywkę o długości 1-2 cm". W dodatku moja gęsta grzywka na bok cięta z klina została przemianowana na taką ciętą na prosto. No, masakra :D To była moja ostatnia wizyta u jakiegokolwiek fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
  43. Kiedyś poszłam do fryzjerki na lekkie cieniowanie żeby dodać objętości a wyszłam z wystrzępioną fryzurą a'la wczesny Limahl o.O

    OdpowiedzUsuń
  44. Boże nie strasz ja chce iśćw przyszłym tygodniu do fryzjera ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Powinna wyjść bez uiszczenia rachunku. A fryzjerka niech się cieszy, że jej do sądu nie podała.

    OdpowiedzUsuń
  46. W małej podwarszawskiej miejscowości, fryzjerka najpierw wyszorowała moje włosy i skołtuniła po czym wyczesała siłowo na mokro. Po uczesaniu wyglądały ładnie i nie było nic widać. Po pierwszym myciu w domu zobaczyłam, że mam na całej głowie prześwity oraz pełno połamanych włosów. Jeszcze kilka lat będę odczuwać tego skutki, zanim moje włosy, te połamane i baby hairy się w miarę wyrównają.
    Od tej pory nie byłam u fryzjera :(

    OdpowiedzUsuń
  47. W moim mieście jest około 100 zakładów fryzjerskich przy czym miejscowość liczy sobie niecałe 20 000 mieszkańców i dam głowę, że żadna fryzjerka nie zrobiłaby mi żadnego zabiegu za darmo mając na uwadze oczywiście stan włosów. W każdym razie podziwiam i pozdrawiam Elizę - za to, że trzyma się po czymś takim! Pamiętam kiedyś cieniowałam włosy, ale nie chciałam by były to długie wycieniowane końce, a pocieniowane po całości i co? I fryzjerka owszem obcięła ale za długie były wtedy dla mnie i poprosiłam by je skróciła. Po jakimś czasie zauważyłam, że zamiast cieniowania mam włosy ścięte na 2 schodki tak jakbym na długich miała "boba". Porażka.. Ze skutkami walczę do teraz, a ścięłam włosy na prosto już chyba 3 razy i raz na półokrągło..

    OdpowiedzUsuń
  48. jeśli chodzi o cięcie włosów męską maszynką do strzyżenia, ten "zabieg" wykonuje mi co miesiąc, od prawie dwóch lat, mama, mój chłopak, koleżanka - kto ma akurat czas ;)

    zawsze nakładam bluzkę w paski i stoję równo, nie ma w tym żadnej filozofii, nie potrzebne są talenty fryzjerskie, żeby przyłożyć maszynkę równo do paska ;)

    w ten sposób podcinam wszystkie końcówki co miesiąc o około cm i już prawie pozbyłam się schodka, który jest pozostałością po odrastającej "głębokiej" grzywce ;)

    maja

    OdpowiedzUsuń
  49. Na szczęście jedyne na co pozwalałam to cięcie i ewentualnie stylizacja. Nigdy nie wyszłam zadowolona więc unikam jak ognia, jak na razie mam kogo o podcięcie poprosić.

    OdpowiedzUsuń
  50. Pani, która obcięła za darmo - pierwsza klasa! Za to ta pierwsza, brak słów...

    OdpowiedzUsuń
  51. oooo ;/ bardzo jej współczuje włosów, moja siostra mając lekko falowane włosy chciała zrobic coś podobnego a wyszła z sianem na głowie i przypominała baranka na wielkanoc :<

    OdpowiedzUsuń
  52. U mnie najgorsze było farbowanie z czarnych na blond, a właściwie to wyszedł jakiś taki ni to rudy ni to sraczkowaty...

    OdpowiedzUsuń
  53. Żal mi dziewczyny, tym bardziej że to moja imienniczka, ale na szczęście moje włosy obojętnością to aż grzeszą xd

    OdpowiedzUsuń
  54. współczuję. czytając ten post przypomniała mi się historia jednej dziewczyny, którą niedawno poznałam. Owa dziewczyna w wieku 18 zapragneła mieć loki, jej włosy były proste, grube, piękne i lśniące prawie do pasa( pokazała mi zdjecie), poszła do kilku dobrych salonów gdize odmówiono jej zabiegu trwałej. Fryzjerzy móili, że włosy ma za ciężkie i ze trzeba by było trzymać płyn długo i możliwe,że włosy zostały by zniszczone podczas zabiegu. Ponieważ jednak owa dziewczyna koniecznie chciała coś zmienić udała sie do małego saloniku gidze pani "fryzjerka" powiedziała jej że spoko da się zrobić trwałą. Już podczas zabiegu dziewczyna płakała bo skóra głowy ją paliła. Potem jak się okazało pani "fryzjerka" spaliła nie tylko włosy ale i mieszki włosowe (80%). Włosy nigdy nie odrosneły, dziewczyna po 12 latach stosowania zabiegów w salonach, klinikach itp ma włosy cieniusienkie, łamią się bardzo łatwo, strzępią się i nic nie da się z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  55. Jakiś rok temu postanowiłam wycieniowac włosy. Chciałam coś w stylu boba nałożonego na długie włosy. Poszłam do fryzjerki polecanej przez mamę. Fryzjerka odradzila mi tego mówiąc że mam cienkie i mało gęste włosy. Jedak zrobiła mi coś b. podobnego. Po wyjściu z salonu włosy b. mi się podobały. Jednak po miesiącu wyglądały okropnie. Było widać efekty nierownego podciecia. To tak jak wierzchnia warstwa włosów była do szyji a reszta za łopatki. Mam proste włosy a jak na złość krótsze pasma zaczęły się kręcić. Grzywka również. Do dziś walczę z tym by wyrównać włosy. Jak zaczęłam wkrecac się we wlosomaniactwo poprosiłam mamę by to ona mi wyrównała te suche strąki. Włosy wyraźnie odżyły ! Przynajmniej teraz mam cel.
    Może to nie fryzjerska katastrofa ale moja kuzynka w wieku około 5 lat kiedyś zdecydowała się sama ściąć włosy. Wyszło ponoć okropne i za karę mama zciela jej włosy na lyso. o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka tej dziewczynki jest jakaś okrutna i dziwna,delikatnie mówiąc. Przecież to tylko dziecko i na dodatek małe...Ciekawe czy jak krzywo umaluje paznokcie za parę lat to obetnie jej palce,albo wydłubie oczy za krzywe kreski O_O

      Usuń
  56. Fryzjerka spartaczyła sprawę ale sprawdza się tu stara zasada trwała na cienkich włosach nigdy nie wróży nic dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  57. A propos unikania fryzjerów, może podrzucicie jakieś linki czy tutoriale dla tych co chcą zacząć ciąć w domu.
    Postanowiłam wyrobić mężowi nowy fach - fryzjerstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mężuś już od wielu lat zabiera chlebek fryzjerom. :)

      Usuń
  58. Mam jedną zaufana fryzjerke jest to młoda dziewczyna która przejęła salon po p. Teresie. Dzięki bogu ze przeszła na emeryturę bo nie wiem co bym dalej zrobiła. ;-; Zawsze scinala mi o wiele za dużo włosów a jak poprosiłam o grzywke na bok to mi zrobiła prostą tylko ze krzywą pod kątem 5 stopni...
    Resztę zła zrobiłam sobie sama. :D kiedyś strasznie długo nie scinala mi mama grzywki wkurzala mnie niemiłosiernie więc gdy poprosiła o nozyczki pobieglam w podskokach po nie. W drodze na krzesło do cięcia wpadlam do łazienki i sama obcielam sobie 3 cm ... Było nierówno więc strzyglam dalej. W końcu gdy mama mi już wyrównała grzyweczka miała 2 cm a najlepsze jest to ze zostałam uwiecznona na zdjęciach klasowych z 4 klasy...:D
    Albo kiedyś w 2 gim chciałam sobie zrobić ciemniejsze włosy pod spodem wzięłam szamponetke babci mahoniowa bo stwierdzilam ze pewnie źle zdjęcie dali i to jest w rzeczywistości ciemny brąz... Spaliła mi włosy puszyly się lamaly tragedia! Do dzisiaj mam krótsze wystrzepione włosy pod spodem ... I darzę automatyczną awersją wszelkie ciemne rudosci i czerwienie. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  59. wow- efekt jest przerażający... u fryzjera- jak na drodze- trzeba zachować szczególną ostrożność ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Koszmar. Ja nie zapłaciłabym ani grosza. A nawet opublikowałabym na forach i FB informacje ku przestrodze korzystania z usług takiego specjalisty.
    Mój fryzjer odmawia robienia trwałych, bo są one niemodne i szkodliwe.
    Mój osobisty dramat - wycieczka przedmaturalna do fryzjera w celu ze-stopniowania włosków celem dodania im objętości, bez utraty na długości włosa (oczywiście jakieś - 5 cm bym tolerowała). Wyszłam z salonu z płaczem i brzydkimi słowami na języku, bo Pani "specjalista" fryzjer obcięła moje włosy do pasa na takie do ramion... Do tego komentarz: "One mogą się teraz wydawać krótkie, bo sporo się uniosły".... Odhodowanie włosów zajęło mi 4 lata (niestety mam suche, kruszące się włoski i ich tempo wzrostu załamuje). Za usługę nie zapłaciłam, Pani wygarnęłam oraz nigdy więcej już tam nie wróciłam. Koleżanki również wiedziały by unikać tego miejsca jak ognia.

    OdpowiedzUsuń
  61. Ja odkąd chodzę do szkoły którą dzielimy z technikum fryzjerskim już nigdy nie pójdę do żadnej nie sprawdzonej fryzjerski. To co te dziewczyny sobą reprezentują to totalne dno (oczywiście nie wszystkie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie,sporo blacharek które nie wiedzą co dalej,bo na studia oczywiście się nie dostaną idą na robienie paznokci czy właśnie fryzjerstwo....Efekty są jakie są. Oczywiście fryzjerki z pasja też istnieją,ale ciężko je ,wyłowić` z morza głupich dziewuch po zawodówkach fryzjerskich czy miesięcznych kursach.

      Usuń
  62. Nigdy nie miałam aż tak tragicznej wpadki, ale do dziś mam pozostałości po szaleństwie fryzjerki, którą prosiłam o lekkie pocieniowanie pasm, a ona zaczęła to robić od samej góry. Najkrótsze warstwy miały po 7-8 cm od głowy co przy moich kręconych włosach tworzyło niemal afro :( no, ale na szczęście już prawie się wyrównały ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. A ja boję się i mam uraz do fryzjerów ,poszłam na dekoloryzacje,niestety za 180zł babsko nałożyło mi zwykły rozjaśniacz,śmierdzący,niebieskiego koloru,normalnie jakby joaśke za 6zł :/ Te niedouki powinny mieć jakieś testy kompetencji zawodowych bo nagminnie krzywdzą kobiety swoimi dwiema lewymi łapami i brakiem umiejętność,że o oszustwach i naciąganiu nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  64. To prawda, że bardzo ciężko znaleźć dobrego fryzjera. Bardzo mi szkoda tej Twojej koleżanki... :(

    OdpowiedzUsuń
  65. Ojej, ku przestrodze zdecydowanie! Ja miałam wpadkę. Moj ciemny blond doprowadzilam do platyny. 2 pierwsze miesiace chodzilam do fryzjera. Kolor byl ladny wielowymiarowy wynikajacy z polaczenia kilku odcieni blondu. Pozniej na bazie produktow fryzjerskich farbowalam juz sama bo pieniadze na fryzjera szly koszmarne. Do tego prostowalam wlosy codziennie:) po kilku miesiacach wlosy byly koszmarnie wysuszone. Ja probujac wyjsc z koloru zafarbowalam wlosy na brazowo! Efekt: braz wymyl sie po 2 myciach i zostal sprany grafit sucha miotła:) wlosy za lopatki scielam na boba,najdluzszy kosmyk siegal do brody.odrastaly wiele miesiecy......:) ku przestrodze rowniez:)

    OdpowiedzUsuń
  66. Na szczęście nie miałam takich przygód, ale zapobiegawczo omijam fryzjerów szerokim łukiem :P Eliza jest w dobrych rękach - myślę, że zapomni o tej nieudanej fryzurze wcześniej niż za 2 lata :)

    OdpowiedzUsuń
  67. zastanawia mnie kogo oni zatrudniaja w tych salonach? Mają tyle dobrych czeladników do wyboru (bo z pracą krucho) a dzieją się takie rzeczy... niesłychane

    OdpowiedzUsuń
  68. Masakra!

    Współczuję Elizie, a fryzjerka jest chyba niepoważna z tym 30% zniżki. Ma szczęście, że Eliza okazała się taka zgodna.

    Sama praktycznie za każdym razem idąc do fryzjera zaliczam wpadkę. Głównym jej powodem jest to że fryzjerzy mają w nosie, czego oczekuję i robią "po swojemu". Zwykle za dużo obcinając i w okropny sposób. Tylko raz w życiu byłam zadowolona z wizyty u fryzjera (wręcz byłam zachwycona).

    Od pewnego czasu sama sobie obcinam włosy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  69. Ja także unikam fryzjerów jak ognia. Po komunii mama zabrała mnie do fryzjera i poprosiła o minimalne podcięcie włosów, gdyż miałam do łopatek. Fryzjerka nie pomyślała, że włosy kręcone gdy są mokre robią się dłuższe i obcięła mnie do ucha! Gdy włosy wyschły wyglądałam jak baran! A z moją pulchną twarzą nie wyglądałam zbyt korzystanie :( Potem do fryzjera nie chodziłam, bo nie było z czym (włosy rosną mi bardzo powoli) Potem obcinałam się sama z różnymi efektami :D Ostatnio byłam u fryzjera i poprosiłam o podcięcie końcówek, gdyż były suche i łamliwe. Fryzjerka stwierdziła, że nie obetnie nie tak jak chce bo porozdwajane włosy zostaną. Efekt? Z lewej strony miałam włosy krótsze o 3 cm. Nigdy więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Kiedyś fryzjerka zamiast ciepłego średniego brązu zafundowała mi na głowie granatową czerń. Nie muszę dodawać, że wyglądałam koszmarnie? :(

    OdpowiedzUsuń
  71. Zabiłabym tą fryzjerkę gdyby mi tak spartoliła włosy jak Twojej koleżance, nie mówiąc o tym, że nie dałabym jej złotówki.... Mam długie ciemne włosy, kiedyś kupe lat temu zafabowłam konce okolo 10cm na platynę :) Jak paliły mnie plecy, włosy były w foli alumniowej to mówie fryzjerce ze mnie bardzo piecze, udalo się uratowac sytuacje w ostatnim momencie, moje włosy się utlenili w pare minu, bo nigdy nie byly farbowane. Wygladały super, do momentu kiedy poszlam na basen i końcówki zamiast platynowe były zielone i nie dało się tego wymyć :) potem je zafabowłąm szmponetka na jakis braz wyszły rude, wygladły jak nie powiem co i poszły do obcięcia, dobrze, że to były tylko końce a nie całe włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  72. Jak większość klientek salonów fryzjerskich zaliczyłam kiedyś jakieś wpadki z winy władców nożyczek. Fryzjerów jednak nie unikam, bo od czasu do czasu potrzebuję choćby podcięcia końcówek. Ostatnio włosy podcinałam w lipcu, ale końce nie wyglądają zbyt dobrze. Są zdrowe, ale okropnie się puszą. Zaczęłam się zastanawiać na obcięciem ich maszynką. Może to by im pomogło. Są raczej wysokoporowate i leciutko się falują, zwłaszcza wycieniowane końce. Nie moge tego zwalczyć żadnym serum czy maska. Czy któraś z was wie gdzie w Łodzi można liczyć na taką KOMPETENTNĄ usługę? Wolałabym jakieś zwykłe salony, nawet zwykłe osiedlowe. Byleby nie fryzjerskie sieciówki, bo tym nie ufam i już. Najlepiej coś z okolic Widzewa, Dąbrowy, ew. Śródmieścia. Na nikogo z rodziny i przyjaciół nie mogę, niestety liczyć w tym zakresie:/. Szkoda, że sama jestem tak niedorozwinęta manualnie.

    OdpowiedzUsuń
  73. O masakra! Coś strasznego się stało z tymi włosami... Okropności, a skoro wyglądały jeszcze gorzej.. współczuję bardzo!
    Ja kiedyś też trafiłam na niezłą fryzjerkę ^^ Niestety to były początki liceum i chyba wszystkiego się bałam. Poszłam do fryzjera żeby zrobili mi jaśniejsze pasma. Tak żeby trochę rozświetlić włosy i buzie. A ta profesjonalista rąbnęła mi rozjaśniaczem ze 4 żółte paski na głowie i finito ^^ Od tamtej pory nie poszłam już do fryzjera żeby cokolwiek mi kombinował z kolorem na głowie. A jaka niemiła była! Jakby mi łaskę robiła, że robi mi tak "wspaniałą fryzurę".

    OdpowiedzUsuń
  74. P.S. Natalio, moze poświęciłabyś osobny post dot. podcinania końcówek maszynką. Np. jak to zrobić w domu, jakim typom włosów takie cięcie służy, a kto powinien unikać zabaw maszynką itp. Moze dziewczyny w komentarzach dodałyby od siebie coś ciekawego, np. adresy gdzie można liczyć na taką usługę w ich miastach etc. Moze się mylę, ale zdaje mi się, że twój wpis na fb wzbudził spore zainteresowanie i pojawiło się mnóstwo pytan. Co ty na to?

    OdpowiedzUsuń
  75. Moja największa wpadka (ale moja, nie fryzjera) to decyzja o rozjaśnieniu pojedynczych pasemek - tzw "słoneczne refleksy" na moich jasnobrązowych włosach. Do tej pory nie mogę henną wyrównać koloru, a najgorsze jest to, że minęły trzy lata, a te pojedyncze pasma włosów są ekstremalnie porowate i potrzebują duuuużo więcej uwagi i olejów, a przecież na mokro ciężko je odróżnić od reszty...

    OdpowiedzUsuń
  76. moze nie na temat ale mi kiedys kosmetyczka oko zakleila przy przedluzaniu rzes ...probowalam odkleic dobre pol godziny sama!!! oczywiscie tez chciala mi dac rabat ale powiedzialam ze absolutnie nie zaplace i ma zadzwonic do swojej szefowej sie pochwalic a ona mi na to : dobra dobra spie*dalaj :D takze rozne sa agentki...

    OdpowiedzUsuń
  77. Fatalnie ;/ fryzjerka powinna oddać pieniądze. Mnie też fryzjerki parę razy zrobiły kuku. Ostatnio fryzjerka miała podciąć włosy a je mocno wydzióbała i po jednej stronie były dłuższe,w sumie wyszły schodki ;// Musiałam iść do innej fryzjerki, która przez 1h naprawiała tą maskarę.

    OdpowiedzUsuń
  78. O kurczę... Ja nie ufam fryzjerom.. Miałam kiedyś jedną fryzjerkę,której ufałam,ale zawiodła mnie parę razy i teraz już ufam tylko sobie- więc podcinam sobie sama końcówki,a teraz mam zamiar z grzywki na bok zrobić sobie sama grzywkę na prosto. Jeśli się nie uda-trudno, będę spinać:)

    A co do złych doświadczeń.. Kiedyś, daawno temu. chyba w 1 gimnazjum poszłam do fryzjerki(nie tej kiedyś zaufanej,do całkiem obcej jedyny i ostatni raz) z włosami DO PASA, które chciałam wycieniować (głupota gimnazjum:P). Wyszłam z włosami,które kończyły się przy brodzie... Taki jakby bob, tyle,że wycieniowany.... To było straszne.. Co za ...... niekompetentna baba.! Już w salonie mialam łzy w oczach..

    Drugi raz to było zejście z czarnego na brąz.. Jedna wielka masakra... Pięciokolorowe włosy.. Przy głowie (gdzie były odrosty) jakiś jasny i ciemny blond, później jasny brąz, ciemny brąz,a na końcach wciąż czarny.. MA SA KRA. Fryzjerka nie widziała problemu.. A ja musiałam w domu dwa razy rozjaśniać włosy... Do tego za namową koleżanki po nałożeniu rozjaśniacza w domu nałożyłam WORECZEK FOLIOWY!! I tak trzymałam dopóki włosy nie zaczęły mi się "palić" ....
    Tak, moje włosy dużo przeszły :D Niestety pozostałości tych eksperymentów (i wielu innych:D) jeszcze są widoczne na końcach...

    OdpowiedzUsuń
  79. Moja pierwsza fryzjerka wychodziła z założenia, że lepiej mocno skrócić włosy, bo potem nie trzeba dłużej chodzić do fryzjera i wydawać pieniądze. Czara się przelała, gdy zaproponowała mi zrobienie jaśniejszych refleksów na moich wówczas naturalnych włosach. Nie wiedziałam co to za niebieska śmierdząca papka, którą nakłada mi na pasma i owija je sreberkiem. Sreberko ściągnęła razem z włosami, zostały mi włosy ok 2cm nad skórą, które skruszyły się do końca... Kolejna fryzjerka zawsze tak samo mnie obcinała i farbowała - co z tego że chcę jasne płowe włosy obcięte na prosto, przecież lepiej mi w brązowym lub rudym hełmie, gdzie cieniowanie zaczynało się od czubka głowy. Następna miała pozbyć się rudego odcienia. faktycznie, wyszłam od niej bez rudego odcienia. Włosy całe były rude -.- Czwarta miała mi zrobić brąz, który miał mieć lekko pomarańczowy odcień i naturalne wyglądać. Zabrakło jej farby, ale zapewniała że będzie dobrze. Włosy wyszły czerwone jak wóz strażacki. Gdy kazałam poprawić to najpierw wmawiała mi że to wina moich wcześniej farbowanych włosów (dodam, że miesiąc wcześniej i farbowanych przez nią. odrost 2cm również był czerwony, musiałam zwrócić jej na to uwagę, bo się zacietrzewiała), potem zmieniła taktykę i stwierdziła, że sama taki kolor chciałam - aż inne klientki z tego salonu się oburzyły i zaprotestowały, bo wyraźnie mówiłam jej przed koloryzacją, że nie chcę nic wpadającego w czerwień. Fryzjerka nałożyła mi rozjaśniacz na godzinę (!), w tym czasie go podgrzewała suszarką. Zmyła gdy pieczenie skóry było nie do wytrzymania. Oczywiście bez strupów na skórze się nie obeszło, czerwonego nic nie ruszyło. Kazała mi zapłacić 200zł, zapewniała że "to się zmyje". Za 2 dni przyszłam do niej by to poprawiła. Bez pytania mnie (o użycie rozjaśniacza też nie pytała...) nałożyła mi dekoloryzator i potem farbę PERFIDNIE POMARAŃCZOWĄ. Moja mama przyszła mnie odebrać. Pośmiała się i stwierdziłyśmy, że nie wrócę do tej kobiety a żadne poprawki. Kupiłam Farbę ciemny blond, która wyszła jak ciemny brąz i sama ufarbowałam włosy. Od tego czasu nie farbuję włosów, odrost 13,5cm, wracam do naturalków :). Przez 9 miesięcy sama podcinałam końcówki, dopiero ostatnio koleżanka-fryzjerka podcięła mi końce. Teraz będę tylko do niej chodzić na podcinkę. A farby - nigdy więcej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takich przeżyciach też bym się bała farbowania... :/ i tak naturalny kolor jest najlepszy ;)

      Usuń
  80. Mój Boże... Współczuję Elizie :-( Nie mam zaufania do fryzjerek, jedną tylko dopuszczam, by podcinała mi końcówki :-)

    OdpowiedzUsuń
  81. Nie znoszę ludzi, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoją winę i usiłują kamuflować swoje krętactwa. Paskudna baba z tej fryzjerki. Cieszę się, że kolejna pani uratowała honor tego zawodu i pomogła nieodpłatnie:) Oby więcej takich kobiet:)
    Elizo powodzenia w ratowaniu fryzurki!

    OdpowiedzUsuń
  82. Ileż ja się nacierpiałam przez niekompetentne fryzjerki... Od kilku lat sama w zaciszu domowym farbowałam włosy drogeryjnymi farbami w kolorze czarnym. Włosy miałam odpowiednio nawilżone, błyszczące - po prostu zdrowe (mimo farbowania co 6 tygodni, ponieważ rosły jak szalone i szybko tworzył mi się mocno widoczny odrost). Pewnego dnia naszła mnie chęć posiadania blondu, więc zaczęłam szukać fryzjera. Znalazłam kobietę która świadczy usługi fryzjerskie w domu klientki. Przyjechała do mnie z całym sprzętem, zaczęła nakładać farbę, zdziwiło mnie że robi to na zasadzie pasemek ale nie znałam się na tym więc odpuściłam. Skończyła nakładać farbę, zostawiła jakąś odżywkę i wyszła, twierdząc że nie będzie mi zmywała farby, ponieważ ma inną klientkę i się spieszy. Wyszła, ja poszłam zmyć farbę i niestety farby zmywać nie musiałam, ponieważ włosy mi odpadły razem ze sreberkiem. Z włosów za połowę pleców zostałam z popalonymi kikutami w różnej długości. Znalazłam na drugi dzień salon w centrum Wrocławia, który posiadał dużo pozytywnych opinii i popędziłam ratować włosy. Fryzjerka nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zafarbowała mi jakimś koloryzującym szamponem na brąz, ścięła włosy do ucha i kazała przyjść za miesiąc. Wyglądałam jak człowiek, ale byłam załamana że straciłam przez własną głupotę i cudzą niekompetencję 25 cm włosów. Od tamtej pory chodzę tylko do tej fryzjerki ale odkąd czytam różne blogi i artykuły o fryzjerstwie zauważam u niej coraz więcej wad: szarpie włosy przy czesaniu, posiada tipsy, kiedy czuję ze farba bardzo mnie piecze w skórę głowy mówi że to normalne, oraz najgorsze jak dla mnie - włosy prawie wcale mi nie rosną, a na końcach są suche... Nie wiem już co robić. W domu stosuję oleje, maski, odżywki a one wciąż stoją w miejscu, puszą się i są suche jak pieprz.

    OdpowiedzUsuń
  83. Ja mam za sobą małe wpadki tylko - czyli obcięcie 10 cm zamiast 5 :) Ale chciałam napisać o robieniu trwałej. Moim zdaniem, na taki zabieg warto umówić się do jakiejś starszej, doświadczonej fryzjerki, która niejedną trwałą już robiła. Ja miałam tradycyjną trwałą 4 lata temu, fryzjerka - ok 60 lat :) Żadnych popalonych włosów, włosy były nakręcane na 3 rodzaje wałków różnej grubości, co dało efekt naturalnych loków. Byłam zachwycona :) Mniej mi się podobało jak moje zupełnie proste włosy zaczęły odrastać, ale to już inna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Ja juz wychodzilam z placzem, bo zamiast "wypazurkowanego boba" mialam wlosy na zapalke z kilkoma dluzszymi kosmykami na grzywce i po bokach
    Lub
    zamiast 2cm sciete zostalo 7 + zrobiona dziura z tylu glowy, ktora wyrownywalam przez rok
    Lub
    rozjasnialam wlosy i postanowilam wrocic do naturalnego brazu, miala z 6cm odrost i poprosilam fryzjerke zeby polozyla cos na calosc, takiego zeby kolor byl jak moj naturalny i zafarbowal jasne koncowki na ciemniejszy kolor. Fryzjerka ROZJASNILA mi odrost do blondu i polozyla na to farbe, ktora w efekcie dala plowy blond!!!
    Lub
    Wycieniowano mi wlosy brzytwa, po czym kazdy jeden wlos mi sie rozdwoil, roztriol i roztworzyl ;)
    Lub
    jak prosze o sciecie w U to mi robia dziury po bokach, mimo, ze mowie, ze tego efektu NIE CHCE

    w efekcie farbuje sama, scinam sama i tylko raz do roku ide do fryzjera i wtedy zawsze zabieram siostre i kaze jej patrzec fryzjerowi na rece (sama z tylu nie widze co wyprawia)
    jako plus odnotuje, ze dzieki temu szybciej udalo mi sie zapuscic wlosy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  85. O rany... Współczuję i życzę powodzenia w walce o odzyskanie zdrowych włosów. Moja największa wpadka na szczęście dotyczyła "tylko" obcięcia, a nie zniszczenia włosów. Chciałam podciąć końcówki o odświeżyć fryzurę. Fryzjerka, która dobrze obcinała włosy mojej mamy zaproponowała "delikatnie pazurki", widziałam jak niepokojąco wiele razy macha degażówkami przy moim uchu, ale dopiero po wysuszeniu ukazał się pełen obraz nędzy i rozpaczy. Weszłam do salonu z włosami sięgającymi prawie do pasa, wyszłam z "pół-bobem", bo ponad połowa włosów (przed uchem) była tak krótka, że ledwo dała się związać gumką na karku, reszta sięgała przed stanik. W dodatku krótsze włosy wywijały się idiotycznie na zewnątrz, reszta smętnie wisiała. Jedyne co mogłam zrobić, to obciąć włosy do ramion i podcieniować, długości nie odzyskałam do dziś (a minęły ponad trzy lata). Były też mniejsze wpadki jak tępe nożyczki lub brzytwa (jeśli włosy, na których nigdy nie pojawiło się ani jedno rozdwojenie roztrajają się miesiąc po obcięciu - coś jest nie tak).
    Teraz na szczęście znalazłam fryzjera, któremu mogę bez obaw powiedzieć: proszę obciąć tylko to, co zniszczone i wiem, że nie stracę ani cm więcej niż to konieczne.

    OdpowiedzUsuń
  86. Fryzjerka spaliła mi rozjaśniaczem wlosy, trzymala go półtorej godziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ma podobny problem minęło dwa miesiące od pechowego rozjaśniania właśnie, trzy tygodnie temu włosy zaczęły mi wypadać garściami dosłownie garściami a przy myciu to była masakra, do tej pory tak jest najgorsze że mam już około 2 cm odrostów, a włosy które wypadają są całe jasne bez odrostu na końcu biała kuleczka chyba to cebulka, boję się że mi już nie odrosną na dzień dzisiejszy mam przerzedzone włosy o połowę, zawsze miałam gęste, jestem przerażona że na święta zostanę bez włosów, biorę silicę ale dopiero od miesiąca dwa razy dziennie, wcieram jantar by ich pobudzić, nie wiem co mam robić jeszcze napiszcie proszę

      Usuń
    2. Ja też miałam strasznego pecha,jak ty ale włosy mi nie wypadały.Ale nie martw się odrosną ci tylko trzeba intensywnie nawilżać! Mineło już troche czasu jestem ciekawa jak teraz wyglądają twoje włosy?Uratowałaś je?

      Usuń
  87. poszłam do fryzjera i z włosów za ramiona prawie równych chociaż zniszczoinych dostałam włosy wycieniowane i długości do ucha....

    OdpowiedzUsuń
  88. moja wpadka to rozjaśnianie włosów po hennie :D to było 7 miesięcy temu dlatego teraz mnie to śmieszy ale wtedy nie było tak zabawnie :) zielono niebieskie pasma. na szczęście nie na całości. i to wszystko z własnej głupoty

    OdpowiedzUsuń
  89. Mi 2 lata temu fryzjerka ( mam jasny blond farbowane) spaliła włosy i skóre głowy rozjasniaczem....miałam strupy na głowie,włosy o mało nie wypadły,a kolor,biały??? nie umiem go okreslić...czy nastepnego dnia,lub za 2 dni jak mi te rany wyszły na głowie można reklamować?? i co mówić w takiej sytuacji,ja nie zrobiłam nic,ale opinia robi swoje...

    OdpowiedzUsuń
  90. Ja już pół roku próbuję odżywić moje włosy po nieudanym zabiegu dekoloryzacji. Mimo iż mówiłam fryzjerce że coś mi się za mocno grzeje i mnie piecze dopiero za trzecią prośbą mi wszystko zmyła z głowy, a efekt taki że wyszłam z tęczą i sianem na głowie, które pokazało się tak jak w poście dopiero po umyciu. Już nie wiem co robić i myślę o ścięciu na łyso lub peruce :(

    OdpowiedzUsuń
  91. Aż nie mogę uwierzyć w to, co widzę... Mi ostatnio fryzjer przyciemnił za bardzo blond włosy, wymywały się ponad miesiąc, aczkolwiek byłam wściekła. Jakbym miała przez rok tak cierpieć... smutek.

    Pozdrawiam,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  92. Masakra, chyba udusiłabym tą fryzjerkę. Trzeba naprawdę wiedzieć do kogo się idzie i pod czyje nożyczki oddaje włosy... Ja fryzjerską wpadkę zaliczyłam w liceum- miały być włosy mniej więcej do ramion- lekko dłuższe na i krótsze z przodu, a wyszłam obcięta na koszmarnego 'grzybka'. Ja już na fotelu zauważyłam, że coś jest nie tak i pytałam panią czemu tak wysoko cieniuje na karku skoro tam mają być dłuższe? Cały czas mnie uspokajała, że będzie tak jak chciałam...no cóż, nie było. Koniec końców przeprosiła i ta pseudo-usługa była gratis... potem męczyłam się przez rok z koszmarną fryzurą...

    OdpowiedzUsuń
  93. Swego czasu gdy pierwszy raz farbowałam włosy fryzjerka dosłownie je rozpuściła- wlosy trzeba było obciąć a i tak to co zostalo było jak guma. Do dziś odczuwam skutki tamtego feralnego farbowania- część włowów, która mi wtedy wypadła niestety nie odrosła. Nikomu nie życzę takich "profesjonalistów".

    OdpowiedzUsuń
  94. U mnie było sporo wpadek ale chyba ta najgorsza, przez która do teraz sie borykam była niekompetencja fryzjerki, która z pięknie rozjaśnionych pasemek zrobiła czarny kolor pokrywający całe włosy i jeszcze chciała mi wmówić, ze nic innego nie da sie zrobić, ze jest to ciemny blond i skasowała cała sumę... Tak sporo Polaków na emigracji traktuje swoich rodaków.... Więcej na moim blogu, serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Polecane2