poniedziałek, 1 czerwca 2015

Detoks dla cery | Dwa miesiące bez kremowania i olejowania twarzy




Gdy dwa miesiące temu spojrzałam na swoją cerę, byłam przerażona. Skóra była zaczerwieniona, przebarwiona, pełna otwartych zaskórników, błyszcząca i jednocześnie mocno sucha. W tym samym czasie spojrzałam na skórę na brzuchu, która była gładka i optymalnie nawilżona, mimo że niemal w ogóle nie poświęcam jej uwagi. Wtedy postanowiłam podjąć wyzwanie i odzwyczaić cerę od zbyt intensywnego nawilżania i natłuszczania - w końcu minimalistyczne podejście do pielęgnacji doskonale sprawdziło się w pielęgnacji włosów. :)


Celowo nie wspominałam wcześniej na blogu o moim eksperymencie z dwóch powodów: po pierwsze nie wiedziałam czy wytrwam, a po drugie jego skutki wydawały mi się wtedy niebezpieczne. ;) Po dwóch miesiącach mogę stwierdzić, że cieszę się, że w końcu zdecydowałam się na ten krok.



Dlaczego postanowiłam zrezygnować z olejowania i kremowania?

O ile nauczyłam się stosować minimalistyczne podejście w pielęgnacji włosów ( klik ), w pielęgnacji twarzy wciąż miałam tendencję do nakładania zbyt dużej ilości kremów, olejów czy zbyt silnego złuszczania. W końcu moja cera się zbuntowała i zaczęła sprawiać mi dużo problemów:

♦ zaskórniki otwarte na nosie i wokół niego stały się bardzo mocno widoczne, a pory rozszerzone (rozprowadzając podkład na skórze musiałam go długo wtykać w pory, aby wygładzić skórę),

♦ na czole i przy linii twarzy było mnóstwo drobnych wyprysków, które nie znikały,

♦ na twarzy było kilka widocznych pryszczy, które nie chciały się zagoić przez kilka tygodni,

♦ na delikatnej skórze pod oczami pojawiła się charakterystyczna "kaszka", czyli drobne, białe krostki,

♦ mimiczne zmarszczki pod oczami stały się dużo bardziej widoczne niż zwykle,

♦ skóra była ewidentnie "przeolejowana" i "przekremowana" - świeciła się, pojawiało się dużo suchych skórek i wymagała złuszczania co 2-3 dni.



Przebieg eksperymentu

Na początku kremowałam lub olejowałam tylko te miejsca, na których odczuwałam ściągnięcie - skórę pod oczami i wokół ust. Po około dwóch tygodniach skóra przyzwyczaiła się do nowej pielęgnacji i nawet po umyciu twarzy kranówką nie czułam większej różnicy. 

Po miesiącu cera zaczynała się wygładzać i oczyszczać - zaczęły znikać wypryski i zaskórniki, które obecnie są niemal niewidoczne (w porównaniu do tego, co było jeszcze kilka tygodni temu). Skóra przestała się świecić i nadmiernie łuszczyć, a peeling mogę wykonywać raz na tydzień lub dwa.



Jak pielęgnowałam skórę podczas detoksu?

Podczas detoksu stosowałam kilka razy w tygodniu naturalne maseczki, które jednocześnie koiły moją skórę i ją delikatnie nawilżały:

♦ maseczkę z miodu ( klik ),
♦ maseczkę z awokado ( klik ),
♦ maseczkę z mango ( klik ),
♦ maseczkę ze spiruliny ( klik ),
♦ maseczka z mydła Aleppo z czarnuszką ( klik ),
♦ maseczka ze świeżego miąższu z aloesu ( klik ).


Przed ekspozycją na słońce nakładałam na twarz krem z filtrem (Iwostin SPF 50+). Ważną kwestią było też odżywianie. Unikałam cukru, mleka i glutenu, a piłam dużo koktajli i soków.



Jak wygląda obecnie moja pielęgnacja twarzy?

♦ Oczyszczanie i złuszczanie

Do oczyszczania i złuszczania cały czas używam szczoteczkę Philips Visa Pure ( klik ).

♦ Odżywianie

Raz na 2-3 dni odżywiam cerę jedną z maseczek, o których pisałam wyżej.

♦ Nawilżanie i natłuszczanie

Do nawilżania i natłuszczania stosuję delikatny krem organiczny marki Pose. Najpierw wcieram krem w dłonie, a następnie nawilżonymi dłońmi dotykam skórę na twarzy. Dzięki temu krem nakładam w naprawdę niewielkiej ilości. :)

♦ Ochrona przed słońcem

Ze względu na wysoką skłonność do przebarwień, zawsze mam przy sobie krem z filtrem (Iwostin), który chroni moją skórę przed słońcem. Kremy z wysokim filtrem są gęste i mają ciężką konsystencję, dlatego nie używam ich podczas zachmurzenia lub deszczowych dni.




Moja cera nigdy nie była i nie będzie idealna, ale dzięki minimalistycznej pielęgnacji wygląda naprawdę dużo lepiej. Do napisania tego wpisu zachęcił mnie też komplement od koleżanki, która powitała mnie słowami "co zrobiłaś, że masz teraz taką ładną cerę?". :)


Jestem ciekawa, czy któraś z Was również podjęła próbę
odzwyczajenia cery od kremowania. Podzielcie wrażeniami. :)



PS Egzamin dyplomowy zdany, dziękuję za kciuki. :* Zaraz odpowiem na zaległe komentarze. No i wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! :)))


« Nowszy post Starszy post »

104 komentarze

  1. Gratulacje Kochana! :*
    Sama od kilku dni odzwyczajam moją cerę od olejów, co za dużo, to niezdrowo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Używałaś może kiedyś szamponów marc anthony? Zastanawiam się nad kupnem, akurat jest promocja w rossmanie. Znalazłam skład arganowego http://dobredlaurody.blogspot.com/2013/02/akcja-rewitalizacja-marc-anthony-morocco.html tutaj nawet dobra opinia. A co do cery na zdjęciu bardzo ładnie się prezentuje ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie stosowałam. Dla moich włosów byłby raczej obciążający, za dużo filmotwórczych składników. :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, chyba się nie skuszę, opinie różne a skład szału nie robi, za to kusi mnie bardzo kupno nowych masek, tak ciężko się oprzeć...

      Usuń
  3. Ciekawi mnie, jak się u Ciebie sprawdza podkład Clinique?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę wysusza, ale ogólnie jest spoko. :)

      Usuń
  4. Natalio, masz przepiękną cerę. Marzę o takiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu akurat mam podkład, żałuję, że nie zrobiłam zdjęć skóry przed eksperymentem, byłoby co pokazywać. ;)

      Usuń
  5. ciekawy pomysł, może niedługo wypróbuję ;)
    gratuluję zdanego egzaminu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przez jakiś miesiąc właściwie nic nie robiłam z moją cerą z wyjątkiem mycia raz- dwa razy dziennie i odrobiną oleju kokosowego pod oczy i czasem odrobine na całą twarz. Czasem również przecierałam ją miąszem z aloesu.Cera była właściwie wolna od zaskórników. Kiedy jakiś tydzien temu postanowiłam bardziej o nią zadbać i zaczęłam kombinować z większą ilością rzeczy zauważyłam że pojawiło się sporo zaskórników otwartych, których nie miałam już dłuższy czas. A więc coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wg mnie jednak ładniej wyglądałaś w jaśniejszych włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak sadze, przegladajac stare wpisy. Zdjecie, ktore dodalas dla porownania w ostatniej aktualizacji wyszlo bardzo niefortunnie, dlatego wiekszosc osob pisala ze w ciemnych lepiej

      Usuń
    2. a ja właśnie przeglądałam przed chwilą wpis "moje włosy lipiec 2013" i chociaż zawsze włosy Natalii podobały mi się bardzo to muszę przyznać, że natura jednak wiedziała co robi - w naturalnym kolorze jest o wiele lepiej
      n

      Usuń
    3. też porównywałam te zdjęcia i uważam, że w ciemniejszych włosach Natalia wygląda bardziej naturalnie wizerunek nie jest przerysowany, natomiast w rozjaśnionych wygląda lalkowato i co najgorsze - staro ;/ a ten piękny naturalny blond nabierze zaraz cudownych świetlistych refleksów, bo pogoda jest coraz piękniejsza i słoneczko dopisuje :)

      Usuń
  8. Odważny eksperyment. Ja sama ostatnio też ograniczyłam pielęgnację skóry twarzy do minimum, bo wysyp zmian trądzikowych, przesuszenie i jednoczesne błyszczenie, dawały mi wyraźny znak, że coś jest nie tak. Skóra wygląda już lepiej, jest ukojona, zniknęły stany zapalne. Nie ma też odstających skórek i tego okropnego uczucia ściągnięcia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na wakacje planuję podobny detoks dla cery, niestety ja tak moją przyzwyczaiłam do tych wszystkich kremów i olejów, że po demakijażu na noc nie umiem iść spać bez nakładania czegokolwiek na twarz, bo skóra jest sucha, ściągnięta i napięta :( A jestem jeszcze przed 20stką, więc chyba coś jest nie tak :D Teraz powoli rezygnuję z kremów na noc i zamiast tego 'smaruję' skórę wodnistym glutkiem z siemienia lnianego, to także fajnie koi i nawilża, a jest bardzo lekkie ;)
    P.S. W swoim kolorze wyglądasz super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki. :) Dziękuję!

      Usuń
    2. Również trzymam kciuki, polecam minimalizm:)
      Ola

      Usuń
  10. Gratulację z powodu zdanego egzaminu :)
    Ja moją twarz ,,męczę'' kremowaniem od kilku miesięcy, a olejowanie zaczęłam dopiero teraz (zamiast kremu) i widzę znaczną poprawę. Samą kranówką, by nie wytrwała ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam dokładnie to samo :) Dlatego odzwyczajałam skórę stopniowo. :)

      Usuń
  11. Gratuluję zdanego egzaminu :D co używałaś z szczoteczką jakiś konkretny żel? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A czy podczas "eksperymentu" stosowałaś kosmetyki kolorowe? Ja na przykład nakładam też krem pod podkład, ale też miewam dość spore problemy z twarzą? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałam eyeliner, pomadkę i tusz, czasami też podkład i róż. :)

      Usuń
  13. Ja napisze cos jeszcze "gorszego". Podczas ostatniej dwutygodniowej choroby, nie wstawalam z lozka i jedyne co robilam z twarza, to rano przemywalam ja woda (ale i to nie zawsze!). O dziwo moja cera odzyla, jest gladka, nawilzona i nie blyszczy sie jak wczesniej w strefie T! No coz, byl to przeciez pewien brak chigieny (tak niestety bywa w sytuacjach kryzysowych) ale moja cera mi za to podziekowala. Ciekawa jestem jakie jest tego sensowne wytlumaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na zdjęciu Twoja cera wygląda nieskazitelnie :) Ja próbowałam (a częściowo okoliczności mnie zmusiły) i jednak minimalizm w pielęgnacji cery nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje! Na ile zdałaś?

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie nazwałabym tego minimalistyczną pielęgnacją, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się robić z twarzą aż tylu rzeczy ;-) Super, że widzisz efekty!

    Wg mnie, najlepsze dla cery są zdrowa dieta oraz nie malowanie się codziennie. Wszystkie moje koleżanki, które na co dzień używają podkładów mają problemy z cerą. Nie używanie podkładu, pudru itp. przez miesiąc + zdrowa dieta (w tym picie 1,5 litra wody dziennie) to jest PRAWDZIWY detoks ;-) Polecam każdemu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do podkladu sie zgodze, na wizazu byl nawet watek gdzie dziewczyny przestaly uzywac podkladow i zauwazyly duza poprawe. Ale oczy spokojnie malowac mozna :) nawet Natalia pisze, ze podkladu uzywa od swieta a na codzien tylko oczy. Chociaz na wizazu dziewczyny pisaly, ze makijaz oczu i reszta twarzy nietknieta wyglada nieprofesjonalnie. No i moze dla cery i zdrowia lepie, ale dla samopoczucia twoich kolezanek niekoniecznie, jesli makijaz dodaje im pewnosci siebie i sprawia, ze sa w stanie spojrzec w lustro (na mnie tak dziala moj makijaz).Ja zrobilam taki detoks jak opisalas i szczerze zmiany nie bylo, moze dlayego ze podkladu nie uzywalam nigdy a moze dlatego,ze u mnie to raczej nie dieta powoduje tradzik.

      Usuń
    2. Często kobiety używają podkładu, bo MUSZĄ. Nie każdego natura obdarzyła naturalnie piękną cerą. Obecnie udało mi się okiełznać moją skórę do poziomu, na którym codzienny makijaż nie jest koniecznością, ale doskonale pamiętam czasy, kiedy bez fluidu po prostu nie wyszłabym z domu. Także takie porady "nie maluj się przez miesiąc" dobre są dla dziewczyn, które po prostu mogą sobie na to pozwolić.

      Podkład uważam za najważniejszy kolorowy kosmetyk, płakać mi się chce, że odkryłam go tak późno. Dopiero kiedy zaczęłam go używać, moja skóra zaczęła się normować. Tego samego zdania jest moja koleżanka, jeszcze z czasów licealnych, którą pamiętam jako tę z "armageddonem na twarzy" i która zawsze mi powtarza, że nie może wybaczyć mamie, że nie pokazała jej genialności podkładu. Obecnie mieszkamy razem, więc mam możliwość oglądania jej bez makijażu i wygląda pięknie.

      Przepraszam za "bulwers", ale obok takich porad, ze względu na moje doświadczenia, ciężko mi przejść obojętnie :P

      Usuń
    3. A ja się z twoim stwierdzeniem nie zgodzę. Nie maluję się wcale, raczej dobrze się odżywiam, piję odpowiednie ilości płynów, a mojej cerze daleko do "idealnej".
      Paula

      Usuń
    4. 1,5 l wody dziennie to za dużo. Wyniki badań jasno określają, że 1,5 l PŁYNÓW dziennie, czyli łącznie z herbatą, zupami itd. Zanim napiszesz jakieś twierdzenie, sprawdź czy nie jest to jakiś Twój wymysł. Ania.

      Usuń
    5. Moja cera w okresie dojrzewania przeżywała silny trądzik, obecnie pryszcze wyskakują mi bardzo sporadycznie, natomiast na twarzy zostało mnóstwo rozszerzonych porów, co wygląda fatalnie :( Co jest bardzo dziwne, cera nie jest tłusta, a zamieniła się w ciągu lat w suchą i trzeba się natrudzić, żeby w ogóle ją nawilżyć :/ Nie wyobrażam sobie, że miałabym chodzić z moimi porami na wierzchu, bo naprawdę są mega widoczne, także podkład muszę stosować :/

      Usuń
    6. myślę, że jeśli ktoś ma cerę ze skłonnością do zapychania to wiadomo, że tradycyjne podkłady będą pogarszać jej stan i wtedy rezygnacja z podkładu może sprawić, że cera będzie bardziej zadowolona;) co nie zmienia faktu, że dla niektórych osób makijaż to konieczność. Ja od 12 lat mam różne problemy z cerą. Kiedyś trądzik mimo że podkładu wtedy nie używałam, dziś "tylko" zaskórniki i niestety cera naczynkowa. Bez podkładu (mineralnego) czułabym się zupełnie niekomfortowo.
      n

      Usuń
    7. A ja powiem tak: jak jestem na wsi mogę się nie malować i mam ładną skórę (no, z hormonalnymi wypryskami), a w domu, w mieście, nie jestem w stanie nie używać podkładu. Wiele razy próbowałam, ale przez obecne w powietrzu zanieczyszczenia po paru godzinach mam czerwoną, opuchniętą twarz.

      Usuń
  17. Gratuluję zdania egzaminu i życzę wielu kolejnych sukcesów. :)
    A u mnie włosy pomęczą się chyba 2 noc w oleju, bo nie mam siły się wykąpać... Wczoraj wieczorem się źle czułam, więc naolejowałam je na noc z myślą, że umyję rano. Niestety jestem wrakiem cały dzień. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( Życzę zdrówka w takim razie :)

      Usuń
  18. Ja mam detoks kremowy od... listopada, także pół roku (!) Był to detoks zalecony przez dermatologa, po prostu zakazała robić ze skóra cokolwiek poza nakładaniem leków (płyn, żel punktowy i maści). Początki były straszne, bo leki na trądzik potwornie wysuszają ale nawet do tego skóra potrafi się przyzwyczaić. Myję rano i wieczorem mydłem owsianym lub z błotem z morza martwego, czasem micelem z biedronki, a mój 'makijaż' to korektor pod oczy i puder ale nawet taki robię tylko 'na wyjście'. Moja cera nie jest i nigdy nie była idealna, nigdy też nie będzie ale różnica jest diametralna. Nigdy nie przesadzałam z pielęgnacją i zawsze przerażała mnie perspektywa nie nakładania na twarz NICZEGO żeby jej pomóc ale wiadomo... człowiek uczy się całe życie. Polecam gorąco spróbować (przynajmniej przez kilka tygodni żeby zobaczyć poprawne efekty, a nie ten pierwszy bunt). PS. polecam też szczoteczkę do twarzy z biedronki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, potrzeba troszkę czasu, żeby zauważyć pełne efekty i na początku taki detoks może być przerażający. Ale warto zaryzykować :)

      Usuń
    2. To prawda, italiana tez kiedys pisala ze skora sie przyzwyczaja do wysuszania przez te leki i po czasie sama sie wbije w rytm :). Ja stosuje isotrexin, ktory tez jest dosc ciezkim retinoidem i poczatki sa straszne, ale potem juz nie musze wspomagac skory bo staje sie nawilzona sama z siebie

      Usuń
  19. Bardzo ciekawy post. Ciekawe jak moja skóra zareagowałaby na taki detoks. Chociaż i tak staram się na nią nakładać jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  20. "Kremy z wysokim filtrem są gęste i mają ciężką konsystencję"

    Nie wszystkie. Ja z powodzeniem stosuję azjatyckie kremy firm takich jak Skin 79, Hada Labo, Shiseido, Biore, tam nie ma mowy o bieleniu, świeceniu (są wyjątki ale większość świetnie zachowuje się na twarzy). Ciężkość, o której piszesz, jest charakterystyczna dla zachodnich filtrów, polecam przerzucić się na te daleko wschodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy mogłabyś coś konkretnego polecić? Jaki jest twój ulubiony filtr do twarzy? Właśnie się przymierzam do zakupu, ale nei moge się zdecydować.

      Usuń
    2. Blue Cat poszukaj w sieci bloga kosmostolog.blogspot.pl i sprawdź jaki krem z filtrem byłby dla Ciebie najlepszy...pozdrawiam, Ola:)

      Usuń
  21. Mam cerę w takim stanie, że MUSZĘ używać podkładu. Stosuję podkład mineralny, a że jest wysuszający, to musowo użyć pod niego kremu.;) Ktoś widzi jakieś wyjście z tej sytuacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jedynym wyjsciem jest przebolec i odstawic podklad :( wiem ze bedzie ciezko, ale po miesiacu-dwoch skora dojdzie do siebie i odzyska po czesci utracony koloryt, naprawde polecam. Ja co prawda podkladu nigdy nie uzywalam (uwazam,ze kazdy bez wyjatku zapycha i szkodzi cerze,do tego pozbawia ja kolorytu),ale zrobilam taki detoks od pudru sypkiego i efekty byly zdumiewajace

      Usuń
    2. spróbuj bezolejowego serum nawilżającego, u mnie genialnie się sprawdza

      Usuń
  22. Ja jestem ciekawa, bo kiedys pisałaś ze nie używasz praktycznie podkładu, różu tylko właśnie tusz i eyeliner, co się stalo ze zdecydowalas sie uzywac kolorowych kosmetyków? Czyli rano mylas twarz i od razu nakladalas fluid i wieczorem pp zmyciu makijażu juz nic tak? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tez jestem ciekawa :)

      Usuń
    2. Tak, kiedyś nie używałam, bo stan mojej cery był taki, że podkład jeszcze go pogarszał. Teraz mogę już je używać, ale robię to od święta :) Fluid nakładam na suchą skórę (albo na bazę), po zmyciu takiego makijażu nie nakładałam niczego albo ewentualnie naturalną maseczkę/odrobinę kremu.

      Usuń
  23. Od około miesiąca daję cerze odpocząć, ale u mnie wynikło to z lenistwa ;) Wróciłam do rodzinnego domu uczyć się na egzaminy i pisać pracę licencjacką, więc zwyczajnie nie chciało mi się nic robić z twarzą, skoro i tak niewiele wychodziłam. Ograniczyłam się tylko do żelu oczyszczającego, kremu pod oczy, skinorenu na noc i oczywiście filtru na wyjścia. Gdybym nie miała problemowej cery (mieszana, trądzikowa i do tego wrażliwa) to pewnie nie robiłabym nic, ale niestety nie mam tego komfortu i jakieś minimum musiałam zachować. W każdym razie - nie pamiętam kiedy moje zaskórniki ostatni raz były tak mało widoczne jak teraz. Przetłuszczanie zmniejszyło się co najmniej o połowę. W ogóle jest jakoś lepiej i może niedługo wreszcie odważę się wyjść z domu bez tapety :) Mam tylko nadzieję, że to nie chwilowa poprawa, po której przyjdzie spore pogorszenie, tak jak zwykle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze chodzi tez o srodowisko? Zalezy gdzie studiujesz i gdzie jest twoj rodzinny dom :) moze mniejsze zanieczyszczenie powietrza tez moglo miec wplyw?

      Usuń
    2. Zawsze moja cera i włosy wyglądały lepiej w Gdańsku, w którym studiuję - jest tam lepsza woda, więcej jodu. W moim małym rodzinnym mieście na pewno powietrze jest lepsze, ale wszystko psuje mocno chlorowana i twarda woda :(

      Zapomniałam o jednym! Natalio, gratuluję zdania egzaminu :*

      Usuń
  24. Poleciłabyś coś na przebarwienia/ blizny potrądzikowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acnederm, zluszczanie kwasami, np. Kwas salicylowy. Duzo peelingow. Moze retinoidy, o ile ich nie uzywasz? No i filtry

      Usuń
    2. a i natalia pisala kiedys ze na przebarwienia pomogla jej pietruszka :) w formie toniku i maseczki

      Usuń
    3. pietruszka to jest zabawa z przebarwieniami, ale można spróbować.Jesli pomogła to nie były prawdziwe przebarwienia, Ola

      Usuń
  25. Ja niedawno postawiłam na bardziej naturalna pielęgnację, ale w minimalnej ilości i widzę znaczna poprawę. Oczyszczam bardzo delikatnie, nakładam naturalny krem i w bardzo małej ilości i jest coraz lepiej. Moja cera tak jak i moje rośliny nie lubi za dużo zainteresowania:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Natalio, czy jest jakas alternatywa dla osob nie mogacych przeprowadzic calkowitego detoksu? Niestety musze stosowac stale isotrexin, tylko z nim (choc ostatnio nawet to nie pomaga) moja cera jest mniej zasypana :(. Dodam na postawie swoich obserwacji, ze o dziwo dieta nie ma u mnie zbytnio wplywu na stan skory - moge jesc swinstwa i miec gladka cere lub akurat dbac o diete i miec pobojowisko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobojowisko przy dbaniu o dietę może wynikać z tego, że organizm się oczyszcza, dlatego trzeba wytrzymać na takiej diecie co najmniej trzy miesiące, a najlepiej dłużej żeby móc stwierdzić, czy pomaga, czy nie.

      Usuń
    2. hah, ja akurat ostatnio przypomniałam sobie że odkąd zaczęły się moje problemy z cerą (a zaczęły się gdy miałam 13lat) to najlepszą cerę miałam jeszcze na pierwszym i drugim roku studiów a jakoś na moją dietę składały się wtedy głównie płatki cheerios, nutella, czipsy, zupki instant plus jeszcze zakrapiany alkoholem melanżyk jakieś trzy razy w tygodniu...

      Usuń
    3. Wytrzymałam nieraz :) ze względu na figurę muszę uważać na to co jem i jem zdrowo,ale zdarza mi się też nieraz odzywiać przez ponad 3 miesiące tak jak koleżanka powyżej i w ogóle nic oprócz efektu jojo się nie zmienia, cera jest beznadziejna a włosy zdrowe i piękne niezależnie od tego jak się odzywiam :). I nie, u mnie nie jest to oczyszczanie-nigdy nie było tak, że po drożdzach pokrzywie czy zdrowej diecie był wydsyp a potem cera lepsza niż przed, stety/niestety nie :). A ostatnio mojej cerze coraz częściej zdarzają się kryzysy, gdy wszystkie dotąd używane kosmetyki i sposoby nie działają. Po prostu mnie wysypie tak że nie da się z domu wychodzić,potrzyma 2 tygodnie i samoistnie zejdzie. Co do kosmetyków to używam pewniaków,wiem że żaden z nich mnie nie zapycha-tonik cytrynowy lub pietruszkowy,micel z biedronki,mydło siarkowe barwa,isotrexin,spirulina,kwas hialuronowy+olejek z nasion brzoskwini.Makijaż tylko oczu

      Usuń
    4. Mi lekarka powiedziała, ze to 'wada genetyczna skóry' i nie da się tego wyleczyć, jedynie uśpić, zaleczać. Zaznaczę, że walcze z trądzikiem już jakieś 13 lat i wyraźnych zależności między dietą, hormonami, czy stresem nie widzę ;| niby miałam okresy wielkiego stresu i do tego była masakra na skórze, co się wzajemnie nakręcało, były tez okresy buntu żywieniowego i też wysyp ale były też takie bez wysypu. Jedyne, co zauważyłam, to widoczną reakcję na odkwaszenie sodą lub proszkiem zasadowym. Na pełna, restrykcyjną dietę zasadową jeszcze nie mam siły ale może kiedyś mi się uda..

      Usuń
  27. Gratuluję zdanego egzaminu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam ten sam problem co Ty przed odstawieniem kremów oraz olejów. Dawno temu zrezygnowałam z szamponu czy też dezodorantu (soda oczyszczona najlepsza :D ) a więc od wczoraj(po przeczytaniu tego wpisu) stwierdziłam że i odpuszczę sobie krem jak i olejek, nie ukrywam ze obawiam się gdyż stosuje podkłady mineralne a moja skóra należy do suchych ale cóż spróbować można :) Pomimo iż stosuje naturalne kosmetyki i to w minimalnych ilościach może wyjdzie tak że stosować ich nie będę musiała w ogóle. Naprawdę świetny wpis a z maseczek na pewno skorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Podziwiam za odwagę i wytrwałość, ja chyba bym sie bała odstawić krem. Zawsze wydawało mi sie to niedopuszczalne: )

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratuluję zdania egzaminu, za jakiś czas i mnie on czeka ;)

    Sama używania kremów się dopiero uczę, nakładam z rzadka i tylko i wyłącznie przeciwtrądzikowe. Po zwykłych nawilżających zaczynam się świecić i dorabiam się pryszczy. Nno, ale mam tez kompletnie różną od twojej cerę, która nie zna suchości :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja również praktycznie nie używam kremów (dokładnie od 14 kwietnia) :). Raz w tygodniu tylko dobrze nawilżam, ponieważ stosuję kurację kwasem migdałowym. :) raz w tygodniu peeling-maseczka oraz na codzien serum antyoksydacyjne i filtr. Byłam w szoku, gdy raz pakowałam się do wyjazdu na weekend. Tyle dodatkowego miejsca. :) i jeszcze portfel nie płacze i półki w domu nie pękają w szwach. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. 2,5 roku temu zrobiłam sobie detoks od wszelakich kosmetyków i postawiłam jedynie na oliwę i olej rycynowy. mieszanki tych 2 olejów używałam do wieczornego ocm połączonego z demakijażem, rano odrobiną oliwy smarowałam buzię. żadnych maseczek, mydeł, miceli, toników, żeli, peelingów. po miesiącu pory były niesamowicie oczyszczone i zwężone, skóra była miękka, jędrna i czułam głębokie nawilżenie, zniknął na zawsze mój problem ze skórkami, nie pojawiały się żadne wypryski które wcześniej ciągle gościły na mojej skórze, uspokoiły się naczynka, koloryt się ujednolicił, zniknęły wszystkie przebarwienia i plamy azs. niestety, zaskórniki zamknięte nadal siedziały mi pod skórą, poza tym owy miesiąc był zimowy i wraz z nadejściem ciepła moja skóra zaczęła się po prostu gotować pod olejem, strasznie się pociłam, cera była czerwona, olej się nie wchłaniał, naskórek zrobił się suchy. przerzuciłam się wtedy na kwasy, micele, mydło, półprodukty nawilżające, następnie włączyłam kremy do pielęgnacji - zimą alterra orchidea, w lato alantan dermoline lekki. pory znów się zanieczyściły, zaczęły się pokazywać wypryski, skóra straciła nawilżenie, choć za to udało mi się wyeliminować ciut zaskórników zamkniętych :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Sama chciałabym poddać się takiemu eksperymentowi, gdybym tylko nie musiała chodzić co dziennie do pracy. Mam kontakt z klientami i moja skóra twarzy wygląda fatalnie, zaskórniki, pryszcze, które widać nawet pod podkładem i nie chcą goić się od miesięcy, skóra miejscami tłusta a w innych miejscach suche skórki... Nie mogłabym pójść do pracy posmarowana samym kremem, fluid musi być, a bez niego czułabym się okropnie. Chyba nie ma dla mnie pomocy :(
    Podziwiam Cię, ale i bez makijażu jesteś śliczna, więc mogłaś sobie na to pozwolić. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. czy biovax latte sprawdzi się na porowatych włosach ? zawiera proteiny mleczne i tak sie wlasnie zastanawiam bo mam wielką ochote go wyprobowac a z drugiej strony sie obawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biowax zawiera dodatkowo henne, a ta może wejść pod luske włosa. Ale Kallos latte może być ok dla porowatych.

      Usuń
    2. Tylko do kallosow nie mam dostępu bo hebe brak w moim mieście jedynie rossmany i natury :)
      Glisskur który Natalia poleca jest wycofany jedynie w rosmanie jakies próbki . Wiec pomyślałam o biovaxie.

      Usuń
    3. Moje wszystkie maski są mało emoliemtowe i słabo nawilzaja chce coś nowego dlatego wolę się doradzić . Mam wysokoporowate włosy od ucha w dół , pusza się a chce mieć je proste nie falowane , dociazone :) ktoś coś poleci ?

      Usuń
    4. Jeśli masz falowane to spróbuj wydobyć z nich skręt, ma siłę nie da się mieć prostych włosów zwłaszcza w twoim przypadku. Przy odpowiedniej pielęgnacji włosy się zmienia i wtedy mogą być proste. Narazie poczytaj sobie pielęgnację curly girl, na pewno ci pomoże ;-)

      Usuń
  35. A jak oczyszczałaś skórę rano i wieczorem? Zawsze szczoteczką? Czym robiłaś demakijaż? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Demakijaż płynem Garnier + mycie mydłem Aleppo lub czystą wodą. Od czasu do czasu szczoteczką

      Usuń
  36. Powiem Ci, że faktycznie coś w tym jest - zdarza mi się czasami na noc nic nie nakładać 2 dni pod rząd i moja cera wygląda lepiej... nie wiem jak to działa, ale działa ;)

    Zdrowotnieiradosnie

    OdpowiedzUsuń
  37. a co z demakijażem twarzy ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obecnie stosuję płyn micelarny z Garnier (różowy) :)

      Usuń
  38. Zgadzam sie z tobą w 100% Kiedyś uzywałam za duzo kosmetyków a skóra była coraz gorsza poczytałam o filozofii Dr hauschki ktora opiera sie na minimaliźmie i bezkremowych nocach. Nasza skóra ma zdolność dbania o siebie a my to zakłócamy i dlatego czasami nasza skóra wygląda źle.Czasami trzeba skórę zostawić w spokoju i nie myśleć o niej. Śliczne naturalne i błyszczące włosy i cera też. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dziewczyny, nie piszcie "moja cera nigdy nie będzie idealna". To zależy tylko od Was. Trądzik jest ZAWSZE spowodowany złą dietą. Ten hormonalny też (zaburzenia hormonalne można uregulować dietą). Przy czym nie chodzi mi o jedzenie fast-food i innych, uważanych za niezdrowe, rzeczy. Problemy ze skórą to sygnał, że nie tolerujemy jakiegoś pokarmu. Może Wam się wydawać, że odżywiacie się zdrowo - ok, ale wystarczy jedna rzecz, która szkodzi. Eksperymentujcie z eliminacją różnych składników, może to być gluten, nabiał, jajka. Mnie, po prawie 20 latach zmagań, pomogła dieta wegańska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nikt nie weźmie tego na poważnie ;) Oczywiście, dieta ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, to jak się czujemy i wyglądamy, nie neguję też że ktoś dzięki diecie diametralnie zmienił stan cery. Nie oznacza to jednak, że będzie tak w każdym przypadku. Nie można tego problemu tak upraszczać, tak samo jak nie można całej winy za powodowanie miażdżycy zrzucać na cholesterol.

      Usuń
    2. W takim razie poproszę o odesłanie do chociaż jednego artykułu naukowego, gdzie jednoznacznie stwierdzono, iż nietolerancja pokarmowa powoduje trądzik. :)
      Świat dąży do całkowitego uzależnienia się od szeroko pojętej chemii, dzisiejsze warzywa i owoce mają niewiele wspólnego ze zdrowiem, zaryzykuję stwierdzeniem, iż 5 porcji zdrowia rekomendowanych przez UE przy aktualnych przepisach dt. rolnictwa to zwykła hipokryzja. Ważne, aby kasa się zgadzała, możesz teraz zastanowić się kto najbardziej na tym korzysta . To zjawisko będzie coraz bardziej powszechne, idąc Twoim tokiem myślenia za kilka lat będziesz żywić się tylko kaszką ryżową.

      A odnośnie trądziku. Trądziku hormonalnego nie można wyleczyć dietą, to bardziej skomplikowany problem niż myślisz. Może po tych 20 latach walki Twoje gruczoły łojowe po prostu się zestarzały i trądzik przestał być Twoim problemem. :)

      Usuń
    3. Zbyt wiele jest czynników działających na organizm ludzki żeby stwierdzić, ze coś ZAWSZE jest przyczyną trądziku, różne są też organizmy i różne reakcje, czasem dziewczyna ma trądzik tylko i wyłącznie z winy kosmetyków i po odstawieniu ich, zdrowieje, dieta owszem, wpływa na wszystko ale nie u każdego akurat to widać na skórze. Tobie się udało- gratuluję ale nie pisz proszę 'To zależy tylko od Was', bo wcale tak nie jest, nie na wszystko niestety mamy wpływ. Mi lekarka powiedziała, że to wada genetyczna i już zawsze będę musiała z tym walczyć, nie dodało mi to optymizmu, takie komentarze ludzi, którzy mieli szczęście dotrzeć do przyczyny i możliwość jej wyeliminowania i teraz sądząc po sobie, dają złote rady, też nie. A wracając do tematu posta, detoks jest ważny, bo bez tego nawet nie wiemy a jakim stanie na prawdę jest nasza skóra, to trochę tak jak z włosami bombardowanymi silikonami i odżywkami, dopiero po mocnym oczyszczaniu widać ich prawdziwą twarz ;)

      Usuń
  40. Moja ciocia (ma teraz już chyba z 70 lat) przez całe życie używała jedynie krem nivea (chociaż to chyba średni wybór), żadnych innych kremów, toników, mleczek, podkładów, itd. Jeżeli chodzi o makijaż to parę razy widziałam u niej pomalowane usta niemalże krwistą szminką i to tylko "od okazji". Przyrzekam, że cerę ma super, zmarszczki ma to oczywiste, niektóre z racji wieku dość głębokie, ale raczej mimiczne, no i owal twarzy niestety, jak to starszej kobiety - nie jest idealny, ale ogólnie cera jest świetlista, ma ładny kolor i jest jakaś taka "odżywiona".

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja od jakiegoś czasu mam kłopoty z cerą. Na zmianę jest albo przetłuszczona i zanieczyszczona albo wysuszona. Nie mogę sobie z nią poradzić i chociaż staram się ograniczać używane kosmetyki to boję się, że dwa miesiące przed ślubem to nie jest dobry pomysł, by do tego stopnia ograniczyć pielęgnację. Nie mniej pomysł bardzo mi się podoba i może zdecyduję się na taki "detoks" już po ślubie. Ciekawi mnie tylko jak nakładałaś makijaż na taką twarz "saute". Nie czułaś ściągnięcia? Kosmetyki dobrze wyglądały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie czułam. :) Na takiej czystej skórze podkład lepiej się trzymał. ;)

      Usuń
  42. hej :)
    Jaką polecasz maskę nawilżającą do włosów suchych, zniszczonych i kręconych? Dodam, że mam przesuszony skalp :(
    - Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Biovax pomarańczowy? Albo Bioetika?

      Usuń
  43. a ja mam wrażenie, że można robić co się chce, wszystko i nic dla cery, a ona sobie i tak będzie wyglądała jak jej akurat pasuje :D Miałam w życiu różne fazy... super intensywnej pielęgnacji, minimalnej pielęgnacji, z makijażem i bez makijażu, w różnych warunkach pogodowych, z różna dietą i różną suplementacją. W każdym z ów okresów cera miała wzloty i upadki. Kiedy super się odżywiałam, używałam dobrych kosmetyków i minimalistycznie o nią dbałam miała dokładnie takie same akcje (typu tydzień gładkiej, świetlistej i pozbawionej wyprysków skóry, a kolejny tydzień z wągrami, pryszczami i złażącymi płatami skóry), jak wtedy kiedy ją nieco zaniedbywałam. I nie zwalam tu niczego na hormony bo czasem przed okresem mam super cerę, czasem wyjdzie jakiś zagubiony pryszcz na nosie, a czasem dostaję kompletnego wysypu nawet wtedy, gdy dieta i pielęgnacja są na wysokim poziomie :) Więc chyba po prostu w jakims stopniu trzeba się przyzwyczaić do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak się cieszę, że pojawił się taki post! Przez ostatnie kilka miesięcy zaczęłam bardziej dbać o cerę- jako, że moja skóra jest sucha, co wieczór olejuję ją, po czym nakładam grubą warstwę tłustego kremu. Jednak od kilku tygodni zaczęły pojawiać się drobne krosty na czole i skroniach, oraz większe na czole, które nie chcą schodzić. Pojawiło się dokładnie wszystko to, co Tobie. (zawsze tak się działo od jedzenia, ale teraz nie jadłam nic takiego). Koniecznie muszę zrobić sobie takie detoks, mam nadzieję, że pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
  45. A jakich kolorowych kosmetyków używasz? Stosujesz w ogóle podkład? Pzdr, Asia

    OdpowiedzUsuń
  46. chyba również skuszę się na taki eksperyment, bo kiedyś moja cera była lekko przesuszona, ale raczej bezproblemowa, a teraz wyskakuje mi coraz więcej czerwonych krostek, które nie chcą się goić. używam niewielu kosmetyków, kremu Babydream, gliceryny, wody różanej i pasty Ziaja, ale być może wciąż czegoś tu za dużo ;) boję się jedynie, że wysuszę sobie skórę na wiór, ale jeśli będę czuła mocne ściągnięcie, to najwyżej się posmaruję jakimś olejem :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Gratuluję zdanego egzaminu! :)
    Sama też zastanawiam się nad odstawieniem kremów. Oleje mi nie pasują, naprawdę wypróbowałam ich wiele i nic. W ogóle naturalna pielęgnacja mi nie pasuje. Może powinnam po prostu zacząć sama kręcić kremy... Najlepiej działa na mnie kwas hialuronowy, bo cerę mam odwodnioną, ale dość tłustą. Po naprawdę pasujących kremach (nawilżają, matują, łagodzą wypryski) po kilku godzinach cera zaczyna się mocniej świecić :( jakby produkowała łój z podwójną siłą.
    Niestety, po umyciu wodą mam uczucie ściągnięcia i pojawiają się łuszczące się skórki. Obecnie strefy T mogę nie ruszać, bo i tak się przetłuszcza, ale na policzki daję odrobinę Dove, tego w białym płaskim opakowaniu, bo ładnie nawilża. Policzki mam normalne, ale zimą mają tendencję do przesuszania, czyli pewnie mam cerę mieszaną odwodnioną.

    Zaciekawił mnie twój eksperyment, chyba też spróbuję. Z tym że ja muszę oczyszczać czymś w rodzaju toniku, bo pory też mam mega rozszerzone, pełno dziurek, zaskórników, czasem gule na linii żuchwy i szyi. Do tego, używam pudru, żeby się nie świecić (naprawdę nie wyobrażam, żeby makijaż mi się utrzymał bez tego kilka godzin), a to wysusza...

    OdpowiedzUsuń
  48. Mam 37 lat i do 35 r. życia nie używałam żadnych kosmetyków do twarzy poza naturalnymi maseczkami z glinek, miodu itd. Moja cera była prawie idealna, bardzo delikatne zmarszczki mimiczne pod oczami, sporo mniejsze od moich koleżanek w tym samym wieku. Później eksperymentowałam z kremami, olejami w ramach profilaktyki i to był błąd. Rozszerzone pory, zaskórniki i mega powiększone zmarszczki mimiczne pod oczami oraz bardzo uwrażliwiona cera, reagująca histerycznie nawet na wodę. Dodam, że starałam się używać kosmetyków naturalnych lub w miarę naturalnych. Obecnie oprócz maseczek stosuję tylko bardzo lekki krem dla dzieci z w miarę przyzwoitym składem Johnson`s Baby, Krem intensywnie pielęgnujący (w białej tubce z żółtymi dodatkami) z kroplą oleju z pestek malin - oczywiście nie codziennie, tylko wtedy gdy mam problem z wysuszeniem twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  49. Przypadkiem wyczytałam o nie aplikowaniu kremu na noc.Dla potwierdzenia zajrzałam tutaj i do innych blogerek,ktore polecaja taka metode w przypadku problemu z cera.Rownież-jak inne kobiety w mysl,ze bede miala ladniejsza buzie kupowalam rozne kremy i oleje,co rezultatem byla brzydka cera,pryszcze i niedoskonalosci.Kiedy wyczytalam o tzw detoksie,stwierdzilam,ze dlaczego nie?...i tak nie mam nic do stracenia...O dziwo po dwoch nocach niestosowania kremu,moja buzia czaczela promieniec,odzyla..az niemozliwe pomyslalam....Wiec drogie dziewczyny i kobietki polecam i ja,gdzie jestem czystym przykladem borykania sie dobre 3 lata z roznymi problemami skornymi na twarzy...Na koniec z reka na sercu stwierdzam,ze sposob ten jest cudowny i jakze tani,a tyle dobrego niesie w postaci slicznej buzi jaka posiadam teraz....

    OdpowiedzUsuń

Polecane2