wtorek, 14 maja 2013

Dlaczego warto dbać o skórę głowy?

Kiedyś nie przywiązywałam większej uwagi do skóry głowy, ponieważ nie myślałam, że ma ona aż tak duży potencjał :) Przed włosomaniactwem jedynym produktem do pielęgnacji tej części ciała był u mnie silikonowo-SLSowy szampon i wtedy baby hair praktycznie nie były widoczne, a włosy oklapnięte i bez życia.


Później zaczęłam systematycznie masować skórę głowy podczas szczotkowania, od czasu do czasu nakładałam prostą odżywkę, olej lub domową miksturkę. Efektów praktycznie nie było. Dopiero w zeszłym roku roku postawiłam na poprawę odżywiania i pierwszy wielki wysyp baby hair pojawił się w sierpniu, w trakcie lnianej kuracji. Obecnie sięgają już prawie do brody :)


Od początku tego roku wcieram wybraną odżywkę do skóry głowy po każdym myciu (co drugi dzień) wykonując przy tym krótki, delikatny masaż. Mniej więcej co miesiąc staram się stosować inny produkt, ponieważ skóra dość szybko się przyzwyczaja, a poza tym różnorodność jest wskazana :) Jeśli stosuję odżywki obciążające (np. Jantar) to wcieram je kilka godzin przed myciem, natomiast pozostałe (ziołowe, alkoholowe) po myciu, zawsze w wilgotne włosy (z mokrych włosów wcierka spłynie razem z wodą i podsuszy końcówki). Najważniejsze, że robię to skrupulatnie i systematycznie. Gdybym mogła wcierałabym codziennie, ale tego typu odżywki na suchych włosach kompletnie się u mnie nie sprawdzają (sklejają włosy i wysuszają skórę).


Dzięki tym krótkim, systematycznym zabiegom za każdym razem w lustrze czeka na mnie taki miły widok ;))



Pierwszego dnia po umyciu włoski są dość dokuczliwe i muszę je wygładzać, np. odrobiną żelu lnianego :) 



Przygodę z systematycznym wcieraniem rozpoczęłam od kozieradki, później stosowałam sok z cytryny, następnie lotion Seboradin z żeń-szeniem, Jantar i obecnie Joannę Rzepę. Najlepiej oceniam sok z cytryny, Seboradin oraz Joannę Rzepę, zapewne ze względu na wygodną aplikację i skuteczność w przedłużaniu świeżości włosów. Na czerwiec planuję wodę brzozową lub Kulpol-102. Moją ulubioną metodą wcierania jest rozpylanie płynu sprayem lub wcieranie opuszkami.


Odpowiednio dobrane wcierki poprawiają ukrwienie skóry głowy, co skutkuje lepszym dotlenieniem i odżywieniem cebulek, zatem:
- pobudzają do wzrostu zupełnie nowe włoski, dzięki czemu osiągamy efekt zagęszczenia,
- wzmacniają włosy i zwiększają tempo ich przyrostu,
- unoszą włosy u nasady (szczególnie te na bazie ziół i/lub alkoholu),
- ograniczają wypadanie włosów,
- regulują wydzielanie sebum ograniczając przetłuszczanie,
- mogą wspomóc walkę z łupieżem lub świądem skóry.


Oczywiście wcierki mogą również wysuszać i podrażniać skórę głowy. Aby uniknąć tego rodzaju skutków ubocznych niemal przed każdym myciem nakładam na skórę odrobinę ulubionej maski, która ją nawilża i odżywia, a więc łagodzi działanie szamponu, a jednocześnie tworzy podstawę dla wcierki (tylko na nawilżonej skórze można uzyskać satysfakcjonujący efekt). Raz na 3-4 mycia oczyszczam skórę głowy i włosy mocniejszym szamponem. Więcej na temat nakładania masek na skórę głowy pisałam w tym poście :)


Mam nadzieję, że udało mi się zmotywować wszystkich sceptycznie nastawionych do wcierania :) Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że wymaga czasu. Czas i tak upłynie… :-)
« Nowszy post Starszy post »

68 komentarzy

  1. Ja nie przywiązywałam wagi do tego jakim szamponem traktuję włosy i skórę głowy. Do czasu aż, dostałam uczulenia. Skalp piekł niemiłosiernie. Pani w aptece dobrze mi doradziła i po kilku dniach poczułam ulgę. Od tej pory bardzo uważam na skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w drodze do mnie jest zamówiona na allegro wcierka jantar i mgiełka nawilżająca. Wielu dobrych recenzji na ich temat się naczytałam

      Usuń
  2. jejku jakie baby hair :))
    są ogromne, tylko gratulować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyłączam się do gratulacji :D cudne baby hair :)

      Usuń
  3. Właśnie! Przecież woda brzozowa wcierana w wilgotną skórę tak jej nie wysuszała. Ale na wartości dbania o skórę głowy zdążyłam się już poznać. Wystarczy nieuważne, zbyt częste zastosowanie SLeS, przesuszenie lub przeodżywienie - i - bunt. Przetłuszczanie się, podrażnienie i w konsekwencji wypadanie włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! :) u mnie najczęściej kończyło się przesuszeniem i wypadaniem :(

      Usuń
  4. fajne bejbiki, wyglądają na mocne i grube :)) u mnie wysyp był po wcierce z soku z pokrzywy. Teraz ciężko mi je opanować, mają jakieś 5 cm i sterczą we wszystkie strony świata :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie baby hair denerwują - mam je całe życie. Ustawicznie odstające kłaczki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyłączam się:)

      Usuń
    2. Przecież one są słodkie :D Ja moje uwielbiam :) Myślę że dodają uroku :P

      Usuń
  6. moją pierwszą wcierką jest Jantar, ale skoro sok z cytryny działa to może zrobię podmiankę za jakiś czas :) Jestem początkująca z tym wszystkim i mam szczerą nadzieję że tym wszystkim zrobię im mniej krzywdy niż bym niczego nie używała (chociaż... może być i na odwrót) :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo i widzę kolejną fankę Ewy Chodakowskiej;)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już od jakiegoś czasu ponownie systematycznie wcieram Jantar i jestem bardzo zadowolona ,jednak przelewam do buteleczki z pompką

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja mam pytanie odnośnie pielęgnacji ust, bo żadnego posta na ten temat tu nie znalazłam :) zaczęłam się ostatnio zastanawiać, olejując twarz, dlaczego omijam okolice ust, z drugiej strony nie wiem, czy zniosłabym posmak oleju. Jestem ciekawa Twojego zdania w tej sprawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek bardzo szybko się wchłania, więc nie ma problemu :) Ewentualnie można zetrzeć jego nadmiar chusteczką :)

      Usuń
  10. Masz szczęście, że możesz stosować wcierki i odżywki na skórę głowy. Moja znosi tylko delikatny szampon... Chociaż jeśli będzie ok jeszcze jakiś czas (swędzenie opanowane) to spróbuję kozieradki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę z tego i współczuję :( Na pewno będzie ok :))

      Usuń
    2. Na pewno :) Musi być na to jakiś sposób :)

      Usuń
    3. Polecam żel Cerkogel. Jest na doz.pl za jakieś 15 zł. Mi naprawdę pomógł :) Chociaż pewnie przyczyniło się też prawie zupełne odstawienie SLS (raz na 3, 4 tygodnie myję włosy takim szamponem)

      Usuń
  11. Ja niestety nadal mam problem z przyklapniętymi włosami przy skórze :| I nie wiem czy to nie przypadkiem wina kozieradki którą stosuję od dłuższego czasu i mniej więcej w tym samym czasie włosy przy nasadzie przestały być takie uniesione. Ale z drugiej strony wszystkie dziewczyny piszą o efekcie push up po kozieradce więc sama już nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje bejbiki ostatnio znacznie osłabły, a przynajmniej nie ma ich tak dużo jak przy piciu skrzypokrzywy. Muszę wrócić do regularnej suplementacji herbatkami bo to chyba służyło im najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku przeczytałam "(...) suplementacji herbatnikami" i wpadłam w zachwyt. O rany, będę jadła ciastka i jeszcze od tego mi włosy urosną! Fantastycznie! :D
      Ale herbatki też mogą być. Z herbatnikami na przekąskę :D

      Usuń
  13. ja lecę na razie na wodzie brzozowej i jestem zadowolona :) również widzę tenże miły widok, jednak denerwują mnie te włoski powoli, są jakieś malutkie, suchutkie, takie... nic sie nie da z nimi zrobić i są tylko z przodu (bo tutaj miałam jakies łysienie dziwne o.O) i nie wiem jak je przygładzić, a żadne żele nie chcą zadziałać na nie :(

    OdpowiedzUsuń
  14. oj, skóra głowy to chyba najbardziej kapryśna część mojego ciała!;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie, dbanie o włosy a zaniedbywanie skóry głowy to jak "pielęgnacja" poprzez sam makijaż ; ) Ja ostatnio najwięcej używam własnego spreju na bazie soku z aloesu i ekstraktu z argininy i kofeiny, staram się odrobinę pobudzić włoski do wzrostu :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzeba się zmobilizować:) Generalnie słyszałam,że cebulka włosa ma ograniczone mozliwości wypuszczania nowego włosa i dzieje się to raz na 7 lat:) Czyli potencjał cebulek niknie wraz z wiekiem, ale masaże sa niedocenione i warto takie wcierki robić:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja stosowałam Seboradin Niger czarna rzodkiew i muszę przyznać, że nawet nawet:) Teraz namiętnie wcieram olejek Khadi, ciekawe jakie efekty będą :))))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. też bym chciała taki miły widok mieć w swoim lusterku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja używam na skórę głowy olejka rycynowego polecam skuteczny :) zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo przydatny artykuł i dużo ciekawych porad ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. A jak oczyszczasz włosy żeby ich nie obciążyć za bardzo i 'nie przekarmić" kosmetykami? By mi się teraz bardzo przydała taka porada;)

    OdpowiedzUsuń
  22. nakładasz maskę i na maskę wcierkę, czy nakładasz maskę zmywasz ją i potem wcierka?

    OdpowiedzUsuń
  23. Chciałabym dużo babików ;D Ale muszę się przyznać że skalp nieco zaniedbuje. Mam też przy lini czoła dziwne włosy, które pól roku temu przestały rosnąć a mają tak z 7 cm, dziwnie to wygląda ;(

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi odrastaja wloski po olejku sesa:)

    OdpowiedzUsuń
  25. jaka piękna armia bebiszonów :) miałam takie po novoxidylu :D

    OdpowiedzUsuń
  26. a w jaki sposób dokładnie nakładasz wcierkę za pomocą spryskiwacza? ja mam ogólnie straszny problem z nakładaniem wcierek, a jakoś nie potrafię sobie tego zwizualizować ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. A jakie odżywki mogłabyś polecić do nawilżania skóry głowy?
    Wiem, że nie każda nadaję się na skalp i chyba im prostszy skład tym lepszy.
    Ale na co zwracać uwagę przy zakupie, jakich składników unikać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się pod to pytanie. Może jakiś post o nawilżaniu skalpu czymś innym niż żel lniany:)?

      Usuń
    2. Ja właśnie jestem w fazie sprawdzania czy mój skalp jest po prostu przesuszony czy raczej powinnam udać się do dermatologa. Zawsze mocno przetłuszczały mi się włosy. Pamiętam, że jak miałam naście lat po niektórych szamponach swędziała mnie głowa i potrafiłam zadrapać skórę do krwi. Potem jakoś wszystko samo przeszło.

      Od tego roku zaczęłam być świadomą włosomaniaczką i zamieniłam zwykłe szampony na alterrę i babydream. I zauważyłam, że od dłuższego czasu zaczęłam częściej dotykać skóry głowy (póki co nie swędzi) i po podrapaniu jej za paznokciem zostaje mi coś białego, jakby martwy naskórek, łój. Ciągle proszę mamę o oglądanie mojego skalpu, ale mówi że skóra wygląda normalnie i nigdzie nie widać łuszczenia, ani łupieżu.
      I nie wiem czy to po prostu normalne złuszczanie/przetłuszczanie czy może jednak to wina łagodnych szamponów. Czyżby były zbyt łagodne i skóra nie oczyszcza się dobrze?
      Spotkałaś się z takim przypadkiem BlondHairCare?

      W tym tygodniu wróciłam do szamponów z SLES i odstawiłam oleje. Chcę zobaczyć czy coś się zmieni.

      Usuń
    3. http://www.blondhaircare.com/2013/04/odzywki-ds-ktore-nakadam-na-skore-gowy.html - tutaj wymieniłam maski, które stosuję/stosowałam na skórę głowy, ale to kwestia indywidualna niestety :( Raz miałam taki przypadek, który opisałaś i to był wynik niedokładnego spłukania kosmetyków :) Oczyszczasz włosy od czasu do czasu slsem? :)

      Usuń
    4. Regularnie oczyszczałam włosy mocniejszym, prostym szamponem z sls. tzn. raz na 2 tygodnie. Może po prostu powinnam częściej sięgać po szampon oczyszczający i rzadziej olejować włosy. Do tej pory olejowałam 3 razy w tygodniu.
      Od poniedziałku używam tylko szamponu z sls, odstawiłam oleje i wydaje mi się, że jest lepiej. W przyszłym tygodniu zmienię szampon na delikatny i zobaczę czy coś się będzie działo. Jeśli będzie ok to wrócę do olejowania i myślę, że wtedy wyjdzie czy to wina szamponu, olejów czy po prostu skóra ma jakiś problem i kłania się dermatolog.

      Dziękuję za linka.

      Usuń
  28. mój ŁZS nie pozwala na takie wcieractwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam ŁZS i wcierki nie zawierające alkoholu skóra głowy znosi bardzo dobrze...tylko zawsze na godzine - dwie przed myciem...jantar doskonale koi skórę głowy a np sok ze swiezo zerwanych pokrzyw jest dobry przy naszej "łusce"...żel lniany jest wręcz zalecany dla nawilżenia skalpu...wiec tłumaczenie sie ŁZS chyba w tym przypadku nie ma uzasadnienia.

      Usuń
    2. a ampułki seboradin niger próbowałaś? są wskazane nawet przy łuszczycy i ŁZS,a zawierają fajne ziołowe wyciągi i olejki no i aloes :)

      Usuń
  29. Stosuję wcierki przed myciem i po, ale efekty są u mnie marne. Jak wykończę obecną wracam do Jantara, bo dotychczas najlepiej się u mnie sprawdzała. Jak przygotowywałaś wcierkę z soku z cytryny? Rozcieńczałaś z wodą? W jakich proporcjach? Płukałaś nią włosy po myciu jak płukanką czy wcierałaś tylko w skórę głowy? Będę wdzieczna za odp. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcierałam opuszkami czysty sok, tak aby nie spływał po włosach i nie przesuszał końców :)

      Usuń
  30. Kończę właśnie Jantara i zakupię Serboradin. ZObaczymy jak się u mnie spiszą.

    OdpowiedzUsuń
  31. wybacz, ja nie w temacie skóry głowy i być może ktoś już zadał takie pytanie (było w starym poście) ale kiedyś napomknęłaś o występującej u Ciebie zależności: mniej maski/odżywki = bardziej nawilżone włosy. co powoduje coś takiego? u mnie właśnie jest wręcz odwrotnie i to mnie zastanawia (pomijając, że wszystko schodzi w ekspresowym tempie ;) :P )

    Haze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli stosuję maskę po myciu to im mniej tym lepiej (zbyt duża ilość obciąża włosy), z kolei jeśli przed myciem to wolę jak maski jest na włosach dużo :)

      Usuń
  32. Hej.
    Czy Ty przyjmujesz kasą z reklam, które można u Ciebie wykupić (prawy bok)? Chciałabym wykupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest możliwość wykupienia, obecne reklamy są akurat załadowana przez adtaily, na kliknięcia :)

      Usuń
  33. Witam,
    znalałam niedawno taki produkt http://ukrainashop.com/opis/id,1393099/ i chciałabym go używać jako zamiennika balsamu z enzymami pijawki. Tyle tylko, że znajdeuje się w nim Triceteareth-4 Phosphate i to wysoko w składzie. Warto, czy lepiej sobie odpuścić?
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Hej kochana,mam do Ciebie ogromną prośbę! Mój chłopak ma problemy w łysieniem, widziałam u Ciebie wpis o Tomku, który miał ten sam problem.. Czy mogłabyś opisać dalszy ciąg historii? Jakie produkty poleciłaś mu później? Bardzo proszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja uwielbiam Jantar, nakładam na skórę głowy za pomocą pipetki :D. Widzę dużo nowych baby hair :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Po zalaniu ziaren siemienia wrzątkiem i przykryciu na 15min, nie robi mi się żaden żel/glutek, tylko tłusta woda. Coś robię źle?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to siemię zalewam wodą i gotuję na wolnym ogniu przez max 5 min. odstawiam i glutek jak sie patrzy :P

      Usuń
  37. Mam zamiar wypróbować Jantar jak tylko uda mi się go zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ostatnie dwa zdania nadają się na najlepszej jakości cytat :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Odnośnie koktajlu pokrzywowego: wrzucam do blendera młodą, świeżą pokrzywę, banana, jabłko i dolewam trochę soku z aloesu i gotowe :) uważam, że ten szejk jest pyszny, dzięki bananowi słodki, a pokrzywa ma charakterystyczny smak, który bardzo lubię. Zdarza mi się wrzucić do niego czasem liście mniszku lekarskiego, świeży jarmuż albo spirulinę, ale najczęściej piję taką podstawową wersję. Polecam :*

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj.

    Czytałam Twoje porady na temat keratyny hydrolizowanej. Zakupiłam, zrobiłam i efektów żadnych. Sądzę, że zrobiłam coś źle, tylko nie wiem co. Dodałam 3 krople keratyny na porcje maski Wella Repair, która nakładam na włosy. Za dużo, za mało? Proszę o poradę.

    P.S. Dodam, że mam farbowane włosy na bardzo jasny blond od kilku lat, są porowate, sianowate i nic na nie, nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja ostatnio byłam 3 razy na solarium i strasznie skóra głowy mi się przesuszyła, od razu po powrocie do domu jak się czesałam to sypało się z głowy, płatami. Ehh a już było tak dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  42. Pozwolę sobie dodać ten wpis do postów godnych polecenia w wpisie na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  43. hej hej, wiem, że to już stary post, ale nie widziałam, żeby ktoś poruszył pewien problem. A mianowicie, jakikolwiek masaż głowy, nawet delikatny powoduje u mnie wzmożone wypadanie włosów. Tym samym wcierki nie są idealnym rozwiązaniem dla mnie. Masz może pomysł, co z tym fantem zrobić?

    OdpowiedzUsuń

Polecane2