piątek, 24 lipca 2015

Opalanie końcówek włosów ogniem (velaterapia)




Opalanie końcówek ogniem świecy znane jest na świecie od dawna (w Polsce było modne w latach 90.), ale dzięki modelkom Victoria's Secret znów zrobiło się o nim głośno. Postanowiłam sprawdzić, czy gra jest warta świeczki. ;)


Velaterapia - co to jest?

Velaterapia to nic innego jak opalanie końcówek włosów za pomocą ognia świecy, którego celem jest zlikwidowanie rozdwojonych i połamanych końcówek bez potrzeby skracania długości włosów. Włosy niszczą się na różnej długości, dlatego nie zawsze podcięcie włosów o kilka centymetrów rozwiązuje problem.

Fryzjer podczas zabiegu skręca mocno cienkie pasma włosów wokół własnej osi, a następnie opala każde pasmo ogniem w taki sposób, aby pozbyć się wszystkich wystających z niego pojedynczych końcówek. Następnie spalone włoski są wyczesywane szczotką lub odrywane palcami. Na koniec włosy zostają umyte, głęboko nawilżone i wymodelowane.

Przebieg zabiegu zobaczycie na tym filmiku:




oraz w tym reportażu:




Według zwolenników tej metody zniszczone włosy stają się jedwabiście gładkie, wyglądają na zdrowsze i mocniejsze. Cały zabieg trwa ok. 2-3 godziny i towarzyszy mu nieprzyjemny zapach palonych włosów.



Po lewej: końcówka włosa przycięta nożyczkami | Po prawej: końcówka włosa opalona ogniem
Źródło:  książka Wszystko o włosach (1987)



Wśród włosomaniaczek dużo bardziej popularna jest metoda przycinania pojedynczych końcówek ostrymi nożyczkami, której nie jestem zwolenniczką.

Jeśli zniszczonych końcówek jest niewiele, metoda ta jest skuteczna, ale w przypadku włosów mocno połamanych lub rozdwojonych, może doprowadzić do efektu choinki (końcówka podcięta nożyczkami jest krótsza i sztywna, dlatego chętniej odstaje od reszty włosów, a włosy tracą nadaną wcześniej formę).

Warto pamiętać, że odstające włoski nie muszą wcale oznaczać łamliwości. Na głowie niemal każdy włos różni się długością, co wynika z cyklu życia włosów. Przycięcie lub opalanie końcówek może jest dobrym sposobem na zespojenie złamanego lub rozdwojonego włosa, ale nie pozbędziemy się dzięki temu odstających włosków. Możemy je za to wygładzić za pomocą emolientowych kosmetyków oraz odpowiedniej stylizacji. :)



Moja opinia o velaterapii

O metodzie opalaniu końcówek ogniem słyszałam już kilka lat temu, ale dopiero przez ten cały internetowy szał postanowiłam sprawdzić, na czym dokładnie polega. W tym celu poświęciłam pasemko swoich włosów wyrastających nad karkiem, które zawsze jest najsłabsze ze względu na liczne otarcia (o ubrania, poduszkę itp.).

Skręciłam mocno cienkie pasmo, a następnie opaliłam je ogniem. Faktycznie spaleniu uległy jedynie wystające końcówki (zarówno zdrowe, jak i osłabione), a zabiegowi towarzyszył niezbyt ładny zapach. Po rozczesaniu pasmo było pogniecione, przypominało suche włosy spalone prostownicą, ale nie było ciepłe. Opalone końcówki zakończone były jasną bądź ciemną kulką, która powstała na nich w wyniku stopienia keratyny. W porównaniu do gładkiego pasma, które nie miało kontaktu z otwartym ogniem, pasmo opalone było szorstkie i kulki mocno wyczuwalne, ale nie straciło blasku.

A wrażenia po umyciu włosów? Kulki nadal są wyczuwalne, a pasmo jest lekko pogniecione. W moim przypadku gra zdecydowanie nie jest warta świeczki. ;)


Velaterapia jest zapewne skuteczna przy bardzo mocno zniszczonych włosach, których końcówki na całej długości są suche, szorstkie, odbarwione, zakończone białą kulką, rozwarstwione i połamane. Po opaleniu wyglądają na pewno dużo lepiej, dlatego też aniołki VS, których włosy są intensywnie stylizowane, doczepiane i farbowane są zadowolone z tej kuracji.

Z doświadczenia wiem, że włosy wyglądają najlepiej wtedy, gdy są minimalistycznie pielęgnowane i rosną w spokoju. Rezygnacja z zabiegów, które niszczą włosy, prosta emolientowa pielęgnacja i regularne podcinanie włosów są może bardziej czasochłonne, ale za to dają rezultat w postaci prawdziwie zdrowych włosów. :)


A Wy co sądzicie o opalaniu włosów ogniem?
Może miałyście okazję wypróbować tę metodę?



PS Nie próbujcie tego w domu. Keratyna w kontakcie z otwartym ogniem ulega nieodwracalnemu zniszczeniu, dlatego bez odpowiedniego doświadczenia można sobie zrobić więcej szkody niż pożytku. Nie dajcie się też nabrać na ogromną liczbę zdjęć w Internecie z efektem przed i po. Efekt "po" to zwykle wynik keratynowego prostowania lub innego zabiegu, który wydobywa blask i gładkość włosów, a nie samego opalania końcówek. Przykład:


Źródło: Instagram


PS2 Post powstał na prośbę czytelniczki. :)

« Nowszy post Starszy post »

74 komentarze

  1. Kilka dziewczyn z The Long Hair Community regularnie przypala końcówki, ale mnie ta metoda nigdy nie przekonywała. Może niesłusznie, bo zdjęcia które pokazałaś są niezłym dowodem, ale jednak od początku nie mogę się pozbyć wrażenia, że taka przytopiona końcówka będzie słabsza.
    To już wolę S&D, czyli wycinanie pojedynczych końcówek nożyczkami, jeśli w ogóle musiałabym sięgać po metodę pozbywania się pojedynczych rozdwojeń. Robiłam to przez jakiś czas regularnie, później przestałam bo końce wyraźnie się przerzedzają. Nie ma to jak proste podcinanie całości włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia są nie prawdziwe, przecież jest napisane żeby nie nabierać się na takie. Czytanie ze zrozumieniem się klania

      Usuń
    2. Tobie w takim razie również się kłania i pozdrawia ;) Pisałam o końcówkach i o ich zdjęciu, nie o zdjęciu całych włosów. O tym to nie trzeba nawet czytać żeby wiedzieć, że jest nieprawdziwe.

      Usuń
    3. W zasadzie to pewnie jest prawdziwe, ale po takich zdjęciach wszyscy myślą, że opalanie końcówek wygładza i nabłyszcza włosy, podczas gdy taki zabieg eliminuje jedynie zniszczone końce, a za nabłyszczenie i nawilżenie odpowiadają kosmetyki. :)

      Usuń
    4. Dokładnie. Ciekawe jaki jest podpis do tego zdjęcia na IG. Czy ktoś napisał że to po opalaniu końcówek, czy po opalaniu końcówek... i czymś jeszcze ;) Swoją drogą, ciekawe jakie to produkty i zabieg, bo efekt niezły.

      Usuń
  2. Wow nie słyszałam o tym chyba bym sie bała spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu bym nie spróbowała, włosy są łatwopalne i już widze jak cała głowa mi się pali. Za duże ryzyko. Dbać o włosy i podcinać i problem rozwiązany. Tak to widzę. Wiadomo że pielęgnacja potrzebuje dużo czasu żeby dać efekty ale jak coś się zaniedbało to trzeba czekać.

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie nie nie! Nie dbam o włosy z taką zaciekłością jak kiedyś, notorycznie przypalam je prostownicą, ale żywym ogniem?! Gdyby ktoś zbliżył się do moich włosów z zapalniczką, włożyłabym mu ją w nos :D Ale podziwiam Cię za odwagę :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam o tym ostatnio u siebie napisać kilka słów, bo zrobiło się na ten temat bardzo głośno i jak dla mnie bez powodu. Uważam że takie podpalanie końcówek podobne jest do wycinania pojedynczych rozdwojonych końców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poruszyłaś ciekawy, niecodzienny temat :) bardzo unikatowy i przydatny post, nie wydaje mi sie, by w Internecie bylo tpod dostatkiem tego typu konkretnych, subiektywnych informacji na temat opalania wlosow. ;)
    Pierwsze co mi przyszlo do glowy.. czy to nie jest czasem aby ryzyko spalenia sobie wlosow (daj Boze "tylko" wlosow)? ;D tzn domyslam sie, ze nie, skoro metoda ma dosc zwolenniczek i jest przeprowadzana w salonach fryzjerskich, ale jak to sie dzieje? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wygląda tak jak na filmikach, jeśli się mocno skręci kosmyk :)

      Usuń
  7. Natalko i dziewczyny, czy macie jakieś produkty na zbyciu? przepraszam, że spanuję ale dom dziecka w Brodach (Świętokrzyskie) ogłosił, że dla ich domu dziecka potrzebne są szampony i inne środki czystości, ja chciałabym pomóc ale jestem za granicą. Tak więc pomyślałam może zrobimy wspólną akcję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, z chęcią się przyłączę, szczególnie, że na Instagramie też były takie prośby! Napiszę posta w przyszłym tygodniu, potrzebuję czasu na organizację akcji. :))

      Usuń
  8. Ależ ten zabieg musi śmierdzieć za przeproszeniem. Nie znoszę zapachu palonych włosów. Jak dla mnie to trochę wymyślanie. Nie poddałabym się takiemu zabiegowi. Zdecydowanie nie mam do takich szaleństw zaufania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze! Myślałam, że dostane zawału podczas czytania tytułu. Nigdy w życiu, od razu wyobraziłam sobie pochodnie z włosów, nie ma takiej opcji. Nawet jeśli moje włosy ostatnio z bajkowych nagle okropnie się popsuły.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od poczatku podchodzilam do tego sceptycznie, zdecydowaniie wole stracic tych pare cm niz palic sobie wlosy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe ale ja bym się w życiu na takie opalanie nie zdecydowała :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie bałaś się, że całe włosy zajmą Ci się ogniem i spłoną? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tylko włosy...

      Usuń
    2. Najpierw przypaliłam pojedynczą końcówkę, a potem ostrożnie podeszłam do eksperymentu. Wszystko przebiegło identycznie jak na filmikach :)))

      Usuń
  13. Nigdy nie słyszałam o takiej metodzie na zniszczone włosy i raczej nie jestem do niej przekonana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. jakoś coraz mniej ciekawy ten Twój blog, zauważyłam też że coraz rzadziej tu zaglądam, wieje nudą.Najpiękniejsze włosy miałaś jak były za łopatki, osobiście nie rozumiem po co trzymasz taką długą pajęczynkę, wiem, wiem uważasz inaczej ale każdy może wyrazić swoją opinię. Kiedyś bardzo mnie ciekawiłaś, poddając interesujące pomysły. Teraz już nie. Wypaliłaś się Natalio, a woje włosy straciły blask.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boże.. czy Ty też z Karaczanów i celowo piszesz takie nietrzymające się kupy, pozbawione sensu rzeczy, które ewidentnie zieją jakąś niechęcią, nienawiścią i chęcią zrobienia komuś krzywdy dla własnej zabawy? ;D wieje nudą to z Twojego życia jak widać po zostawionym komentarzu ;D

      Usuń
    2. A może problem tkwi w tym, że temat włosów nie jest nieskończony i wszystkie informacje są łatwo dostępne, w przeciwieństwie do stanu sprzed 2-4 lat? :) Chętnie spełnię Twoje oczekiwania, tylko musisz mi o nich najpierw opowiedzieć. Moje włosy nigdy nie wyglądały lepiej według mnie. Ostatnie zdjęcia robiłam w cieniu, stąd nie było widać blasku. :)

      Usuń
    3. Natalio masz piękne włosy i bardzo lubie twojego bloga. Jest w mojej top 4 a blogó czytam dużo ! <3

      Usuń
    4. to jest tylko moje zdanie, każdy ma prawo mieć inne. Śmieszą tylko takie zapatrzone w ten blog i autorkę lizuski :)))) Ja nie hejtuję całości (widać że nie potraficie czytać ze zrouzmieniem) byle tylko podlizać się autorce. Mam prawo mówić co myślę. Napisałam przecież że kiedyś Natalia była dla mnie inspiracją, ale teraz niestety już nie. Czy od razu musicie przybierać takie pozy. Nie muszę wszystkiego lubić i po to jest chyba miejsce na komentarze aby pisać nie tylko pochwały ale także negatywy jeśli mi się coś nie podoba. A ty M. nie wyciągaj pochopnie wnioskuj. W przeciwieństwie do ciebie stać mnie na własne zdanie. Po prostu zmieniam bloga :) Miłego wieczorku życzę :)

      Usuń
    5. Czy z Karaczanów czy nie, Twój komentarz miał na celu zrobienie komuś przykrości. Moje zdanie jest takie, że skoro piszesz takie komentarze, to najwyraźniej coś z Tobą nie tak ;) wzajemnie, miłego dnia, lepszego niż poprzednie. ;)

      Usuń
    6. Odnoszę wrażenie, że w ciągu ostatnich kilku lat utarło się dziwne przekonanie (nie tylko w blogosferze), że człowiek, który zwyczajnie jest życzliwy dla drugiego człowieka, bo darzy go sympatią, jest lizusem. Jeśli naprawdę, Anonimku, w taki sposób zapatrujesz się na uprzejmość, to podejrzewam, że otaczasz się w życiu tylko wrednymi ludźmi... W takim wypadku bardzo Ci współczuję. Ja jednak myślę, że życie staje się przyjemniejsze zarówno dla nas jak i dla innych, kiedy chamskie uwagi i złośliwości zostawiamy dla siebie i po prostu nie zadajemy się z ludźmi, za którymi przepadamy, natomiast całą tę drogocenną energię, którą niektórzy marnują na "hejtowanie" zużywamy na dobroć w stosunku do tych, których kochamy, lubimy, szanujemy i doceniamy za ciężką pracę. :) Nie wiem, czy można to nazwać "lizustwem", ale oczywiście masz prawo uważać, jak chcesz. A ja z kolei na szczęście mam prawo nie brać tego pod uwagę. :) PEACE & LOVE
      Sandra, kociara - lizuska Natalii ;)

      Usuń
    7. Ach, no i oczywiście, jako rasowa lizuska, zapomniałam dodać, że również uwielbiam ten blog, wynoszę z niego mnóstwo ciekawych informacji i jak na razie tematyka mi się ani trochę nie znudziła :))
      Sandra

      Usuń
    8. Anonimku z 17:29
      Moze Cie zaintersuje:
      http://waitbutwhy.com/2014/10/religion-for-the-nonreligious.html

      Nie trzeba sie tak napinac...

      Zycze lepszego samopoczucia :)

      Usuń
  15. Nie ukrywam, że nigdy o tym nie słyszałam, ale jakoś takoś nie ciągnie mnie do tego zabiegu ;x

    OdpowiedzUsuń
  16. Również musze przyznać ze nie słyszałam o tej metodzie :) pozdrawiam i zapraszam do siebie
    http://maxi-beauty.blogspot.com/2015/07/anti-age-dla-wosow.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Z jakiej książki/broszury pochodzą zdjęcia końcówek? :) Jeśli chodzi o to zdj. po prawej stronie to warto mieć na uwadze, iż różnie wyglądają końcówki obcinane metodą na tępo i na pióro (pod kątem). No i inaczej będą wyglądały po strzyżeniu na sucho i na mokro... Opisana przez Ciebie metoda jest ciekawa, ale ja bym się na nią nie zdecydowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, to jest bardzo ważne. Pod zdjęciem jest źródło :)

      Usuń
  18. Słyszałam ale sama bym się nie poddała ! zsikałabym się chyba :D hah ! Po wyjściu od fryzjera to każdy zabieg jest rewelacyjny lecz pytanie czy każdy pozostawia dłuższy trwalszy efekt? Ja chodzę na maski,sauny czy na zastrzyki regeneracyjne lecz jest to krótkotrwałe i często to powtarzam - te zabiegi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym samym myślałam. Gdy zmyje się cienki film z włosów (pochodzący z kosmetyków), ciekawe jak wyglądają po opaleniu. :D

      Usuń
  19. Gdzieś o tym czytałam, ale nie pamiętam dokładnie gdzie... może u Anwen?
    Tak czy siak bałabym się próbować. Jeszcze włosy by mi się zapaliły i co by było :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Wczoraj czytałam na Onecie i się zastanawiałam czy któraś z włosomaniaczek napisze o tym post. :D Od początku nie wyglądało mi to na jakieś cudo. Podejrzewam, że jest z tego więcej szkody niż pożytku.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwsze słyszę... A to dlaczego ostatnio zrobiło się o tym tak głośno, sposób stał się popularny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazało się, że aniołki VS stosują tę metodę i świat oszalał. :D ;)

      Usuń
    2. No tak tak, było na początku tekstu. ;) Chodzi mi o to, czy one pokazały jak to robią, czy to tylko plotka?

      Usuń
    3. Pokazały na zdjęciach :) Wpisz w google Alessandra Ambrozio velaterapia :))

      Usuń
  22. Też się przeraziłam już przy samym tytule, a jak doczytałam o co chodzi... Przed oczami pojawił się obraz mnie samej biegającej w panice w kółko z głową płonącą jak pochodnia ;D Nie, dziękuję za takie atrakcje. Chyba zostanę przy nudnym podcinaniu końcówek co 4 miesiące ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Może ktoś pomóc, kilka tygodni temu zdecydowałam się na wcieranie maski we włosy (po myciu) za pomocą szczotki TT, zastanawiam się czy tak częste jej używanie nie rozdwoi i nie połamie mi końcówek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TT nie powinien im za bardzo zaszkodzić, chociaż ja i tak zmieniłabym TT na grzebień z szeroko rozstawionymi zębami.

      Usuń
    2. Musisz obserwować włosy :) jesli wlosy są pokryte dużą ilością maski i traktujesz je delikatnie to nie powinno być wielszych zniszczeń :) możesz wypróbować metodę 'wcierania' masek dłońmi, bo wtedy wytwarza się ciepło, które wzmacnia dzialanie kosmetyku :)
      D.

      Usuń
  24. Pierwsze słyszę o takim czymś...:)

    OdpowiedzUsuń
  25. pierwszy raz o tym słyszę... mnie to trochę przeraziło :p chyba bym tego nie zrobila :)

    OdpowiedzUsuń
  26. hej Natalia, dziękuję za post, jednak nie wypowiem się w jego temacie, bo pierwszy raz o czymś takim słyszę. Mam natomiast pytanie dotyczące Pro Fiber Loreal. Byłam na takim zabiegu, włosy były niesamowite! proste, sypkie, ale odkąd stosuje maskę i szampon samodzielnie, po wysuszeniu, niesamowicie się puszą... jak Ty używasz swoich produktów, może masz na to radę? I czy podczas tej kuracji, mogę stosować oleje? Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz stosować oleje. :) Moje nie puszą się na szczęście, ale dużo bardziej niż maskę lubię booster. :) Masz w zestawie serum? Może z serum (nawet innej marki) lepiej zadziała?

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! niestety serum mi nie zaproponowano. Ja też wolę booster. :) ale boję się, że nie domyję oleju tym szamponem... I czy ten zestaw trzeba stosować cały czas, czy stosujesz także inne maski/odżywki? :)

      Usuń
    3. Na początku (2 tyg) stosowałam tylko zestaw, ale mam tyle kosmetyków czekających na swoją kolej, że stosuję wszystkie wymiennie :)

      Usuń
  27. Moim zdaniem nie jest to dobre rozwiązanie, raz ktoś może upalić sobie zbyt dużo włosa powiedzmy ktoś niedoświadczony, ogień przeskoczy z włosa na włos a jak ktoś na włosach ma lakier czy gumę to po prostu wszystkie włosy mu/jej spłoną :) Tak na serio, raczej to nie jest dobry sposób, zostawia białą gulkę/końcówkę którą i tak zerwać trzeba więc włos jest bardziej poszarpany na tym końcu niżeli ładnie precyzyjnie przycięty ostrymi nożyczkami/maszynką. Potem jak się dba i nakłada silikonowe sera zabezpieczające nie ma mowy o rozdwojonych końcówkach. Ot nowość, hit szał i kit.

    OdpowiedzUsuń
  28. Po ostatnim podcięciu w czerwcu nie zauważyłam jeszcze ani jednej rozdwojonej, więc nie będę kombinować. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy o tym nie słyszłam, ale bałabym się zaryzykować i spróbować takiej metody. :) Włosy plus ognień jakoś mnie nie przekonuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. wg mnie najlepszym rozwiazaniem na regeneracje włosow sa te szampony w miare dobrej cenie : sh.st/c8wE1

    OdpowiedzUsuń
  31. Nigdy o tym nie słyszałam, ale chyba bym się na taki zabieg nie zdecydowała. Brzmi dość przerażająco.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam pytanie trochę z innej beczki. Od kilku lat farbuję włosy, ale żaden kolor nigdy nie trzymał się na nich dłużej niż 1,5 tygodnia, zawsze pozostawiając rudy odcień. Odkąd zaczęłam czytać między innymi Twojego bloga i dowiedziałam się o różnych składnikach szamponów, zastanawiam się, czy SLS-y mogą być przyczyną szybkiego wypłukiwania się farby z włosów? Dziękuję bardzo za odpowiedź, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wypłukiwanie farby obwiniałabym bardziej porowatość, choć SLS/SLESy też mogą mieć znaczenie. :)

      Usuń
    2. A czy znasz w takim razie jakiś sposób (o ile istnieje oczywiście ;)), żeby kolor się nie wypłukał z porowatych włosów?

      Usuń
    3. Emolienty i ściągnie łusek (chłodna woda) :)

      Usuń
  33. Droga Natalio :* na fb ktoś udostępnił post ze dziewczyna nie myła włosów i skówy głowy przez 5 lat i twierdzi że nigdy nie miasla tak pięknych i zdrowych włosów . Jak myślisz czy to możliwe? a w dodatku w komentarzach dużo osób pisało ze nie uzywa szamponu i ze pierwsze dwa tyg to masakra ;o a potem jest super ze skora glowy sama sie oczyszcza O_O.Co o tym sądzisz jak dla mnie to małoprawdopodobne ;/ . Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam o myciu włosów samą wodą, nawet chciałam przetestować, ale nie mam czasu. :D

      Usuń
  34. Natalia, stosowałam oleje, emolienty bojąc się puchu po hemuktantach. Co prawda składów za bardzo nie ogarniam, ale jak zauważyłam wcześniej były w lepszym stanie. Jak zdążyłam zauważyć to pewnie przez mieszankę w składach(emolienty i hemuktanty), bo osttanio były suche, szopowato-sianowate itp, a stosowałam głownie emolienty i co sie okazało-brakowało im hemuktantów. Także dziewczyny emolienty super, ale bez nawilżaczy włos niemiłosiernie suchy i sztywny:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dla mnie metoda raczej odstraszająca; bałabym się wypadku.

    OdpowiedzUsuń
  36. Pierwszy raz o tym słyszę, i moje włosy jednak nie są do tego stworzone, przynajmniej tak mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Również pierwszy raz słyszę i nie wiem czy bym się odważyła :) Boje się prostownicy stosować, a co dopiero ogień :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wierzę, że ty też to zrobiłaś! O.o Rozumiem, że to jakaś z tych nowych trendy pomysłów, ale ludzie bez przesady!! ;O To gorsze niż prostownica, to palenie dosłownie ogniem..

    OdpowiedzUsuń
  39. Natalko , DZIĘKUJĘ z całego serca :) Uwielbiam :) Ania

    OdpowiedzUsuń

Polecane2