niedziela, 5 stycznia 2020

Laminowanie włosów galaretką: jak to robić? Efekt na włosach


Laminowanie galaretką, czyli tzw. galaretkowanie włosów to świetny sposób na poprawę kondycji zwiotczałych pasm. Galaretką możemy włosy nawilżyć, doproteinować i wygładzić, a wszystko dzięki zawartości cukru i żelatyny. O co dokładnie chodzi? O tym w dzisiejszym wpisie.

Jak przygotować galaretkę do laminowania włosów?

2 łyżki galaretki zalewamy 4 łyżkami wrzącej wody i dokładnie mieszamy. Galaretkę przygotowujemy dokładnie w taki sam sposób, jak do jedzenia, tylko w mniejszych proporcjach. Można też odlać odrobinę galaretki przy okazji przygotowywania deseru. ♥

Gdy galaretka ostygnie, zacznie zamieniać się w żel - właśnie ten gęsty płyn jest idealny do wykorzystania na włosach. Jeśli galaretka całkowicie stężeje, wystarczy dodać odrobinę wrzątku i rozmieszać gęsty żel lub rozpuścić żel w kąpieli wodnej.

Jak laminować włosy galaretką? Krok po kroku

Najpierw musimy dokładnie umyć włosy i skórę głowy, aby zmyć z nich wszelkie zanieczyszczenia: łój, pot, resztki kosmetyków. Galaretkę można wykorzystać w pielęgnacji włosów na wiele sposobów. Oto najlepsze z nich:

Sposób 1: Laminowanie galaretką, maska emolientowa, silikonowe serum

Na umytych włosach rozprowadzamy gęstą, ale jeszcze płynną galaretkę, a następnie nakładamy foliowy czepek i ręcznik. Czekamy, aż galaretka wniknie we włosy. Po 15-20 minutach spłukujemy galaretkę z włosów, odsączamy nadmiar wody i rozprowadzamy na włosach maskę emolientową. Nakładamy foliowy czepek i ręcznik, a po 15-20 minutach dokładnie płuczemy włosy. Odsączamy nadmiar wody i dodatkowo rozprowadzamy silikonowy olejek, czyli mieszankę silikonów i olejów.

Sposób 2: Laminowanie galaretką z dodatkiem maski i oleju

Gęstniejącą galaretkę mieszamy z łyżką ulubionej maski i 1 ml ulubionego oleju. Całość dokładnie mieszamy i rozprowadzamy na wilgotnych włosach. Nakładamy foliowy czepek i ręcznik, a po 15 minutach obficie spłukujemy.

Sposób 3: Laminowanie galaretką, olejowanie, maska emolientowa

W wilgotne włosy wcieramy odrobinę gęstniejącej galaretki. Gdy wniknie we włosy, dokładamy warstwę odrobinę ulubionego oleju. Po chwili, na włosach pokrytych olejem rozprowadzamy emolientową maskę. Nakładamy foliowy czepek i ręcznik, po 15-20 minutach obficie płuczemy włosy.

Sposób 4: Laminowanie galaretką z dodatkiem hydrolizowanych protein

Żelatyna to białko wielkocząsteczkowe, które zostawia na włosach film. Jeśli natomiast chcemy włosy mocniej doproteinować, możemy wymieszać galaretkę z hydrolizowanymi proteinami keratyny, które dostępne są w sklepach z półproduktami kosmetycznymi. Taką mieszankę najlepiej wymieszać z emolientową maską i olejem (sposób 2 ↑), aby uniknąć przeproteinowania włosów.


Jak galaretka pielęgnuje włosy? Skład galaretki

Galaretka składa się z cukru, który jest humektantem i żelatyny, która jest białkiem wielkocząsteczkowym. Humektant nawilża włosy, a białko o dużych cząsteczkach tworzy na włosach film, który wygładza włosy, nabłyszcza je i ułatwia rozczesywanie. Pod warunkiem, że włosy są nisko- lub średnioporowate.

Gdy włosy są wysokoporowate, cząsteczki żelatyny mogą być dla nich za małe i zamiast osadzać się na powierzchni włosów, będą wnikać w ubytki. Bez odpowiedniej dawki emolientów włosy mogą stać się suche i sztywne, czyli przeproteinowane. Właśnie dlatego warto laminować włosy z dodatkiem emolientów, które zmiękczą włosy i powleką je filmem, który zamknie nawilżenie.

Skład galaretki truskawkowej:
  • cukier,
  • żelatyna,
  • kwas cytrynowy,
  • ekstrakt z czarnej marchwi i hibiskusa,
  • barwnik.

Laminowanie galaretką - efekt na włosach

Laminowałam swoje wysokoporowate włosy sposobem pierwszym, czyli najpierw rozprowadziłam na włosach gęstniejącą galaretkę, nałożyłam foliowy czepek i ręcznik. Po 15 minutach spłukałam galaretkę - włosy były bardzo sztywne. Nałożyłam na nie dość sporo emolientowej maski Ziaja Argan i Tsubaki. Po 20 minutach dokładnie wypłukałam włosy i wtarłam w wilgotne końce pompkę olejku Kérastase.

Nie mam tak długich odrostów (kilka dni temu zostały uzupełnione) - to cień, który pada na włosy.

Po wysuszeniu włosy były:
  • nawilżone,
  • gładkie,
  • błyszczące,
  • sypkie,
  • sprężyste,
  • nie puszyły się,
  • nie elektryzowały się,
  • mniej się plątały.

Jak często laminować włosy galaretką?

Laminowanie włosów co mycie mogłoby przeproteinować włosy: włosy zdrowe mogłyby się stać obciążone, a włosy porowate przesuszone. Warto laminować włosy galaretką co 4-5 mycie lub rzadziej. A najlepiej laminować włosy wtedy, gdy tego potrzebują, czyli:
  • gdy są zdrowe, ale brakuje im blasku i gładkości,
  • gdy są porowate, ale brakuje im wzmocnienia i objętości.

Laminowanie galaretką oceniam znacznie lepiej niż laminowanie włosów żelatyną. Po pierwsze, galaretka ładnie pachnie i laminowanie nią włosów jest przyjemniejsze. Po drugie, dzięki zawartości nawilżającego cukru, galaretka działa na moich włosach lepiej niż czysta żelatyna.

Oba zabiegi świetnie urozmaicają pielęgnację i dają naprawdę dobre efekty, ale nie zachwycają mnie do tego stopnia, abym wykonywała je regularnie. W czasie swojej włosowej przygody spotkałam znacznie lepsze domowe sposoby pielęgnacji włosów, na przykład skrobię ziemniaczaną czy płukankę z nafty.

Czy galaretka może zmienić kolor blond włosów?

Do laminowania wybrałam galaretkę truskawkową o intensywnie czerwonym kolorze i nie wpłynęła na barwę moich jasnych włosów.


A jakie są Wasze opinie o laminowaniu włosów galaretką? 
Próbowałyście już tego zabiegu? :)


« Nowszy post Starszy post »

21 komentarzy

  1. Hej Natalio, jestem przed zabiegiem z żelu aloesowego i olejku arganowego. Wcześniej aloes mnie puszył, ale może za mało dodawałam olejków :/ W każdym razie spróbuję tej metody pielęgnacji włosów jeszcze raz :-) Na pewno opiszę moje wrażenia po botoksie na włosy :-)
    Galaretkowanie włosów hmm, nie spróbuję tej metody, ponieważ już po żelatynie nie mogłam rozczesać się. Wyrwałam z pół włosów, tak samo, jak moja Mama...Włosy po żelatynie były gładkie i bardzo błyszczące. Nie były suche. Kiedyś dodawałam kakao i spirulinę do masek włosowych. Włosy po takich zabiegach były zdrowe i jędrne, ale obawiałabym się spiruliny, która barwi wszystko na zielony kolor...
    Dlatego też nie użyję cassi do barwienia włosów. Mam jasny popielaty blond (poziom 10/11), a naturalny to popielaty blond (poziom 8,1, latem jest to nawet 9,1).
    Kat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli humektanty lub proteiny nie służą to znak, że użyto za mało emolinetów :-) Żelatyna i galaretka tylko z dużą ilością olejów, alkoholi tłuszczowych itp.

      Usuń
  2. Czym farbujesz włosy? Czy odpiszesz?
    Kat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrosty poprawiam odcieniem bardzo bardzo jasny chłodny blond z Loreala, ale wyrzuciłam przypadkiem opakowanie i nie wiem, która to była farba :(

      Usuń
    2. Natalio, pięknie Ci dziękuję za odpowiedzi :-)
      Ja też stosuję Loreale, Garniery i farby profesjonalne :-) Je naj bardziej lubię. Teraz stosuję Syossy :-) Chciałam kupić farbę Joannę srebrny pył, ale napatrzyłam się zdjęć w necie po farbowaniu tą firmą włosów i dopatrzyłam się lekkich zniszczeń włosów :/ Szampony do włosów z Joany robiły mi prawdziwy puch stulecia :/ Szkoda, że moim włosom nie służy Joanna :/
      Lubię też Schwarzkopf, ale nie wszystko, np. baby blond (Schwarzkopfa) "robi" rudy blond, zamiast pięknego i chłodnego blondu :/
      Galaretki nie użyję na włosy. Boję się jej :/
      Kat

      Usuń
    3. Natalio, użyłaś chłodnego bardzo bardzo jasnego blondu (popielatego lub opalizującego). Ja po tych dwóch farbach miałam żółtawe odrosty...A nie mam za ciemnych swoich włosów. Są poziomu 8,1 (w naturze). Inne Loreale lubię, bo ładnie łapią mój kolor na blond ;-)
      Kat

      Usuń
    4. Mnie tak wychodziły te dwa blondy (popielaty i opalizujący), link:
      https://www.porcelaindoll.pl/2015/08/farbowanie-na-blond-loreal-paris.html
      oczywiście, jak zdjęcie po farbowaniu. Jakoś za żółte dla mnie :/
      Kolory na opakowaniu piękne, a inne kolory z Loreala są o.k. :-)
      Kat

      Usuń
  3. Nie ale mam chęć spróbować 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od dawna tak laminuje i lubię ten sposób bardzo 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedyś używałam tej metody i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem czy moje włoski taką galaretkę by zniosły, bo po wyleczeniu się z ŁZS są bardzo wybredne jeśli chodzi o pielęgnację :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję wyleczenia się ♥ Bez próby się nie dowiemy :-)

      Usuń
  7. Kilka lat temu laminowałam włosy żelatyną - wyszło źle więc już nigdy do tej metody nie powróciłam :/
    Twój sposób z galaretką wydaje się bardzo fajny + oczywiście maseczka emolientowa po (wybiorę sposób nr. 1).
    Też mam jasne blond włosy, ale skoro mówisz że nic z kolorem nie robi to wypróbuję przy następnym myciu napewno, bo już dawno nie dostarczałam włosom protein :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laminowanie włosów żelatyną to zło :D Robiło mi siano z włosów. Galaretka jest delikatniejsza :-)

      Usuń
  8. Szczerze to się zdziwiłam tym sposobem. zastanawiam się tylko czy faktycznie to działa 🙈. Według mnie ludzie już za dużo wymyślają 🙈

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasami faktycznie włosomaniaczki za głęboko płyną :D, ale akurat galaretka jest spoko :-)

      Usuń
  9. Przepiękne włosy! Idealna równowaga między gładkością a objętością ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Wypróbowałam kilka tygodni temu po raz pierwszy laminowania żelatyną, ale się trochę zraziłam, i to nie dlatego, że włosy były w złym stanie- wręcz przeciwnie, mięsiste, błyszczące, pogrubione.. Problem w tym, że chyba za długo odczekałam, aż żelatyna wystygnie przed dodaniem maski, bo zamiast jednolitej masy otrzymałam pełno grudek xD Próbowałam ratować wrzątkiem ale nie wszystko się ponownie rozpuściło. W każdym razie nałożyłam to na włosy i bardzo się przykładałam, by dokładnie potem zmyć, ale niestety- skończyłam z włosami sklejonymi w niektórych miejscach grudkami żelatyny -.- Starałam się to wyczesać itp, ale niestety pozbyłam się tego w całości może po 2 myciach.
    Niemniej jednak zaciekawiłaś mnie tą galaretką, z pewnością wypróbuję (tym razem nie popełnię tych samych błędów)- zapach też powinien być przyjemniejszy, bo żelatyna to jakaś tragedia :o

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakiś czas temu próbowałam laminowania żelatyną, ale zabieg nie był miły - brzydki zapach i grudki, efektu wow na włosach nie przypominam sobie. Potem czytałam o galaretce, ale jakoś mnie to nie zachęca, żeby sobie deser na głowę nakładać.
    Dzisiaj zachciał mi się spróbować znowu. W domu miałam tylko żelatynę w listkach - bingo! Bez zapachu, bez grudek. Dla nawilżenia dodałam trochę cukru. Użyłam podanego przez Ciebie sposobu 2. - zmieszałam z maską i olejem, bo to mi się wydało najsprytniejsze. Włosy jeszce mokre, ale jakby ich więcej było, fajne uczucie.
    Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń

Instagram