środa, 12 lipca 2017

Czym umyć głowę zamiast szamponu? 11 sposobów




Odkąd jestem włosomaniaczką, jeszcze nigdy nie zabrakło mi szamponu, bo mam ich całą półkę. ;) Ale wcześniej zdarzało się, że chciałam szybko umyć głowę i nie miałam czym, bo ktoś niespodziewanie zużył cały szampon. Jak umyć głowę bez szamponu? Oto 11 produktów, które skutecznie go zastąpią.



Czy umyć włosy, gdy nagle zabraknie w domu szamponu?


Gdy butelka jest pusta, wystarczy wlać do niej ok. 100 ml wody, zakręcić i mocno wymieszać. Szampon, który jest na dnie, wymiesza się z wodą i będzie doskonałym roztworem myjącym głowę. Rozrzedzony szampon lepiej się pieni, jest wydajniejszy i jest bezpieczniejszy dla włosów. A jeśli na dnie butelki już nic nie zostanie, pomocne będą poniższe sposoby:


1. Żółtko

Głowę doskonale umyje kurze żółtko. Wystarczy wymieszać 2-3 żółtka i umyć nimi głowę, dokładnie masując skórę i włosy. Po żółtku włosy mogą niestety niezbyt ładnie pachnieć, a gdy są suche i zniszczone, żółtko może je dodatkowo przeproteinować. Taki żółtkowy szampon można wzbogacić sokiem z cytryny, prostą odżywką czy olejkiem eterycznym. Mój przepis na bezzapachowy szampon jajeczny znajdziecie TUTAJ.

2. Prawdziwe szare mydło potasowe i ocet

Najpierw myjemy włosy dokładnie spienionym szarym mydłem potasowym (to ważne! aktualnie większość szarych mydeł to mydła sodowe, które nie sprawdzają się do mycia włosów), a następnie spłukujemy jego resztki oraz domykamy łuski włosów płukanką z octu. Więcej na temat mycia włosów mydłem pisałam w TYM POŚCIE, a o płukance octowej TUTAJ.

3. Czysta woda

Niektórzy przeciwnicy szamponów myją włosy wyłącznie ciepłą wodą i to z powodzeniem, choć początki bywają trudne - zarówno włosy, jak i ich właściciele muszą przyzwyczaić się do nowego sposobu mycia. Woda zmywa z włosów zanieczyszczenia rozpuszczalne w wodzie, a zatem w przeciwieństwie do szamponów, nie ma właściwości silnie odtłuszczających. Za jej pomocą nie usuniemy łoju całkowicie, ale rozprowadzimy sebum na całej długości włosów, dzięki czemu odciążymy nasadę. Od kilku lat mam w planach wypróbowanie tej metody mycia, ale wciąż mi nie po drodze - może Wy już testowałyście? :)

4. Płyn do mycia naczyń

Przetestowałam za to płyn do mycia naczyń i świetnie poradził sobie z umyciem włosów (w końcu składa się niemal w całości z detergentów) i w ogóle im nie zaszkodził (spodziewałam się, że włosy będą po nim dogłębnie domyte, wręcz lekko wysuszone). Efekt mycia włosów płynem Fairy możecie zobaczyć w TYM POŚCIE.

5. Płyn do higieny intymnej

O myciu głowy płynem do higieny intymnej było swego czasu głośno, zwłaszcza w blogosferze. Najlepszym płynem do mycia jest Facelle, ale głowę umyje tak naprawdę każdy płyn do higieny intymnej (z lepszym lub gorszym skutkiem).

6. Żel pod prysznic

Żel pod prysznic bazuje na tych samych detergentach co szampon, więc również sprawdzi się podczas awaryjnego mycia włosów. Najlepiej, jeśli żel nie zawiera w składzie dużej ilości naturalnych olejów. Większość facetów myje swoje włosy żelami pod prysznic i te mają się całkiem dobrze. ;)

7. Glinka ghassoul i ocet

Glinka ghassoul ma odtłuszczające działanie, dlatego możemy z niej zrobić myjącą pastę do włosów. Wystarczy wymieszać glinkę ghassoul z wodą, a następnie pokryć pastą skórę głowy i delikatnie ją wmasować (dla wzmocnienia efektu pastę można zostawić na skórze głowy przez kilka minut). Potem głowę dokładnie płuczemy, a na koniec zmywamy resztki glinki płukanką z octu. Więcej na temat glinki ghassoul pisałam TUTAJ.

8. Odżywka do włosów

Jeśli nie mamy w domu szamponu, możemy umyć głowę odżywką, najlepiej taką o jak najprostszym składzie (bez nadmiaru olejów i silikonów). Nakładamy odżywkę na skórę głowy i włosy, a następnie powoli i delikatnie (dłużej niż podczas mycia szamponem) masujemy skórę głowy i włosy. Odżywkę spłukujemy bardzo dokładnie ciepłą wodą. Włosy po odżywce mogą być nieco obciążone u nasady, ale na pewno nie będą tłuste i brzydko pachnące. :) Więcej na temat mycia włosów odżywką napisałam w TYM POŚCIE.

9. Soda oczyszczona i ocet

Sodę możemy wykorzystać do mycia głowy na 3 sposoby. Pierwszym sposobem jest płukanka z sody, którą polewamy skórę głowy delikatnie masując, drugim jest stworzenie pasty z sody i wody (2 łyżeczki sody na 2 łyżki wody), a trzecią jest stworzenie pasty z sody i prostej odżywki do włosów (2 łyżeczki sody na łyżkę odżywki). Mycie włosów sodą oczyszczoną jest bardzo agresywne i może przesuszyć włosy czy podrażnić skórę głowy. Soda ma zasadowe pH, więc koniecznie po jej użyciu zakwaszamy włosy i skórę głowy płukanką octową (łyżka octu na 1 litr wody).

10. Wywar z orzechów piorących

Aby przygotować wywar z orzechów piorących wystarczy wrzucić 8 orzechów do wrzątku i gotować je na małym ogniu przez 5 minut. Następnie moczymy włosy w wodzie i ostudzonym wywarem polewamy powoli skórę głowy cały czas ją masując. Wywar niestety niezbyt przyjemnie pachnie (na szczęście zapach nie zostaje na włosach) i słabo się pieni, ale odpowiednio użyty skutecznie oczyszcza włosy z brudu. Orzechy piorące, podobnie jak mydlnica lekarska, zawierają naturalne saponiny, dzięki którym mają właściwości myjące.

11. Wywar z mydlnicy lekarskiej

Aby stworzyć szampon z mydlnicy lekarskiej wystarczy kupić w aptece korzeń mydlnicy (lub uzbierać na łące samodzielnie), a następnie przygotować wywar (gotujemy na małym ogniu 2 łyżki korzenia w 200 ml wody). Taki wywar można wzbogacić odrobiną szamponu, glinki lub olejku eterycznego. Więcej na temat mycia włosów mydlnicą napisałam TUTAJ.


Czego nie próbować do mycia? Mydła sodowego (zamiast umyć, sklei i obciąży włosy), płynu do mycia szyb, chemii do czyszczenia łazienek, benzyny, rozpuszczalnika itd. - ale o tym chyba wszyscy wiemy. :)


Jakie produkty/sposoby dodalibyście do mojej listy? Korzystacie czasami z tych sposobów? A może na stałe? :)



« Nowszy post Starszy post »
Kup moją książkę w wersji papierowej - online

44 komentarze

  1. Już od dłuższego czasu wolę nie wlosowe wpisy niż te typowo wlosomaniacze:-) chyba mam jakiś przesyt tym tematem:-) ale oczywiście zawsze chętnie tu zaglądam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuję już takie zjawisko od roku albo dłużej! I sama nie wiem, co robić. :) Pisać o włosach, o włosach i o innych tematach, czy może zaangażować się również w youtube... Chyba zrobię jakąś ankietę. :-)

      Usuń
    2. coś w tym jest..kilka lat temu było szaleństwo, niemal włosowe sekty :) obecnie widzę o wiele bardziej racjonalne podejście do tematu włosów, nie demonizowanie sles, silikonów, farbowania włosów itp. I sama zauważyłam, że coraz mniej chętnie czytam typowo kosmetyczne wpisy - chyba przez te kilka lat i u mnie pojawił się taki przesyt.

      Usuń
    3. Ja mam odwrotny problem. Przestaję czytać blogi, bo nie chcę czytać o mieszkaniach, weganizmie, paznokciach, dzieciach, wakacjach, makijażu i gotowaniu. Nie to mnie interesuje, nie potrzebuję na ten temat informacji, a szkoda czasu na czytanie tego tylko dlatego, że akurat taki wpis wyskoczył na blogu który mam w zakładkach. O włosach niby już też nie potrzebuję więcej info, ale to moje hobby i czytanie czegoś w tym temacie sprawia mi przyjemność. O pędzlach do makijażu i kotletach z fasoli – nie. Więc ani potrzeby, ani przyjemności.
      Problem z rozjeżdżaniem się tematów jest też taki, że autorki nie są specjalistkami w tych 5 tematach o których nagle zaczynają pisać i te wpisy nie są niczym odkrywczym ani dogłębnym, tylko powtórzeniem podstaw które już ktoś gdzieś opisał (jak zostać weganką, jak zrobić hybrydy) albo płytkim opisem własnych doświadczeń (w przeciwieństwie do tego jak kiedyś wyglądały porządne wpisy o włosach i pielęgnacji) przy czym 15 innych blogerek ma takie same.

      Usuń
    4. Ja też obecnie z nieco mniejszą chęcią czytam włosowe wpisy. Przyswoiłam wiedzę, która na blogach została już ujęta i pozwoliła mi ona odbudować moje włosy i poznać je na nowo. Teraz trzymam się kilku zasad i stosuję kilka produktów, które wpływają na moje włosy dobrze i tyle mi starczy. Czuję, że nowe wiadomości już nie zrewolucjonizują tak moich włosów jak wiedza dotycząca równowagi PEH-owej, czy roli emolientów w pielegnacji włosów zniszczonych. Może kobiety są poprostu zmienne ;)Jest pewien moment nasycenia i szukają czegoś nowego, niekoniecznie całkowicie rezygnując z poprzednich zainteresowań. W każdym bądź razie do włosomaniactwa zawsze będzie z mojej strony ogromny sentyment. Dużo zawdzięczam blogowi Natalii, dzięki niej mam teraz piękne i błyszczące włosy. I z miłą chęcią powracam do wspomnień, jak wyglądała moja droga do obecnego stanu :)

      Usuń
    5. Przykre, męczące i szkodliwe jest to, że tyle osób niby żartem albo nawet nie powtarza tę głupotkę o zmienności kobiet.

      Usuń
    6. ja tez po to wchodze na blogi wlosowe by czytac o wlosach a nie o wszystkim innym bo to mnie nie interesuje:/

      Usuń
    7. Zgadzam się z Anonimem z godz 18.15.
      Na blogi wlosomaniacze wchodzę poczytać o włosach, a nie o makijażu, ciąży czy innych tematach. Czasem ale naprawdę czasem taki wpis jest dla mnie ok. Jeśli mnie nie interesuje nie czytam. Mam wrażenie, ze wiele blogów z włosami ma coraz mniej wspólnego.

      A co do mycia włosów to u mnie szampon, czasem odżywka.

      Usuń
  2. Mnie jeszcze nigdy w życiu szamponu nie zabrakło, a to wszystko dzięki mojemu Tacie, który ma to do siebie, że swoje kosmetyki upycha w sypialni, bo jak sam twierdzi - pośród takiej ilości różnych specyfików damskich niczego swojego by nie znalazł w łazience. Także ten, czasem pożyczam od niego. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o płynie do higieny intymnej, ale umycie włosów płynem do naczyń? :D Chyba jednak pozostanę wierna szamponom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to możliwe ;) Podczas awaryjnego mycia warto pamiętąć ;-)

      Usuń
  4. W sumie ciekawa jestem jak moje włosy zareagowałyby na te metody :) Mimo wszystko warto o nich pamiętać w sytuacjach podbramkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. ;) Na co dzień jestem za wygodna, żeby unikać szamponu, ale mycia w czystej wodzie jestem niesamowicie ciekawa. :)

      Usuń
    2. Od niecałego miesiąca stosuję do mycia właśnie wodę i opisałam moje wrażenia, zapraszam!
      http://yezebel.blogspot.com/2017/07/pierwszy-miesiac-z-water-only-no-nie.html

      Usuń
    3. Do mycia w samej wodzie włosy przyzwyczajają się bardzo długo. Słyszałam, że nawet pół roku, a zanim się przyzwyczają są tłuste. To jeśli chodzi o metodę "no poo", przy której trzeba ograniczyć się do mycia co tydzień.

      Usuń
    4. Uwielbiam wyrazenie 'no poo' :D

      Usuń
  5. Także kusi mnie metodą mycia włosów sama woda , ale cały czas nie moge się przekonać do tych pierwsZych paru miesięcy z przetluszczajaca się głowa :D a tak z innej beczki , co z książką w wersji papierowej ? Bo czekamy i czekamy <3 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie na pewno :* Tylko sama już nie wiem kiedy, bo stale coś wyskakuje. :( Teraz są opóźnienia przez sezon urlopowy - na każdą pierdółkę czekam tydzień. :(

      Usuń
  6. Jako szanująca się alergiczka wypróbowałam wiele różnych naturalnych sposobów mycia włosów. Najlepiej sprawdziło się u mnie mycie mąką żytnią (papka z mąki i wody, wmasować, spłukać). Pozbyłam się podrażnień i łojotoku, wydłużyłam czas bez mycia z 2 do 3-4 dni. Po jakiś 2 miesiącach wróciłam do łagodnych szamponów, bo to jednak wygodniejsze i od tego czasu mam spokój :)
    Malwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na pewno przetestuję <3

      Usuń
    2. Ciekawe!:) A jakie proporcje?

      Usuń
    3. Też testowałam i potwierdzam, ta metoda jest super. Proporcje na około, ja przygotowuje pastę o konsystencji śmietany albo mieszam pół na pół z wodą w plastikowej butelce, by zatrzepać (wtedy wychodzi trochę rzadszy "szampon"). Ważne, by nie było grudek, bo wtedy mogą pozostać na włosach.

      Usuń
  7. W weekend umylam włosy glinką rhassaul, były dłużej świeże. Nie używam octu i rozczesywanie szło gorzej, ale mam zamiar wypróbować innych sposoby w tym skrobie ziemniaczana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Natalio, a odnośnie urządzania wnętrz i remontów - zrobiłabyś może zdjęcia swojej łazienki? Myślę nad tym, jaki kolor płytek wybrać i jakie dekoracje nadadzą się właśnie do łazienki. Może coś doradzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie są skończone. :( Ale jeśli będą, pokażę. :) https://www.instagram.com/p/BPbYJ70A1Db/?taken-by=blondhaircare tu co nieco widać :)

      Usuń
    2. Widzę, że postawiłaś na biel, ja rozmyślałam o szarości, mimo że w pomieszczeniach średnio lubię ten kolor, ale ostatnio widziałam u koleżanki szarą łazienkę - strasznie mi się podobała, z tym że ja na pewno chciałabym go ożywić jakimś innym kolorem jeszcze, sama nie wiem co by sie nadawało. Wyboru jest tyle, a tak ciężko się zdecydować, ah my kobiety :D

      Usuń
    3. Płytki są koloru złamana biel w szare delikatne paski, tak że nie są typowo białe. :) Chciałam jasną brzoskwinię, ale męski głos mi nie pozwolił ;) U mnie na podłodze są ciemnobrązowe płytki (ala drewno), bo nie mogłam znaleźć niczego w kolorze paneli :/ Teraz postawiłabym chyba na marmur. :) Szare łazienki też są bardzo ładne. :) Ja lubię jasność, dlatego wszędzie ładuję wszystko co jasne. :D

      Usuń
    4. Oj, ale na ciemne płytki na podłodze już nigdy bym sobie nie pozwoliła :) Na pewno bardzo widać brud. Ja mam w łazience póki co białe i nie wiem co gorsze, hehe. Tam by się przydało myć codziennie, bo tak widać wszystko. Ja znowu lubię stawiać na wygodę przede wszystkim, temu Cię też kiedyś pytałam czy na Twoich jasnych panelach widać kurz. To prawda - jestem leniwa i nie da się z tym kłócić, bo nie wyobrażam sobie myć podłóg w domu co dwa dni :) Pozdrawiam Cię, i dziękuję za odpowiedź. Na pewno będę jeszcze o coś pytała, bo bardzo podoba mi się jak urządziłaś swoje mieszkanie :)

      Usuń
    5. Moje płytki nie są jednolite (mają sęki, jasne paski itp. - jak naturalne drewno) i nie widać na nich niczego. Raz nie myliśmy ich z 2 miesiące (naprawdę :o, tylko odkurzałam raz kiedyś dobrze ssącym odkurzaczem) i w końcu umyłam je dlatego, że wiedziałam, że dlugo nie były myte (wyglądały cały czas na czyste). Moi sąsiedzi mają jasno-ciemne panele (takie mazane drewno) i nie widać na nich niczego :) Najgorsze są gładkie czarne i gładkie jasne (białe, beżowe) podłogi - na nich widać wszystko. :(

      Usuń
  9. Pamiętam, że daaaawno temu Anwen pisała o myciu włosów płynem micelarnym, słynnym Be Beauty z Biedronki, to chyba było jeszcze przed czasem jak poszła plotka, że mają go wycofać :D Ale sama nigdy tej metody nie przetestowałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mąka żytnia! Naprawdę świetnie domywa i włosy schną po niej nieco krócej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nie jestem przekonana do niektórych z tych pomysłów. Okay odzywka, zel do ciala ;) jestem jak najbardziej za, ale np. woda albo zoltko? jakos to do mnie nie przemawia. Ja jak widzę, że mam połowę szamponu to już kolejny kupuję i to od 2 lat ten sam. Seboradin regenerujący. Odkąd przeczytałam u ciebie na blogu o nim info to go stale kupuję;)

    OdpowiedzUsuń
  12. W moim odczuciu Facelle wysusza włosy i lepiej myć wtedy OMO.
    Durga sprawa: podrażnienie skóry głowy, myślałam, że nic takiego mnie nie spotka (mam przetłuszczającą się skórę głowy), a tu proszę Barwa Pokrzywowa stosowana regularnie max. 2 razy w tygodniu i problem ze swędzącą i nie moją skórą głowy. Żel lniany wyleczył problem, na szczęście!
    Obawiam się, że przy większości naturalnych metod miałabym wielki przyklap na głowie i tłustą skórę. Niemniej do mycia samych włosów bardzo lubię odżywki czy gorsze maski :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wita! Mam pytanie dotyczące rozjasnienia włosów naturalbym sposobem do blondu. Przejrzałam chyba połowę internetu i znalazłam rozjasnienie rumiankiem rzymskim, jednak duża część osób wypowiada się, że włosy mogą stać się rude. A mi zależy na blondzie. Czy jest jakiś sposób? Jest Pani moją ostatnią nadzieją, bardzo proszę o odpowiedź i pozdrawiam ciepkutko !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie istnieje skuteczny domowy sposób bardziej zauważalnego rozjaśniania, jedynie delikatne właśnie przy użyciu wspomnianego rumianku. Jednak przy stosowaniu ziół należy uważać, gdyż lubią przesuszać włosy. Naturalnym rozjaśniaczem jest również słońce ;)

      Usuń
  14. Mycie odżywką jak najbardziej się sprawdza :) muszę wypróbować sposób z płynem do higieny intymnej i żelem pod prysznic ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Często używam żelu pod prysznic do mycia włosów nawet jak mam szampon 😊 mogę włosy to lubią, są bardzo ładnie wtedy uniesione, szczególnie od tych męskich żeli 😉 stosuje je tak jak faceci 2w1 😁 i mam zadbane włosy, żadnego suszu nie zaobserwowałam 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. Wkrótce będę testować orzechy piorące. Jestem bradzo ciekawa jak sobie poradzą z moją skórą głowy. Chcę też je wykorzystać do prania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak to zrobiłaś, że z takich lekkich "piórkowatych" włosów teraz są takie cięzkie grube i sypkie? Jestem na takim etapie, że wydaje mi się, że włosy są zdrowe i błyszczące, ale właśnie lekkie, czasami się puszą, nie są tak idealnie dociążone jak twoje.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wpis! Niektóre metody przeze mnie znane, a inne z kolei nawet mnie trochę zszokowały :D W każdym razie bardzo ciekawe propozycje, dobrze znać w awaryjnych sytuacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj mam nadzieje że mi pomożesz bo nie wiem gdzie już szukać pomocy.Mam 14 lat i pofarbowałam włosy w domu w ogóle się na tym nie znając i z brązowego wzięłam farbę 'jasny platynowy blond ' i wyszło lekko rude teraz juz trochę kolor zszedł i są żółtawe ( nie dziwie się jak już uzupełniłam wiedze że takie wyszły ;p )i chce wrócic do naturalnego koloru ale nie wiem co zrobić . włosy mam za ramiona i odrost już prawie 4 cm moja siostra ma taki kolor jak miałam wcześniej i teraz go dopiero doceniłam. Co mogę zrobić żeby wrócić do naturalnego koloru ale żeby zakryć ten kolor do końca wakacji ? niestety oddziela ten kolor taka prosta kreska co nie za ładnie wygląda . Bardzo proszę o odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  20. Farba casting ciemny blond.

    OdpowiedzUsuń

Instagram