niedziela, 21 września 2014

Czym kierować się wybierając salon fryzjerski?




W minioną sobotę, po prawie 5 miesiącach podcięłam końcówki, jak zwykle maszynką. Mimo że wybrałam się do tej samej fryzjerki co zwykle, tym razem bardzo zaskoczyła mnie swoją niekompetencją i jednocześnie zainspirowała do stworzenia tego wpisu.

Producenci kosmetyków do włosów już od dawna śledzą trendy, które kreuje Internet i dzięki temu powstaje coraz więcej przyjaźniejszych i przystępnych cenowo produktów pielęgnacyjnych. Fryzjerzy także śledzą włosowe blogi, dlatego im częściej będziemy mówić o ich błędach, tym więcej będzie powstawać przyjaźniejszych salonów. :)

W dzisiejszym wpisie postanowiłam więc wskazać to, na co warto zwracać uwagę przy wyborze salonu fryzjerskiego. Warto przy tym pamiętać, że trudno ocenić jakiekolwiek miejsce, dopóki się go nie odwiedzi i nie skorzysta z jednej z oferowanych usług.


Warsztat. Certyfikaty i ukończone szkoły nie są wyznacznikiem umiejętności personelu w salonie fryzjerskim, ale jeśli fryzjer uzupełnia wiedzę i odbywa systematycznie szkolenia z technik strzyżenia czy koloryzacji to znak, że zawód jest jego pasją i zależy mu na wysokiej jakości świadczonych usług. W pracy fryzjera najważniejszy jest właśnie warsztat - w końcu ogromne znaczenie ma nie tylko technika strzyżenia, ale nawet sposób trzymania nożyczek i proces samego ucinania włosów!

Niestety chaotyczne strzyżenie i kiepska technika samego cięcia to często spotykane przeze mnie błędy fryzjerów. W przypadku zdrowych i szczelnych włosów nie ma to wielkiego znaczenia, ale moje uwrażliwione końcówki są po takim cięciu zakończone białą kulką albo rozdwojeniem.

Dobry warsztat to też dokładność. Nie znoszę, gdy po powrocie od fryzjera zauważam, że jakiś kosmyk jest niedocięty lub co najgorsze, fryzura nie jest symetryczna.


Kolejna sprawa, na którą zwracam uwagę to higiena. Tej niestety brakuje wielu salonom, które zajmują się zabiegami pielęgnacyjnymi. Rozsypane na podłodze włosy, brudne akcesoria, brudne ręce, powierzchowna dezynfekcja. Najsmutniejsze jest to, że wiele osób nie zwraca na ten aspekt uwagi i takie salony mają rzesze klientek. Jednorazowe ręczniki i sterylny zestaw narzędzi wyjęty z hermetycznego opakowania przy kliencie to najlepsze rozwiązanie, ale z tym drugim spotkałam się tylko raz.

* Podczas ostatniej wizyty fryzjerka delikatnie poraniła moją głowę grzebieniem, ponieważ rozczesując włosy tak jakby wbijała mi go w skórę głowy. Wyjęła ten grzebień z plastikowego kubka, który stał przy lustrze i dopiero później dostrzegłam, że na pozostałych grzebieniach było widać brud. Wątpię, aby grzebień, który przeznaczyła dla mnie został wcześniej oczyszczony, a co dopiero zdezynfekowany.


Wywiad i doskonała komunikacja z fryzjerem. Każdy człowiek jest inny i ma inne preferencje, więc powielanie schematów nigdy się nie sprawdza. Gdy fryzjer przed wykonaniem usługi nie prowadzi rozmowy na temat oczekiwań klienta oraz stanu jego włosów to znak, że kompletnie nie zna się na fryzjerstwie i że nie zależy mu na satysfakcjonującym efekcie końcowym.

W trakcie wywiadu fryzjer powinien ocenić stan i rodzaj włosów klientki oraz poznać sposób ich pielęgnacji. Następnie powinien skonfrontować wizję klientki na temat oczekiwanej fryzury ze swoją wizją, doradzić w kwestii pielęgnacji itp. W tym miejscu warto zaznaczyć, że fryzjer powinien podejść do oceny włosów bardzo umiejętnie - przy ostrej krytyce klientce może zrobić się po prostu przykro. Teksty typu "Boże, jakie ma pani okropne włosy!" kategorycznie odpadają. :)

Profesjonalista potrafi odmówić wykonania usługi, gdy jest ona niedostosowana do stanu czy rodzaju włosów. Rozjaśnianie czy ondulowanie mocno zniszczonych włosów jest dla mnie nie do przyjęcia, podobnie jak peeling mechaniczny przeprowadzony na bardzo wrażliwej i unaczynionej cerze.

Wywiad na wstępie to nie wszystko, ważna jest także komunikacja podczas wykonywania usługi. Nie mam na myśli luźnej rozmowy, ale to, że każdy kolejny krok fryzjera powinien zostać przedstawiony klientce. Nie każdy życzy sobie utrwalenia fryzury lakierem czy brokatem, albo wyprostowania włosów przed strzyżeniem.


Mycie włosów to istotny element każdej wizyty u fryzjera i w wielu przypadkach przebiega na bardzo niskim poziomie. Szarpanie, ciągnięcie za włosy, rozrywanie kołtunów, drapanie skóry głowy, parzenie skóry głowy gorącym nawiewem suszarki czy mycie włosów gorącą wodą to tylko kilka grzechów fryzjerskich. Poprawne mycie włosów opisałam już dokładnie na blogu, dlatego odsyłam zainteresowanych do tego wpisu. Ważne jest też poprawne rozczesywanie, które opisałam tutaj i tutaj.

* Pani fryzjerka podczas ostatniej wizyty zaraz po miłym przywitaniu zabrała się za mycie mojej głowy, bez żadnego wywiadu. Tego też dnia, pierwszy raz w życiu moje włosy zostały ręcznie wyprane. Na szczęście są już w dużo lepszym stanie, ale jestem pewna, że jeszcze rok temu po takim dwukrotnym praniu byłoby z nimi naprawdę źle... Po przejściu na fotel fryzjerski, od razu zaczęła rozczesywać moje włosy i wspomniała, że pamięta, że preferuję strzyżenie maszynką. Zapytała tylko ile centymetrów ma podciąć. Poprosiłam o 1 cm, ale widziałam, że kilkakrotnie skracała włosy o 1 cm (na szczęście nie żałuję swoich porowatych końców). Nie zadała żadnych dodatkowych pytań i takie zachowanie automatycznie spowodowało, że wymazałam ten salon z pamięci.


Kultura osobista. Stresuje mnie personel, który brzydko się wyraża, plotkuje, nie pracuje zespołowo czy kłóci się przy klientach. Podczas spotkań ze znajomymi używam potocznego języka, ale w pracy w relacji klient-usługodawca preferuję oficjalny język, który świadczy zresztą o profesjonalizmie. Niestety wiele razy w salonach fryzjerskich byłam świadkiem nieprzyjemnych sytuacji - narzekanie na kierowniczkę, przekleństwa wypływające z zaplecza czy rozmowy fryzjerek o burzliwym życiu prywatnym to tylko niektóre z nich. Kultura osobista to jeden z ważnych elementów, ale warto pamiętać, że niestety bez warsztatu nie ma żadnego znaczenia.


Równe traktowanie klienta. Myślałam, że sytuacje ukazane w Pretty Woman już dawno nas nie dotyczą, bo w końcu strój nie musi zdradzać zawartości naszego portfela. Niestety jakiś czas temu w pewnym renomowanym warszawskim salonie fryzjerskim czułam się gorzej traktowana niż panie, które były starsze i obwieszone złotem. ;) Równe traktowanie klienta to podstawa, w końcu w salonie piękności mam się czuć wyjątkowo i swobodnie, a nikt nie ma prawa mnie gorzej traktować i postrzegać przez pryzmat tego, co mam na sobie albo ile mam lat. Szczególnie, że w salonach fryzjerskich nie spotkałam się ze zjawiskiem dyskryminacji cenowej - każdy klient za tę samą usługę płaci tyle samo.


Cennik. Jawne ceny to podstawa, ponieważ niepewność co do ostatecznej wartości usługi rodzi dodatkowy niepokój. Lubię, gdy już na początku (tj. po przeprowadzonym wywiadzie) jest jasne, ile zapłacę za usługę. Dzięki temu podczas strzyżenia nie muszę się martwić, czy nie nadwyrężę domowego budżetu albo czy mam przy sobie wystarczająco dużo gotówki.


Poświęcony czas. Rozumiem chęć większego zarobku, ale gdy udaję się do fryzjera na umówioną wizytę, powinien on zarezerwować ten czas tylko dla mnie. Gdy fryzjer się spieszy lub wykonuje kilka usług na raz oznacza, że najpewniej zostanę potraktowana po macoszemu i bez odpowiedniej dozy zainteresowania, co może się odbić na kondycji moich włosów czy skóry głowy. Często fryzjerzy wykorzystują czas, gdy klientki siedzą z nałożoną farbą na wykonanie dodatkowych czynności i można to zrozumieć, ale takie rozdwajanie wymaga podzielności uwagi. Przy jej braku obie klientki mogą zostać poszkodowane.


Rozumiem, że młodzi ludzie muszą nauczyć się zawodu, ale wybierając się do fryzjera nie płacę za to, aby moimi włosami zajmowała się uczennica. Dawno temu udałam się do jednego z lepszych poznańskich salonów, gdzie miała się mną zająć stylistka polskich gwiazd. Niestety zostałam przyjęta przez praktykanta, który w dodatku został pozostawiony bez jakiegokolwiek nadzoru. Miał tylko skrócić moje włosy, a wyciął na nich zygzaki.


Wysokiej jakości narzędzia. Nożyczki, brzytwa czy maszynka muszą być bardzo ostre, bez ubytków i uszkodzeń. Ani ręcznik, ani grzebień nie zniszczy włosów tak, jak cięcie ich tępym narzędziem. Jeśli macie bardzo zniszczone włosy, bez ostrych nożyczek nie poprawicie ich stanu.


Możliwość korzystania z własnych kosmetyków i narzędzi. Przypuszczam, że wielu fryzjerów zareagowałoby zdziwieniem, gdybym pojawiła się w salonie ze swoją maszynką albo szamponem i maską. Jest wiele osób, które mają nadwrażliwą skórę głowy i nie mogą stosować byle jakich produktów, dlatego uważam, że wizyta u fryzjera z własnymi kosmetykami powinna być traktowana na luzie. :)


Reklamacja. Każdy klient ma prawo do reklamacji i obrażanie się albo niemiłe traktowanie niezadowolonego klienta świadczy o niedojrzałości, braku kultury i dyplomacji osoby wykonującej usługę. Dla mnie tego typu zachowania oznaczają, że dana osoba nie nadaje się do prowadzenia biznesu i powinna przejść serię porządnych szkoleń.

W przypadkach, gdy fryzjer wyrządzi niewielką krzywdę włosom klienta powinien zaproponować zniżkę lub poprawić cięcie czy kolor na swój koszt. Jeśli totalnie zniszczy włosy klientce (tak jak na przykład Elizie), powinien wziąć pełną odpowiedzialność za szkody, których dokonał. Tak poszkodowanym klientom spokojnie należy się odszkodowanie albo chociażby darmowa seria zabiegów odbudowujących i oczywiście nie ma mowy o wynagrodzeniu za taką partacką usługę.

Eliza, której historię mogliście przeczytać tutaj, przez niekompetentną fryzjerkę przez ponad rok musiała chodzić w związanych włosach. Ostatnio pozbyła się definitywnie wszystkich spalonych włosów, więc może niedługo uda mi się Wam pokazać, jak teraz wygląda. :) W tym wpisie podlinkowałam artykuły, które jasno opisują prawa klientów, którzy stają się ofiarami fryzjerów-partaczy.


Opinia. Przypuszczam, że wiele osób zanim wybierze salon fryzjerski szuka rekomendacji wśród znajomych lub w Internecie. W przypadku opinii też warto zachować ostrożność, przykład: kilka miesięcy temu oczekując na swoją kolej w salonie fryzjerskim kręconowłosa dziewczyna zostawiła fryzjerce napiwek i pochwałę, ponieważ była przeszczęśliwa z poziomu wykonanej usługi. Według mnie fryzura przypominała stóg siana (skręt nie był w ogóle zdefiniowany), a fryzjerka kompletnie nie znała się na pielęgnacji kręconych włosów. :)



Jeśli jest coś, co wyjątkowo przeszkadza Wam w zachowaniu fryzjerów, koniecznie napiszcie to w komentarzu. Trzeba podnieść fryzjerom poprzeczkę, w końcu powierzamy im swoje włosy, które rosną średnio w tempie 1 cm na miesiąc. :)


« Nowszy post Starszy post »

149 komentarzy

  1. No cóż standardem jest "ile obciąć?" "1cm". Po czym pani się zagapia i przypadkiem obcina znacznie więcej, więc nic nie mówiąc tnie dalej do nowej długości. I ani przepraszam, ani nic. No chyba, że każda fryzjerka ma swoją, inną miarę.....

    I drugi problem - mam jedno odstające ucho, panie bardzo często zahaczają o nie grzebieniem i ranią. Jeszcze rozumiem, zahaczyć raz - ale bez przerwy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest "wyrównywanie" - najpierw ucinają zgodnie z prośbą 1 cm włosów, a potem 5 razy wyrównują, czyli skracają je o kolejne 5 cm :D

      Usuń
    2. Tak szczerze, to nie rozumiem wizyt u fryzjera, kiedy w grę wchodzi 1 cm :D Szkoda kasy, bo za ten jeden centymetr można zapłacić nawet 25 zł, zwłaszcza jak ma się długie włosy :D

      Usuń
    3. Nie każdy chodzi tylko podcinać. Ja np idę farbować co 3 miesiące i przy okazji podcinam 1 cm

      Usuń
    4. Według mnie to ma sens. Wizyta u fryzjera jest potrzebna co ok. 3-4 miesiące (u większości kobiet). Skoro włos rośnie 1cm na miesiąc, to ile mam obcinać, żeby je zapuścić, jak nie 1 cm? :D Ścinając więcej albo nigdy ich nie zapuszczę, albo będzie to bardzo długi proces. Raczej szkoda mi kasy na wszystkie wcierki przyspieszające porost, suplementy itp., gdy chcę ściąć 1cm, a idzie 5, czyli wychodzę na 0 albo nawet na minusie...

      Ale jakimś wyjściem jest zakupienie własnych nożyczek ;)

      Usuń
    5. Just. Gdzie Ty widziałaś aby zapłacić za podcięcie długich włosów o centymetr tylko 25 zł?! Mając włosy lekko za ramiona płaciłam 30 zł a mając wcześniej około 5cm dłuższe włosy płaciłam 40 zł i to i tak tanio, bo stały klient i włosy cienkie i rzadkie;)

      Usuń
    6. W małych miejscowościach cena jest zazwyczaj stała, bez względu na ich długość. Ja w moim miasteczku płacę zawsze 20zł (na sucho, z prostowaniem), zawsze jestem zadowolona, zawsze centymetr to centymetr i zawsze płacę tyle samo :)

      Usuń
    7. za podcięcie długich włosów płacę 10zł

      Usuń
    8. Ja pobilam ostatnio rekord bo zaplacilam za obciecie TYLKO obciecie wlosow 100 zl...i to u blogerki po ktorej spodziewalam sie czegos wiecej i za mniej...bede szukac dalej idealnego fryzjera

      Usuń
  2. Dla mnie najgorszym koszmarem u fryzjera jest rozczesywanie moich włosów i jak już zmuszę się, żeby w ogóle jakiś salon odwiedzić to jest to tylko taki, gdzie pan/pani nie zapomina, że 1)włosy na serio wyrastają z mojej skóry i boli jak się je ciągnie 2) wyrywanie miliona włosów na moich oczach lub odrywanie połowy włosa od reszty na skutek szaleńczego szarpania grzebieniem NIE jest czymś, za co chciałabym zapłacić... Spotkania z praktykantami to też często horror, chociaż w moim zaufanym salonie szef bardzo pilnuje swoich pracowników a i oni sa naprawdę w porządku. Nie mniej jednak 90% przypadków to kompletne olanie sprawy, że ktoś ma plączące się włosy (czy w ogóle olanie, że ktoś ma włosy inne niż normalne, idealne). Rok temu dziewczyna ściągnęła mi grzebieniem cały kołtun na dół włosów (który powstał wskutek jej "rozczesywania"), wzięła byle jaki grzebień i wyszarpywała z tego kołtuna włosy... Do tego poprosiłam o strzyżenie bez dodatkowej stylizacji, a otrzymałam prostowanie (po którym wyglądam jak kretynka, bo naturalnie mam proste druty) i kilo innych pierdół, zdołałam ją tylko powstrzymać przed lakierowym atakiem. 50zł to dla mnie kwota, którą Ci ludzie powinni dostać chyba po kolejnych 10 latach szkolenia i ćwiczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Wysokie ceny, a takie podejście. Też tego nie mogę pojąć.

      Usuń
  3. To co naprawdę dzieje się w salonach fryzjerskich, możemy podglądać dzięki programowi ostre cięcie i czasami wierzyć się nie chce. Ja u fryzjera była rok temu, teraz też bym chciała ale nie wiem gdzie ? np. w Koninie strzygą długie włosy maszynką, może ktoś wie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Ostre Cięcie :) Właśnie wczoraj oglądałam i potem usiadłam do tego wpisu ;)

      Usuń
    2. Tak się składa się ja obcinam się na prosto maszynką w Koninie, byłam w Broadway ale tam zapłaciłam za usługę 65 zł i w dodatku zostałam krzywo obcięta jedna strona dłuższa druga krótsza , teraz chodzę do galerii shine do pani Emilki , jak się nie mylę , taka pani w bobie z grzywką i bordowo- filoletowymi włosami byłam u niej dwa razy i jestem bardzo zadowolona , przede wszystkim wie ile to centymetr :) , włosy są równiutko obcięte :)a zapłaciłam tylko 25 zł :)

      Usuń
    3. Salon Fryzjerski Galeriowiec, płaciłam tam 15 zł :)

      Usuń
    4. Galeriowiec na 3 osiedlu, dobrze myślę, tam gdzie przedłużają włosy? :)

      Usuń
    5. dzięki za polecenia, zaraz szukam adresów ;)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie podsumowałaś. To dziwny zbieg okoliczności, że weszłam na Twojego bloga właśnie dzisiaj (śledzę od dawna, ale nie mam czasu zaglądać bardzo często, wybacz :( ) - poddałam się zabiegowi trwałego prostowania włosów. Od razu po fryzjerze włosy były PROSTE, miękkie, chociaż niepokoiły mnie łatwo plączące się końcówki, bo włosy przecież miały być jedwabiste. Stan moich włosów przed zabiegiem to nie był straszny kataklizm, chociaż oczywiście były zniszczone - ten zabieg miał mi ułatwić pielęgnację poprzez możliwość rezygnacji z codziennego używania prostownicy.

    Po umyciu włosy nie są w jakikolwiek sposób proste, są suche i jakby popalone na całej długości - rozpoznaję to po tym, że wyglądają jak włosy dysplastyczne, porowate na całej strukturze. By je ratować dzisiaj cały dzień chodzę naolejowana olejem łopianowym i glutem lnianym.

    Za usługę zapłaciłam 700zł, kontaktowałam się już z fryzjerką i mam się jutro przyjść pokazać, za to ona mi odda 500zł (potrąci 200zł za materiały). Nie wiem do końca, czy powinno mi odpowiadać to potrącenie 200zł, co o tym myślisz? Sprawa jest o tyle problematyczna, że to fryzjerka do której chodzę dobre kilka lat. Generalnie jest w porządku, pracuje na dobrych kosmetykach, jest miła, chociaż zauważyłam, że kosmyki nie do końca są równe po strzyżeniu, co jej raczej wybaczałam, bo przy moich falowanych wysokoporowatych nie widać znacznie.

    Nie wiem też, jak tu ratować włosy. Wiadomo - olejowanie, maski, delikatne szampony. To wszystko używałam przed tym zabiegiem. Chyba jedynym sposobem jest ścięcie, chociaż długo je zapuszczałam i patrząc po długości trzeba ściąć DUŻO, a ja tego psychicznie do wiadomości przyjąć nie mogę :P
    to prostowanie ściągnęło mi kolor z włosów (farbuję na ciemno) i tak się zastanawiam, czy jak zafarbuję w przeciągu tygodnia to będzie ok, czy zostawić je w spokoju. zależy mi na tym, by wyglądać dobrze, w październiku zaczynają się zajęcia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam - kultura osobista bez warsztatu nie ma znaczenia. Spalone włosy przez miłą fryzjerkę to nadal spalone włosy :( Powinna oddać całość i zafundować serię zabiegów odbudowujących, jeśli włosy są w bardzo złym stanie. Fryzjerzy są często bezkarni i właśnie dlatego za dużo sobie pozwalają. ;) Zostaw włosy na razie w spokoju i nakładaj przede wszystkim maski (również wzbogacane o oleje, sam olej włosów nie nawilży), po każdym myciu. Powodzenia, daj znać jaki będzie finał :)

      Usuń
    2. Mi fryzjer popalił włosy, już rok z tym walczę na wszelkie sposoby, a fryzjer rękoma i nogami się zapierał, że nic z nimi nie jest.. :(

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź :) idę do niej jutro, zobaczymy co powie.

      Spalone włosy to koszmarna sprawa - czy to zrobi fryzjer, czy zrobimy to same w domu np. zbyt wysoką temperaturą prostownicy. Ratowanie takich włosów to bardzo długotrwały proces, ale jestem dobrej myśli.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ja nigdy nie pozwalam sobie myć włosów. Długie włosy miętolone w tym zlewku po prostu cierpią. Nie ma opcji żeby nie wyszły z niego poplątane. Dodatkowo najczęściej szorują szamponem całą ich długość, czego nie mogę zrozumieć. A potem tarmoszenie głowy i ciągniecie włosów bo ich się nie da rozczesać po takim fantastycznym myciu...

    Nie lubię też jak fryzjerka jest niesympatyczna i małomówna. Ostatnio byłam u takiej, która dobrze mi włosy podcięła ale nawet jak ją zagadywałam to odpowiadała bardzo lakonicznie, przez co cały czas była napięta atmosfera. :| Niby fajnie, ale więcej tam nie pójdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, szorowanie... ja to właśnie nazwałam praniem :D

      Usuń
    2. Nigdy nie dajcie sobie myć włosów praktykantkom! Dwa razy miałam tak włosy myte, raz, że zostały prawie ugotowane (zbyt gorąca woda), dwa - zostały poszarpane i 'wyprane' jak nigdy.

      Usuń
    3. Mi raz myła włosy praktykantka i byłam bardzo zadowolona,zrobiła to w delikatny sposób,a i jeszcze zaserwowała mi masaż głowy po którym wyszłam mega zrelaksowana :D Za to fryzjerka,która zrobiła mi 5 pasemek na krzyż skasowała mnie ok.100zł i wiem,że już tam więcej nie pójdę :/ Zachciało mi się salonu fryzjerskiego w Polsce ... Za to mam koleżankę fryzjerkę,która zrobi mi na głowie wszystko co będę chciała i pomimo iż ją lubię uważam,że to trochę źle,bo jest nie tylko moją fryzjerką,ale też dobrą znajomą i powinna umieć doradzić w jakim kolorze lub fryzurze byłoby mi lepiej . Ale tak nie jest niestety ...
      Ktoś kiedyś powiedział,że dobrego fryzjera jest tak samo ciężko znaleźć jak i dobrego ginekologa. Ja jeszcze szukam ;)

      Usuń
    4. A ja tam lubie jak fryzjerki malo mowia podczas zabiegow, ja tam ide nie tylko na usluge fryzjerska ale rowniez na relax, wiec mnie osobiscie irytuje jak ktos ciagle z 'blogiego' stanu wyrywa przez glupie pytania ;)

      Usuń
    5. Sama jestem fryzjerką, i należy pamiętać że fryzjer też jest człowiekiem i może mieć gorszy dzień, zle się czuć i poprostu nie ma siły rozmawiać. Ale najważniejsze że jesteś zadowolona z usługi ;D

      Usuń
  6. Mnóstwo w tym prawdy, a zwłaszcza w tym, ze niewielu jest fryzjerów, którzy mają dystans do siebie i potrafią przyjąć krytykę z odpowiednim szacunkiem do klienta. Ja ostatnio odwiedziłam salon Haircoif w Łodzi i po raz pierwszy poświecono mi tyle uwagi i profesjonalnie mnie obsłużono mimo faktu, iż korzystałam z dużej zniżki pracowniczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie dlatego nie korzystam ze zniżek jeśli chodzi o usługi, bo zawsze wtedy spotykałam się z partactwem :/

      Usuń
  7. Czy Ty jesteś fryzjerką? Bo mam wrażenie, że gdybym oddała swoje włosy w Twoje ręce wyszłabym prze szczęśliwa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. :) Ale dziękuję za komplement :)

      Usuń
    2. A chciałabyś być? :D

      Usuń
    3. Pewnie :) Ale bardziej interesuje mnie pielęgnacja i proste strzyżenie niż np. koloryzacja czy jakieś wymyślne fryzury :)

      Usuń
    4. Super były taki nowy zawód - lekarz włosowy. Zdesperowane dziewczyny ze zniszczonymi włosami wykupywałyby np. 3 albo 6-miesięczny pakiet i w tym czasie lekarka włosowa nakładałaby im maski, robiła zabiegi, podcinała itd. z uwzględnieniem rodzaju i stanu włosów aż dojdą do dobrego stanu. Na pewno by miał wzięcie :D

      Usuń
  8. Ja nie ufam fryzjerom do nich nie chodzę WCALE. :) Włosy zawsze podcinała (i swego czasu cieniowała) mi mama, obecnie robi to mój narzeczony, maszynką :) Jestem bardzo zadowolona z tego rodzaju podcinania. No i mam za darmo :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się ze wszystkim, ale niestety taki salon możemy sprawdzić dopiero siadając na fotelu. Najgorsze jest chyba to, że nawet jeśli jeden raz dany fryzjer jest ok, to wcale nie znaczy, że przy następnej wizycie będzie tak samo. Co do czystości, to zwykle jest tragedia. A jak widzę brudną szczotkę do włosów to robi mi się niedobrze. Przez długi czas unikałam fryzjerów jak ognia, głównie dlatego że zapuszczałam włosy. Grzywkę podcinam sama, a końce wyrównywała mi mama.

    Jednak szukając fryzjera, który uczesze mnie do ślubu miałam niemiłą przyjemność być w kilku salonach na próbnych fryzurach i przestało mnie dziwić, dlaczego tak wiele kobiet ścina włosy po ślubie. Suszenie gorącym powietrzem bez zabezpieczenia, tapirowanie, lakierowanie, którego później nie da się rozczesać i na dodatek fryzura, w której wyglądasz jak stare pudło. Koszmar. A rozczesanie tego czegoś zawsze kończyło się szarpaniem i po dwóch próbach moje włosy były w okropnym stanie. Ostatecznie jednak znalazłam fryzjerkę, która w miarę spełnia te kryteria, chociaż czystość i sterylność narzędzi nie jest na najwyższym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja na swój ślub mam w planach uczesać się sama :D Wiem, że nikt tego dobrze nie zrobi ;-)

      Usuń
  10. "Tak poszkodowanym klientom spokojnie należy się odszkodowanie" jak odszkodowanie? Jak to załatwić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.blondhaircare.com/2013/10/pod-lupa-pielegnacja-wosow-eweliny.html w tym wpisie podlinkowałam artykuły, w których jest co nieco wyjaśnione :)

      Usuń
    2. Dzięki. Byłam ciekawa :)

      Usuń
  11. Witam. Czy moglabys napisać o tym jak pielęgnować włosy prostowane regularnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak jak wlosy zniszczone.

      Usuń
    2. Nie do końca o to mi chodziło, dziewczyny z włosami zniszczonymi zazwyczaj rezygnuja z prostownicy, suszarki itd. A ja chciałabym wiedzieć jak mieć zdrowe włosy prostujac je, ewentualnie zminimalizować zniszczenia, bardzo proszę o poradę.

      Usuń
  12. Niestety parę lat temu też zaliczyłam koszmar fryzjerski, z efektem podobnym, ale gorszym niż u wspomnianej Elizy... Chciałam zrobić trwałą (loki to takie moje niespełnione marzenie), wcześniej u właścicielki zakładu robiłam ten zabieg i byłam baaardzo zadowolona- włosy były w dobrej kondycji jak na tak niszczący zabieg, nie miałam problemu, żeby je pielęgnować, układały się super. W związku z tym po jakiś 3 latach postanowiłam ponowić tworzenie trwałych loków :) W międzyczasie jako wieczna eksperymentatorka zaliczyłam rozjaśnianie do blondu i paletę połowy tęczy na włosach, aczkolwiek zawsze dbałam o nie, więc były dobrze odkarmione odżywkami i wszelkimi jedwabiami i olejkami. Fryzjerka (nie właścicielka zakładu jak poprzednio) przyjęła mnie, przy myciu komplementując stan moich włosów, gdyż nie wierzyła, że "są po tak uwrażliwiających zabiegach a takie gładkie" (ach, te silikony). Włosy po trwałej wyglądały tak, że do tej pory brak mi słów by je opisać. Stóg siana przy nich to była belka jedwabiu. Połamane, część włosów miała skręt część nie, większość przypominała dredy, były nierówno odbarwione, zaś w dotyku przypominały włosy lalki barbie. Koszmar! Na szczęście fryzjerka zwróciła koszty zabiegu (tak mnie zatkało, że zapłaciłam i wyszłam z salonu, by następnego dnia wrócić z mamą jako wsparcie) i dołożyła maskę. Włosy po namoczeniu ciągnęły się jak guma i rwały przy mocniejszym pociągnięciu, więc każde mycie głowy to był niezły stres. Sytuację ratował (nie bardzo było co ratować) maska Absolut repair (polecam!), litry jedwiabiu, maski z żółtka i nafty i wszelkie emolienty (wszystko pod suszarką kapturową), które wpadły mi w ręce. Włosy podcinałam regularnie i w sumie dopiero po ok. 3 latach pozbyłam się spalonych włosów ... Teraz jak to wspominam to ciarki przechodzą mi po plecach. Od tamtej pory nie odwiedzam tego salonu ale znowu zaczynają chodzić za mną loczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobne doświadczenie z trwałą. Poszłam do salonu gdzie zawsze się strzygłam, a fryzjerki odmówiły zrobienia trwałej na moich siegających zapięcia od stanika włosach (brawo dla nich), mówiąc, że zabieg zniszczy moje włosy. Zatem przeszłam się do innego salonu, gdzie już bez wyrzutów sumienia spalono mi włosy ;) Przez chwilę cieszyłam się lokami, które rwały się w połowie, a po 3 miesiącach ścięłam włosy na 1,5 cm długości i była to najlepsza decyzja jaką mogłam wtedy podjąć.

      Usuń
  13. Przez takie wpisy ludzie myślą, że włosomaniaczki są stuknięte na punkcie włosów. Zgadzam się ze wszystkim, ale STERYLNE narzędzia wyjmowane z torebeczki to nie przesada? Rozumiem jeśli salon jest po prostu brudny, ale to nie szpital tylko zwykłe podcięcie włosów. AJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabyś być czesana grzebieniem po skórze głowy zaraz po kimś kto ma grzybicę skóry głowy? ja nie :)

      Usuń
    2. drogi anonimowy, a słyszałaś/eś o tym, że u fryzjera można się zarazić wirusem zapalenia wątroby typu C na którą nie ma szczepionki??? http://pl.wikipedia.org/wiki/Wirus_zapalenia_w%C4%85troby_typu_C .Ja głównie dlatego boję się chodzić do fryzjera, brud to jedno, ale ciężka choroba, która może skończyć się nowotworem to drugie. Dlatego higiena jest bardzo ważna, a niestety trudno to sprawdzić i chyba ludzie zupełnie nie zwracaja na to uwagi.

      Usuń
    3. Zeby sie zarazic hcv to najpierw musialoby dojsc do skaleczenia

      Usuń
  14. Zgadzam sie w 100% przez niekompetentną obsługę przestałam chodzić do fryzjera. Pewnie domyślacie się jak to się skończyło .Naszczęście okres buntu juz za mna, ale zdobyte doświadczenia sprawiły ze bardzo rozważnie wybieram salon fryzjerski. Największym błędem było ślepe ufanie ze fryzura ktora mi zaproponuje okaże sie strzalem w dziesiątkę. Mam cienkie włosy jest ich duzo ale sa mega wrażliwe i podatne . Kilka lat temu fryzjerka "doradziła" mi wycieniowanie wszystkich pasm by zyskać wymarzoną objętość. Włosy na początku wyglądały super ale po zmyciu wszystkich silikonów i mazideł efekt był okropny, miałam piórka nie włosy! Dopiero pół roku temu udało mi sie zejść z cieniowania :/ Ale nie bede narzekać i wylewać gorzkich żali było minęło. Ostatnio mam bardzo dobra passe i tarfiam na samych profesjonalistów, dziewczyny nie wybierajcie renomowanych salonów bo przepłacicie i rozczarowanie bedzie wieksze. Ja moja ulubiona fryzjerke mam w koscierzynie prowadzi maly salonik ale to ona odkryla potrzeby moich wlosow i powiedziala ze nie mozna obcinac ich na mokro, od tej pory nie mam problemu z rodwojonymi końcówkami (: reasumując nie poddawajcie sie i szukajcie salonu marzeń do skutku, dla dziewczyny (tym bardziej włosomaniaczki) dobry fryzjer jest na wage złota , pozdrawiam Vicky

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie najgorsze jest mycie włosów u fryzjera - miałam taki zabieg raz, ale to był ostatni raz. To było pranie, a nie mycie :/
    No i fantazyjne podcinanie włosów zafundowałam sobie przed wakacjami, gdy poszłam do przypadkowej fryzjerki - przez całe wakacje musiałam chodzić w spiętych włosach :/

    OdpowiedzUsuń
  16. hej !
    Z tego co mi wiadomo mieszkasz w Poznaniu, mogła byś polecić jakiegoś fryzjera? :))
    AGATA

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie wkurzają (i też bawią) "bajki fryzjerów" np. "włosy rozjaśnione zawsze będą zniszczone" albo "nakładanie olejów na włosy sprzyja przetłuszczaniu"ostatnio usłyszałam że "włos oddycha przez końcówkę i jak się nie podcina co trzy miesiące to włos się dusi i wypada" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy się duszą .... padłam i nie mogę wstać XD

      Usuń
    2. Hahahahaha, o matko, leżę i nie wstaję, ale to ja się duszę (ze śmiechu) a nie moje włosy. :D

      Usuń
  18. Dzięki za ten wpis - właśnie zabieram się do nauki zawodu i chyba go sobie wydrukuję i powieszę na ścianie, żeby nie robić takich rzeczy ;D
    A z tych okropnych przeżyć u fryzjera to dla mnie chyba najgorszy jest brak komunikacji - pani niby pyta, ile obciąć, ale potem jeszcze cieniuje, czymś tam psika i naciera, ja mam zdjęte okulary, to w ogóle nie wiem, co tam się dzieje... i nawet jak ładnie wyjdzie, to jednak wolałabym mieć jakiś większy wpływ na efekt końcowy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla wymagajacych znalezienie dobrego fryzjera jest bardzo trudne, a nawet jak juz sie znajdzie, przy drugiej czy trzeciej wizycie okazuje sie, ze strzyzenie jest zle... moze to dlatego, ze za pierwszym razem fryzjer stara sie, a przy kolejnych wizytach juz mu obojetne. Mnie zdarza sie to bardzo czesto.
    Miesiac temu bylam u fryzjerki w dosc dobrym salonie w Szczecinie. Wszystko wydawalo sie byc ok, widac, ze dziewczyna zna sie, wytlumaczylam o co mi chodzi. Zrobilam mi swietna grzywke ( chyba pierwszy raz w zyciu, ktos widzial jaka ma byc), wycieniowala konce... i jakby na dlugosci uzyla degazowek. wrrrrrr. Jak to zobaczylam.. bylo juz za pozno. Efektem tego jest oczywiscie puszenie sie wlosow.
    KOlejny probelm po tym strzyzeniu to bardzo rozdwajajace sie koncowki. Nie znam sie na techniakch strzyzenia, ale wydaje mi sie ze bylo to piorkowanie.. Wcinala sie nozyczkmi prostopadle we wlosy. Mysle, ze jest to powod rozdwajaacych sie koncowek szczegolnie calej dolnej warstwy . Bledem bylo, ze nie sciela tej warstwy na prosto, tylko wlasnie cieniowala.. Moje wlosy sa bardzo trudne w pielegnacji, sa ta wlosy szkliste. Bardzo o nie dbam, uzywam dobrych odzywek, masek, zabezpieczenia, ale rozdwajajace, lamiace sie wlosy, zakonczone bialymi punktami zawsze sa moim problemem, Teraz chyba jest jeszcze gorzej. Nie wiem co robic. Zapuszczalam dlugo , osiagnelam dlugosc zadowalajaca mnie, ale chyba czeka mnie pozbycie sie ok 4-5 cm.
    Co o tym myslisz? Jak nie zetne tej dolnej warstwty bedzie jeszcze gorzej? Czy przeczekac, zapuscic jeszcze troche i dopiero pozbyc sie brzydkich koncowek.
    Dodam, ze wlasnie spodnia warstwa najbardziej sie puszy, wlosy sa szorstkie.... trudno nad nimi zapanowac., sa po porstu zniszczone. Juz mysle, ze poza zlym strzyzeniem to moze byc tez od torebki, ktora nosze przewieszona przez ramie i przez to ona jakos mi te wlosy dodatkowo niszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowalam sie na podciecie wlosow. Ku mojemu zaskoczeniu fryzjerka co czasem do niej chodze,
      (nie ta co wycieniowala mi tak bardzo konce) , podciela mi wlosy maszynka . Nie musiala skracac az 5 cm, ale max 3. Jestem bardzo zadowolona. Wlosy mam falowane, wysokoporowate, puszace sie, a strzyzenie maszynka dociazylo i zdyscyplinowalo konce , teraz wygladaja zdrowo . Mam tez nadzieje, ze nie beda sie juz tak szybko rozdwajac. Polecam kazdemu ta metode !

      Usuń
    2. Zofia, daj namiar na swoją fryzjerkę, też jestem ze Szczecina. pozdrawiam, iwona

      Usuń
  20. Od zawsze miałam strach przed pójściem do fryzjera,ale po wizycie w listopadzie 2012 r.strach osiągnął szczyt.Mój naturalny kolor włosów to mysi brąz.Pewnego dnia wpadłam na pomysł zafarbowania ich na czarno.Po pól roku kolor mi się znudził i postanowiłam ściągnąć kolor.Wcześniej czytałam trochę na ten temat i wiedziałam jakie bedą tego konsekwencje ale i tak się zdecydowałam.Było to jedyne wyjście bez ścinania włosów na krótko(miałam włosy do łopatek i było mi ich szkoda,a czekanie aż odrośnie naturalny kolor zajęłoby dość dużo czasu)Poszłam do tej samej fryzjerki u której 1 raz farbowałam włosy.Zaczęło się w porządku, od nakładania rozjaśniacza.1 niepokojącym sygnałem było dla mnie to,że za ściąganie koloru wzięła się także praktykantka.Z 1 strony fryzjerka,z 2 praktykantka.Po nałożeniu na całe włosy rozjaśniacza siedziałam tak dość długo,na pewno ponad godzinę.Potem zaprowadzono mnie na myjkę i tam już były tragedia.Fryzjerka zaczęła zmywać mi rozjaśniacz,nie minęło 5 minut ktoś zaczął dzwonić do salonu.Fryzjerka mnie opuściła i zaczęła rozmawiać na temat fryzury weselnej jakiejś kobiety. Rozmawiała hmm ... co najmniej pół godziny (patrzyłam na zegarek w telefonie) w tym czasie praktykantka gdzieś się ulotniła, a mnie zaczynał bolec głowa od umywalki. Kiedy w końcu fryzjerka skończyła rozmawiać, wróciła do zmywania rozjaśniacza z moich włosów i ... zaczął się horror. Zaczęło się od tego, że po umyciu fryzjerka zaczęła się jakoś dziwnie krzątać, sprawdzać kilkanaście razy moje włosy z każdej strony, myć je raz, drugi, trzeci. Potem zniknęła i nagle pojawiała się kolejna fryzjerka i po chwili kolejna. Stanęły naokoło umywalki i zaczęły debatować na temat tego, co mam na głowie. Usłyszałam zdania takie jak: "Zobacz, zeszło czy nie zeszło?" "Co robimy?" "Chyba tak jest zawsze, prawda?" Czułam się okropnie, jak jakiś obiekt doświadczalny. Kiedy zapytałam, co się stało stwierdziły, że wszystko jest w porządku. W końcu zadecydowały, że czas na suszenie i cięcie. Wtedy 2 gdzieś zniknęły i zostałam sama z tą fryzjerką, która była ze mną od początku Po wysuszeniu zobaczyłam, że w niektórych miejscach było widać przebijające sie pasma płomiennych rudo-blond włosów, szczególnie przy uszach. Fryzjerka zaczęła mnie zapewniać, że tak jest zawsze, że mam być spokojna. Po zafarbowaniu włosów na brąz i podcięciu końcówek i grzywki fryzjerka zakomunikowała, że teraz muszę dawać dużo masek na włosy i będzie dobrze i że te resztki czarnego wypłuczą się po myciach. Skasowała mnie 310 zł. Dopiero w domu, przy dobrym oświetleniu zobaczyłam, że moje włosy wyglądają jak krówka, są w ciapki, na czarnym kolorze gdzieniegdzie ciapki brązu.Załamałam się, nie dość, ze włosy były niemiłe w dotyku i spuszone to jeszcze kolor był straszny. I pomimo stosowania masek, włosy poprawiły się o 2-3%. Po miesiacu nie wytrzymałam i zafarbowałam je na ciemny brąz,myśląc, że to coś pomoże. Niewiele to pomogło, a włosy znowu się pogorszyły, wróciły do stanu po dekoloryzacji. Zaczełam szukac pomocy i wtedy dowiedziałam się o naturalnej pielęgnacji. Kupiłam rosyjskie kosmetyki, zmieniłam szampon na taki bez SLS i włosy się polepszyły dużo bardziej, ale nadal były "chore". Po 4 miesiącach, któregoś dnia w mieście spotkałam znajomą mojej mamy z siostrą, która była fryzjerka. Kobieta od razu zobaczyła, jak okropnie wyglądają moje włosy i zaproponowała mi pomoc - kolejną dekoloryzację, ale tym razem miała to być kąpiel rozjaśniająca i zagwarantowała mi jednolity kolor. Zdecydowałam się i faktycznie moje włosy znowu miały jeden kolor, choć było widać miejsca jaśniejsze tam gdzie przy 1 dekoloryzacji miałam płomienne pasma.Wtedy też dowiedziałam się,że powinnam ubiegać się od razu o odszkodowanie i nie powinnam płacić za usługę.Mimo że fryzjerka była bardzo miła,cały,mówiła co robi i polecała kosmetyki,nadal mam jakiś uraz do fryzjerów.Wygadałam się. Pewnie trochę to chaotyczne wyszło,wiec te dziewczyny,które będą to czytać, z góry przepraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doskonale rozumiem Twój problem, chciałam rozjaśnić włosy z ciemnego brązu do zbliżonego do naturalnego ciemnego blondu i wyszła z włosami zamiast w ciapki jak u Ciebie to w paski - tam gdzie był odrost farba chwycila na taki jak wybrałam następnie ciemno brązowy pas na ktorym nie chwyciła farba a dalej fryzjerka najprawdopodobniej [bez mojej wiedzy i zgody!] dodała utleniacz do farby i kolejne pasy wyszły jaśniejszo-brązowo-rude. a rudego zdecydowanie chcialam uniknąć ;/ skasowala mnie na 180zł i chciala zebym przyszla za trzy tygodnie. włosy byly okropne w dotyku i mialam problem zeby ujednolicic kolor juz na wlasna reke, bo oczywiscie tam nie wrocilam
      a.

      Usuń
  21. ja chodzę do jednej fryzjerki od prawie 10 lat, czasami zdarza mi się ją zdradzić, ale kończy się to albo maksymalną złością, albo nawet płaczem;)

    pamiętam, że wszystko zaczęło się od zapytania mojej siostry, gdzie ona się strzyże, bo z mężem zawsze mieli fajne i modne fryzury. pierwszy raz poszłyśmy razem i oddałam się w ręce właścicielki, która zrobiła mi na głowie dokładnie to, czego chciałam, a jedyne co jej powiedziałam to to, że ma być modnie i że może ciąć, ile dusza zapragnie:) niestety fryzura po jakichś dwóch tygodniach zaczęła się nieśmiało upominać o podcięcie. po miesiącu zdecydowałam się na ponowną wizytę w tym salonie i chyba wtedy trafiłam właśnie na moją fryzjerkę. po jej ścięciu fryzura trzymała fason przez ponad miesiąc - taką ma dobrą rękę! przy trzeciej wizycie trafiłam na fryzjera, który mnie wyszarpał i znowu po dwóch tygodniach włosy zaczęły się nieśmiało dopominać. wtedy już wiedziałam, że kolejne wizyty to już tylko u pani kasi;)

    i tak chodzę do niej już od jakichś dziesięciu lat i właściwie poza moim debilnym pomysłem, żeby na studniówkę jeszcze mocniej skrócić moje może dwu centymetrowe włosy, to za każdym razem wychodzę zadowolona. nie robimy nigdy jakiegoś ekstra szczegółowego wywiadu przed cięciem, ale uważam, że na tym etapie znajomości, kiedy chcę podciąć końcówki, to moje 'chce podciąć same końce, bo mam zamiar dalej zapuszczać' i jej 'tylko z tyle trzeba, ok?' w zupełności wystarczą. praktycznie też nigdy nie plotkujemy, ale nie czuję takiej potrzeby, bo pogaduchy to mogę sobie urządzić z koleżanka, a wymuszony small talk to dla mnie tylko stres:)

    jeśli miałabym określić, dlaczego zawsze wracam do jednego salonu, do jednej fryzjerki to będzie to kilka czynników. salon jest czysty, ręczników używają tylko papierowych, te takie ochronne 'palta' też są jednorazowe. może niezbyt to eko, ale świadomość, że nikt nie wyciera mi głowy brudnym ręcznikiem wygrywa. niegdyś był tam też cudowny wystrój - lustra w złotych ramach z ręcznie malowanymi kwiatami! nie mogę przeboleć, że już ich nie ma;) wiem, że właścicielka interesuje się fryzjerstwem, trendami, jeżdżą na szkolenia, pracuję na dobrych kosmetykach. włosy myją praktykanci, ale chyba wcześniej ktoś ich szkoli, bo nie zdarzyło mi się, żeby woda była za gorąca, ale żeby mi poszarpali włosy. fryzjerka, do której chodzę, ma moim zdaniem dobrą rękę, bo fryzura sama się układa i długo trzyma fason (a to w przypadku krótkich jest szczególnie istotne). poza tym, potrafi wysuszyć i wyprostować moje włosy na szczotce i niepotrzebna jej do tego celu prostownica, co dobija mnie w innych miejscach. szczególnie, jeśli jakiś fryzjer naciska, żeby jej użyć, mimo mojej uwagi, że wolałabym tego nie robić.

    dziewczyny, życzę Wam wszystkim, żebyście kiedyś natrafiły na takiego fryzjera, który potrafi zająć się Waszymi włosami i mogły bez obaw siadać u niego na fotelu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie jest taki fryzjer?????? Ola

      Usuń
    2. w gdańsku na dmowskiego:) ja chodzę do kasi, moja siostra z kolei uwielbia wiesię (która kilka lat temu otworzyła własny salon na wajdeloty) i jeździ do niej aż z gdyni. generalnie, jeśli jesteś z trójmiasta polecam zarówno salony bogny jak i wiesi, najlepiej wypróbować kilku różnych fryzjerów, a na pewno trafi się na swojego.

      Usuń
  22. A ja ostatnio byłam u fryzjera w poznaniu na gorących nożyczkach i po raz pierwszy pani nie miała problemu z oznaczeniem jednego centymetra :D aczkolwiek dużo razy podkreślałam , że zapuszczam i ma być mało , ale był centymetr a ja zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nienawidzę TIPSÓW u fryzjerek!!! Włosy zahaczają o te tipsy, one tego nie czują i rwą na żywca. Mam nadzieję, że france to przeczytają!
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  24. "(...)każdy klient za tą samą usługę płaci tyle samo." Zamiast "tą" powinno być "tę" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie niby dwie formy są poprawne ;)

      Usuń
    2. ... w mowie potocznej :) W oficjalnej mowie i pismach w bierniku liczby pojedynczej ,,tę". Chociaż wg mnie, drogi anonimie, w tym wpisie było wiele ciekawszych rzeczy niż jakiś błąd :P

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że po prostu zasada jest taka, że "tę" używamy, gdy wyraz kończy się na literę "ę", np. tę książkę, a "tą", gdy kończy się na "ą", np. tą książką ;)

      Usuń
    4. Kogo, co? Tę. Z kim, z czym? Z tą :)

      (sama długo nie mogłam zapamiętać)

      Btw, Natalko, ogólnie w oparciu o te doświadczenia opisywane na blogu definitywnie nie polecasz headlines, tym bardziej na niskoporach? Czy też mimo wszystko istnieje szansa, że jakiś ogarnięty fryzjer zrobi to poprawnie? Ostatnio mnie kusi...

      Usuń
    5. Nieprawda. Anonim z 13:36 ma rację. Także w kwestii "wielu ciekawszych rzeczy niż jakiś błąd" ;)

      Usuń
    6. Nieprawda. Anonim z 13:36 ma rację. Także w kwestii "wielu ciekawszych rzeczy niż jakiś błąd" ;)

      Usuń
  25. Wielokrotnie idąc do fryzjerki słyszałam rzeczy typu :
    "O boże, jakie masz cienkie i rzadkie włosy- takie powinny być krótkie" - NIENAWIDZĘ tego stwierdzenia, po zmierzeniu obwodu kucyka wychodzi mi ponad 6 cm, więc włosy nie są wcale najgorsze, a po prostu nie znosze jak fryzjerka mi mówi żebym ścięła włosy na krótko.
    Tak samo raz przyszłam do fryzjerki i powiedziała mi, że nie opłaca mi się podcinać 3 cm włosów.

    Najbardziej jednak ruszyła mnie sytuacja, która miała miejsce chyba z 2 lata temu - poszłam podciąć włosy do salonu w którym już kiedyś byłam i bardzo mi się spodobał, jednak obsłużyła mnie inna pracująca pani. Powiedziałam jej, że zapuszczam włosy więc wolałabym żeby nie ścięła mi jakiejś kolosalnej ilości. Podcięła tyle co nic, wyszłam z salonu i nie było żadnej różnicy, a co w tym wszystkim najlepsze nałożyła mi jakieś coś na włosy, suszyła, wygładzała jedwabiem i potem podchodzę żeby zapłacić a ona do mnie mówi, że łączna cena to 40 zł. Ja się tak na nią patrze, ale jako że byłam jeszcze dosyć nieśmiała to zapłaciłam, wyszłam i stwierdziłam, że nigdy już tam nie wrócę, ale to był szczyt chamstwa. Za 1 razem w tym salonie zapłaciłam 15 zł i wyszłam zadowolona jak nigdy. 40 zł zapłaciłam chyba za nałożenie tego jedwabiu..
    Miałam też sytuacje (razem z przyjaciółką i powtarzało się to kilka razy) że w pewnym salonie miałyśmy krzywo podcięte włosy - lewa strona dłuższa niż prawa, lub na odwrót.. no żenada..
    Ja teraz właśnie myśle o fryzjerstwie, ale nie takim jak są te wszystkie salony. Bardzo lubie dbać o włosy, interesuje się nimi, chętnie pomagałabym innym kobietom, także raczej będę szła w tym kierunku i kto wie może kiedyś otworze coś własnego? ; ) Postarałabym się na pewno, żeby 3/4 kobiet zmieniło zdanie i do fryzjera chodziło z przyjemnością, a nie przymusem..

    OdpowiedzUsuń
  26. piękna notka! idealnie to wszystko ujęłaś, boję się fryzjerów, ale chciałabym przejść się podciąć końce maszynką :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W mojej małej mieścince niestety z fryzjerstwem marnie, gdziekolwiek bym nie poszła. Przed liceum, ciągle zmuszana przez mamę do ścinania włosów na krótko bo "tak jej się podoba, a poza tym są za cienki", chadzałam do fryzjerów tylko po to, by coś tam mi ściachali. Kiedy raz powiedziałam, że chciałabym jakąś fajną fryzurę pasującą do kształtu twarzy, to zaraz fryzjerka się zbulwersowała i zaczęła warczeć, dokąd ma ciąć. O kruca, jakbym była wtedy starsza, nie zostawiłabym na niej suchej nitki.
    Do fryzjera wybrałam się po długiej przerwie przed studniówką, wiadomo, w dość nowym saloniku. I powiem szczerze, że byłam zadowolona. Obsługiwała mnie młoda dziewczyna, nie szarpała przy myciu, używała odpowiednich odżywek, a narzędzia były czyste. Miło się rozmawiało. Jedyne, co mi przeszkadzało to fakt, że wypryskała mi na włosy tonę lakieru, ale wiadomo, żeby się utrzymało było to konieczne. Niestety, to było tylko czesanie, a nie podcięcie czy jakaś totalna zmiana.
    Uwielbiam oglądać "Ostre cięcie", mają kolesie wiedzę i umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
  28. Sama do fryzjera chodzę rzadziej niż kiedyś, ostatnio obcinała mnie siostra- mamy całkiem niezłe nożyczki, przeznaczone tylko do tych celów więc jakieś drobne zmiany spokojnie można robić samemu. Jeżeli już decyduję się na wizytę u fryzjera to zawsze decyduję się na jedną fryzjerkę do której mam zaufanie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety moje oczy i włosy widziały każdy z tych fryzjerskich błędów :( Po wielu latach poszukiwań odnalazłam fryzjera idealnego, ale nie o tym.
    W czerwcu wybrałam się do salonu, który był ulubionym zanim zaczęłam świadomie pielęgnować włosy. Na ścięciu włosów i nadaniu im kształtu (kształt tylko w teorii): z przodu ubyło mi 8 cm, na tylnej części włosów 1 cm. Mocno wycieniowane włosy, zero dociążenia. Ucieszyłam się, bo ścięte włosy i tak były zniszczone wielokrotnym rozjaśnianiem przez ostatni rok.
    Moja radość nie trwała długo,fryzjer wyprostował mi włosy bez zabezpieczenia ich serum, mgiełką, czymkolwiek:( i tak oto moje nowo ścięte włosy były spalone na końcach.
    Jednorazowe szaleństwo z fryzurą ze stylizacją nauczyło mnie, żeby odzywać się u fryzjera i oponować kiedy fryzjer proponuje rozwiązanie wymagające stylizacji, bo to błędne koło dla zniszczonych włosów.

    OdpowiedzUsuń
  30. pare rzeczy ktore przychodzą mi do głowy po przeczytaniu posta:
    1) zanim zostałam włosomaniaczką strasznie wypadały mi włosy (przez totalny brak pielęgnacji i przeskakiwanie od czarnego do platynowego blondu i z powrotem) z natury były dosyć grube i gęste, ale jak patrze na zdjecia z tego czasu to mialam widoczne zakola i bardzo szeroki przedzialek. to byl czas kiedy nie mialam pojecia o tym, ze istnieje coś takiego jak wcierka i przy ktorejs kolejnej wizycie "zeby obciąć to co najgorsze" dopytywałam sie fryzjerki, czy może mi cos polecic bo włosy wypadają mi garsciami -"ale po co nie ma takiej potrzeby, ma pani duzo włosów, sa panie co mają 3 razy mniej i sie nie martwia" o_0
    2) zaraz po podcieciu fryzjerka chwyta za suszarke, pomijam juz fakt ze parzy mi głowe tym strumieniem powietrza, a zaraz szybciutko przeskakuje na prostownice, bez pytania czy tego chce. a pozniej jak zglaszam ze nie chce ich prostowac, to "że ona juz zaczeła i teraz to brzydko bedzie wyglądac jak część bedzie wyprostowana a część nie", a na koniec jeszcze doliczona sumka "za stylizacje"
    3) brudne narzędzia i jeszce raz brudne narzedzia - grzebienie które zostały spryskane wodą z pojemniczka z atomizerem po jednej klientce i voila można już czesać następną... tym samym pojemniczkiem zwilżała włosy żeby sie lepiej ukłądały do cięcia, wiec stąd moje przypuszczenie ze to sama woda a nie środki odkażające
    4) i to że chce zeby mi obciąć włosy o 1-2cm na prosto bez cieniowania i zdziwiania nie oznacza, że chce być traktowana pospiesznie i po macoszemu, a tak sie czułam podczas ostatniej wizyty, cały zabieg nie wiem czy 15 minut zajął z czego połowa to przesuszanie moich włosów i głowy parzącym nawiewem suszarki...
    a.

    OdpowiedzUsuń
  31. Było to dawniej - miałam włosy prosto za łopatki, poszłam do fryzjerki i powiedziałam, że chcę mieć fryzurę za ucho po czym ścięła mi na prosto włosy właśnie za ucho zdjęła pelerynkę i mówi, że to koniec. Ja myślałam, że będę mieć szałową fryzurę, a to było gorsze niż przedtem, bo krótkie i byłam w gimnazjum. Wyszłam z salonu do drugiego i facet musiał mi poprawiać te włosy i powycinać trochę ten prosty kształt żebym nie miała tak banalnie łciętych włosów. Wiele razy też prosiłam fryzjerki o grzywki na bok za co dostawałam takie małe kikuty na czole. Innym razem też chciałam bajecznego ścięcie gdzie baba mi, ówczesnej 15latce zrobiła fryzurę na starą babę, napuszyła włosy pianką. Zawsze miałam u fryzjera jakąś traumę, teraz noszę długie włosy, proszę kogoś o przycięcie, bo u fryzjerki 5cm to 10cm, nieważne, że powiesz, że teraz zapuszczasz no i szałową zazwyczaj mokre włosy grzebieniem, haczą o uszy, chwytają za głowę tak, że chce się zemdleći suszą włosy tak gorącym nawiewem, że to podcinanie nawet nie miało sensu. Noszę długie włosy, czasem ktoś przytnie i już nigdy nie pójdę do fryzjera prosić o fryzurę czy grzywkę, bo zawsze muszę zatuszować włosy w bólu

    OdpowiedzUsuń
  32. Jakieś pół roku temu byłam u fryzjerki na pocięciu włosów i popełniła dosłownie wszystkie możliwe błędy. Włosy mi myła jakby to była jakaś mega brudna skarpeta, potem na ociekające wodą włosy nałożyła odżywkę, którą natychmiast spłukała, później miała problem z rozczesaniem włosów, ciekawe dlaczego? Mam długie, falowane, porowate włosy i naprawdę łatwo zrobić im krzywdę, ale nigdy nie mam problemu z rozczesywaniem ich. Prostowała włosy na szczotce bardzo gorącym nawiewem, które nadal były splątane a na sam koniec oparzyła mnie suszarką w skórę głowy. Na koniec nałożyła jakieś tam serum silikonowe, bo po co zabezpieczać włosy przed suszeniem? Wyszłam wściekła, obolała i poparzona. A w dodatku zażyczyłam sobie tylko wysuszenia włosów bez modelowania ale po wysuszenia chyba wstydziłaby się wypuścić mnie do domu z takim sianem na głowie, więc złapała za okrągłą szczotkę nawet mnie nie pytając o zdanie. Jak można być tak bardzo nieprofesjonalnym i jeszcze brać za to pieniądze? Znacie może jakiegoś dobrego fryzjera na terenie Warszawy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Mysi sa zapisy duzo naprzod i lepiej do niej isc z grubsza sprawa,typu koloryzacja, dekoloryzacja itd. Czy polecacie dobrzego, niedrogiego fryzjera w Wawie do 'zwyklego' podcinania wlosow?

      Usuń
    2. A bylas u niej wogole? Bo ja tak. I absolutnie nie polecam.

      Usuń
  33. Ja mam zaufaną fryzjerkę, która przy mnie dezynfekuje potrzebne jej narzędzia. Lubię do niej chodzić, bo dobrze tnie, wie ile to 1 cm i jest niedroga. Kiedyś chodziłam do różnych fryzjerek. Jedną zapamiętałam szczególnie - była niemiła, komentowała mój stan włosów (leczyłam łupież, więc wiedziałam, że go mam :D), a raz wsadziła mi grzebień w ucho, przez co prawie wyrwała mi kolczyki. Ucho musiałam leczyć, a do tej pani nigdy już nie poszłam. W ogóle moje poprzednie przygody z fryzjerami to jakiś koszmar - szarpanie, ciąganie za włosy, podcinanie więcej niż proszę... Nie lubię fryzjerów, a czeka mnie znalezienie jakiegoś zaufanego u mnie w mieście, bo do ulubionej fryzjerki mam daleko ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto zakłada kolczyki do fryzjera?

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że obowiązkiem fryzjera jest przypomnieć o ściągnięciu biżuterii. Przynajmniej ja się z tym spotykałam :)

      Usuń
    3. Ja się nigdy spotkałam z przypomnieniem fryzjera o zdjęciu biżuterii.

      Usuń
  34. ja chyba przyciągam złych fryzjerów, bo prawie każda moja wizyta w tym miejscu kończy się tragicznie, dlatego chodzę do fryzjera bardzo rzadkoo.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dlatego od roku nie chodzę do fryzjera... a dokładnie rok temu też przeżyłam traumę, bardzo krzywe i nieudolne cieniowanie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ostatnio udałam się do fryzjera w celu podcięcia końcówek. Pani która wykanała mi ten ,,zabieg,, pokazała do lusterka ok 2 cm włosów które mi obetnie. Z włosów do pasa, mam za łopatki. Co zrobić w takiej sytuacji ? Przecież mi ich nie doklei ....
    Od kilku dni boję się zaglądać do lustra. Wiem, że włosy odrosną, ale jestem posiadaczką wysoko porowatych, z natury. Zapuszczenie i pielęgnacja takich włosów nie należny do najprzyjemniejszych.

    OdpowiedzUsuń
  37. mieszkam w małym mieście. Zaliczyłam już chyba wszystkich fryzjerów każdy z nich rozrywa kołtuny, zamiast delikatnie je rozczesać.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zgadzam się z Tobą w 100%, co to za fryzjer, który spłukuje włosy gorącą wodą? Ludzie się męczą, pamiętają by zawsze używać letniej lub zimnej wody, a tu raz na wieki się człowiek wybierze do pseudo fryzjera, który zamiast pomóc to psuje ;(

    OdpowiedzUsuń
  39. A wiesz, nawiązując do punktu "własne kosmetyki", ostatnio będąc u mojej fryzjerki na saunie pomyślałam jak fajnie by było przynieść swoją Bioetike czy Waxa :D Może następnym razem spróbuje i się nie obrazi. Ale taka możliwość byłaby dla mnie idealna. Uwielbiam chodzić do fryzjera bo to dla mnie odprężające, ten masaż przy myciu i ogólnie to że ktoś zajmuje się moimi włosami. Normalnie idylla ;) A gdyby zastosowane były moje ulubione kosmetyki, eh.. po prostu raj :D

    OdpowiedzUsuń
  40. nie raz się spotkałam z upadnięciem jakiegoś grzebyczka,nożyczek na ziemię i nie zostały one zamienione albo co najmniej przetarte :/

    OdpowiedzUsuń
  41. Dla mnie mistrzostwem było, jak poszłam podciąć grzywkę do fryzjerki. Mam proste jak drut włosy i miałam prostą grzywkę. W salonie zdawało mi się, że jest ok, ale jak wróciłam do domu, to myślałam, że padnę jak zobaczyłam jak krzywo jest podcięta. Gdzieś o 1cm różniły się długości grzywki z lewej i prawej strony czoła... od razu musiałam wziąć nożyczki, żeby poprawić to... A zaznaczę, że poszłam do fryzjerki, bo samodzielne podcinanie zawsze źle się kończyło ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. mam już alergię na fryzjerów. ..kiedy idę podciac koncowki nie godze sie na pranie włosów, ani modelowanie ale mimo wszystko po wyjsciu z salonu moje włosy nie wygladaja lepiej niż przed podcieciem. ..pytam kiedy nożyczki są kupowane, ale mimo zapewnień, że są ostre stan końcówek nie ulegal poprawie.....teraz proszę o cięcie maszynka...choc jak widze włosy napchane w maszynce to robi mi sie niedobrze i proszę o wyczyszczenie
    J.

    OdpowiedzUsuń
  43. DZIEWCZYNY ZNACIE SALONY, GDZIE PODCINAJĄ KOŃCE MASZYNKĄ W SZCZECINIE?

    OdpowiedzUsuń
  44. nie wiem , ale ja jeszcze nie natrafiłam na fryzjera z którego byłabym zadowolona , albo spalone wlosy albo postrzepione albo fryzura zrobiona tak,ze jak przyjde do domu i myje włosy :(, teraz tez bym sie musiała przejsc do fryzjera bo chce zrobic grzywke ale sie boję .....- Gosia

    OdpowiedzUsuń
  45. Witaj, czy mogłabyś mi polecić dobre nożyczki fryzjerskie do wyrównywania końcówek? nie znam się na tym kompletnie, nie cierpię fryzjerów (mam wrażenie że wychodzę z połową włosów mniej) i zawsze mama mi podcina, ale zwykłymi nożyczkami. Może masz jakieś godne polecenia? dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia pisała wiele razy, że ma Jaguara. Jest nawet nowa notka o tym :) http://www.blondhaircare.com/2013/05/nozyczki-fryzjerskie.html Po tym wpisie też kupiłam Jaguara, trochę innego, ale jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
    2. *nie nowa, tylko osobna :D nie wiem, czemu tak napisałam :D

      Usuń
  46. Ja już dawno przestałam chodzić do fryzjera. Gdybym robiła to regularnie, na pewno nie udałoby mi się zapuścić włosów. Niedawno kupiłam nożyczki z Rossmanna i pewnie niedługo pójdą w ruch , ale odwlekam to, jak tylko się da, bo moje włosy rosną bardzo wolno i ciągle się rozdwajają , że szkoda mi je znowu podcinać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej hej,nożyczki z rossmanna to nienajlepszy wybór.one tylko nazywają się 'fryzjerskimi',ale takimi nie są

      Usuń
    2. wiem, że są raczej z gorszej półki , ale nie mam teraz pieniędzy na coś lepszego :/

      Usuń
  47. Właśnie umówiłam się do fryzjera i, co tu ukrywać, pójdę tam z duszą na ramieniu. Najbardziej boję się tego szorowania i rozczesywania... Wybrałam Salon Uzuri na fabrycznej w Poznaniu i zabieg rekonstrukcji plus podcięcie końcówek. Koleżanka poleciła, ale wiadomo, że jedna opinia to mało. Mam nadzieję, że to nie tam pani "prała" Twoje włosy w ostatnią sobotę.

    OdpowiedzUsuń
  48. jestem czytelniczką od niedawna a to jest wpis z 2013r. stąd nie zauważyłam. dzięki

    OdpowiedzUsuń
  49. Idealny wpis dla mnie! Otóż właśnie w piątek dotkliwie mnie skrzywdzono, dosłownie zgwałcono mi włosy, że się tak brzydko wyrażę…

    Zacznę od tego, że nigdy nie myję włosów u fryzjerów. Zawsze robię to sama, tuż przed wizytą, i moja fryzjerka (do której zwykle chodzę, tym razem wybrałam się do kogoś innego) nigdy nie miała z tym problemu. No więc, pani (baba!), u której byłam mówi, żebym usiadła przy zlewie, więc ja do niej, że mam świeżo umyte włosy, no to ona do mnie, że musi je i tak zmoczyć. No a spryskać nie można, do cholery? o.o Mówię jej więc, że włosów u fryzjerów nie myję, bo mam problem ze skórą głowy itp. No, ale już dobra, chcesz to mocz, myślę sobie. Usiadłam, a ona... I tak mi je umyła! Oczywiście nie mogłam widzieć, co robi za moimi plecami, więc o tym, że myje mi włosy dowiedziałam się w momencie, gdy właśnie zaczęła to robić. Do tego robiła to bardzo niedelikatnie, drapała mnie po głowie. Po wszystkim powiedziała mi, że zapomniała, iż miała nie myć... Tępa jakaś?! Powiedziałam jej to przecież jakąś minutę wcześniej... Nie daję nikomu myć swoich włosów, to po pierwsze, a do tego nie mogę używać większości szamponów. Dodam jeszcze, że ostatnio mam niesamowicie osłabione włosy i bardzo wypadają :< Do tego bardzo się plączą, ale ja o tym wiem i umiem je rozczesać dość szybko i w nieinwazyjny sposób. Natomiast babol tak mnie wyszarpał plastikowym grzebieniem (na ociekających wodą włosach), że widziałam jak włosy wychodzą mi z głowy dosłownie cieniutkimi pasemkami! Wyrwała mi chyba połowę tego, co miałam na głowie! Szarpała mnie tak bardzo, że przez resztę dnia bolała mnie głowa, i nie pomogły mi tabletki przeciwbólowe ;) M.in. właśnie dlatego również myję włosy w domu, żeby nikt potem nie musiał ich rozczesywać. Zwłaszcza jeśli nie umie tego robić... Fryzjerka, też mi coś! A nawet nie wiedziała, że splątane włosy czesze się od dołu, tylko cały czas szarpała mnie z góry na dół.

    Jeśli chodzi o samo cięcie, chciałam włosy obciąć dokładnie na prosto. Hm, chyba coś poszło nie tak, bo po lewej stronie moje włosy są widocznie dłuższe! Moja dawna fryzjerka zawsze mnie pytała, jak czeszę przedziałek, robiła mi go, a następnie dopiero obcinała włosy, tak jakby od przedziałka (nie wiem czy to słuszna metoda, ale przynajmniej na koniec moje włosy wyglądały dobrze). Babol natomiast ciął, jak chciał, i po uczesaniu wyszły mi po obu stronach włosy różnej długości o.o Do tego moje końce wcale nie wyglądają po tym cięciu szczególnie dobrze, nie są takie "ostre" jak zawsze.

    Na koniec moje zmaltretowane włosy (wyszarpane na sto możliwych sposobów) wysuszyła gorącym nawiewem suszarki, a przy suszeniu nadal strasznie szarpała mnie za włosy, tym sposobem dalej mi je wyrywając. Do tego wręcz uderzała mnie dłonią po głowie i wtedy to już zachciało mi się płakać, no bo ile można?! Po prostu widziałam, jak w jej dłoniach zostają moje włosy, a ona na to "O, rzeczywiście mocno wypadają" (wspomniałam jej o tym, zanim usiadłam na fotelu). Niestety, nawet nie byłam w stanie wyrazić swojego niezadowolenia, w takich sytuacjach najczęściej nie jestem zbyt asertywna :< Zresztą nawet nie wiem, co miałabym jej powiedzieć, po wszystkim uciekłam gdzie pieprz rośnie, a przez resztę dnia zalewałam się łzami za każdym razem, gdy tylko ktoś wypowiedział przy mnie słowo „włos” bądź jakiekolwiek inne, podobne…

    Prawdopodobnie gdybym nie miała tak osłabionych włosów, to może nie wyrwałaby mi ich tyle, ale normalnie mam wrażenie, że przez tą wizytę moje już przerzedzone włosy, jeszcze zjechały znacząco na objętości. Po prostu w ciągu jakichś 20 minut straciłam tyle włosów, co chyba przez cały miesiąc!

    Moja najgorsza wizyta u fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
  50. U mnie lekkie cieniowanie, gdzie 5 razy powtórzyłam, że mają być tylko przy twarzy lekko wycieniowane, skończyło się na całej długości wycieniowanymi kłakami i za tydzień kolejna wizyta już u innego fryzjera,aby jakoś to "coś" na głowie wyrównać, włosy do ramion i kolejne dłuuugie zapuszczanie. Od tej pory boję się gdziekolwiek iść do fryzjera..

    OdpowiedzUsuń
  51. Polecam wszystkim gorąco program "Ostre cięcie". Tam widać jak pracują "fryzjerki" KOSZMAR!

    OdpowiedzUsuń
  52. trochę mnie zdziwiło Twoje zachowanie. poraniła Ci skalp. przepraszam, a po co masz język ? jeśli czułaś, że mocno przyciska grzebień do skóry to mogłaś po prostu powiedzieć, że prosisz o większą delikatność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w salonie niczego nie czułam, poza zwykłym "czesaniem skóry" ;) Dopiero w domu zaczęła mnie szczypać skóra na czubku głowy, czyli w miejscu, od którego zawsze zaczynało się rozczesywanie, przeczesywanie i wydzielanie pasm. Za dużo drapania w jednym miejscu. Gdyby pani robiła mi krzywdę, na pewno poprosiłabym o delikatność, ale tak jak wyżej wspomniałam, podczas strzyżenia tego nie czułam.

      Usuń
  53. Chyba nie napiszę nic oryginalnego ;) Większość fryzjerów zupełnie nie potrafi się obchodzić z długimi włosami. Najpierw jest tarcie podczas mycia, potem tarcie ręcznikiem i wreszcie rozczesywanie (czyli wyrywanie i urywanie ;P) A ponieważ włosy stawiają opór to jest pakowanie tony odżywek, przez co moje cienkie włosy zmieniają się w smętnie wiszące strąki...

    Kiedyś poszłam ostrzyc włosy do salonu, który w moim małym miasteczku uchodzi za najlepszy. Fryzjerka po ostrzyżeniu chciała mi prostować włosy. Oczywiście nie pozwoliłam na to. Wtedy ona zapytała: " to jak mam sprawdzić czy są równe?" :O Dodam, że moje włosy są proste jak druty ;)

    Pozdrawiam, Justyna

    OdpowiedzUsuń
  54. Może któraś z Was jest z Gdyni (albo Gdańska) i poleci dla mnie i mojego chłopaka (który ma długie włosy ale chce znacznie skrócić) jakiegoś fajnego, niezbyt drogiego fryzjera? :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja marzę o zostaniu takim fryzjerem/kolorystą by żadna włosomaniaczka nie miała do mnie żadnych zastrzeżeń, ba sam jestem i moi znajomi też : * Wiedzieć co to 1cm i takie tam...

    Od siebie dodam, że nienawidzę jak mi myją ... no nie no, SZORUJĄ ŁEB i to tipsami, masakra. Raz mi "babsko" rozdrapało coś na głowie i mi ciekła krew nie, masakra. "Oj tam oj tam zagoi się. " : ) Jprdl.
    To samo z grzebieniem, jeździ po głowie, agresywnie, boli... jprdl... nienawidzę tego + trzymanie suszarki w jednym punkcie chyba przez 5 min takim gorącym powietrzem na skalp łomatko... niee... porażka jakaś.

    I tak wątpię, że po uzyskaniu praktyki, doświadczenia, ect. że będę tu pracować, nie opłaca się ale może w przyszłości założy się salon dla włosomaniaczek? Kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Natalia, używasz może płynu do płukania jamy ustnej? Jeśli tak, to jakiej marki, polecasz jakiś? :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Jak chodziłam jeszcze do szkoły to miała stałą fryzjerkę. Z powodów rodzinnych musiała "zwinąć interes". Po roku startuje znowu, w swoim domu, salon "znajdzie się w międzyczasie". Umówiłam się na "obcięcie włosów" i poszłam. Wchodzę do niej do domu ona "szybko szyba, chodź tutaj, siadaj, czekaj" w międzyczasie dzieci ze szkoły rozpakowuje, rozmawia z mamusią i gdzieś dzwoni. Poczekałam 10 min milcząc (miałam 15 lat) w końcu przyszła i bez pytania jedzie nożyczkami po włosach. Ze zdziwienia mnie zatkało. Podcięła końcówki, ojeb*ła mi grzywkę (dobrze, że to była jesień i mogłam to coś chować pod czapką) i zadowolona policzyła jak za zboże ( w normalnym salonie, z myciem, maska regeneracyjną i stylizacją płacę tyle samo) NIGDY WIĘCEJ tam nie poszłam i nie pójdę! Samowola i bezczelność. Zniosę nawet przelicznik 1 cm =5 cm, ale nie coś takiego.
    Moja obecna fryzjerka zawszę się zapyta co teraz robimy, czy nie chce czegoś zmienić, czy ostatnie cięcie mi pasowało, jak się włosy po nim układają i jak se z nimi radzę. Jak mówię, że tylko końcówki to ona zawsze oceni jak bardzo są zniszczone i ile trzeba obciąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo jak ktoś ma 15 lat to przecież już nie trzeba mu okazywać szacunku. Nie znoszę tego podejścia, a jest bardzo często spotykane :(

      Usuń
  58. Fajne podsumowanie, z pewnością wezmę sobie niektóre rady do serca jeśli będę się wybierać do fryzjera :) Chociaż ostatnio preferuję strzyżenie w domu, jakiś czas temu wyszłam od fryzjera niemal z płaczem, tak popsuł mi moją fryzurę :( Aż w końcu się zdenerwowałam i kupiłam sobie porządną maszynkę philipsa chyba z 10 poziomami długości i teraz obcina mnie siostra. Początki też może nie były łatwe ale stopniowo było coraz lepiej i już teraz mam przynajmniej taką długość jaką chcę i jestem zadowolona. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Właśnie szukam fryzjera we Wrocławiu który umie zrobić "U" na włosach, bo w weekend byłam u fryzjerki do której chodziłam od lat i wycięła mi krzywe "zęby", włosy miałam za połowę pleców a teraz sięgają lekko za ramiona, płakałam cały weekend. Nawet gdybym chciała je wyrównać to nie mogę bo mi nic nie zostanie :( Zapuszczałam je trzy lata i nawet przez myśl mi nie przeszło że świeżo po wizycie będę marzyć żeby odrosły, nawet nie mam jak ich rozpuścić bo widać jak są krzywe...jeśli ktoś zna fryzjera we Wrocławiu co się na tym zna to będę przeszczęśliwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję :( Tym bardziej, jeśli były zdrowe :( Może jednak domagaj się przynajmniej zwrotu kasy i jakiegoś odszkodowania? Nie wiem, czy w takie sytuacji można.

      Usuń
  60. Niedawno podcięłam włosy właśnie w kształt ''U'' w salonie FRAMESI przyul. Kleczkowskiej. Nigdy nie zdarzyło mi się wyjść z za krótkimi włosami :) Wyszłam bardzo zadowolona ( bez mycia włosów zapłaciłam 20 zł ). Swoją drogą często salony fryzjerskie myją włosy szamponem z keratyną, co jak wiedzą posiadaczki włosów wysokoporowatych, kończy się puchem i przesuszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  61. Przyznam dawno nie byłam u fryzjera. Ale jak bywałam - to jedna rzecz mnie wkurzała. Jak przychodziłam i mówiłam że chce podciąć o 2 cm, to tak się zachwycały moimi włosami, takie zachwalały, że końca nie było. I jaki był efekt? Przez to całe ich gadanie chyba zapomniały o ile miały podciąć, przez co z salonu wychodziłam z włosami obciętymi o jakieś 6-8 cm...

    OdpowiedzUsuń
  62. Jaką fryzurę planujesz na swój ślub? Proszę zrób posta na ten temat:) Ja najchętniej wybrałabym coś naturalnego tylko obawiam się jak będzie wtedy z trwałością

    OdpowiedzUsuń
  63. Ja niestety nie znalazłam jeszcze idealnego fryzjera do którego bym chodziła regularnie. Co chwile bywam w innym salonie.

    OdpowiedzUsuń
  64. Chodze regularnie do jednej fryzjerki. Nie nazekam ;) Robi wlosy jak chce :3 na dodatek mam u niej znizki bo to moja siasiadka :)

    OdpowiedzUsuń
  65. DZIEWCZYNY, A MOŻE STWORZYMY TU WPISY GDZIE-W JAKIM MIEŚCIE JEST FRYZJER, KTÓREGO MOŻEMY SOBIE POLECIĆ? DO KOGO- GDZIE IŚĆ, ŻEBY RZECZYWIŚCIE TRAFIĆ NA F R Y Z J E R A...pozdrawiam, Ola z okolic Łodzi ( i nie mam pojęcia, gdzie w pobliżu jest dobry fryzjer)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo dobry pomysł, ale niestety obawiam się, że będzie to zbiór autoreklam :(

      Usuń
  66. sama jestem fryzjerka i nie chodze do fryzjera ale to co wy piszecie to masakra nie wyobrazam sobie obslugiwac klientki bez wywiadu czy uzywac brudnych narzedzi albo tepych nozyczek tym bardziej warczec czy byc nie mila ale zgadzam sie z wami sama mialm przykre doswiadczenie na dzien kobiet mysle pojde do salonu obetne koncowki 1 cm i mowie tej pani pokazuje nawet palcem 1 cm nie wiecej zapuszczam a mam wlosy krecone lekko puszace sie i z duuza objetoscia to ta pani wyszarpala mnie na myjce obciela mi metoda docinania dziure przy stylu na 1 warstwie wlosow opierdzielila na bobo pazia wlosy byly za ramiona zrobily sie do ucha modelowanie to pyl ping pong moja glowa nagle mialm grzywke fryzura wygladala jak te komunistyczne helmy napuszone bezksztaltne cos nie mowie nawet o szamponie zielone jabuszko wlanym w goldwelowskie opakowanie.... rozplakalma sie i dostalam histeri kazaly mi placic i sie wynosic bo ona dobrze zrobila wlosy ...

    OdpowiedzUsuń
  67. W Płocku skąd pochodzę byłam już u kilku różnych fryzjerów, tych "polecanych" jak i tych w małych osiedlowych salonikach i powiem szczerze że poza ceną niewiele się różni. Mam proste, cienkie włosy, już na wstępie widzę że fryzjer uważa że szybko się uwinie ale gdy zaczyna ciąć okazuje się że wcale nie jest tak łatwo jak myślał bo moje włosy "usiekają" spod nożyczek. Zamiast podejść do sprawy profesjonalnie i poświęcić mi odrobinę czasu więcej, kilkakrotnie próbują wyrównać to co zrobili z jeszcze gorszym skutkiem, układają żeby jak najmniej było to widać a po powrocie do domu moim oczom ukazują się "schody" i bardzo krzywe cięcie. Nie po to płacimy komuś by później musieć samemu po kimś poprawiać.
    Niestety brud, tępe ostrza i nieprofesjonalna obsługa często niewiedząca co robi, aktualnie to standard. Ale z drugiej strony nie ma co się dziwić skoro powstało pełno szkół i kursów niby fryzjerskich, które niestety niewiele uczą a ich poziom jest praktycznie zerowy.

    OdpowiedzUsuń
  68. Słuchajcie - byłam dwa tygodnie temu w salonie fryzjerskim, prowadzonym przez tylko jedną panią. Wynajęła sobie mały metraż, podłączyła wodę i zorganizowała stanowisko pracy, wszystko tam fajnie wyglądało, że tak powiem zachęcająco. Od momentu, kiedy zajęła się moją głową walczyłam z podejrzeniem, że ta pani nie jest żadną fryzjerką z wykształcenia : D. Dziewczyny, to widać, jak ktoś nie praktykuje tego typu manualnych czynności - niezdarnie rozdzielała kosmyki, nie potrafiła zdyscyplinować partii do ścięcia, bardzo powoli i z nadmierną ostrożnością przygotowywała pasma. Nigdy jeszcze mi żaden fryzjer nie skołtunił włosów, jak ona. Rozczesanie sprawiło jej problem, a na domiar złego, próbowała to zrobić najgęstszym czarnym grzebieniem. Zrobiłam się ciekawa i zapytałam ją, gdzie wcześniej pracowała i podała nazwę jednego z lepszych salonów fryzjerskich : D A teraz o co mi chodzi - czy można sobie od tak założyć firmę i świadczyć usługi fryzjerskie bez kompletnie żadnego formalnego przygotowania? Pytam, bo sama lubię obcinać włosy i robię to znacznie sprawniej niż ta pani. Jak nie znajdę pracy po studiach, to się nad tym zastanowie :D A tak serio, to szok.

    OdpowiedzUsuń
  69. Ja chodzę do jednej fryzjerki od kilku lat i owszem, przeżywałyśmy wzloty i upadki, bo zdarzało się, że się nie dogadałyśmy, ale cieszę się, że ją mam, bo jej ufam. I niestety te przypadki, kiedy nie byłam do końca zadowolona były spowodowane faktem, że niedość dokładnie wytłumaczyłam o co chodzi i dostawałam co innego. Odkąd bardzo dokładnie komunikuję swoje potrzeby nie mamy problemów :) Zatem bywa, że za błędy fryzjerów same ponosimy winę...
    Ja jednak uważam, że to czy fryzjer umył włosy niepotrzebnie, spryskał lakierem czy wyprostowal wlosy bez pytania to sa naprawde niuanse - najwaniejsze, zeby wlosy po pielegnacji domowej wygladaly dobrze jak najdluzej i tego sie trzymam.

    OdpowiedzUsuń
  70. Ktos moze jest z Krakowa ? I byl moze w salonie Maniewski ? duzo pozytywnych opinii słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  71. Mnie ostatnio fryzjerka wkręciła włosy w suszarkę i podcięła dodatkowo to pasmo. Mam włosy obcięte na prosto i jedno wierzchnie pasemko o jakieś 5 cm krótsze....

    OdpowiedzUsuń
  72. w gimnazjum fryzjerka mimo cennika stale podnosiła mi cenę za podcinanie końcówek. fryzjerka ze wsi, żadnych ekstra szkoleń czy warsztatów, ale nie miałam możliwości chodzić do kogoś innego. prosiłam na prosto 1cm, a wciąż wychodziłam z włosami wycieniowanymi od czubka głowy i skróconymi z długości o kilkanaście cm. nasza współpraca skończyła się gdy zażądała ode mnie za standardowe podcięcie 80zł, po czym na moją zdziwioną minę oraz innych klientek odpowiedziała, że mam bogatych rodziców, więc to dla mnie żaden problem... płaciłam ze swoich kieszonkowych, a moi ,,bogaci" rodzice dawali mi 20zł miesięcznie...

    OdpowiedzUsuń
  73. Takich salonów nie ma ;) marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  74. A ja ostatnio bardzo zawiodłam sie na jednej z blogerek , która też prowadzi swój salon. Po wielu zlych doświadczeniach z fryzjerami stwierdzilam , że Ona napewno mnie dobrze obetnie (w końcu prowadzi blog o włosach i ich pielęgnacji).moje oczekiwania nie byly wygórowane-chcialam podciac włosy i zrobić grzywkę. Zaplacilam za tą "profesjonalna " usługę 100 zł.-pomimo innej kwoty podawanej w cenniku. Kiedy delikatnie zasugerowałam , że grzywka źle wygląda zostalam poinformowana , że dzisiaj ma imprezę i , że jest już późno i , że nie uprzedzilam telefonicznie , że mam takie grube włosy. ..Trochę mnie wrylo jak uslyszalam ile płacę ale zapłaciłam głupia. Po powrocie dostalam bure od koleżanki i zostałam zmuszona wręcz zeby do niej napisac o zwrot kasy-odpowiedz brzmiała , że zostanie mi zwrócone 20 zl jeśli bardzo mi zależy. Do pierwszego mycia bylam nawt zadowolona chociaż nie widac było różnicy (wlosy byly po prostu krotsze i moze lzejsze) ale potem zobaczylam prawdziwy efekt jej cięcia. ...tak wiec za 100zl z moich dlugich prostych i bezproblemowych w sumie włosów zostalam teraz ze śmieszną grzywką i nierownymi cieniowanymi warstwami .nie polecam a na jej bloga juz wiecej nawet nie zajrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaś dołączyć zdjęcie jako dowód :(

      Usuń
    2. Napisz kto konkretnie-tak dla przestrogi i aby nie podejrzewać niewinnych... właśnie zastanawiam się nad skorzystaniem z usług pewnej fryzjerki-bloggierki

      Usuń
    3. Napisz o kim konkretnie mowa, dlaczego nie? 1. - ku przestrodze; 2 - aby nie podejrzewać niewinnych ; ) Właśnie myślę o skorzystaniu z usług takiej fryzjerki-bloggierki

      Usuń
    4. Natalio- oczywiście mam zdjęcie przed i po. Mogę przesłać na priv. A celowo nie pisałam konkretnie o kogo chodzi, to bardzo sympatyczna dziewczyna-choc na koniec wkurzyla mnie, po za tym w necie jest pełno pozytywnych opinii o niej. Napisze tylko ze jest to blogerka z Warszawy.

      Usuń
  75. Myślę, ze wyżej wymienione standardy są możliwe do zachowania. Wymagając jednak takiej obsługi należy wymagać od siebie zapłacenia dość wysokiej kwoty za strzyżenie, ponieważ musi ona pokryć regularne szkolenia personelu, kosztowny sprzęt do dezynfekcji, wiele par wymiennych narzędzi, jednorazową bieliznę fryzjerską. I tu pojawia się problem..

    OdpowiedzUsuń
  76. Przydałoby się coś na podobę spisu włosowych sklepów, tylko z salonami fryzjerskimi. Ciekawa jestem tylko, ile takich ,,porządnych" salonów by sie znalazło.
    Mam wrażenie, że to co dzieje się w salonach jest też wynikiem tego, że klienci nie mają świadomości tego, jak powinni byc traktowani.

    OdpowiedzUsuń
  77. Wczoraj odwiedziłam salon fryzjerski po dwuletniej przerwie (spowodowanej niezadowoleniem - wyszłam z pudlem na głowie, w dodatku niedosuszonym...). Liczyłam tym razem na fajne cięcie, które sprawi, że moje niesforne włosy będę ładnie się układać. Już chwilę po wejściu do salonu wiedziałam, że nie będzie dobrze. Zostałam od razu poproszona do mycia. Potem tylko pytanie ile centymetrów ściąć. Pani fryzjerka najwidoczniej wyszła z założenia, że chcę tylko podciąć końcówki. Może sama powinnam przedstawić swoje oczekiwania wyraźniej? Nie wiem.
    Włosy po wymodelowaniu układały się jako-tako, ale przez krótki czas. Potem zrobił się chaos. Boję się co będzie po umyciu... Kolejna wizyta u fryzjera albo za tydzień by poprawić albo znowu za dwa lata...

    OdpowiedzUsuń
  78. jaka cena taka usluga. przyjdz do milek desig i zaobaczysz dobrego fryzjera. lub
    wszyscy szanujacy sie specjalisci wyjezdzaja z kraju wiec czego szukasz jak wiekszosc wyjechala?

    OdpowiedzUsuń
  79. Czym się kierować? Myślę, że przede wszystkim warto zwracać uwagę na opinie innych ;d w dzisiejszych czasach to nie problem wygooglowac sobie jakiś salon fryzjerski :) do głowy przychodzi mi portal www.mojsalon.eu to samo tyczy się kosmetyczek i innej maści specjalistów z dziedziny "beauty" Zanim oddamy się w czyjeś ręce warto wiedzieć co to za ręce ;D

    OdpowiedzUsuń
  80. TAKIE UWAGI -NA TEMA FRYZJERÓW ;SĄ NIE NA MIEJSCU;OPSJE PANI FRYZJERKI I KRYTYKUJE ;RADZI W ZŁY SPOSÓB;TAK JAGBY BYŁA TO OPERACJA A NIE ZWYKŁA WIZYTA U FYZJERA-LUDZIE ZAJMIJCIE SIE SWOIMI SPRAWAMI I WYKRZTAŁCENIEM;NIE UCZCIE LUDZI CO MAJĄ ROBIĆ ;NIE MACIE SWOICH ZAWODOW ;JA TAKIE SPRAWY-JAK TA ZAŁATWIAM INACZEJ;TAKIE OSOBY KTÓRE KRYTYKUJĄ I OPISUJĄ ŻLE W INTERNECIE -MAJĄ POTEM KŁOPOTY;PONIEWAŻ JESTEM WE FRYZJERSTWIE 35 LAT;SALONY PROWADZE OD ROKU 1980;I TERAZ TYLE MŁODYCH LUDZI -NIEDOŚWIADCZONYCH ;PISZĄCYCH -CO LUDZIE NASI KLIENCI MAJĄ ROBIĆ ;MASAKRA-A TYM OPISEM I INNYMI ;PODAJE DALEJ;PONIEWAŻ -TO DOTYCZY MNIE I MOICH KOLEŻANEK;MNOŻYCIE SIE JAK MRÓWKI;NIE MACIE POJĘCIE O FRYZJERSTWIE; MISTRZ FRYZJERSTWA ALINA WIŚNIEWSKA;

    OdpowiedzUsuń

Polecane2