sobota, 5 lipca 2014

Pielęgnacja włosów porowatych z natury | Zabieg dociążający włosy




Włosy mojej koleżanki Moniki widzieliście na blogu już nie raz. Jest to idealny przykład włosów porowatych z natury - puszących się, cienkich, delikatnych, miękkich, suchych i jaśniejszych na końcach. Gdyby Monia przestała okazyjnie prostować włosy, gdyby częściej je związywała oraz przede wszystkim regularnie olejowała i nakładała maski, problem nadmiernej porowatości już dawno zostałby wyeliminowany. Niestety nie mogę jej do tego przekonać.




Przyczyny porowatości włosów naturalnych

Ostatnio dokładnie przyjrzałam się włosom o naturalnym kolorze i jednocześnie porowatej strukturze. Takie włosy są najczęściej bardzo cienkie, falowane i delikatne, ale nie wyrastają porowate od nasady, lecz nabierają porowatości z biegiem czasu. Zakładam dlatego, że główną przyczyną nabycia porowatości przez posiadaczki włosów naturalnych jest:
  • brak systematycznej konserwacji włosa (tj. brak regularnej pielęgnacji skupionej na natłuszczaniu i nawilżaniu),
  • brak dostatecznej ochrony włosów przed szkodliwymi czynnikami: słońcem, słoną czy chlorowaną wodą, otarciami o poduszkę, szale, swetry, agresywnym rozczesywaniem); wszystkie elementy, które niszczą włosy wymieniłam w tym poście: http://www.blondhaircare.com/2014/03/wszystko-co-niszczy-wosy.html .

Zdaję sobie sprawę, że moje naturalne odrosty mogą stać się porowate na skutek różnych czynników, dlatego już teraz dbam o ich nawilżanie i natłuszczanie. Tak jak wyżej wspomniałam, porowatość najczęściej dotyka włosy cienkie i delikatne, dlatego o taki rodzaj włosów trzeba szczególnie dbać.






Jak powinna wyglądać pielęgnacja włosów porowatych o naturalnym kolorze?

Włos, który stał się porowaty z powodu czynników naturalnych nie wymaga odmiennej pielęgnacji od włosów, które stały się porowate pod wpływem nadmiernego rozjaśniania, prostowania czy dekoloryzacji. Pielęgnacja porowatych włosów powinna być skupiona głównie na nawilżaniu (np. aloes, mocznik), natłuszczaniu (naturalne oleje) i wygładzaniu (np. silikony, guma guar), a jej natężenie należy dostosować do stopnia porowatości.







Sprawdzony zabieg dociążający

Kilka dni temu na włosach Moni przeprowadziłam prosty zabieg. Wystarczyło przed myciem nałożyć na jej włosy tłustą maskę i podciąć końcówki, aby włosy od razu odżyły. Niestety w tym przypadku jednokrotne nałożenie głęboko nawilżająco-natłuszczającej maski nie jest wystarczające. Jestem pewna, że gdyby Monika nakładała treściwą maskę przed każdym myciem, jej włosy wyglądałyby zachwycająco :)


Na początku wymieszałam płaską łyżeczkę oleju makadamia z dużą ilością odżywki GlissKur Oil Nutritive. Zmoczyłam włosy Moniki, odsączyłam nadmiar wody i nałożyłam mieszankę na wilgotne włosy. Owinęłam głowę folią, podgrzałam suszarką kapturową i na koniec owinęłam włosy ręcznikiem. Po ok. 30 minutach umyłam skórę głowy szamponem i na wilgotnych włosach rozpyliłam silikonową odżywkę b/s Aussie. Włosy Moniki wyschły w rekordowym tempie - 30 minut (siedziałyśmy na balkonie, w cieniu)!









Na powyższym zdjęciu włosy nie zostały dokładnie rozczesane (jedynie palcami). Jeszcze trzy takie zabiegi i zostałyby w 100% dociążone :)



Wpisy dla posiadaczek porowatych włosów

W zasadzie większość postów piszę z perspektywy włosów o wysokiej porowatości, lecz szczególnie ważne są te:

→ Zbiorczo o emolientach i olejowaniu
→ Jak skutecznie dociążyć włosy?
→ Jak zachowują się włosy o wysokiej porowatości?




A Wy jak radzicie sobie z naturalną porowatością? :)


« Nowszy post Starszy post »

94 komentarze

  1. To są włosy najtrudniejsze w pielęgnacji, sama takie mam i z nimi walczę :/

    OdpowiedzUsuń
  2. też mam wysokoporowate naturalne włosy , do tego kręcone suche z natury , ale nic co nakładałam przed myciem nie dało efektu , postawiłam na konkretne 2 maski po myciu , z niskim ph , poza tym chyba tylko silikony dają rade :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie te włosy przypominają moje- miękkie, delikatne I falowane.
    Muszę spróbować nakładania cięższych masek przed myciem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak widzę dużą poprawę! Ja osiągnęłam za pomocą mocno nawilżającej i emolientowej pielęgnacji stan "jako taki", ale potem włosy stanęły w miejscu i już dalej dociążyć się nie dają...

    OdpowiedzUsuń
  5. Co sądzisz o tych odżywkach marki Aussie? Są warte kupienia, czy raczej nie polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta jest ok :) Choc nadal nie jestem przekonana do odżywek b/s ;)

      Usuń
    2. ja używam Luscious Long i gorąco polecam :) Nie obciąża, ładnie ujarzmia, pomaga okiełznać puszące się włosy i zabezpiecza końcówki. Używam jej gdy zupełnie nie mam czasu na trzymanie zwykłych odżywek albo nałożę za mało odżywki i moje włosy potrzebują dociążenia. Mimo gliceryny na drugim miejscu składu działa niezależnie od pogody. Wersja Moisture Moist ma na drugim miejscu denat i nie budzi mojego zaufania (chyba żeby odparować od razu suszarką, ale jest tyle odżywek b/s bez alkoholu). Innych nie znam, a wydajność jest taka, że długo nie będę miała okazji poznać.

      Usuń
  6. Ja również jestem posiadaczką takich włosów, moje jednak są bardzo gęste. Teraz kiedy udało mi się pozbyć farby, moje naturalne włosy wymagają dociążenia, także dziękuję za post! :) Ostatnio nałożyłam na nie (na całą noc) sporą ilość "glutka" :) otrzymanego po rozgotowaniu i zmiksowaniu siemienia lnianego, rano tylko spłukałam zimną wodą i zabezpieczyłam końce olejem Babydream i to był chyba strzał w 10. Nie pamiętam kiedy moje włosy były tak miękkie w dotyku :) Co o tym sądzicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem zwolenniczką nakładania masek na włosy na całą noc, ponieważ łodyga włosa wtedy za bardzo mięknie i może ulec osłabieniu. Lepiej nakładać np. na godzinę :) Sprawdź, czy przy krótszym trzymaniu maski efekt będzie podobny.

      Usuń
    2. Hej :) a to nie jest przypadkiem tak z lnem, że gdy zasycha na włosach to tworzy skorupę? Usztywnia włosy, a trzymając całą noc na głowie (mnie też to nie przekonuje) czyli przyciskając do poduszki, niektóre osoby przewracają często ocierając tą skorupą o poduszkę, czy to nie osłabi dodatkowo włosów? Usztywnione (nieelastyczne) są podatniejsze na złamania chyba...?

      "glutka" jak ja nie cierpię tego słowa ;) cos okropnego źle mi się kojarzy, a to po prostu jest śluzowy żel :)

      Usuń
    3. Bardzo bardzo pomocna wiadomość! Dziękuję za odpowiedź! Sprawdzę to :)

      Usuń
  7. Muszę wypróbować, puch to moja zmora :(, Nigdy nie nakładałam maski przed myciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie to zmień! :)

      Usuń
    2. Czyli maska na włosy suche lub mokre i potem umyć szamponem/odżywką ? :D

      Usuń
    3. Ja też jakoś ciągle nie mogę się do tego przekonać ;-) Nie nakładam szamponu na długość, maski trzymam po kilkadziesiąt minut i nie wiem czy w takim razie nałożenie maski przed myciem na mokre włosy cokolwiek zmieni. Jeśli komuś przeciążają one włosy, to faktycznie odżywianie przed myciem i zmywanie "nadmiaru efektów "maski pomaga... Z jednej strony nie wierzę w różnicę i robię to do czego się przyzwyczaiłam a z drugiej czytam zachwyty i myślę, że cos w tym musi być :-D

      Usuń
    4. Henri - spróbuj ;) Może w końcu uda Ci się porządnie dociążyć włosy? Tylko nałóż sporo produktu.

      Usuń
  8. Twierdzenie, że naturalne włosy nabywają wysokoporowatą strukturę w wyniku zniszczeń i braku pielęgnacji implikuje, że żadne włosy nie są z natury wysokoporowate a jedynie mogą mieć większą skłonność do wzrostu porowatości. Czyli - naturalnie nie ma włosów wysokoporowatych.
    Nie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem.
    Włosy bohaterki faktycznie wyglądają ( na tyle, na ile można określić to po zdjęciacg) na cieńkie, delikatne i zniszczone. Ale nie wykluczałabym na tej podstawie tezy iż włosy mogą po prostu rosnąć wysokoporowate.
    Nie chodzi mi o to, żeby uznać że ktoś ma naturalnie zniszczone sianko :D. Jedynie o to, że w moim mniemaniu istnieją włosy wysokoporowate z natury ( często przy tym kręcone - uroda głównie nacji ciemnoskórych czy też semickich) czasem bardzo grube i gęste, które przy odpowiedniej pielęgnacji ( tak jak napisałaś - głównie emolientowej) mogą mieć naprawdę piękne włosy pomimo ich stałej wysokiej porowatości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam, że często włosy nabywają porowatość przez złą pielęgnację i traktowanie, nie wykluczam, że takie nie wyrastają :) Dziękuję za komentarz, bardzo przydatny :)

      Usuń
    2. Mogę powiedzieć, że jestem przykładem tego, że włosy mogą już rosnąć wysokoporowate :) Różnicę czuć nawet po dotyku, przejeżdżając po włosie. Dzięki pielęgnacji mam wrażenie, że końcówki są o wiele mniej porowate niż włosy, które dopiero wyrosły. Nie wiem, co z tym zrobić :<

      Usuń
    3. Mi rośnie naturalnie wysokoporowata grzywka, od dziecka taką mam :) Ale da się ją ujarzmić i obniżyć jej porowatość przez używanie konkretnych produktów emolientowych. Także trzeba działać bo wysokoporowate lub średnioporowate w kierunku porowatości wysokiej też mogą być piękne i to przy małym nakładzie pracy. Trzeba pamiętać o emolientowych produktach przed i po myciu, o serum silikonowym i tyle. W efekcie jesteśmy piękne i możemy zdobywać świat :D

      Usuń
  9. Różnica rzeczywiście widoczna. Może jak zobaczy te zdjęcia to się dziewczyna przekona i pokona swoje 'lenistwo' ;D bo warto. Ma ładne włosy tylko musi bardziej o nie zadbać. mając jeszcze taką pomoc obok siebie. maziałabym się codziennie ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie widac roznice :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama mam bardzo podobne włosy :)
    Ale dzięki bogatej i regularnej pielęgnacji jest już bardzo dobrze, stawiam głównie na olejowanie, emolienty i umiarkowanie humektanty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobnie , zależy jak pielęgnuje :)
    ale takie włosy są bardzij podatne na układanie taki plus :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A gdzie dostać Aussie b/s ? - lecę kupić wszystkie produkty:)!

    OdpowiedzUsuń
  14. miałam kiedyś ten gliss kur ale prawdę mówiąc moje włosy przesuszał ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokladnie tak samo. Totalnie nie sprawdziła się u mnie ta odżywka

      Usuń
  15. I nie czesać. Na pierwszej fotce widzę puch, jak u mnie. Cóż, falki tak mają. Nie czeszę - jest zdrowo, czeszę - puch i wygląd zniszczonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, u mnie zaprzestanie czesania po umyciu dało gigantyczną różnicę. Teraz czeszę włosy tylko przed myciem, a po ograniczam się do zrobienia palcami przedziałka, ugniatam włosy z głową skierowaną w dół i mój skręt jest dużo bardziej zdefiniowany, a sianko bardzo ograniczone.

      Usuń
  16. Moje włosy niezbyt lubią tego żółtego Gliss Kur. :)
    A co do masek przed myciem, to nie wiem jakie wybrać. :/ dla mnie temat maski przed myciem to czarna magia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja stosuję praktycznie same maski z silikonami, nakładam olejki, sera i jedwab na końcówki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam włosy bardzo podobne do włosów Moniki. Nakładam maski, olejuję a porowatość wcale jakoś Widocznie nie spada... Ostatnio ktoś w komentarzach się temu dziwił. A przecież to nie tak że pielęgnacja gwarantuje spadek porowatości. Jeśli ktoś ma naturalnie porowate włosy, a nie takie o podniesionej przez zaniedbanie czy zabiegi porowatości, to nawet lata olejowania genów nie zmienią... Niestety. A ostatnio dość popularne zrobiło się przekonanie, że porowatość można zawsze obniżyć tylko trzeba się postarać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Twoje włosy, mimo że porowate i suche z natury są bardzo ładne! Są wypielęgnowane i 'dopieszczone" ^^ No i długaśne :)

      Usuń
    2. Oooo! Bardzo dziękuję :-) <3

      Usuń
  19. Mam identyczne włosy, a nawet jeszcze gorsze. Końce i wierzch na całej długości pamiętają czasy prostowania.
    Nie mam pojęcia jak je skutecznie dociążyć, więc Twój post daje mi malutkie światło w tunelu.
    Mam nadzieję, że choć trochę. mi pomoże.
    O właśnie co do popalonych i rozczworonych koców na wierzchu. Co mogłoby pomóc? Jakie ciecie? Mam włosy prawie do łopatek, ciągle je podcinam, a nie chce obcinać się na chłopaka. A gdyby tak je pocieniować? Już nie raz miałam z tym do czynienia, i raczej mi to zaszkodzi niż pomoże, ale jestem zdesperowana.
    Olejowanie, maski, odzywki, siemie lniane, suplementy, wcierki. I to wszystko na marne. Włosy wygladają jak siano. W dotyku są dość przyjemne jednak rozdwojone części psują ten efekt.
    We włosomaniaczke bawie się już 1.5 roku. Mam wrażenie, że tracę czas i pieniądze.
    Magdeusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może nie kierujesz się żadną konkretną zasadą w dbaniu o włosy, tylko kupujesz coraz to nowe maski/odżywki i nakładasz je jak popadnie? Ja tak robiłam wcześniej i wciąż nie widziałam efektu, do czasu jak odkryłam punkty wspólne podczas pilęgnacji, kiedy akurat zdarzył mi się dobry włosowy dzień. Zauważyłam, że kiedy nałożę produkty w tej kolejności, to moje włosy prawie zawsze dobrze wyglądają: olej, na to emolientowa odżywka/maska -> mycie-> proteiny i odpowiednia stylizacja. Teraz rzadko zdarzają mi się zakupowe buble, bo kupuję tylko kosmetyki emolientowe i proteinowe i ten zestaw zawsze skutkuje. Zły włosowy dzień miewam tylko wtedy kiedy eksperymentuję z humektantami. A jeśli chodzi o stylizację, to po prostu czeszę włosy przed myciem, a nie po i moje fale mają dzięki temu bardzo ładny zdefiniowany skręt. No i jeszcze je ugniatam podczas schnięcia :) Poszukaj jaka zasada sprawdza się u Ciebie i stosuj ją :)

      Usuń
  20. Zeszłam z bardzo ciemnych włosów do sredniego blondu i oczywiście nabawiłam się wysokiej porowatości,ale staram się to ogarnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje są dokładnie takie. Cienkie, wysokoporowate. Dociążanie średnio mi idzie, bo albo latają jak pióra albo wiszą jak strąki XD względnie dobry efekt osiągnęłam po stosowaniu oleju kokosowego (tak, na wysokoporowate włosy - a to ci niespodzianka!) na odżywkę Nivea Long Repair. Keratyna zawarta w odżywce lekko je naproteinowała, silikony dociażyły, a olej kokosowy pięknie nabłyszczył i również dociążył, nie pozbawiając ich jednocześnie lekkości. Wysokoporowate włosy mają swoje uroki - schną mi maksymalnie 40 minut, co uważam to za ogromny plus, bo nie muszę w ogóle używać suszarki :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Post idealny dla mnie :D. Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Natalio powiedz mi, jak z konsystencją tej odżywki GK? Bo miałam maskę z tej serii i była strasznie gęsta, przez co nienawidziłam jej nakładać ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalna jest, ja lubię :) Z tym że podobno została wycofana ze sprzedaży :|

      Usuń
  24. znam ten problem z autopsji i trzeba się solidnie napracować, żeby włosy jakoś wyglądały...w razie czego związać, cóż trudno :) Na zdjęciu faktycznie poprawa ogromna, ale nie wiem czy włosy nie wyschły, bo to nie kwestia nierozczesania, że w okolicy karku wyglądają na tłuste (może mokre?).
    Lubię te posty, jesteś świetną inspiracją w walce o piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, są po prostu "zbite" w pasma i stąd takie wrażenie :)

      Usuń
  25. Czytałam u Ciebie o płukance octowej... Zastanawiam się, czy zamiast tego mogę dodać kilka kropel octu jabłkowego do odżywki lub maski? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odpowiedź :*

      Usuń
  26. Też mam z natury wysokoporowate siano. Ciężko z tym walczyć przy moim trybie życia, ale spróbuję tej metody, bo efekty widać :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Już widzę jak fruwają na wietrze, mam połowę włosów o takiej porowatości i mam ciężkie zadanie, bo jedne muszę pielęgnowac w lekki sposób a na te 'fruwające' muszę nakładac odżywki, które dociążają :) to nie lada wyzwanie :) Ale Tobie efekt wyszedł piękny, myślę, że Monia w końcu się przekona!:D

    OdpowiedzUsuń
  28. Udało Ci się gdzieś jeszcze zdobyć tę odżywkę z GlissKura? :>

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam, Natalko! Mam do Ciebie pytanie. ;) co sądzisz o odżywkach dwufazowych w spray z gliss kur'a? Ja mam Ultimate Oil Elixir do włosów suchych i znioszczonych. Czytałam skład, ale mimo wszystko nie wiem co sądzić o tym produkcie. Mogłabyś mi doradzić czy nadaje się na moje suche, wysokoporowate włosy i by ich jeszcze bardziej nie wysuszył? Z góry jestem Ci bardzo wdzięczna! ;) zamieszczam Ci link do składu: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=59384
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam podobne wlosy tylko blond i taka pielegnacja (nawet ciezsza i bogatsza) na moich wlosach nie robi zadnego wrazenie. Rok intensywnej pielegnacji i olejowania nie zmienil nic a nic, wiec w sumie dbanie o takie wlosy to troche walka z wiatrakami. Sam pojedynczy wlos jest zadbany ale calosc juz jakos kupy sie nie trzyma i wyglada sucho i zaniedbanie. ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to możliwe?

      Usuń
    2. Dobre pytanie, wciaz szukam odpowiedzi.

      Usuń
    3. Może źle dobrane kosmetyki są?

      Usuń
    4. Ja tez tak mam, a trwa to juz z 5 lat, dlatego juz sobie odpuscilam. Probowalam wszystkiego (i tak, minimalistycznej pielegnacji ROWNIEZ). Nie wszystkim dane jest miec piekne wlosy i nalezy sie z tym pogodzic.
      Wlosy, ktore sie ZNISZCZYLO mozna doprowadzic do pieknego wygladu - te, ktore sa do dupy same z siebie - cudow nie bedzie, poprawa moze byc, ale ledwo zauwazalna. Taka prawda, niestety, nie ma sie co czarowac.

      Usuń
  31. Dosłownie takie włosy mam. Dziękuję za wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Sama jestem posiadaczką włosów naturalnie porowatych i niestety nawet 100 takich zabiegów nie jest w stanie dociążyć moich niesfornych włosów. Włosomaniaczką jestem od 2 lat i wydaje mi się, że już sporo wiem w temacie pielęgnacji takiego rodzaju włosów. Po lub przed KAŻDYM myciem stosuje bogaty nawilżająco- emolientowy rytuał, włosy są olejowane, baaaardzo rzadko stylizowane na gorąco, zawsze schną naturalnie, zabezpieczam je silikonowym serum, śpię w warkoczu albo koczku, generalnie chucham i dmucham na nie, a one co? Wyglądają jakby były mega zniszczone i zaniedbane. Nie wiem już co robić, nie przyznaję się do włosomaniactwa, bo zrobiłabym antyreklamę wszystkim włosomaniaczkom:P Ale czasami jest mi smutno, że mam w swoim otoczeniu dziewczyny, które nie robią z włosami nic, a wyglądają one pięknie, podczas gdy ja spędzam godziny na pielęgnowaniu swojej czupryny, a i tak mam jedno wielkie siano:( Czyżby włosy szkliste?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie martw się nie jesteś jedyna, mam tak samo;((';*

      Usuń
    2. a może to super-perfidnie-twarda woda lub zła dieta?

      Usuń
    3. A może traktujesz je jak włosy proste, a one puszą się, bo chcą falować?

      Usuń
    4. Musiałabym je zobaczyć + kosmetyki które używasz. Podaj link do zdjecia :)

      Usuń
    5. Tak, wydaje mi się, że twarda woda może mieć wpływ na kondycję moich włosów. Natomiast jeśli chodzi o traktowanie włosów, to one są falowane i tak je traktuję, a mimo to się puszą. Teraz kiedy bardziej o nie dbam, straciły na skręcie, ale puch (taki typowy dla włosów właśnie wysokoporowatych) wciąż pozostaje.
      Droga Natalio, będę zaszczycona jeśli rzucisz okiem na moje włosy!:) Przepraszam, że odpisuję z takim opóźnieniem, ale nie miałam dostępu do sieci. Jutro zrobię zdjęcie i napiszę czego używam:) Pozdrawiam!

      Usuń
    6. Moje włosy:
      https://imageshack.com/i/mv5q70j
      https://imageshack.com/i/mvke1n7j (tutaj bardziej widać puch)
      Generalnie (jak na złość) to był akurat mój dobry włosowy dzień i nie wyglądały one najgorzej. Użyłam wtedy maski aloesowej NaturVital. Te brzydkie fale powstały w wyniku warkocza, w którym spałam, ale z natury moje włosy są również falowane.
      Obecnie używam: rosyjskie szampony Love2mix i Planeta Organica, do mocniejszego oczyszczania Naturia/Barwa itp. Odżywek, masek mam mnóstwo, więc nie wiem czy je tu wszystkie wymieniać. W głównej mierze są to maski emolientowe lub nawilżające. Odżywki klasyczne drogryjne np. Garnier AiK, Gliss Kur itp. Unikam protein. Czasem żel lniany (póki co najlepszy efekt). W każdym razie moje włosy lubią różnorodną pielegnację, więc praktycznie co mycie lub dwa stosuje inny zestaw kosmetyków. Oleje: lniany, arganowy, z kiełków pszenicy, musztardowy i z pestek moreli. Z tym ostatnim moje włosy polubiły się najbardziej. Ogólnie włosy zawsze pozostawiam do naturalnego wyschnięcia, nigdy ich nie farbowałam, stylizacja na gorąco zdarza mi się baaardzo rzadko (jedynie niesforna grzywka jest wyjątkiem i praktycznie codziennie jest głaskana prostownicą). Mimo całej pielęgnacji włosy wyglądają na zniszczone, suche, zaniedbane. Bardzo rzadko zdarza się, że wyglądają dobrze same z siebie. Czasem tracę wiarę w to, że kiedykolwiek będę miała takie włosy o jakich marzę od zawsze- czyli ładnie zdefiniowane, NIE PUSZĄCE się fale. Pomocy! Natalio, co sądzisz o moich włosach?

      Usuń
    7. Nie widzę tu jakiegoś wielkiego puchu, ale wiem, że chciałabyś, żeby było jeszcze ładniej ;)
      A próbowałaś mycia odżywką? Po proteinach było jeszcze gorzej, czy po prostu jeszcze wszystkich nie przetestowałaś? Różne proteinki mogą dawać różne efekty ;)

      Usuń
    8. Kasiu, dziękuje za odzew:) Na zdjęciu faktycznie nie było aż takiego puchu (choć na żywo te fruwające pióra są bardziej widoczne, uwierz:) Należy wziąć też pod uwagę, że to były włosy dwudniowe (zaraz po myciu są najbrzydsze, nastepnego dnia troszeńkę bardziej okiełznane, ale to też zależy od tego co użyję, natomiast drugiego dnia po myciu wyglądałyby już całkiem ok, gdyby nie fakt, że od nasady są już tłuste, więc muszę je umyć i błędne koło się toczy:D Póki co dałam włosom "wolne" i stosuję naprawdę minimalistyczną pielęgnację. Skoro i tak są brzydkie, to niech sobie będą, ale przynajmniej bez mojego wysiłku i poświęcenia:) Ostatnio za to bardzo kusi mnie, żeby je pofarbować, bo słyszałam o przypadkach, że włosy po farbowaniu zrobiły się ładniejsze i jakby grubsze. Domyślam się, że to ze względu na okluzję jaką tworzy na włosach farba. Nie wiem czy to byłoby rozsądne, zwłaszcza, że nawet lubię swój kolor włosów, ale czego się nie robi dla pożądanego efektu... :) Pozdrawiam!

      Usuń
    9. A mycia odżywką próbowałam (aloesowa Mrs Potters) i faktycznie puch był mniejszy, ale za to włosy u nasady nie domyte, wobec czego musiałam je myć codziennie, a teraz stosując szampon, robię to co dwa dni, co uważam za moje największe włosomaniacze osiąniecie:)

      Usuń
  33. To jest właśnie problem moich włosów. Z natury są wysokoporowate i obciążenie ich nie zdarzyło mi się naprawdę nigdy. Za to praktycznie codziennie towarzyszy mi puch, którego okięłznanie jest naprawdę trudne.

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam dokładnie taki sam problem jak Anonim z 0:57. Włosy wyglądały masakrycznie,co dziwniejsze bardziej puszyły się u góry niż na lekko rozjaśnianych (John Frieda, go blonder czy jakoś tak) partiach. Do tego stopnia,że wyglądały najbrzydziej z całego otoczenia moich znajomych (tylko,że tam nie było przypadków ekstremalnych). Ścięłam włosy-z długości do pasa do lekko za ramiona i postanowiłam zacząć dbać o nie od zera. Stosowałam różne konfiguracje z bloga bhc i anwen i znów to samo-puch i włosy matowe,wyglądające na maksymalnie zniszczone. W końcu stwierdziłam, że mam tego dosyć. Skoro i tak wyglądają na zniszczone, to niech po prostu takie będą tylko zerowym wysiłkiem. Zaczęłam używać najzwyklejszych drogeryjnych szamponów - timotei jericho, czasem jak byłam o chłopaka to jakiś męski i...normalnie cud. Zero puchu, włosy lśniące, lekkie o dziwo o wiele mniej plączące się,przestały wypadać, szybciej rosną. Po jakimś czasie doczytałam o depozytach i o tym,dlaczego nadmierna pielęgnacja niszczy włosy. Troszkę wypośrodkowałam swój radykalizm i odżywek w ogóle nie używam, za to co jakieś 5-7 myć maseczkę (najbardziej podpasowała mi z l'oreal w takiej tubce extreme repair czy coś),bo odżywka włosów nie odżywia,tylko ułatwia rozczesywanie a po odwinięciu turbanu nie mam żadnych problemów z rozczesaniem-więc odżywka jest mi zbędna:)

    Mam nadzieję,że może komuś pomogą te wypociny:)
    Pozdrawiam,L.

    OdpowiedzUsuń
  35. mi pomaga całkowity brak protein w okresie niskich temperatur. latem jak mam puch stosuje marion do końcówek a kiedy i on nie pomaga to czas na powrót do częstszego olejowania :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ratunku, pomocy ;)
    Ostatnio ścięłam resztki moich farbowanych, przetrzebionych końcówek i nagle okazało się... że nie potrafię pielęgnować moich nowych, krótszych, zdrowych włosów. Pojawiły się problemy z domyciem i obciążeniem, o których dotychczas tylko czytałam :(
    Nie chcę ich także zostawić "samych sobie", bo zapuszczam i nie chcę ścinać bezmyślnie podsuszonych nowych końców.
    Ktoś, coś, jakąś radę? Proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuj mniej kosmetyków, a odżywki i maski najlepiej nakładaj przed myciem, aby nei obciażać wlosów :)

      Usuń
    2. Spróbuję :) Dam znać, jak poszło :)

      Usuń
  37. Może ja mam tylko takie myślenie- moje włosy po myciu, zaraz po wyschnięciu też tak ladnie wyglądaja,ale z czasem robią się coraz gorsze, pierwszego dnia są ładne,a drugiego zaczynaja już być suche.
    W kauflandzie jest promocja na odżywki z Nivea , polecasz jakąś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja polecam Ci tą Long Repair

      Usuń
  38. Kiedy podsumowanie akcji z Mel B?

    OdpowiedzUsuń
  39. W końcu jakiś wpis który dotyczy włosów ktore posiadam, zawsze sie zastanawiałam, że chyba moje włosy są naprawde tragiczne skoro żadna włosomaniaczka nie pisała o pielęgnacji włosów naprawdę wysokoporowatych i nie pokazała też zdjęć. Nic tylko gładka tafla lub loki, gęste i grube włosy. Wchodzę na blogi włosomaniaczek od 3 lat i moje włosy wyglądają dalej tragicznie bo nie było konkretnego wpisu jak mam je pielęgnować,dopiero teraz Ty Natalio napisałaś coś na ten temat - chwała Ci za to! Ale tak swoją drogą, to nie wiem czy jest sens hodowania takich długich włosów skoro wyglądają one i tak nieestetycznie. Chyba lepiej zafundować im jakąś krótką fryzurkę.... No i właśnie, Natalio - Mówisz zawsze, że masz wysokoporowate włosy - przecież Ty w porównaniu z tymi zamieszczonymi to masz co najwyżej średnioporowate. Więc nie wierzę, że masz wysokoporowate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym 5 razy z rzędu umyła włosy szamponem oczyszczającym, wyglądałyby jeszcze gorzej niż włosy Moniki ;) Mam wypielęgnowane wysoko porowate włosy :)

      Usuń
    2. Myślę,że każdy po takim myciu miałby miotłę na głowie;)
      A co do reszty,to się zgadzam-naprawdę piękne wypielęgnowane włosy masz:)

      Usuń
    3. Czasami faktycznie ścięcie włosów dużo daje, moja siostra miała włosy do łopatek, ale mimo starań wyglądały tragicznie, parę razy farbowane, zbijały się w strąki, były matowe, jakby suche i tłuste jednocześnie i kompletnie nie mogłyśmy znaleźć dla nich dobrej pielęgnacji. Zdesperowana ścięła włosy w boba i teraz są tak piękne, gładkie i błyszczące, że ciągle bym ich dotykała...:) Wystarcza im prosta pielęgnacja. Czasem warto, jednak to zawsze jakieś ryzyko, moje suche włosy na pewno ścięte na krótko sterczałyby jak hełm astronauty :D

      Usuń
  40. Witam. Mam pytanie dotyczące olejowania włosów. Czy mój sposób jest właściwy? Otóż po umyciu włosów nakładam na nie odżywkę lub maskę, owijam włosy ręcznikiem na 30 min i zmywam ją w mieszance letniej wody i około łyżeczki oleju. Włosy są nawilżone, ale nie obciążone w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy sposób- jeśli tylko Ci pasuje - jest właściwy :)

      Usuń
  41. Moze nie w temacie ale mam na glowie brzydki balejaz bo schodzilam z czarnych chcialabym dojsc do b. Jasnego brozu ale rozjasniacz odpada mam wlasnie jeszcze pasemka bd ciemne nie wiem jak je rozjasnic bez rozjasniacza nam wlosy bd zniszczone nosze w kok by nie bylo tego widac tych kolorow od prawie 4 miesiecy nie malowAlam wlosów nie wiem co robic masakra nie stac mnie na fryzjera moze da rade jakos farbo rozjasnić np.najjasniejszym blondem prosze was o pomoc nie wytrzymam z tymi wlosami czuje sie jak potwór :-( (przepraszamza bledy)

    OdpowiedzUsuń
  42. A ja chciałabym się pochwalić, że chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu mam dociążone włosy:) Zrobiłam sobie żel z siemienia lnianego i smaruję codzienne, przed myciem nakładam większą ilość. Polecam;] Nawet nie trzeba gotować, można po prostu zalać ziarna, po godzinie nawet wziąć je do dłoni i wsmarowywać żel, ziarenka same spadają ze śliskości, a takimi obśluzowanymi dłońmi przejechać po włosach:)

    OdpowiedzUsuń
  43. ja mam włosy wysokoporowate z natury... i jeszcze mega ich dużo, a pojedynczy włos jest dość cienki (choć fryzjerzy zawsze twierdzą, że wcale nie jest cienki...) więc kołtunią się niemiłosiernie- jak byłam mała moja mama nie mogąc znieść ciągłych płaczów przy czesaniu obcinała mnie zawsze na krótko;D Teraz na 'stare lata' zamarzyły mi się długie włosy (sięgają już poniżej łopatek, hurra:), ale już tracę entuzjazm i mam momenty zwątpienia- boję się, że wejdę do przypadkowego fryzjera i zetnę w cholerę... mimo olejowania, sylikonów, a nawet nakładania sporej ilości oleju po myciu (po nocy nie ma po nim śladu) cały czas się kołtunią... Co ciekawe są proste i wyglądają zdrowo (choć rozjaśniam)- nie mam rozdwojonych końcówek itp. Twój blog jest dla mnie mega inspiracją i podtrzymuje mnie na duchu w chwilach włosowych kryzysów;D Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja mam włosy porowate, w kolorze ciepłego polskiego blondu, który bardzo lubię. Nie farbuję ich, nie suszę, nie prostuję, ponieważ już po jednym zabiegu włosy robią się suche, zaczynają się rozdwajać i wyglądają okropnie. Jednak czasem zazdroszczę posiadaczkom pięknych, zdrowych włosów, które ufarbowane są na fajne kolory, chciałabym czasem pozwolić na taką fanaberię. Stąd moje pytanie, czy np. płukanki do włosów też je niszczą? Może to nie będzie diametralna i trwała zmiana, ale na pewno jakaś odmiana. Mają one zły wpływ na włosy? Szczerze, boję się eksperymentować, ponieważ włożyłam dużo wysiłku i cierpliwości, by osiągnąć obecny stan na głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciepłego Polskiego blondu??? lol hahah

      Usuń
  45. Mam włosy o bardzo podobnym kolorze i stopniu falowania do bohaterki wpisu, ale nie są cienkie, wręcz przeciwnie - to grube, sterczące miedziane druciki... Nic nie jest w stanie ich splatać, mogę miesiącami nie czesać w ogóle włosów. Regularne stosowanie masek i olei niewiele je upiększa, powoduje jedynie że wyglądają przeciętnie, jak włosy z dużym potencjałem, ale zaniedbane... Brak pielęgnacji powoduje puchatą lwią grzywę. To strasznie dołujące... Dodam, że nie suszę, nie farbuję, nie prostuję NIGDY. Już od lat stosuję świadomą pielęgnację, łagodne szampony, oleje, po myciu maski z dużym dodatkiem oleju a nie udało mi się ich nigdy zapuścić dłuższych niż do polowy pleców, bo trzeba regularnie podcinać przesuszone końcówki. Glut lniany niestety nie pomaga. Może ktoś ma podobny problem i odkrył jakiś cudowny składnik?? Marta

    OdpowiedzUsuń
  46. Kurcze za pierwszym razem pomyślałam ze to moje zdjęcie i moje włosy ! ale tylko otocznie sie nie zgadza :) Natalio czytałam twój blog dawno temu i to Ty mnie zmotywowałaś do dbania o wlosy ,dawno tu nie zaglądałam i widzę ze wiele rzeczy sie zmieniło ,zaczęłaś uzywac suszarki? kosmetyków testowanych na zwierzętach? i to lokowanie produktów na twoim blogu.Niestety zmieniło sie wszystko na gorsze .Ale dziekuje Ci bardzo za dobre rady i kopalnie wiedzy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. To moje.Mam naturalne i spuszone, ale są proste (nie falowane).

    OdpowiedzUsuń

Polecane2