Moja włosowa historia: BlondHairCare


Cześć! Mam na imię Natalia i jestem autorką tego bloga: www.blondhaircare.com. Od 2011 roku systematycznie publikuję na blogu wszystkie informacje, dzięki którym udało mi się odzyskać satysfakcjonującą kondycję moich włosów.

Na tej podstronie znajdziesz Historię Moich Włosów i streszczenie kilkuletniej drogi, którą przeszły moje włosy. ♥ Moją książkę "Pielęgnacja włosów..." znajdziesz TUTAJ.

Gdy zaczynałam dbać o włosy, były bardzo zniszczone: matowe, łamliwe, porozdwajane. Elektryzowały się, puszyły, plątały. Wyglądały jak mop po 10 latach intensywnego użytkowania - nie żartuję i mam na to dowody w postaci zdjęć. :) Dziś włosy są zdrowe, lśniące i mocne, a po umyciu nie muszę ich układać i stylizować. Są gotowe do wyjścia! Osiągnęłam swój cel, teraz Twoja kolej! Przeczytaj Moją Włosową Historię, aby nabrać wiatru w swoje żagle.

Lata 2005-2010

W czasach licealnych moje włosy były gęste, długie i zdrowe, ale ja czułam się jak szara myszka - wszystkie koleżanki miały na swoich włosach całą gamę modnych odcieni, a ja pospolity średni blond. Mimo próśb rodziców uparłam się, aby poddać się panującej wówczas modzie. Najpierw drastycznie wycieniowałam swoje włosy, później zrobiłam na nich jasne pasemka, a następnie przefarbowałam całe na brązowo.


Kolor bardzo szybko się wypłukiwał, więc po pewnym czasie postanowiłam znów wrócić do blondu - tym razem za pomocą pasemek. Najpierw wykonywałam je u fryzjera, później stwierdziłam, że przecież poradzę sobie sama w domu i przy okazji zaoszczędzę...


W 2007 roku doprowadziłam swoje włosy do okropnego stanu - być może przedstawione przeze mnie zdjęcia tego nie odzwierciedlają, ale włosy były wtedy bardzo zniszczone i ekstremalnie porowate:


→ bardzo suche, miejscami wręcz odbarwione z przesuszenia,
→ matowe,
→ osłabione (postrzępione i zmiażdżone) cieniowaniem,
→ sztywne i szorstkie,
→ oklapnięte u nasady,
→ przetłuszczające się (musiałam myć je codziennie),
→ zbijające się w strąki,
→ mocno puszące się,
→ elektryzujące się,
→ zniszczone rozjaśnianiem i wysoką temperaturą (suszenie, prostowanie, kręcenie),
→ bardzo, bardzo łamliwe i rozdwajające się; wielokrotnie końcówki były jednocześnie ułamane i rozdwojone,
→ niesamowicie plączące się (zaraz po rozczesaniu nie byłam w stanie sunąć po włosach dłonią),
→ po wysuszeniu suszarką były suche jak wiór,
→ po suszeniu naturalnym przez ok. 5 następnych godzin były mocno spuszone,
→ rosły w tempie ok. 1 cm na miesiąc - szybciej niszczyły się niż rosły, więc trudno mi je było zapuścić.


Moimi ulubionymi kosmetykami była wtedy seria kosmetyków Dove Intense Repair i już wtedy intuicyjnie olejowałam i kremowałam włosy (te zabiegi nie były wtedy popularne). Niestety, nie robiłam tego systematycznie, a krem i olej trzymałam na włosach tylko kilka minut.

W dodatku nosiłam cały czas rozpuszczone włosy (również spałam w rozpuszczonych), nie zwracałam uwagi na uszkodzenia mechaniczne i co najgorsze - prostowałam i suszyłam włosy po każdym myciu (szczególnie przednie kosmyki).


Rok 2011

W 2011 roku postanowiłam poprawić stan swoich włosów i wpadłam w sidła włosomaniactwa. ♥ Niestety, wówczas w Internecie informacje na temat pielęgnacji bardzo zniszczonych blond włosów były praktycznie niedostępne i niemal wszystko musiałam odkrywać sama.

Zamiast skupić się od razu na pielęgnacji, na początku 2011 roku diametralnie skróciłam swoje włosy, z długości do talii do długości do ramion. Myślałam, że gdy pozbędę się zniszczonych warstw, włosy zaczną radzić sobie same. Jak można się domyśleć, nie przyniosło to żadnej poprawy - włosy nadal były suche, sztywne i szybko się niszczyły.

Najbardziej osłabiona była wierzchnia warstwa, włosy okalające twarz i wyrastające w okolicach karku, czyli te partie, które były najbardziej narażone na otarcia i inne czynniki niszczące. Przestałam stylizować włosy i eksperymentowałam z pielęgnacją, ale chaotyczne podejście do pielęgnacji nie przynosiło żadnej poprawy.


Rok 2012

Dopiero pod koniec 2011 roku powoli odkrywałam zalety pielęgnacji bogatej w oleje i stan włosów zaczął się ekspresowo poprawiać. Niestety, końce włosów cały czas były nadwrażliwe ze względu na częste prostowanie w poprzednich latach, a także farbowanie i nieodpowiednią pielęgnację.


Włosy nadal były skłonne do przesuszania i przeproteinowania, a końcówki bardzo szybko się niszczyły, dlatego musiałam je bardzo często podcinać. Przednie kosmyki były dodatkowo szorstkie, jaśniejsze i niszczyły się najszybciej. Jedynym plusem tak wysokiego stopnia porowatości i uwrażliwienia była możliwość operowania objętością włosów - wystarczyło dodać do pielęgnacji trochę protein, aby włosy zyskały dużo większą objętość.


Rok 2013

W 2013 roku włosy przestały się mocno niszczyć, ale nadal były wrażliwe na proteiny, wysoką temperaturę i musiałam je często podcinać. Odkryłam chelatowanie i systematyczne olejowanie w połączeniu z maską, dlatego ich stan cały czas się poprawiał.

Potem zdecydowałam się odstawić rozjaśnianie i zapuścić naturalne włosy. Razem z farbą opuściły mnie częste bad hair days! Mimo że struktura włosów była nadal porowata, włosy z miesiąca na miesiąc stawały się coraz mniej uwrażliwione, gładsze i sprężyste.


Rok 2014

Obecnie moje włosy są w tak dobrej kondycji, że nie muszę ich często podcinać (w tym roku podcinałam je w kwietniu i we wrześniu). ♥ W 2014 roku osiągnęły najlepszą kondycję w historii, a uciążliwa porowatość i uwrażliwienie z miesiąca na miesiąc spadają.


Jakie są moje włosy obecnie?

→ Śliskie - związanie ich w koczka jest coraz trudniejsze. Zsuwają się z nich wszystkie gumki i spinki;
→ Uniesione u nasady;
→ Zachowują świeżość przez 3-4 dni;
→ Puszą się tylko wtedy, gdy jest bardzo ciepło i wilgotno;
→ W ogóle się nie elektryzują;
→ Nie łamią się i nie rozdwajają;
→ Błyszczą;
→ Są nawilżone, gładkie i miękkie;
→ Umiarkowanie się plączą (właściwie tylko wtedy, gdy są obciążone);
→ Okazjonalne suszenie gorącym nawiewem suszarki czy prostowanie nie wpływa destrukcyjnie na ich stan;
→ Proteiny wielkocząsteczkowe (np. żelatyna) działają na moje włosy teraz bardziej filmotwórczo niż wysuszająco, nawet na rozjaśniane partie (wcześniej np. po laminowaniu na mojej głowie było klasyczne siano);
→ Nadal po dłuższym czasie od rozpuszczenia zbijają się w strąki;
→ Ze względu na obniżoną porowatość, mają dużo mniejszą objętość niż jeszcze 2 lata temu;
→ Są dość gęste, ale niestety pojedynczy włos jest bardzo cienki;
→ Mam dużo baby hair;
→ Nadal rosną wolno, ale w związku z tym że ich kondycja jest bardzo dobra, a długość satysfakcjonująca, przestało mi to przeszkadzać;
→ Tuż po wysuszeniu naturalnym bądź suszarką nie są już suche, sztywne i spuszone, a gotowe do wyjścia;
→ Farbowane warstwy włosów nadal mają porowatą strukturę, ale udało mi się o nie zadbać do tego stopnia, że nie sprawiają mi już żadnych większych problemów, typowych dla włosów o wysokiej porowatości.


Punkty zwrotne w mojej walce o zdrowe włosy:

→ Odstawienie rozjaśniacza i przerwa w farbowaniu (powrót do naturalnego koloru włosów).
→ Wprowadzenie pozytywnych nawyków, takich jak: mycie letnią wodą, delikatne i dokładne mycie, suszenie chłodnym lub ewentualnie letnim nawiewem, delikatne osuszanie włosów, delikatne rozczesywanie itd.
→ Wprowadzenie pielęgnacji emolientowej, tj. bogatej w oleje i składniki filmotwórcze.
→ Chelatowanie włosów.
→ Zrównoważona pielęgnacja, czyli umiarkowana liczba kosmetyków używana w trakcie jednego mycia. W 100% wystarcza mi szampon i maska, ewentualnie w umiarkowanej ilości olej, wcierka i serum silikonowe na końcówki.
→ Ochrona włosów przed zniszczeniami, m.in. związywanie włosów na noc czy podczas wietrznej pogody.
→ Rezygnacja z cieniowania. Odkąd obcinam włosy na prosto, końcówki są zdrowe i mocne, a włosy w ogóle się nie puszą i wolniej się niszczą.


Przykładowi ulubieńcy kosmetyczni:

Olej: arganowy;
Odżywki: Garnier Awokado i Karite, Gliss Kur Oil Nutritive;
Maski: Biovax do włosów suchych i zniszczonych, Biovax z proteinami mlecznymi, czarna maska marokańska Planeta Organica, Love2mix Ogranic z efektem laminowania, Bioetika Crema di Essenza I;
Szampony: TRESemme Biotin, szampony typowo oczyszczające (np. Eva Natura Style), szampony Seboradin;
Szczotki: Olivia Garden Finger Brush lub szczotka z włosia dzika do rozczesywania i Tangle Teezer do wygładzania.


W końcu jestem zadowolona z kondycji, długości i blasku swoich włosów - tego również Wam życzę! ♥


Jeśli chcesz zadbać ze mną o swoje włosy, przejdź do posta Jak zacząć dbać o włosy?.

Wszystkie blogowe posty o włosach znajdziesz w Archiwum, które umieszczone jest w prawej kolumnie strony (wersja na komputer) lub na dole strony (wersja mobilna). W poruszaniu się po blogu pomocne będzie też rozwijane menu lub wyszukiwarka - oba elementy znajdują się koło nagłówka.

Jeśli interesuje Cię usystematyzowana i kompleksowa wiedza o włosach znajdziesz ją w mojej książce p.t. "Pielęgnacja włosów. Podręcznik Włosomaniaczki.". Więcej informacji: www.blondhaircare.pl.

Zapraszam do komentowania zdjęć i śledzenia relacji

7 komentarzy

  1. Witaj. Bardzo dziękuję za artykuł.
    Twoje włosy są przepiękne :)
    Mam bardzo podobny stan co Ty na początku, tylko moje się kręcą. Dam znać kiedyś jak sobie poradziłam!

    - Sanderka.

    OdpowiedzUsuń
  2. A co zrobić jeśli na całej długości są zniszczone a nie Jestem w stanie obciac sie na lyso? Da się uratować pielęgnacją?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem dlaczego dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga? Wtf!!! Jestem oczarowana 😊 Siedzę i czytam już... kurczę sama nie wiem, ale napewno kilka godzin (a mam 20 miesięczne dziecko i jutro będę jak zombi). Robię notatki z tego co czytam i biorę się za naprawianie moich włosów tak na poważnie. Koniec wymówek, dałaś mi takiego kopa w tyłek, że gdybym mogła to bym cię uściskała ❤️🤗

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu wpisu i z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że należy przestać farbować włosy, aby były zdrowe i lśniące. Nie znam nikogo kto miałby zniszczone naturalne włosy. Jak mieć zdrowe farbowane włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się, tylko trzeba znać swoje wlosy. Moje jeszcze 4 lata temu były w dużo gorszym stanie niż autorki. Przy okazji rozjaśniania jesienią 2017 ścięłam je z długości do ramion na mniej więcej do Lini żuchwy i mocno wzielam się za pielegnacje. Przydatne sa bajery typu olaplex No1 i No2, dobranie produktów do porowatosci, wcierki aby pobudzić wzrost. Teraz mam wlosy za łopatki, a ścinalam regularnie, teraz już nie wymagają tak częstego cięcia, mimo że je rozjaśniam metoda sombre z ciemnego brązu na jasny blond. Nie sadzilam ze kiedykolwiek będę mieć takie wlosy, sa lepsze niż gdy były naturalne, mam cudowna tafle bez użycia silikonów. Wszystko się da :)

      Usuń
  5. Witam serdecznie chciałam się zapytać jak odbudować włosy mam bardzo rzadkie aż na czubku widać bardzo skórę ktoś coś pomoże hmm

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez mam ten problem
    Ciągle tonowanie , blond refleksy
    Doprowadziły moje włosy do siana
    Niestety już jestem pod ścianą
    Z objętości mi ich sporo ubyło
    Boję się już chodzić do fryzjera
    Jakoś czas temu korzydtałam z 4 zabiegów mezoterapii skóry głowy
    Przyznam ze kondycja włosów się bardzo poprawiła aż znowu musiałam skorzystać z usług fryzjera
    I niestety kolejny fryzjer mi je spalił
    Czy moim włosom coś dolega ? Czy trafiam na takich fryxjerów
    Brak słów

    OdpowiedzUsuń

Instagram