wtorek, 29 października 2019

Dlaczego warto nosić czapkę? 4 powody ♥


Dlaczego trzeba nosić czapkę? Jakie korzyści dla włosów i organizmu niesie za sobą noszenie czapki w okresie jesienno-zimowym? Zapraszam do lektury. ♥

Pamiętam lata podstawówki, gimnazjum, a może nawet liceum - wtedy noszenie jakiegokolwiek nakrycia głowy było totalnym obciachem. Dziewczyny chodziły zmarznięte, ale o nałożeniu czapki nie było mowy. Na szczęście te czasy mamy już za sobą i teraz czapka jest modnym elementem garderoby, który dodatkowo chroni naszą głowę i włosy przed zimnem, wiatrem, deszczem. Co najlepsze, czapka pomaga dbać o włosy jesienią i zimą.

Dlaczego noszenie czapki w okresie jesienno-zimowym jest tak ważne?

Powód nr 1: Czapką chronimy nasze włosy i skórę głowy. Mroźne powietrze jest suche, więc odbiera włosom nawilżenie - włosy z czasem stają się matowe, szorstkie i kruche. Jeśli skóra jest sucha, mróz może ją jeszcze bardziej wysuszać.

Powód nr 2: Z mrozu wchodzimy zazwyczaj do ciepłego pomieszczenia i wtedy skóra głowy doznaje szoku - zaczyna się pocić i produkować więcej sebum. Z drugiej strony, wychodzimy na mróz z rozgrzanego pomieszczenia, gdy jesteśmy spoceni i to osłabia odporność. Dzięki czapce nie narażamy głowy na zmienność temperatur.

Powód nr 3: Gdy jest bardzo zimno, przez gołą głowę organizm oddaje dużo ciepła, a wychłodzenie organizmu sprzyja przeziębieniu, grypie oraz bólom: głowy, uszu, zatok. Wychłodzenie obniża odporność, co prowadzi do różnych infekcji.

Powód nr 4: Gdy jest nam ciepło, czujemy się bardziej komfortowo i mróz nie odciąga nas od działania. Spacer jest przyjemniejszy, a praca wydajniejsza. W czapce jesteśmy spokojniejsi i bezpieczniejsi - mamy pewność, że nie grozi nam przeziębienie.

Czym należy się kierować wybierając czapkę?

Unikamy nakryć głowy z akrylu czy poliestru. Najlepsze są czapki z naturalnego tworzywa: z wełny, kaszmiru czy bawełny. Naturalne materiały są przewiewne (głowa się w nich nie poci) oraz bardziej komfortowe w noszeniu.

Czapka powinna zakrywać uszy i czoło, a także być miękka, wygodna i po prostu ładna. Noszenie jej powinno sprawiać przyjemność! ♥ Jeśli czapka będzie stanowiła element stylizacji, będziemy ją chętniej nosić. Jeśli jest mróz, wiatr lub deszcz, pamiętaj, aby pod czapką schować też włosy.

Nakrycie głowy, aby skutecznie chroniło włosy i głowę, nie powinno być zbyt ciasne. Dlaczego?
  • Ciasna czapka ogranicza swobodną cyrkulację krwi;
  • Sprawia, że włosy pod nią klapną;
  • Ociera się o włosy, co może je niszczyć. Przeczytaj: Wszystko, co niszczy włosy

Jak dbać o czapkę?

Aby czapka służyła włosom i skórze głowy jak najlepiej, trzeba o nią dbać. W jaki sposób?

Po pierwsze, musimy ją regularnie prać, ponieważ czapka zbiera nie tylko otaczający nas brud, ale także łój i zabrudzenia z włosów i ze skóry głowy. Gdy założymy brudną czapkę na czyste włosy, włosy mogą się od niej brudzić czy elektryzować.

Po każdym praniu warto po wypraniu wypłukać w płynie do płukania tkanin, który nie dość że pięknie pachnie to jeszcze działa antystatycznie. Oznacza to, że włosy w kontakcie z czapką nie będą się elektryzowały.

Czapkę można też płukać w occie, który działa przeciwgrzybiczo, przeciwbakteryjnie i antystatycznie. Płukanie w occie sprawdzi się szczególnie wtedy, gdy cierpimy na łupież, który wywołują grzyby Malassezia.

Włosy klapną pod czapką

Włosy pod czapką mogą klapnąć, nawet jeśli czapka będzie luźna i miękka. Na szczęście są sposoby, dzięki którym włosy będą odbite od nasady. Oto one:
  • Moim ulubionym sposobem na zabezpieczenie włosów przed klapnięciem jest kok jednorożec. Zawijam włosy w luźny kok tuż nad czołem, a następnie zakładam luźną czapkę. Po zdjęciu czapki rozpuszczam włosy i są pięknie uniesione, a dodatkowo lekko pofalowane. Mają gigaobjętość! Przeczytaj: Kok jednorożec
  • Jeśli pod czapką klapnie grzywka, warto podpiąć grzywkę spinką-żabką albo po prostu założyć opaskę pod czapkę i zdjąć opaskę wraz z czapką po wejściu do pomieszczenia.
  • Innym sposobem na klapnięcie włosów jest zmiana przedziałka przed nałożeniem czapki. Po zdjęciu czapki wracamy do właściwego przedziałka i gotowe - włosy są pięknie uniesione.

Wskazówki:

  • Jeśli wchodzimy do ciepłego pomieszczenia, najlepiej zdjąć nakrycie głowy, aby nie przegrzewać skóry głowy. Zapobiegniemy w tej sposób szybszemu przetłuszczaniu się włosów.
  • Zimą pamiętaj o zabezpieczaniu końcówek włosów za pomocą silikonowego serum. Dzięki temu końce będą się wolniej niszczyć.
  • Zimą nie wychodź z domu z wilgotnymi włosami. Nie dość, że się przeziębisz, to jeszcze osłabisz strukturę włosów.
  • Niektórzy nie znoszą czapek, kapeluszy, beretów i kaszkietów. Zamiast czapki można nosić kurtki z kapturem - w razie wiatru czy chłodu wystarczy nałożyć na głowę kaptur i schować pod nim włosy.
  • Jeśli nie lubisz czapek i nie dasz się do nich przekonać, staraj się chociaż chronić swoje włosy. Jak? Zapleć końce w warkocz i schowaj go pod kurtkę - dzięki temu ochronisz najstarsze i najbardziej uwrażliwione pasma przed mrozem, deszczem i wiatrem.


Nosicie nakrycia głowy? Zauważyłyście korzyści, jakie z tego płyną?


« Nowszy post Starszy post »

91 komentarzy

  1. Chciałabym lubić noszenie czapek ;) niestety, mimo że wiele mi się podoba, jak mam już je na głowie dostaję obsesji! skóra mnie swędzi, ciśnie, wkurza i w ogóle wszystko. Więc w zimie toleruję jedynie kaptury. Może kiedyś trafię w końcu na czapkę, która mi przypadnie do gustu. Fajny beret :D

    OdpowiedzUsuń
  2. również jestem fanką beretów, mam wełniany, czerwony, wiśniowy i kremowy. Był jeszcze turkus ale ktoś mi go zwinął w szatni na uczelni :P

    OdpowiedzUsuń
  3. od kiedy tylko dowiedzialam sie jak szkodzi mroz naszym wlosom juz od teraz nosze czapke mimo iz nie jest az tak zimno! Chowam warkocz lub koka zawsze pod czapke i bede tak robic cala zime bo nie wyobrazam sobie tak narazac moich suchych lokow ktore po kontakcie ze sniegiem wygladaja jak miotelki

    OdpowiedzUsuń
  4. ja również uwielbiam berety. obecnie szukam fioletowego. :D
    mam głupie pytanie. poniżej jakiej temperatury należy już koniecznie nosić czapkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nakładam czapkę jak mi zimno :) Ale myślę, że 10*C to taka granica ;)

      Usuń
    2. 10 stopni?? to ciepło jest jeszcze. przy 10 to ja spie w nocy. ja nosze ponizej zera ale tez nie lubie (swędzi, drapie itp.)

      Usuń
  5. Czapki, ale tylko akrylowe i w miarę luźne, na wełnę jestem uczulona:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja noszę czpaki już od dłuższego czasu, mam 3 i je kocham :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam swoją wełnianą czapkę misia z pomponami :D
    I beret też mam, ale szary z kokardką i antenką :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na jesień nosiłąm czapkę z daszkiem i mam taką na zimę(zeszły rok), ale mi sie nie podoba i chce kupić inną ._.'
    Bez daszka...
    "Moooher"!^^" Widziałam dziś dwie takie czapki w autobusie, ale na głowach babć ;3.
    Nie lubię panterki. W żadnej-prócz żywej-postaci X.x

    OdpowiedzUsuń
  9. mam milion czapek, wszystkie wielkie, z jeszcze większymi pomponami:D Taki surferski styl bardzo mi odpowiada, a czapka przypomina miłe chwile w górach na desce przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię berety, sama noszę czarny;) ale ostatnio dostałam od mamy wełnianą czapkę tak dużą i wygodną, że chowam w niej zwinięte włosy w koczek stworzony na czas zakładania czapki;) także całość jest chroniona:) mi największy problem sprawia zdejmowanie czapki w autobusie, tramwaju- zwykle tego nie robię..ciekawe masz te sposoby na uniknięcie oklapnięcia włosów;) ja zazwyczaj po prostu zaczesuje do tyłu i wtedy zakładam czapkę:) Pozdrawiam ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
  11. ja zawsze nienawdziłam czapek, ale w tym roku zakupiłam sobie dwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja kupiłam sobie beret różowy i tez się śmieją:) ale to tylko na jesien zima będę nosiła z futerka z pomponami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech się śmieją:) Ważne, żeby ciepło było!

      Usuń
  13. Dla mnie czapka obowiązkowo już od początków października w chłodniejsze dni ;) Nie wyobrażam sobie nie zasłonić czymś głowy, umarłabym z zimna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To identycznie jak ja! Jestem zmarzluchem, więc puchowa kurtka, wełniana czapa, szalik i rękawiczki, a do tego bielizna termiczna z merynosa idą w ruch już w październiku ;) Bez tego ekwipunku nie da rady ;)

      Usuń
  14. Prosimy o zdjęcie w tej panterce :)
    Czapki to świetna sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie mamusia co sezon nowe czapki na drutach robi :) I bardzo sobie to chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja mam taką "odbabciową" :) też zrobioną na drutach, cieplutką wygodną i świetnie wygląda :) A najlepsze jest to że co chwile mi się ktoś pyta skąd mam taką świetną czapkę a ja z dumą odpowiadam "babcia mi zrobiła" :D Pozdrawiam Juś. :)

      Usuń
  16. Ja mam swoją ulubioną czapkę uszatkę - bardzo ciepła :)
    Teraz zakupiłam sobie troszkę cieńszą taką ze splotu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam nosić czapki, z tym, że dotychczas z moich sypkich - lejących włosków zawsze zjeżdżały :D Ale teraz się motywuję i przypinam czy cóś :) Mam tylko jeden problem i nie mogę się przemóc - włosków na długości pod czapencję nie chowam, bo straszę ludzi swoim wyglądem - taki ze mnie wtedy gamoniek :) Może jak będzie zimniej to się przekonam - teraz nie ma opcji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zapomniałabym się pochwalić kochaną babcią ze zdolnością do tworzenia takich wełnianych arcydzieł :)

      Usuń
  18. czapka to podstawa ;) Dzisiaj właśnie zakupiłam nową na ten sezon :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mam świetną czapkę z Reserved, luźną, uwielbiam ją nosić :) I stosuję się do Twoich rad, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie no beret to trochę wiocha:) Ale ważne, żeby w głowe było ciepło..

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam czapeczki.

    Dzisiaj przeżyłam szok. Moje koleżanki ze studiów płuczą sobie włosy w płynie do płukania.... I za nic świecie nie da im się przetłumaczyć jak to może działać na ich włosy, skórę głowy. Ważne, że włosy się nie elektryzują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, słyszałam o tym, nawet kiedyś wspomniałam na blogu :) No co zrobić.. ;)

      Usuń
  22. W tamtym roku miałam szał na berety ale takie robione na drutach, mama mi dwa zrobiła :) ale teraz przerzucam się na norweskie wzory na czapce, chyba muszę szybko jechać na jakieś czapkowe zakupy bo z dnia na dzień rano coraz zimniej i coraz mocniej wieje :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nienawidzę czapek, ale tej zimy chyba sobie jakąś sprawię...
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. pokaż zdjecie w berecie proszę!!!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  25. awww jaka śliczna panterkowa czapa ♥

    ja czapki uwielbiam, zaczęłam nosić już w chłodniejsze październikowe dni (ale w sumie głównie jeśli nie chciało mi się myć włosów : P) moim faworytem jest zwykłe, czarne beanie : D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mam taką czapkę w stylu czapki z szopa, tyle, że czarno-białą, więc to raczej skunks :D Ze sztucznego futerka. Dostałam na mikołajki rok temu, jest zabawna i bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Powiedz mi, moja miła, jakie masz zdanie na temat szalików. Czy włosy powinnyśmy nosić pod szalikiem czy na wierzchu?

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja nienawidzę czapek i wszelkich innych nakryć głowy. Noszę je tylko w czasie mrozów.

    OdpowiedzUsuń
  29. zdecydowanie ten post przekonał mnie do noszenia czapki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. mm, piękna ta Twoja czapeczka :P
    Ja nosze smerfetkę i mi bardzo wygodnie :P Co z tego że połowa mojego liceum pomyka bez, ja wolę nie mieć potem zapalenia zatok :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mam czapę z pomponem!:D Bardzo pozytywną, chociaż mój kochany ciągle się mnie pyta "ile ty masz lat?:D" kiedy ją zakładam - dla mnie ważne że jest ciepła i rozwesela pochmurne dni!:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moher:))) Ja dziś pierwszy raz nałożyłam czapkę;)))

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja na razie chodzę w kapturze, który jest podszyty cieplutkim misiem, ale na mrozy na pewno wyciągnę z szafy czapkę :-) nie wyobrażam sobie wyjścia zimą bez czapki (w LO chowało się czapki zaraz za rogiem:) człowiek młody był i głupi hehehe)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mama zrobila mi czapkę na drutach:) jest śliczna;p najlepsza jak dotychczas:P Ale takie berety sa extra:) Moja kolezanka kupila podobny na dziecięcym w H&M::)

    OdpowiedzUsuń
  35. Czapki owszem, ale gdy przyjdą mrozy, aby chronić cebulki i zatoki. :)
    Noszenie przy obecnej temperaturze uważam za niehigieniczne. Jest jeszcze dosyć ciepło i od razu widzę te mnożące się bakterie, gdy patrzę na kobietki niezdejmujące czapek w komunikacji miejskiej czy w sklepach, a fuj. ;)

    A berecik przepiękny! Uważam, że to bardzo uroczy dodatek. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. hehe ja też uwielbiam swój beret!mam taki sam tyle że cały beżowy i wszyscy mi mówią, że wyglądam extra!

    OdpowiedzUsuń
  37. Kochana, pokaż się w tym berecie :)

    A gdzie można kupić ładną czapkę bawełnianą dla dorosłych?

    Tak się zastanawiam, żeby może sobie kupić taką cienką w jakimś typowo sportowym sklepie i nosić ją pod moją ulubioną ażurową wełnopodobną...

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja jestem absolutną fanką czapek ;D bez takich skarpet z domu sie poprostu nie ruszam ;D nie wytrzymuje na zimnie bez czapki, pare razy dzwonilam do rodziny czy chłopaka żeby mi poprostu jakąś przywieźli bo marzne ;D KOCHAM czapki dlatego moja kolekcja jest imponujaca ;D

    OdpowiedzUsuń
  39. Super czapki widziałam dzisiaj w Kapholl-u , takie cieplutkie: z wierzchu wełna , w środku polarek:)

    OdpowiedzUsuń
  40. a ja czapek nie znoszę! i nie nosze bo mi nie pasują :/ ile ja się namierzyłam różnych... nie no jedna była w miarę a mianowicie taka wielka włochata co 2 lata temu pełno ich na ulicy było, taka z uszami, choć ja mierzyłam opcję bez nich. na pewno ktoś skojarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo lubię nosić czapki, szczególnie, że w tym roku upolowałam taką, która wygląda jak milusie futerko czarnego kota (żadne zwierzątko jednak nie ucierpiało!) i ma dwa małe czarne uszka <3 Wiem, że strasznie słodzę, ale naprawdę mi się bardzo podoba :P I jest też w wersji panterkowej, jeśli szukasz alternatywy dla beretu^^

    OdpowiedzUsuń
  42. ja nie cierpię czapek, mam jednak wrażenie,że własnie czapka powoduje,że mi się włosy przetłuszczają.

    OdpowiedzUsuń
  43. Odkąd zaczęłam nosić czapkę już przy temperaturze ok.6-7 stopni, choruję o wiele rzadziej. Niestety dla krótkiej fryzury czapka to zabójstwo :/ Dlatego na większe wyjścia zakładam kaptur, a czapka dopiero w drodze powrotnej ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nigdy nie lubiłam i nie nosiłam czapek (za to szaliki cały rok, nawet w lato i upały :D), ale w tym roku coś mi się odmieniło i zrobiłam sobie na drutach już 2 wełniane czapki. :D Niestety, jedna wyszła za ciasna. Ale jestem początkująca w robieniu na drutach i największy problem mam właśnie z dobraniem rozmiarów i wszystko jest za małe albo o wiele za duże. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ach pamiętam ten podstawówkowy wstręt do czapek :D Teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia. Jestem strasznym zmarzluchem i po prostu nie lubię jak marzną mi uszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Też kiedyś nie lubiłam czapek. Teraz gdy jest zimno przeważnie chodzę w kapturze, mniej przyklepuje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  47. mam swoją ulubioną cieplutką czapkę i zaczęłam ją nosić ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Uroczy moherek :) Ja noszę, choć niestety ciężko mi dobrać odpowiednią czapkę, bo w większości wyglądam jak człowiek-pocisk ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja chodzę do szkoły i noszenie czapki to nie obciach ;). Szczerze? Innym wisi czy ma się przykrytą czy odkrytą głowę :D.
    Ale teraz zawsze noszę czapkę, o ile dobrze wiem to jest bawełniana (może ma tak z 5% poliestru).
    Bardzo podoba mi się twój blog i masz śliczne włosy!
    Pozdrawiam,
    Marswi ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Czapki u mnie ożywają tylko przy wielkich mrozach :D

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja jestem fanką wszelkich nakryć głowy, więc tylko czekam, aż się ochłodzi. Czapki, kapelusze, cokolwiek!

    Też mam 'moherowy beret' :D Tylko nie panterkowy, bo nie przepadam na tym wzorem, a czerwony. Oczywiście z obowiązkową antenką!

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja w niedzielę i w poniedziałek paradowałam w babcinej typowo moherowej czapce. Tak, babcinej, bo sobie pożyczyłam od niej, bo potrzebowałam zakryć w kościele moje nieświeże włosy po encanto, a nie wzięłam swojej :D Dodała mi na szczęście uroku i nie wstydziłam się.

    OdpowiedzUsuń
  53. Mam pytanie! Ile takiego sypkiego mocznika z zsk dodawać na porcję maski? Nie rozumiem tych procentów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mocznik w stężeniu 10% działa nawilżająco to dorzuć do maski (którą nałożysz na rękę) na oko 10 razy mniej mocznika niż tej maski ;) Na początek możesz mniej, aby zobaczyć jak włosy zareagują :) Lepiej mniej niż za dużo :D

      Usuń
  54. Ja tam nie przepadam za czapkami i też noszę berety. Moim ulubionym również jest moherowy (co prawda granatowy) z H&M. Noszę go już bardzo długo, a słyszałam co najwyżej z dwa głupie komentarze.
    Ja tam nie widzę nic zabawnego w moherowym berecie. Beret jak beret. Takie komentarze wynikają ze stereotypowego i prostolinijnego myślenia. Także się nie przejmuj, bo Twój berecik jest bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie mam problemu z noszeniem czapek, bo od października do marca jest mi ciągle zimno. Jako nastolatka męczyłam berety, teraz mi się już znudziły. Co zimę kupuję sobie nową czapkę - luźną,o prostym fasonie i mieszanym składzie. W tym roku np. kupiłam taką w... Tchibo.

    OdpowiedzUsuń
  56. ja mam futrzaną czapkę tzw. 'lisa' :)
    wygląda mniej więcej tak:
    http://lula.pl/lula/1,94040,7361773,Futrzana_czapka.html

    kupiłam ją w Zakopanem rok temu kiedy zwykła czapka wymiękała na stoku,więc trzeba było kupić coś mega ocieplającego,a ta czapka spełnia te wymagania w 100%, powiedziałabym nawet,że aż ZA mocno grzeje:)


    ps. dodaj zdjęcie w bereciku:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja tez jestem fanka berecikow ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Im jestem starsza tym bardziej jestem wrażliwa na nie noszenie czapki ;) teraz to, co kilka lat temu było obciachem jest dla mnie koniecznością, bo inaczej zamarzły by mi uszy :D ale tak ogólnie to nie lubię czapek, chyba jeszcze nie znalazłam idealnej, bo jak je noszę to najczęsciej borykam się z takim problemem: włosy u nasady się przetłuszczają, końce które wystają spod czapki są suche, a ponad to borykam się z ogromnym elektryzowaniem włosów podczas zimy.
    Masz jakiś sprawdzony sposób na elektryzowanie?

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie lubię, ale noszę;D Uszy i włosy są mi za to wdzięczne;)

    OdpowiedzUsuń
  60. ja niestety byłam ztych którzy bardzo nie lubili czapek - zawsze goła glowa lub kaptur- na szczescie mi sie odmieniło :)
    ze wzgledów zdrowotnych no i pielegnacyjnych teraz wiem jak wazne jest aby chronic włosy zimą- mam teraz urocza czapke z h&M z uszkami:)
    bomba:)

    OdpowiedzUsuń
  61. Dostałaś ode mnie nominację :))

    OdpowiedzUsuń
  62. ja nie nawidze czapek, ale w tym roku ponosze, dla włosów, a przy okazji dla zdrowia ;P

    OdpowiedzUsuń
  63. Autorko bloga- ja chowania pod kurtkę absolutnie nie polecam, włosy trą o swetry, a nie daj jak jest to kurtka z wełną- włosy się bardzo od tego niszczą.
    Najgorzej jak się tam zrobi z rozpuszczonymi, ja miałam takie kołtuny jak raz szybko wychodziłam i nie wyciągnęłam włosów spomiędzy swetra z wełną i płaszcza z wełną, że myślałam że są nie do rozczesania.

    OdpowiedzUsuń
  64. Niestety w czapce źle wyglądam;/ Natomiast zakochałam się w kominach:) grzeją i szyję i głowę:)

    OdpowiedzUsuń
  65. haha, zaczęłam nosić czapkę ostatnio :P wcześniej kaptur, ale jak widać, niewiele to dało - bowiem dorwała mnie taka grypa i taki ból zatok, że aż się przeraziłam. :P jako dziewczyna mająca skłonności do migren uznałam, że one mi w zupełności wystarczają i ból zatok do szczęścia mi niepotrzebny. :D nie lubiłam czapek, ale kupiłam sobie taką, w której, jak sądzę, wyglądam dobrze, w której dobrze się czuję i która nie spada i nie wymaga specjalistycznego nakłdania ;D

    OdpowiedzUsuń
  66. Generalnie lubię nosić czapki ze względów estetycznych, ale po przeczytaniu tego posta polubię się z nią również pod względem praktycznym :)

    OdpowiedzUsuń
  67. znalazłam ten blog dzisiaj, ale po przeczytaniu mitu że "Przez gołą głowę organizm oddaje ok. 70% ciepła" raczej nie będę go dalej czytać. Jak mam zaufać, gdy powtarzane są fałszywe, niepotwierdzone naukowo informacje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to jest mój tekst z 2012 roku (co widać po dacie komentarzy), który odświeżyłam edycją tekstu, zdjęciem itp. To ode mnie inne blogerki musiały powielać ten fakt. Wyczytałam o nim już dawno i w moim przypadku się to zgadza - wystarczy, że wyjdę ciepło ubrana, ale z gołą głową i mocno marznę. Po latach nie pamiętam źródła tej informacji i nie przeczę, że nie masz racji, dlatego edytuję to zdanie, aby nie było wątpliwości. :)

      Usuń

Instagram