czwartek, 12 października 2017

Kołtun nad karkiem | Dlaczego powstaje i jak się go pozbyć?




Kołtun nad karkiem to moja największa zmora, zwłaszcza jesienią i zimą, gdy noszę golfy, szale i kurtki zapinane pod szyję. W 2013 roku, podczas analizy pierwiastkowej włosów, próbkę pobrałam właśnie m.in. z włosów nad karkiem - miałam nadzieję, że gdy odrosną tam "nowe" włosy, będą dużo zdrowsze i kołtun nie będzie się pojawiał. Nie pomogło.

Przyczyny powstawania kołtunów nad karkiem:


♦ Otarcia: o szorstką poduszkę, szale, golfy, swetry, kurtki, zagłówki, wisiorki...

Niewłaściwa pielęgnacja: stosowanie zbyt mocno odtłuszczających szamponów, niepokrywanie tych okolic emolientową maską lub silikonowym serum, niedelikatne rozczesywanie włosów, zbyt rzadkie rozczesywanie włosów...

Niewłaściwa dieta: niedobór witamin, minerałów i innych pożytecznych związków sprawia, że włosy wyrastają słabe i nie są odporne na uszkodzenia mechaniczne.

Chaotyczne mycie włosów, zwłaszcza nad wanną i w gorącej wodzie, a także pocieranie mokrych włosów ręcznikiem. O tym, jak poprawnie myć włosy pisałam już TUTAJ. :)

♦ Naruszona struktura włosów. Nie od dziś wiadomo, że najbardziej plączą się włosy, których struktura została zniszczona przez nieodpowiednie rozjaśnianie, prostowanie, dekoloryzację itp. Im bardziej porowate, suche i zniszczone włosy, tym chętniej się plączą i tworzą trudne do rozplątania kołtuny.


Jak zapobiegać plątaniu się włosów nad karkiem?


Emolienty. Pokrycie włosów nad karkiem dobrze dobraną maską i silikonowym serum potrafi zdziałać cuda na moich włosach. Przykładowo po nałożeniu Marokańskiej maski Planeta Organica (zachwycałam się nią TUTAJ, zresztą Wy również :D), włosy stają się śliskie, nawilżone i gładkie, a kołtun znika od razu. ♥ Pojawia się znów, gdy używam maski o przeciętnym działaniu wygładzającym albo gdy nie nakładam jej przez dłuższy czas w ogóle. Skutecznym sposobem na ograniczenie powstawania kołtuna jest również regularne olejowanie włosów.

Jedwabna lub satynowa poszewka. Włosy mocno się plączą podczas snu, dlatego poszewka o gładkiej powierzchni pozwoli ograniczyć nie tylko uszkodzenia, ale również liczbę kołtunów. Testuję od kilku lat, działa! :)

Upinanie włosów. O tym, że upinanie włosów to jedna z najskuteczniejszych form ochrony włosów przed plątaniem i uszkodzeniami mechanicznymi pisałam już nie raz. Sprawdza się również w sytuacjach, gdy chcemy ograniczyć plątanie włosów nad karkiem.

Regularne szczotkowanie włosów. Jeśli rozczesuję włosy rano i wieczorem, problem z kołtunem się nie pojawia. Jak wiadomo nie zawsze jest czas na to, aby wyszczotkować włosy w ciągu dnia, a kręconowłose w ogóle nie mogą sobie na to pozwolić


A co, jeśli nie da się rozczesać kołtuna?


Zamiast wycinać kołtuny, najlepiej pokryć je silikonowym olejkiem, który doda poślizgu i jeszcze raz spróbować je rozczesać - najpierw palcami (pociągając na boki), a potem szczotką. Czasami bez nożyczek się nie obędzie - sama ostatnio musiałam ich użyć, ale na szczęście tylko dla małego supełka. Dzięki silikonowemu serum rozplątałam splątany kosmyk, ale został mały supełek, którego nie dało się już rozczesać. Nożyczki to już ostateczność i sięgam po nie bardzo rzadko - odkąd jestem włosomaniaczką, zdarzyło mi się to może 2-3 razy. Kiedyś używałam ich bardzo często, a Wy? :D


Zmagacie się z kołtunami nad karkiem czy ten problem w ogóle Was nie dotyczy?



« Nowszy post Starszy post »

26 komentarzy

  1. Natalio, polecałaś(chyba)na insta story książkę o "dobrych manierach" - przypomniałabyś mi tutaj tytuł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.blondhaircare.com/2017/09/ulubiency-wrzesnia-2017.html - pisałam o niej tutaj. ♥

      Usuń
    2. dziękuję :) nie wiem dlaczego mi się ubzdurało, że na insta story widziałam :P

      Usuń
    3. Bo tam też o niej mówiłam <3 :)) Dobrze widziałaś!

      Usuń
  2. Bardzo przydatny artykuł. Najdziwniejsze jest to, że kołtun nad karkiem zaczął pojawiać się u mnie dopiero, gdy zostałam włosomaniaczką. :(
    Natalio, czy poradzisz coś na silnie przetłuszczającą się skórę głowy? Odkąd zaczęły się zajęcia na mojej uczelni, codzienne mycie włosów jest dla mnie bardzo uciążliwe, a gdy umyję włosy wieczorem, rano już są niezbyt świeże. W dodatku włosy u nasady mają raczej niską porowatość, więc mycie odżywką absolutnie się nie sprawdza. Jedyny patent, który zdaje egzamin, to spryskanie świeżych włosów suchym szamponem, ale to też pomaga tylko na jeden dzień. Nie stosuję tłustych kremów na czoło, nie dotykam włosów za często, mam czyste szczotki i grzebienie, używam łagodnego szamponu, jestem włosomaniaczką już dość długo... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja np parzę zioła i płuczę glowę po myciu włosów, minus: wysusza włosy, więc kombinuje tak, żeby pokryć włosy maską, a płukankę zastosować tylko do skóry głowy. Używam głównie skrzypu, rumianku, pokrzywy, kozieradki, lipy (różnie, w różnych proporcjach lub solo)

      Usuń
    2. Zwróć uwagę czy myjesz dokładnie skórę głowy - powoli i starannie. Może zbyt powierzchownie myjesz albo źle spłukujesz? :) Może warto myć głowę dwukrotnie? A co do ziół - w pełni się zgadzam! ♥

      Usuń
    3. Anonimowy, Natalia - Bardzo dziękuję. <3 Wydaje mi się, że myję odpowiednio, ale sprawdzę to, spróbuję myć uważniej i dłużej płukać. Anonimowy, jak to robisz, że płuczesz tylko skórę głowy? Nakładasz na włosy na długości i przy skalpie maskę?

      Usuń
    4. właśnie probuję robić tak jak piszesz, ale nie dopracowałam jeszcze metody idealnej i mam lekkie siano, jednak wolę siano niż przyklap i włosy codziennie do mycia, z sianem radzę sobie nakładając silikony po umyciu, trochę sie w ten sposob ujarzmiają. Pamietam, że kiedyś pomagała mi też kozieradka nakladana na głowę przed myciem (jakieś 15min), może tędy droga, najpierw zioła, później mycie i maska na długość?

      Usuń
    5. Anonimowy, bardzo dziękuję. Właśnie się zastanawiam, czy efekt przesuszenia będzie warty ograniczenie przetłuszczania. Z drugiej strony u nasady włosy mam raczej zdrowe, więc może aż tak sobie nie zaszkodzę. A czy rumianek z herbaty się będzie nadawał?

      Usuń
    6. Ja mam problem ze skora glowy, wiec myje skalp odpowienim leczniczym szamponem,a wlosy odzywka lub delikatnym szamponem, i to jest waznw - pokrywasz szamponem wlosy na skorze i starasz sie,zeby nie mial stycznosci z wlosami na dlugosci. Splukujac skore glowy trzymasz cale wlosy druga reka obok,zeby tamten szampo na nie nie polecia,to najwwzniejsze. A potem myjesz same wlosy tym swoim lagodnym szamponem.
      Musisz do skory glowy uzyc silniejszego albo specjalistyvznegho szampoonu, polecam oczyszczajacy seboradin.

      Usuń
    7. testuj :) myslę, że tak; koleżanka kupuje sobie jakąś ziołową herbatkę z lidla (7 ziół czy jakos tak) i tym płucze

      Usuń
    8. Anonimowy, Anonimowy - Dziękuję! <3 :*

      Usuń
  3. Ja po nożyczki sięgam raczej kiedy kołtun wplecie się w gumkę - w każdym innym wypadku działają tony odżywki i oleju. Co do kołtuna, skutecznie uniemożliwia mi noszenie rozpuszczonych włosów (a jestem z nich całkiem dumna), ani nawet kucyka (kołtun robi się tuż pod gumką :c). Na koniec dnia go rozplączę, ale sam widok, gdzie włosy z wierzchu głowy są śliskie, gładkie i błyszczące, a te pod spodem są szorstkie i chropowate. Zauważam to zwłaszcza przy suszeniu - dolne pasma są suche jeszcze zanim wezmę suszarkę, poskręcane każdy w swoją stronę, a te na wierzchu dają się ładnie modelować i ładnie się trzymają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. :( Ale samo związywanie mało daje, bez rozczesywania 2 razy dziennie. :/

      Usuń
  4. Ja mam ogromne problemy z kołtunami- nożyczki poszły w ruch już wiele razy, niestety. Jak już wszystkie supełki były wycięte i włosy dało się rozczesać to już po pierwszym myciu znów były strasznie poplątane, tak bardzo że aby ich nie powyrywać odpuszczałam sobie czesanie, czego skutkiem było... jeszcze większe poplątanie. Takie błędne koło :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie pytanie. Mam skrajnie porowate włosy, mimo że bardzo o nie dbam i nie używam ciepła. Wynika to z tego, że są w większości siwe, mam też łysienie androgenowe i struktura włosów jest trochę inna.
    Próbowałam już chyba wszystkiego, i ku mojemu zaskoczeniu jedyną rzeczą, która domyka łuski włosów, jest żelatyna. Mogę robić laminowanie co kilka dni i włosy nigdy nie reagują przeproteinowaniem - wygląda na to, że są bardzo spragnione protein.
    Ponieważ jest z tym trochę zabawy, stwierdziłam, że poszukam jakiejś alternatywy.
    Jednak ani kolagen, ani keratyna, ani jajko, ani Olaplex nie dają mi takiego efektu jak żelatyna, właściwie w większości przypadków w ogóle nie dają żadnego efektu.
    Z czego to może wynikać? Z jakiejś specyficznej wielkości cząsteczki żelatyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelatyna to zdenaturowany kolagen, białko, czyli kolagen, którego struktura została zniszczona i zachowała się tylko struktura pierwszorzędowa. O ile się orientuję, umożliwia to żelatynie powlekanie włosów "filmem", co wygładza je, nabłyszcza i sprawia, że wyglądają na zdrowe. Co do tego, że Twoje włosy nie mają dość żelatyny - może Twoje włosy po prostu lubią proteiny. Ja mogę co mycie używać maski keratynowej (oczywiście też z emolientami i humektantami), a laminowanie przeprowadzam raz w tygodniu i nigdy jeszcze nie przydarzyło mi się przeproteinowanie.

      Usuń
  6. Miałam z tym straszny problem. Moje kłaki są zadbane i niskoporowate, ale cienkie i delikatne. Był okres, kiedy nawet godzina w wełnianym żakiecie powodowała powstanie dreda. Stosowałam na tę partię włosów cięższe oleje, zabezpieczałam silikonami, dmuchałam, chuchałam, ale były już tak zniszczone, że nic nie pomagało, po każdym splątaniu i rozplątywaniu po prostu się łamały. A im bardziej się niszczyły, tym szybciej się znów plątały... Błędne koło. Fryzjerka pytała mnie nawet, czy były cieniowane! Pomogło dopiero radykalniejsze obcięcie włosów, po pozbyciu się zniszczonej partii znów mogę je nosić rozpuszczone, plątanie prawie zniknęło :) Pozostaje tylko nie dopuścić do powtórki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie cięcie pomaga tylko na chwilę. Potem znowu włosy tracą kondycję przez otarcia i się kołtunią nad karkiem. :/

      Usuń
  7. Najgorsze jest to, że cały wysiłek, który wkładamy w pielęgnację włosów wiosną i latem, marnujemy w okresie jesienno-zimowym,przez noszenie szali, swetrów i płaszczy. Włosy plączą się niemiłosiernie i generalnie osłabia się ich kondycja. Ostatnio odkryłam olej abisyński, który genialnie odżywia i trochę ogarnia kołtuny, ale i tak muszę ciągle nosić włosy upięte:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy jeżeli moje włosy po laminowaniu żelatyną są proste i sypkie a na codzień zbite w srąki iklapnięte znaczy,że lubią proteiny? I wtedy stosować maski proteinowe?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kołtuny na karku zdarzają mi się głównie zimą gdy dłużej chodzę w kurtce i czapce dlatego staram się wówczas chować włosy lub zwyczajnie robić warkocz :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też zdarzają mi się takie kołtuny, ale ja mam loczki, więc nie odczuwam ich i nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram